Chciałabym otworzyć dyskusję o wszystkich rodzajach kiełzn (wędzidłowych i bezwędzidłowych)Co polecacie? Macie jakieś opinie na temat np. munsztuka czy hackamore? Czego w używacie dla koni i dlaczego. Jakie są najdziwniejsze wędzidła jakie widzieliście?Pozdrawiam
Artykuł o wędzidłach na stronie ŚK: http://www.swiatkoni.pl/articles/20,konskie-kielzna-swiat-tajemniczy.html Moim zdaniem jego podstawowym plusem są wypowiedzi zawodników.Co polecam? A co ja mogę polecać? Dla każdego potrzeba czegoś innego. Mogę polecić tylko trzy rzeczy- dopasowanie wędzidła do konia, nieprzecenianie swoich umiejętności i niestosowanie wędzidła (zwłaszcza mocniejszego) pochopnie, bez zastanowienia.Co do munsztuku i hackamore- wszystko jest dla ludzi. Ludzi, którzy wiedzą, co robią, a nie takich, którym się wydaje, że wiedza, co robią.Cyganka na zdjęciu jest w roli "dziwne", "złe" czy "polecamy"?
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich przestaje kożystać... polecam zrezygnować. Oszczędzisz dużo pieniędzy :-)Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich nie korzystam...Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
Dawno większej głupoty nie czytałam. Jeśli wędzidło jest dobrze dobrane i dobrze nim działasz nie sprawia koniowi bólu. I "polecam wędzidła"XD
No dobrze,a na przeszkodę też naprowadzisz konia łydką i ciężarem ?Owszem. Kiedy się nie boisz jest to łatwiejsze, jeździec obawiający się skoku wiesza się na wodzach. Wystarczy delikatny kontakt z pyskiem. (mówię tylko o jeździe na koniach w miare spokojnych, nie "atakujących" przeszkody, bo w innych przypadkach rozumiem - to trudne.
No właśnie,ale wyobraźmy sobie jest parkur z 10 przeszkodami,które trzeba pokonać jak najszybciej bez żadnej zrzutki.Rozumiem dosiad,ale wodzami też trzeba konia naprowadzić.Ja nie mam zdania na temat wędzideł,munsztuków,hackamore czy halterów.Moim zdaniem wszystko może być dla konia dobre,ale tylko wtedy,gdy jeździec ma delikatną rękę i stara się jeździć głównie dosiadem.
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich nie korzystam...Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
Dawno większej głupoty nie czytałam. Jeśli wędzidło jest dobrze dobrane i dobrze nim działasz nie sprawia koniowi bólu. I "polecam wędzidła"XD Nigdy idealnie nie dopasujesz wędzidła... Wiem co mówię
Hippika-Do czego według ciebie służy wędzidła,ja nie mówię,że do kierowania konia,tylko do delikatnego nakierowania,oczywiście działamy dosiadem i delikatnie używamy wodzy.
Wiki123 > Masz zdecydowanie racje, ale to również zależy od konia, nie tylko od jeźdźca - niektóre konie potrzebują bardzo wyraźnego sygnału do skrętu, a niektóre reagują na delikatny sygnał łydką. Widziałam kiedyś na jakimś filmiku jak dziewczyna skakała cały parkur, i przed każdą przeszkodą dosłownie wieszała się na wędzidle w końskim pysku odchylając się do tyłu, i dopiero krok przed przeszkodą robiła półsiad i leciała. A na przeszkodę naprowadzała swojego konia tylko łydkami, niestety - w ostrogach.
Hippika-Do czego według ciebie służy wędzidła,ja nie mówię,że do kierowania konia,tylko do delikatnego nakierowania,oczywiście działamy dosiadem i delikatnie używamy wodzy.
Chociażby pomaga przy rozluźnieniu i prawidłowym ustawieniu konia. Moja koleżanka zajeździła sobie swojego konia tak, że w życiu z wodzą nie skręcisz, bo klacz chodzi na sam dosiad.
Fajna dyskusja. osobiście uważam, że prawidłowe używanie wędzidła nie robi koniowi krzywdy, choć sama zamierzam przestawić moja kobyłkę na coś bezwędzidłowego- najbardziej skłaniam się ku ogłowiu dr Cook"a czyli na białą wodzę, ponieważ panuje opinia, że koniom najłatwiej jest przestawić się z wędzidła na taki rodzaj ogłowia, a jeźdźcowi na nowy, lecz podobny sposób powodowania koniem. Drugi koń dalej będzie chodził na wędzidle, ponieważ uważam, że nie jest na to gotowy, poza tym pracuje również w zaprzęgu, gdzie stosowanie czegoś bezwędzidłowego jest niemożliwe. Na kantary sznurkowe panuje moda, lecz z tego co obserwuję, większość jeźdźców nie potrafi z nich korzystać, albo ma nieprzygotowane wierzchowce, choć znam i takich, którzy konie ujeżdżają na sznurkowym.Co do wędzideł to preferuję podwójnie łamane i oliwkowe.
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich przestaje kożystać... polecam zrezygnować. Oszczędzisz dużo pieniędzy :-)
Zobacz ten filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
What?! Oh, kolejny naturalista. Ja nie polecam halterów czy co tam. W książce gerda heuschmanna ,, Gdyby konie mogły krzuczeć,, pisze wyraźnie, że jazda często na luźnej wodzy pozbawia konia rytmu co jest częstą przyczyną kulawizny!!
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich przestaje kożystać... polecam zrezygnować. Oszczędzisz dużo pieniędzy :-)
Zobacz ten filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
What?! Oh, kolejny naturalista. Ja nie polecam halterów czy co tam. W książce gerda heuschmanna ,, Gdyby konie mogły krzuczeć,, pisze wyraźnie, że jazda często na luźnej wodzy pozbawia konia rytmu co jest częstą przyczyną kulawizny!!A co ty, przepraszam masz do NATURALA????
What?! Oh, kolejny naturalista. Ja nie polecam halterów czy co tam. W książce gerda heuschmanna ,, Gdyby konie mogły krzuczeć,, pisze wyraźnie, że jazda często na luźnej wodzy pozbawia konia rytmu co jest częstą przyczyną kulawizny!!To radzę się nauczyć czytać ; )
I właśnie denerwują mnie takie dziewczyny ( nie mówię o tobie ),które uważają się za wielkie naturalistki,uczą swoje konisie stawać na zawołanie dęba,""podawać nogę"",a później na jeździe dziwią się,że konik zamiast zrobić ustępowanie od łydki,staje dęba,a przy czyszczeniu kopyt kopie.
I właśnie denerwują mnie takie dziewczyny ( nie mówię o tobie ),które uważają się za wielkie naturalistki,uczą swoje konisie stawać na zawołanie dęba,""podawać nogę"",a później na jeździe dziwią się,że konik zamiast zrobić ustępowanie od łydki,staje dęba,a przy czyszczeniu kopyt kopie.Natural nie polega na sztuczkach, tylko na wspólnym porozumieniu z koniem- sztuczki to tylko urozmaicenie
Metody naturalne to nie jakieś sztuczki z koniem.Jak się nie znasz,to się nie wypowiadaj.Dokładnie!!! Natural to więź z koniem wzajemne porozumienie...
Boże, jak tak bardzo przejmujecie się naturalnymi aspektami to wypuście te konie na wolność!!! Co będą się męczyły w boksach jak wy tylko mówicie- ojejku mój konik ma wędzidło!! Może mu się stać krzywda!!
Jeździectwo naturalne chyba tylko u nas tak wygląda, że ktoś kupi sobie oryginalny sprzęt: kantarek, linę, bacik i uważa się za jeźdźca "naturalnego". Właśnie w Polsce obserwuje się naturalsów jeżdżących bez kontaktu albo ćwiczących tylko sztuczki(nie wszyscy, ale śmiem twierdzić, że większość). A na kantarze możliwe jest osiągnięcie zebrania i jazda na kontakcie- zajrzyjcie do książek Karen Rohfl.
Jeździectwo naturalne chyba tylko u nas tak wygląda, że ktoś kupi sobie oryginalny sprzęt: kantarek, linę, bacik i uważa się za jeźdźca "naturalnego". Właśnie w Polsce obserwuje się naturalsów jeżdżących bez kontaktu albo ćwiczących tylko sztuczki(nie wszyscy, ale śmiem twierdzić, że większość). A na kantarze możliwe jest osiągnięcie zebrania i jazda na kontakcie- zajrzyjcie do książek Karen Rohfl. Niestety tak jest dla większości sztuczki to natural...
I właśnie denerwują mnie takie dziewczyny ( nie mówię o tobie ),które uważają się za wielkie naturalistki,uczą swoje konisie stawać na zawołanie dęba,""podawać nogę"",a później na jeździe dziwią się,że konik zamiast zrobić ustępowanie od łydki,staje dęba,a przy czyszczeniu kopyt kopie.Natural nie polega na sztuczkach, tylko na wspólnym porozumieniu z koniem- sztuczki to tylko urozmaiceniePrzecież właśnie o tym mówię.Czytajcie wcześniejsze posty !!!
Mi się wydaje, że ludzie popierający tzw. szkolę "naturalną" jakby trochę próbują zrobić z konia na siłę człowieka... Prawda jest zawsze pośrodku, uważam, że część metod stosowanych przez naturalistów jest dobra, a i w samych sztuczkach nie ma nic złego, bo to fajne urozmaicenie dla jeźdźca i zabawa dla konia, ale nie zgadzam się, by na takie metody mówić "natural- prawdziwą i najprawdziwszą naturą konia była, jest i będzie natura zwierzęcia, ponadto zwierzęcia stadnego(!). A zwierzę, jakie nie byłoby mądre zawsze reaguje na podstawowe bodźce i dąży do podstawowych celów, jakimi są zdobycie jedzenia, uchronienie się przed zagrożeniem i rozmnożenie się. Może się kłócić ze mną tysiące osób, ale niezaprzeczalnym faktem jest, że koń funkcjonuje na zasadzie bodziec- reakcja, to u człowieka po drodze są jeszcze myśli, wspomnienia, uczucia i cała sterta innych rozterek... Także na drodze treningu w sytuacjach nieposłuszeństwa konia (a takie zdarzają się zawsze) podstawowym bodźcem karająco- ostrzegawczym jest ból - reakcją ustąpienie, posłuszeństwo, (dopiero stopniowy, długotrwały trening pozwala zminimalizować rolę bólu na rzecz gestów i ostrzeżeń), gdyby było inaczej konie nie przetrwałyby na toku ewolucji, bo nie byłyby świadome zagrożeń i ich konsekwencji. Ból ma w przyrodzie określoną funkcję, on nie istniej sobie ot tak. Nawet człowiek, choć ma wyżej rozwinięte umiejętności umysłowe, musi choć raz w życiu się oparzyć, by później nie dotykać gorącego. Tak samo rzecz ma się z koniem, na drodze treningu trzeba mu pokazać, że pewne zachowania prowadzą do bólu, i nie chodzi o lanie konia, tylko o jeden pojedynczy, ograniczany z czasem, bodziec, który wywołuje reakcję. Tak działa natura. Ani "naturalna", ani klasyczna szkoła nie jest w 100% dobra lub zła. Każda z nich ma dobre i złe metody, które mogą w równym stopniu zwierzę skrzywdzić, co mu pomóc, cały szkopuł leży w ich odpowiednim, wyważonym stosowaniu. Jak najbardziej można dążyć do wyeliminowania wędzidła, bata i innych metod działających trochę na zasadzie "przymuszania",(a nawet powinno się dążyć), ale nie można ich generalizować jako złych, bo sama natura działa w wielu sytuacjach trochę na zasadzie przymuszania i wymuszania reakcji odpowiednimi bodźcami (bólem, uciskiem, ciepłem, zimnem, przyjemnością..., czymkolwiek) i nie mogą być to jedynie bodźce przyjemne, bo nie znajdą swojej interpretacji. Nie wolno traktować konia jak człowieka, bo nim nie jest. Jest zwierzęciem, jego reakcje są uzależnione od praw natury (nawet ludzkie są) i to prawa natury trzeba zgłębić, biorąc pod uwagę szkolenie jakiegokolwiek zwierzęcia, dopiero potem brać się za jego "indywidualną" psychikę i odczucia, bo ich nigdy do końca nie poznamy, nie będąc koniem. Koń nie zawsze uciekał przed wilkiem, najpierw musiał zostać parę razy zabity, potem ugryziony (nauczył się uciekać), następnie dowiedział się, że już sam widok wilka powinien się oddalić, dziś wystarczy delikatny szelest i zrywa się do ucieczki. Identycznie powinniśmy postępować w przypadku treningu- najpierw troszeczkę nagiąć i przymusić, póżniej już tylko delikatnie przymusić i coraz lżej, by w końcu jedynie pomyśleć o jakiejś czynności i delikatnie się napiąć ku jej wykonaniu- wówczas osiągnąć reakcję jedynie tym- to jet prawdziwy natural, osiągnięty poprzez prawa natury,nie prawa wymyślone przez człowieka, bo tylko natura prowadzi do "naturalu".
Chciałabym otworzyć dyskusję o wszystkich rodzajach kiełzn (wędzidłowych i bezwędzidłowych)Co polecacie? Macie jakieś opinie na temat np. munsztuka czy hackamore? Czego w używacie dla koni i dlaczego. Jakie są najdziwniejsze wędzidła jakie widzieliście?Pozdrawiam
Artykuł o wędzidłach na stronie ŚK: http://www.swiatkoni.pl/articles/20,konskie-kielzna-swiat-tajemniczy.html Moim zdaniem jego podstawowym plusem są wypowiedzi zawodników.Co polecam? A co ja mogę polecać? Dla każdego potrzeba czegoś innego. Mogę polecić tylko trzy rzeczy- dopasowanie wędzidła do konia, nieprzecenianie swoich umiejętności i niestosowanie wędzidła (zwłaszcza mocniejszego) pochopnie, bez zastanowienia.Co do munsztuku i hackamore- wszystko jest dla ludzi. Ludzi, którzy wiedzą, co robią, a nie takich, którym się wydaje, że wiedza, co robią.Cyganka na zdjęciu jest w roli "dziwne", "złe" czy "polecamy"?
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich przestaje kożystać... polecam zrezygnować. Oszczędzisz dużo pieniędzy :-)Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
" Cyganka na zdjęciu jest w roli "dziwne", "złe" czy "polecamy"? "Cygankę wstawiłam po prostu jako zdjęcie, dziękuję za linka ;)
" sama z nich przestaje kożystać... "Czyli od "drutu" w pysku jednak trzeba zacząć... ? ;)
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich nie korzystam...Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc
Moim zdaniem najlepszym wyjściem jest halter z wodzami ;-)
A jak się skręca na takim halterze z wodzami ?
A jak się skręca na takim halterze z wodzami ?Łydkami i ciężarem, a jak inaczej? Jak się jeździ z wędzidłem tak samo.
Na halterze jeździ się podobnie jak z wodzami, tylko że:nie ciągnie się konia za pysk(wodzę są luźne)
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich nie korzystam...Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc Dawno większej głupoty nie czytałam. Jeśli wędzidło jest dobrze dobrane i dobrze nim działasz nie sprawia koniowi bólu. I "polecam wędzidła"XD
No dobrze,a na przeszkodę też naprowadzisz konia łydką i ciężarem ?
No dobrze,a na przeszkodę też naprowadzisz konia łydką i ciężarem ?Owszem. Kiedy się nie boisz jest to łatwiejsze, jeździec obawiający się skoku wiesza się na wodzach. Wystarczy delikatny kontakt z pyskiem. (mówię tylko o jeździe na koniach w miare spokojnych, nie "atakujących" przeszkody, bo w innych przypadkach rozumiem - to trudne.
No właśnie,ale wyobraźmy sobie jest parkur z 10 przeszkodami,które trzeba pokonać jak najszybciej bez żadnej zrzutki.Rozumiem dosiad,ale wodzami też trzeba konia naprowadzić.Ja nie mam zdania na temat wędzideł,munsztuków,hackamore czy halterów.Moim zdaniem wszystko może być dla konia dobre,ale tylko wtedy,gdy jeździec ma delikatną rękę i stara się jeździć głównie dosiadem.
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich nie korzystam...Zobacz ten filmik:http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc Dawno większej głupoty nie czytałam. Jeśli wędzidło jest dobrze dobrane i dobrze nim działasz nie sprawia koniowi bólu. I "polecam wędzidła"XD Nigdy idealnie nie dopasujesz wędzidła... Wiem co mówię
Od kiedy to w ogóle wędzidło służy do kierowania koniem? Bo czegoś tu nie rozumiem.
Hippika-Do czego według ciebie służy wędzidła,ja nie mówię,że do kierowania konia,tylko do delikatnego nakierowania,oczywiście działamy dosiadem i delikatnie używamy wodzy.
Wiki123 > Masz zdecydowanie racje, ale to również zależy od konia, nie tylko od jeźdźca - niektóre konie potrzebują bardzo wyraźnego sygnału do skrętu, a niektóre reagują na delikatny sygnał łydką. Widziałam kiedyś na jakimś filmiku jak dziewczyna skakała cały parkur, i przed każdą przeszkodą dosłownie wieszała się na wędzidle w końskim pysku odchylając się do tyłu, i dopiero krok przed przeszkodą robiła półsiad i leciała. A na przeszkodę naprowadzała swojego konia tylko łydkami, niestety - w ostrogach.
Hippika-Do czego według ciebie służy wędzidła,ja nie mówię,że do kierowania konia,tylko do delikatnego nakierowania,oczywiście działamy dosiadem i delikatnie używamy wodzy. Chociażby pomaga przy rozluźnieniu i prawidłowym ustawieniu konia. Moja koleżanka zajeździła sobie swojego konia tak, że w życiu z wodzą nie skręcisz, bo klacz chodzi na sam dosiad.
Fajna dyskusja. osobiście uważam, że prawidłowe używanie wędzidła nie robi koniowi krzywdy, choć sama zamierzam przestawić moja kobyłkę na coś bezwędzidłowego- najbardziej skłaniam się ku ogłowiu dr Cook"a czyli na białą wodzę, ponieważ panuje opinia, że koniom najłatwiej jest przestawić się z wędzidła na taki rodzaj ogłowia, a jeźdźcowi na nowy, lecz podobny sposób powodowania koniem. Drugi koń dalej będzie chodził na wędzidle, ponieważ uważam, że nie jest na to gotowy, poza tym pracuje również w zaprzęgu, gdzie stosowanie czegoś bezwędzidłowego jest niemożliwe. Na kantary sznurkowe panuje moda, lecz z tego co obserwuję, większość jeźdźców nie potrafi z nich korzystać, albo ma nieprzygotowane wierzchowce, choć znam i takich, którzy konie ujeżdżają na sznurkowym.Co do wędzideł to preferuję podwójnie łamane i oliwkowe.
Oszczędzisz dużo pieniędzy :-)I bólu... Zwiększa się jego zaufanie do Ciebie : ))
Jak działa wędzidło podwójnie łamane? Jest łagodniejsze od pojedyńczo łamanego? Czy również wbija się w podniebienie u konia?
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich przestaje kożystać... polecam zrezygnować. Oszczędzisz dużo pieniędzy :-) Zobacz ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc What?! Oh, kolejny naturalista. Ja nie polecam halterów czy co tam. W książce gerda heuschmanna ,, Gdyby konie mogły krzuczeć,, pisze wyraźnie, że jazda często na luźnej wodzy pozbawia konia rytmu co jest częstą przyczyną kulawizny!!
no po pierwsze trzeba umieć jeździć : )
Nie polecam wędzideł!!!!!!!!!!!!!!!! Sprawiają ból koniowi, sama z nich przestaje kożystać... polecam zrezygnować. Oszczędzisz dużo pieniędzy :-) Zobacz ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=bjr7pntkhuc What?! Oh, kolejny naturalista. Ja nie polecam halterów czy co tam. W książce gerda heuschmanna ,, Gdyby konie mogły krzuczeć,, pisze wyraźnie, że jazda często na luźnej wodzy pozbawia konia rytmu co jest częstą przyczyną kulawizny!!A co ty, przepraszam masz do NATURALA????
What?! Oh, kolejny naturalista. Ja nie polecam halterów czy co tam. W książce gerda heuschmanna ,, Gdyby konie mogły krzuczeć,, pisze wyraźnie, że jazda często na luźnej wodzy pozbawia konia rytmu co jest częstą przyczyną kulawizny!!To radzę się nauczyć czytać ; )
Nie lubię go. Wolę klasykę: skoki, ujeżdżanie
Można skakać i jeździć ujeżdżeniowo metodami naturalnymi.Po za tym wydaję mi się,że to właśnie metody naturalne są klasyką.
Klasyczna szkoła jazdy- to nie jakieś sztuczki z koniem, tylko sport.
Metody naturalne to nie jakieś sztuczki z koniem.Jak się nie znasz,to się nie wypowiadaj.
Może i się na tym nie znam, ale z tego dziewczyny które lubią natural ( to dziwne ) mówiły można wywnioskować , że to właśnie jest natural.
Klasyczna szkoła jazdy- to nie jakieś sztuczki z koniem, tylko sport.Ale czy sport musi szkodzić koniom?
I właśnie denerwują mnie takie dziewczyny ( nie mówię o tobie ),które uważają się za wielkie naturalistki,uczą swoje konisie stawać na zawołanie dęba,""podawać nogę"",a później na jeździe dziwią się,że konik zamiast zrobić ustępowanie od łydki,staje dęba,a przy czyszczeniu kopyt kopie.
Ja tylko piszę to co wiem. Nie mam pojęcia o naturalu, więc myślałam że to to.
Klasyczna szkoła jazdy- to nie jakieś sztuczki z koniem, tylko sport.Ale czy sport musi szkodzić koniom?Tylko niektórzy tak jeżdżą.
I właśnie denerwują mnie takie dziewczyny ( nie mówię o tobie ),które uważają się za wielkie naturalistki,uczą swoje konisie stawać na zawołanie dęba,""podawać nogę"",a później na jeździe dziwią się,że konik zamiast zrobić ustępowanie od łydki,staje dęba,a przy czyszczeniu kopyt kopie.Natural nie polega na sztuczkach, tylko na wspólnym porozumieniu z koniem- sztuczki to tylko urozmaicenie
oooo. A ujeżdżanie to nie zrozumienie konia i wspólne zaufanie?
Doświadczeni jeźdźcy wiedzą o co chodzi. Po kilku latch pracy pojawia się ból w sercu i pytanie co ja najlepszego robiłem/am . Mogę to potwierdzić...
Metody naturalne to nie jakieś sztuczki z koniem.Jak się nie znasz,to się nie wypowiadaj.Dokładnie!!! Natural to więź z koniem wzajemne porozumienie...
Boże, jak tak bardzo przejmujecie się naturalnymi aspektami to wypuście te konie na wolność!!! Co będą się męczyły w boksach jak wy tylko mówicie- ojejku mój konik ma wędzidło!! Może mu się stać krzywda!!
hahahaahahahaha brak słów normalnie... ;D
A nie jest tak?! Kochasz, bawiąc się i rozpuszczając
Jeździectwo naturalne chyba tylko u nas tak wygląda, że ktoś kupi sobie oryginalny sprzęt: kantarek, linę, bacik i uważa się za jeźdźca "naturalnego". Właśnie w Polsce obserwuje się naturalsów jeżdżących bez kontaktu albo ćwiczących tylko sztuczki(nie wszyscy, ale śmiem twierdzić, że większość). A na kantarze możliwe jest osiągnięcie zebrania i jazda na kontakcie- zajrzyjcie do książek Karen Rohfl.
Radzę obejrzeć ten film, ale dla ludzi którzy do tego nie dorośli pewnie jest nudny : )http://www.youtube.com/watch?v=acDq9upvpO4
Jeździectwo naturalne chyba tylko u nas tak wygląda, że ktoś kupi sobie oryginalny sprzęt: kantarek, linę, bacik i uważa się za jeźdźca "naturalnego". Właśnie w Polsce obserwuje się naturalsów jeżdżących bez kontaktu albo ćwiczących tylko sztuczki(nie wszyscy, ale śmiem twierdzić, że większość). A na kantarze możliwe jest osiągnięcie zebrania i jazda na kontakcie- zajrzyjcie do książek Karen Rohfl. Niestety tak jest dla większości sztuczki to natural...
Ale tak ogólnie to uważam że mimo wszystko ujeżdżenie i skoki są najlepsze
I właśnie denerwują mnie takie dziewczyny ( nie mówię o tobie ),które uważają się za wielkie naturalistki,uczą swoje konisie stawać na zawołanie dęba,""podawać nogę"",a później na jeździe dziwią się,że konik zamiast zrobić ustępowanie od łydki,staje dęba,a przy czyszczeniu kopyt kopie.Natural nie polega na sztuczkach, tylko na wspólnym porozumieniu z koniem- sztuczki to tylko urozmaiceniePrzecież właśnie o tym mówię.Czytajcie wcześniejsze posty !!!
Ale tak ogólnie to uważam że mimo wszystko ujeżdżenie i skoki są najlepszeMoże po kilku latach zrozumiesz..
Mi się wydaje, że ludzie popierający tzw. szkolę "naturalną" jakby trochę próbują zrobić z konia na siłę człowieka... Prawda jest zawsze pośrodku, uważam, że część metod stosowanych przez naturalistów jest dobra, a i w samych sztuczkach nie ma nic złego, bo to fajne urozmaicenie dla jeźdźca i zabawa dla konia, ale nie zgadzam się, by na takie metody mówić "natural- prawdziwą i najprawdziwszą naturą konia była, jest i będzie natura zwierzęcia, ponadto zwierzęcia stadnego(!). A zwierzę, jakie nie byłoby mądre zawsze reaguje na podstawowe bodźce i dąży do podstawowych celów, jakimi są zdobycie jedzenia, uchronienie się przed zagrożeniem i rozmnożenie się. Może się kłócić ze mną tysiące osób, ale niezaprzeczalnym faktem jest, że koń funkcjonuje na zasadzie bodziec- reakcja, to u człowieka po drodze są jeszcze myśli, wspomnienia, uczucia i cała sterta innych rozterek... Także na drodze treningu w sytuacjach nieposłuszeństwa konia (a takie zdarzają się zawsze) podstawowym bodźcem karająco- ostrzegawczym jest ból - reakcją ustąpienie, posłuszeństwo, (dopiero stopniowy, długotrwały trening pozwala zminimalizować rolę bólu na rzecz gestów i ostrzeżeń), gdyby było inaczej konie nie przetrwałyby na toku ewolucji, bo nie byłyby świadome zagrożeń i ich konsekwencji. Ból ma w przyrodzie określoną funkcję, on nie istniej sobie ot tak. Nawet człowiek, choć ma wyżej rozwinięte umiejętności umysłowe, musi choć raz w życiu się oparzyć, by później nie dotykać gorącego. Tak samo rzecz ma się z koniem, na drodze treningu trzeba mu pokazać, że pewne zachowania prowadzą do bólu, i nie chodzi o lanie konia, tylko o jeden pojedynczy, ograniczany z czasem, bodziec, który wywołuje reakcję. Tak działa natura. Ani "naturalna", ani klasyczna szkoła nie jest w 100% dobra lub zła. Każda z nich ma dobre i złe metody, które mogą w równym stopniu zwierzę skrzywdzić, co mu pomóc, cały szkopuł leży w ich odpowiednim, wyważonym stosowaniu. Jak najbardziej można dążyć do wyeliminowania wędzidła, bata i innych metod działających trochę na zasadzie "przymuszania",(a nawet powinno się dążyć), ale nie można ich generalizować jako złych, bo sama natura działa w wielu sytuacjach trochę na zasadzie przymuszania i wymuszania reakcji odpowiednimi bodźcami (bólem, uciskiem, ciepłem, zimnem, przyjemnością..., czymkolwiek) i nie mogą być to jedynie bodźce przyjemne, bo nie znajdą swojej interpretacji. Nie wolno traktować konia jak człowieka, bo nim nie jest. Jest zwierzęciem, jego reakcje są uzależnione od praw natury (nawet ludzkie są) i to prawa natury trzeba zgłębić, biorąc pod uwagę szkolenie jakiegokolwiek zwierzęcia, dopiero potem brać się za jego "indywidualną" psychikę i odczucia, bo ich nigdy do końca nie poznamy, nie będąc koniem. Koń nie zawsze uciekał przed wilkiem, najpierw musiał zostać parę razy zabity, potem ugryziony (nauczył się uciekać), następnie dowiedział się, że już sam widok wilka powinien się oddalić, dziś wystarczy delikatny szelest i zrywa się do ucieczki. Identycznie powinniśmy postępować w przypadku treningu- najpierw troszeczkę nagiąć i przymusić, póżniej już tylko delikatnie przymusić i coraz lżej, by w końcu jedynie pomyśleć o jakiejś czynności i delikatnie się napiąć ku jej wykonaniu- wówczas osiągnąć reakcję jedynie tym- to jet prawdziwy natural, osiągnięty poprzez prawa natury,nie prawa wymyślone przez człowieka, bo tylko natura prowadzi do "naturalu".
Natural napewno nie polega na tym, że koń ma się zachowywać jak człowiek...Znam takie przypadki i wiem że to nie jest dobre rozwiązanie:)
Siwy, masz na myśli szkołę Nevzorova? dla mnie ta szkoła to ostre przegięcie.