Witam! Mam 15 lat i dość długo uczę się jazdy konnej. Zaczęłam na obozie jeździeckim, później jeździłam na wakacjach we wspaniałej stadninie, w której w ciągu miesiąca uczyłam się mnóstwa nowych rzeczy. Po powrocie do miasta kontynuowałam naukę w stadninie. Jednak to nie było to samo. Jeżdżę w ,,Arizonie"" od ponad roku. W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałam 4 instruktorki. Możecie się domyślić, że było mi ciężko. Pierwsze 3 instruktorki były dla mnie bardzo nieprzyjemne. Cóż, mam 15 lat, chcę żeby mnie uczyły, wytykały błędy, ale krzyczenie na mnie nic nie da, wręcz pogorszy sprawę i mnie zniechęci. W każdym razie ostatnia instruktorka okazała się nieco lepsza od poprzednich. Mimo to, uczyła mnie zupełnie czego innego niż wcześniejsze instruktorki. Przyznam, że zmiany trochę mi pomieszały. Jedna pani kazała ręce trzymać wysoko, druga każe nisko a trzecia na średniej wysokości.. Poza tym w stadninie panuje ciężka atmosfera. Jest tam dużo dziewczyn w wieku około 15,16 lat, które mają prywatne konie. Nawet przy moim tacie komentują ( otwarcie krytykują ) instruktorki i nie są mile nastawione do uczących się, typowa relacja- dumny posiadacz konia i wspaniały jeździec kontra jakiś tam uczeń (nie chcę urazić nikogo, bo wiem, że są dobrzy jeźdźcy, którzy pomagają tym słabszym ). Generalnie czuję się źle w tej stadninie. Przy poprzednich instruktorkach płakałam po każdej jeździe. Wiem, że wielu uzna mnie za nadwrażliwą, ale ja po prostu chcę czerpać przyjemność z jazdy konnej :).
Zmień w takim razie stajnie. Dziewczyny posiadające prywatne konie krytykują instruktorki pewnie dla tego że nie uważają je za osoby, które uczą ambitniejszych rzeczy, tylko za zwykłych instruktorów szkolenia podstawowego. Mogą też być niemiłe dla rekreantów z różnych powodów np. nie pasuje im to że dokarmiają ich konie (mój koń przez takie dokarmianie mało nie dostał kolki) , że ludzie ciągle kręcą się po stajni, zajmują maneż, lub początkujący w nich wjeżdżają. mi też rekreacja przeszkadzała, ale w nowej stajni jej nie ma i nie będzie
po pierwsze jak maz taką możliwośc to zmień stajnie a po 2 to jak ci te dziewczyny co mają woje konie dogryzaja to ty im nic nie odpowiadaj ona np. ci powiedzą :-ej ale ona głupia źle ubiera ogłowie ! to ty nic nie rob nie odpowiadaj i zostaw ogłowiem tak jak było to one pewnie tak odpowedza- haah a teraz sie wystraszyła i nic nie mówi to ty nic nie odpowiadaj to one przestaną bo nie bedzie ich zatysfakcjonowac to że ty ie nie złościsz bo one chce abyś sie wkurzyła a ty badź spokojna i ona za 3,4 razem przestaną
Gadanie z nimi nic nie da, bo sa tak samo klientami stajni, ba ona jeszcze więcej płacą, sama nie raz się śmiałam z niektórych rekreantów, ale tak już jest ; )
po pierwsze jak maz taką możliwośc to zmień stajnie a po 2 to jak ci te dziewczyny co mają woje konie dogryzaja to ty im nic nie odpowiadaj ona np. ci powiedzą :-ej ale ona głupia źle ubiera ogłowie ! to ty nic nie rob nie odpowiadaj i zostaw ogłowiem tak jak było to one pewnie tak odpowedza- haah a teraz sie wystraszyła i nic nie mówi to ty nic nie odpowiadaj to one przestaną bo nie bedzie ich zatysfakcjonowac to że ty ie nie złościsz bo one chce abyś sie wkurzyła a ty badź spokojna i ona za 3,4 razem przestanąsądzę że lepsze zagranie bd jak:-ej ale ona głupia źle ubiera ogłowie!-to może mi łaskawie pomozeszalbo-spoko ty lepiej nie umiesz ;P
Nie zamartwiaj się, że jesteś nadwrażliwa, bo to pewnie nieprawda. Ja też nie cierpię, kiedy ktoś na mnie krzyczy. Jedynym twoim wyjściem jest zmiana stajni - poszukaj w okolicy jakiejś fajnej, ale przedtem sprawdź opinie w necie - żeby sytuacja się nie powtórzyła. Trzymam kciuki :)
Nie zamartwiaj się, że jesteś nadwrażliwa, bo to pewnie nieprawda. Ja też nie cierpię, kiedy ktoś na mnie krzyczy. Jedynym twoim wyjściem jest zmiana stajni - poszukaj w okolicy jakiejś fajnej, ale przedtem sprawdź opinie w necie - żeby sytuacja się nie powtórzyła. Trzymam kciuki :)
Najlepszym według mnie rozwiązaniem jest zmiana stajni,ale jeżeli jest to niemożliwe z wielu powodów to pytać instruktorki dlaczego tak trzeba mieć te ręca,a nie tak jak uczyła Cię tego inna pani instruktor,a co do tych dziewczyn to za dużo nie brać do siebie,nie przjmować się nimi. To powinno pomóc,ale jeżeli jest aż tak źle jak mówisz to w rachubę wchodzi tylko zmiana stadniny. :)Nie martw się,będzie dobrze! Jest wiele stadnin w Polsce,więc jak nie w "Arizonie" to gdzie indziej znajdziesz odpowiednie dla siebie miejsce! :D
Zmień stajnię i kłopot z głowy, albo wytrwaj do końca :P. Z tymi rękoma to różnie bywa. Jedna mogła ci kazac trzymac ręce nisko, bo moze miałaś je niestabilne...
Dzięki za odpowiedzi, utwierdziliście mnie w przekonaniu, że chyba trzeba się przenieść. Wpadła mi w oko inna stadnina i pewnie się przepiszę. Jeśli tam nie będzie lepiej, to jakoś dotrwam, pojeżdżę a za parę lat może wreszcie wydzierżawię konia.
po pierwsze nie "stadnina" a stajnia.
Stadnina to miejsce posiadające ileś tam klaczy hodowlanych + przychówek.
Po drugie w innej stajni też instruktorzy moga być różni tj. znów będa poprawiać u ciebie co innego. Rada na to jest taka że sama musisz się kształcić w zakresie wiedzy teoretycznej i jak cos ci będa poprawiac zawsze możesz się zapytać czemu akurat tak skoro np. w podręczniku mówią tak i tak.
Co do wrednych i zarozumiałych malolat to ew. możesz napomknąć o ich zachowaniu do właściciela ośrodka - na pewno nie będzie zadowolony że traci klineta przez te dziewczyny.
Czy nadal jeździsz w Arizonie, to jest ta koło Lublina?? Czy uczy tam jeszcze pani Agata?? Z tego co wiem to w okolicy są jeszcze dwie stadniny, więc zmień po postu Lokacje ;)Powodzenia=)
po pierwsze nie "stadnina" a stajnia.
Stadnina to miejsce posiadające ileś tam klaczy hodowlanych + przychówek.
Po drugie w innej stajni też instruktorzy moga być różni tj. znów będa poprawiać u ciebie co innego. Rada na to jest taka że sama musisz się kształcić w zakresie wiedzy teoretycznej i jak cos ci będa poprawiac zawsze możesz się zapytać czemu akurat tak skoro np. w podręczniku mówią tak i tak.
Co do wrednych i zarozumiałych malolat to ew. możesz napomknąć o ich zachowaniu do właściciela ośrodka - na pewno nie będzie zadowolony że traci klineta przez te dziewczyny.
Uwierz, że właściciel raczej nie będzie upominał pensjonariuszek, bo bardziej mu zalezy na ok. 600 złotych miesięcznie za pensjonat niż ok. 30 złotych tygodniowo, wiec nie będzie beształ klientów, którzy mu więcej płacą.
Pani Agata, z tego co wiem, nie uczy już od baardzo dawna. Instruktorki ciągle się zmieniają i to bardzo męczące. A Ty co sądzisz o tej stajni? Jeździła/eś tam?
Czy nadal jeździsz w Arizonie, to jest ta koło Lublina?? Czy uczy tam jeszcze pani Agata?? Z tego co wiem to w okolicy są jeszcze dwie stadniny, więc zmień po postu Lokacje ;)Powodzenia=)Ja jeżdżę w Arizonie koło Lublina.Niestety p.Agata odeszła :(Mi ta stajnia odpowieda, wsześniej byłam w LKJ i tam to była masakra!Instruktorka, zamiast interesować się mną powiedziała Kłus i całą lekcje wysiadywałam w kłusie podczas gdy ona gadała z "koleżaneczką".Jeśli jesteś aż taka nadwrażliwa (i chyba miałam z Tobą parę jazd bo coś kojarzę) to zmień stajnię, ale zdecydowanie odradzam LKJ dla takiej wrażliwej osoby.P.S:Ty jeżdzisz na Orzechu?
Miałam bardzo podobną sytuację w mojej dawnej stadninie.Każda jazda kończyła się płaczem , a instruktorki często się zmieniały(jedna z nich była bardzo nieprzyjemna).W końcu byłam tak przestraszona tą sytuacją , że zaczęłam się bać się nawet kłusa , wtedy wzięłam sprawy w swoje ręce i zmieniłam stadninę.Jestem teraz bardzo szczęśliwa i znowu jeżdżę jak dawniej!:)Tobie polecam zrobić to samo!!! Powodzenia!:)
Cieszę się, że mnie ktoś rozumie. Też się boję podczas jazdy. Lubię galop i naprawdę sobie dobrze radzę, wysiaduję galop poprawnie, jeżdżę w półsiadzie a zagalopowania boję się panicznie, aż się trzęsę :(.
Ja na początku jeździłam z mega wymagającą instruktorką i nie nawidziłam lekcji z nią, bo cały czas krzyk i ogólnie atmosfera niefajna. Ale gdy ona wyjeżdżała to płakałyśmy razem parę dni. Ogólnie wyszło mi na dobre, bo się teraz sama lepiej pilnuję.
Może zmien stajnie i nie martw sie tez mam takie dziewczyny w stajni i tez nie jest zbyt miło a instruktorka tez nie jest lepsza :( Przecież już napisała, że zmieniła stajnię...
Twoja sytuacja bardzo przypomina, moje przeżycia z ostatniego roku.Jeździłam w pewnej stajni i po pięciu miesiącach przeżyłam już sześć instruktorek.Jedna z nich która uczyła mnie dość długo, była straszna!Dostałam przez strasznej depresji, przed każdą jazdą płakałam.Powoli zaczynałam bać się także koni.Kiedy wsiadałam na konia trzęsły mi się ręce, byłam bliska rezygnacji z jazdy konnej.I wtedy moi rodzice zaproponowali mi zmianę stadniny.Przeniosłam się pełna obaw, ale trafiłam na ludzi spokojnych, przyjaznych, pomocnych i opanowanych:)Dzięki zmianie znów czuję się dobrze uwielbiam konie i jazdę na nich, a moi instruktorzy są wspaniali(pełni zrozumienia i ciepła) i to dzięki nim osiągam sukcesy:D
Witam! Mam 15 lat i dość długo uczę się jazdy konnej. Zaczęłam na obozie jeździeckim, później jeździłam na wakacjach we wspaniałej stadninie, w której w ciągu miesiąca uczyłam się mnóstwa nowych rzeczy. Po powrocie do miasta kontynuowałam naukę w stadninie. Jednak to nie było to samo. Jeżdżę w ,,Arizonie"" od ponad roku. W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałam 4 instruktorki. Możecie się domyślić, że było mi ciężko. Pierwsze 3 instruktorki były dla mnie bardzo nieprzyjemne. Cóż, mam 15 lat, chcę żeby mnie uczyły, wytykały błędy, ale krzyczenie na mnie nic nie da, wręcz pogorszy sprawę i mnie zniechęci. W każdym razie ostatnia instruktorka okazała się nieco lepsza od poprzednich. Mimo to, uczyła mnie zupełnie czego innego niż wcześniejsze instruktorki. Przyznam, że zmiany trochę mi pomieszały. Jedna pani kazała ręce trzymać wysoko, druga każe nisko a trzecia na średniej wysokości.. Poza tym w stadninie panuje ciężka atmosfera. Jest tam dużo dziewczyn w wieku około 15,16 lat, które mają prywatne konie. Nawet przy moim tacie komentują ( otwarcie krytykują ) instruktorki i nie są mile nastawione do uczących się, typowa relacja- dumny posiadacz konia i wspaniały jeździec kontra jakiś tam uczeń (nie chcę urazić nikogo, bo wiem, że są dobrzy jeźdźcy, którzy pomagają tym słabszym ). Generalnie czuję się źle w tej stadninie. Przy poprzednich instruktorkach płakałam po każdej jeździe. Wiem, że wielu uzna mnie za nadwrażliwą, ale ja po prostu chcę czerpać przyjemność z jazdy konnej :).
Może zmień stajnię, to Ci wyjdzie na dobre.
Zmień w takim razie stajnie. Dziewczyny posiadające prywatne konie krytykują instruktorki pewnie dla tego że nie uważają je za osoby, które uczą ambitniejszych rzeczy, tylko za zwykłych instruktorów szkolenia podstawowego. Mogą też być niemiłe dla rekreantów z różnych powodów np. nie pasuje im to że dokarmiają ich konie (mój koń przez takie dokarmianie mało nie dostał kolki) , że ludzie ciągle kręcą się po stajni, zajmują maneż, lub początkujący w nich wjeżdżają. mi też rekreacja przeszkadzała, ale w nowej stajni jej nie ma i nie będzie
zmień stajnie, to najlepsze rozwiązanie chyba...
A masz możliwość zmiany stajni?
po pierwsze jak maz taką możliwośc to zmień stajnie a po 2 to jak ci te dziewczyny co mają woje konie dogryzaja to ty im nic nie odpowiadaj ona np. ci powiedzą :-ej ale ona głupia źle ubiera ogłowie ! to ty nic nie rob nie odpowiadaj i zostaw ogłowiem tak jak było to one pewnie tak odpowedza- haah a teraz sie wystraszyła i nic nie mówi to ty nic nie odpowiadaj to one przestaną bo nie bedzie ich zatysfakcjonowac to że ty ie nie złościsz bo one chce abyś sie wkurzyła a ty badź spokojna i ona za 3,4 razem przestaną
możesz zmienić stajnie albo powiedzieć im prawdę prosto w oczy i spróbować z nimi pogadać
Gadanie z nimi nic nie da, bo sa tak samo klientami stajni, ba ona jeszcze więcej płacą, sama nie raz się śmiałam z niektórych rekreantów, ale tak już jest ; )
po pierwsze jak maz taką możliwośc to zmień stajnie a po 2 to jak ci te dziewczyny co mają woje konie dogryzaja to ty im nic nie odpowiadaj ona np. ci powiedzą :-ej ale ona głupia źle ubiera ogłowie ! to ty nic nie rob nie odpowiadaj i zostaw ogłowiem tak jak było to one pewnie tak odpowedza- haah a teraz sie wystraszyła i nic nie mówi to ty nic nie odpowiadaj to one przestaną bo nie bedzie ich zatysfakcjonowac to że ty ie nie złościsz bo one chce abyś sie wkurzyła a ty badź spokojna i ona za 3,4 razem przestanąsądzę że lepsze zagranie bd jak:-ej ale ona głupia źle ubiera ogłowie!-to może mi łaskawie pomozeszalbo-spoko ty lepiej nie umiesz ;P
Zmień stajnie.
Nie zamartwiaj się, że jesteś nadwrażliwa, bo to pewnie nieprawda. Ja też nie cierpię, kiedy ktoś na mnie krzyczy. Jedynym twoim wyjściem jest zmiana stajni - poszukaj w okolicy jakiejś fajnej, ale przedtem sprawdź opinie w necie - żeby sytuacja się nie powtórzyła. Trzymam kciuki :)
Nie zamartwiaj się, że jesteś nadwrażliwa, bo to pewnie nieprawda. Ja też nie cierpię, kiedy ktoś na mnie krzyczy. Jedynym twoim wyjściem jest zmiana stajni - poszukaj w okolicy jakiejś fajnej, ale przedtem sprawdź opinie w necie - żeby sytuacja się nie powtórzyła. Trzymam kciuki :)
Najlepszym według mnie rozwiązaniem jest zmiana stajni,ale jeżeli jest to niemożliwe z wielu powodów to pytać instruktorki dlaczego tak trzeba mieć te ręca,a nie tak jak uczyła Cię tego inna pani instruktor,a co do tych dziewczyn to za dużo nie brać do siebie,nie przjmować się nimi. To powinno pomóc,ale jeżeli jest aż tak źle jak mówisz to w rachubę wchodzi tylko zmiana stadniny. :)Nie martw się,będzie dobrze! Jest wiele stadnin w Polsce,więc jak nie w "Arizonie" to gdzie indziej znajdziesz odpowiednie dla siebie miejsce! :D
Zmień stajnię i kłopot z głowy, albo wytrwaj do końca :P. Z tymi rękoma to różnie bywa. Jedna mogła ci kazac trzymac ręce nisko, bo moze miałaś je niestabilne...
Dzięki za odpowiedzi, utwierdziliście mnie w przekonaniu, że chyba trzeba się przenieść. Wpadła mi w oko inna stadnina i pewnie się przepiszę. Jeśli tam nie będzie lepiej, to jakoś dotrwam, pojeżdżę a za parę lat może wreszcie wydzierżawię konia.
po pierwsze nie "stadnina" a stajnia. Stadnina to miejsce posiadające ileś tam klaczy hodowlanych + przychówek. Po drugie w innej stajni też instruktorzy moga być różni tj. znów będa poprawiać u ciebie co innego. Rada na to jest taka że sama musisz się kształcić w zakresie wiedzy teoretycznej i jak cos ci będa poprawiac zawsze możesz się zapytać czemu akurat tak skoro np. w podręczniku mówią tak i tak. Co do wrednych i zarozumiałych malolat to ew. możesz napomknąć o ich zachowaniu do właściciela ośrodka - na pewno nie będzie zadowolony że traci klineta przez te dziewczyny.
Czy nadal jeździsz w Arizonie, to jest ta koło Lublina?? Czy uczy tam jeszcze pani Agata?? Z tego co wiem to w okolicy są jeszcze dwie stadniny, więc zmień po postu Lokacje ;)Powodzenia=)
po pierwsze nie "stadnina" a stajnia. Stadnina to miejsce posiadające ileś tam klaczy hodowlanych + przychówek. Po drugie w innej stajni też instruktorzy moga być różni tj. znów będa poprawiać u ciebie co innego. Rada na to jest taka że sama musisz się kształcić w zakresie wiedzy teoretycznej i jak cos ci będa poprawiac zawsze możesz się zapytać czemu akurat tak skoro np. w podręczniku mówią tak i tak. Co do wrednych i zarozumiałych malolat to ew. możesz napomknąć o ich zachowaniu do właściciela ośrodka - na pewno nie będzie zadowolony że traci klineta przez te dziewczyny. Uwierz, że właściciel raczej nie będzie upominał pensjonariuszek, bo bardziej mu zalezy na ok. 600 złotych miesięcznie za pensjonat niż ok. 30 złotych tygodniowo, wiec nie będzie beształ klientów, którzy mu więcej płacą.
Pani Agata, z tego co wiem, nie uczy już od baardzo dawna. Instruktorki ciągle się zmieniają i to bardzo męczące. A Ty co sądzisz o tej stajni? Jeździła/eś tam?
A jeździsz w Arizonie w Lublinie?Ja tam czasami jeżdżę i jest ok:)
Czy nadal jeździsz w Arizonie, to jest ta koło Lublina?? Czy uczy tam jeszcze pani Agata?? Z tego co wiem to w okolicy są jeszcze dwie stadniny, więc zmień po postu Lokacje ;)Powodzenia=)Ja jeżdżę w Arizonie koło Lublina.Niestety p.Agata odeszła :(Mi ta stajnia odpowieda, wsześniej byłam w LKJ i tam to była masakra!Instruktorka, zamiast interesować się mną powiedziała Kłus i całą lekcje wysiadywałam w kłusie podczas gdy ona gadała z "koleżaneczką".Jeśli jesteś aż taka nadwrażliwa (i chyba miałam z Tobą parę jazd bo coś kojarzę) to zmień stajnię, ale zdecydowanie odradzam LKJ dla takiej wrażliwej osoby.P.S:Ty jeżdzisz na Orzechu?
Miałam bardzo podobną sytuację w mojej dawnej stadninie.Każda jazda kończyła się płaczem , a instruktorki często się zmieniały(jedna z nich była bardzo nieprzyjemna).W końcu byłam tak przestraszona tą sytuacją , że zaczęłam się bać się nawet kłusa , wtedy wzięłam sprawy w swoje ręce i zmieniłam stadninę.Jestem teraz bardzo szczęśliwa i znowu jeżdżę jak dawniej!:)Tobie polecam zrobić to samo!!! Powodzenia!:)
Cieszę się, że mnie ktoś rozumie. Też się boję podczas jazdy. Lubię galop i naprawdę sobie dobrze radzę, wysiaduję galop poprawnie, jeżdżę w półsiadzie a zagalopowania boję się panicznie, aż się trzęsę :(.
Już nie jeżdżę w Arizonie,(na szczęście) znalazłam o niebo lepszy ośrodek z super atmosferą :) PS. Do Meg3331: Gdzie teraz jeździsz??
Ja na początku jeździłam z mega wymagającą instruktorką i nie nawidziłam lekcji z nią, bo cały czas krzyk i ogólnie atmosfera niefajna. Ale gdy ona wyjeżdżała to płakałyśmy razem parę dni. Ogólnie wyszło mi na dobre, bo się teraz sama lepiej pilnuję.
Może zmien stajnie i nie martw sie tez mam takie dziewczyny w stajni i tez nie jest zbyt miło a instruktorka tez nie jest lepsza :(
Może zmien stajnie i nie martw sie tez mam takie dziewczyny w stajni i tez nie jest zbyt miło a instruktorka tez nie jest lepsza :( Przecież już napisała, że zmieniła stajnię...
Twoja sytuacja bardzo przypomina, moje przeżycia z ostatniego roku.Jeździłam w pewnej stajni i po pięciu miesiącach przeżyłam już sześć instruktorek.Jedna z nich która uczyła mnie dość długo, była straszna!Dostałam przez strasznej depresji, przed każdą jazdą płakałam.Powoli zaczynałam bać się także koni.Kiedy wsiadałam na konia trzęsły mi się ręce, byłam bliska rezygnacji z jazdy konnej.I wtedy moi rodzice zaproponowali mi zmianę stadniny.Przeniosłam się pełna obaw, ale trafiłam na ludzi spokojnych, przyjaznych, pomocnych i opanowanych:)Dzięki zmianie znów czuję się dobrze uwielbiam konie i jazdę na nich, a moi instruktorzy są wspaniali(pełni zrozumienia i ciepła) i to dzięki nim osiągam sukcesy:D