Moja znajoma była na dwu-dniowym kursie werkowania naturalnego koni i zaczęła sama rozczyszczać swojego konia. raz w tygodniu ściera mu tarnikiem odpowiednią grubość kopyta. to trochę bardziej z przodu, to trochę bardziej z tyłu. kopyta wyglądają dobrze i sama zastanawiam sie czy nie warto..Co Wy o tym myślicie?
Jeżeli w ogóle o tym myślisz najpierw idź na kurs. Twoja znajoma ma chociaż podstawy i wie ile zetrzeć. Bez chociaż podstawowego kursu absolutnie się za to nie zabieraj.
Z kopytami nie ma żartów, trzeba się na tym znać. Jeśli ktoś interesuje się tematem, posiada wiedzę teoretyczną, pojechał na porządny kurs, po którym zna już w miarę praktykę i czuje się pewnie w tej dziedzinie, to czemu nie. Jeśli chodzi o struganie kopyt raczej prawidłowych, które po prostu potrzebują trochę skrócenia albo małej korekty kształtu, to często można sobie poradzić po takim przygotowaniu i naradzie z kimś lepszym. Inna sprawa z kopytami wyraźnie złymi, zapuszczonymi, chorymi- tu trzeba naprawdę dużej wiedzy i umiejętności, których nie da się nauczyć w trakcie krótkiego kursu albo z internetu. We Francji jakiś czas temu mieli wysyp partaczy po weekendowym przeszkoleniu. Niby nic takiego, ale ludzie z raczej małym pojęciem poszli w kraj i zaczęli oferować (oczywiście płatnie) swoje usługi. Skończyło się wieloma kulawiznami spowodowanymi przez "mistrzów", sprawami sądowymi wytoczonymi tymże mistrzom i nawet (dosyć histerycznym w tonie) tekstem, w którym tradycyjnie wyszkoleni kowale ostrzegali przed nimi. Czyli według mnie- trzeba uważać i konsultować się co jakiś czas ze specjalistą, ale jeśli to nie przekracza możliwości strugającego, to czemu nie. Bez solidnej teorii i porządnego kursu absolutnie nie powinno się próbować. Każdy się kiedyś bawił w weterynarza, ale żywy koń zabawką nie jest i naprawdę można mu zrobić krzywdę swoją niewiedzą.
No proszę...Dwudniowy kurs i już można samemu konikowi kopytka robić...Pani Strasser (to głównie ona jest znana jako "stworzycielka"tegoż cudownego pojęcia,jak naturalne struganie,choć jest wiele innych nazwisk.Ona po prostu jakoś bardzo w reklamę poszła)nie do końca przemyślała,co w świat puszcza. Samemu to można sobie paznokcie obciąć.A tu jest sprawa odpowiednich kątów wsporowych i wielu innych czynników. Jako osoby zupełnie nie wykształcone w temacie kopyt,ich działania,ich funkcji itd nie bierzcie się za pilniki czy broń boże insze narzędzia!!!Kształt kopyta zależy od konia- nie można wszystkich robić tak samo,bo to ładnie wygląda...Uszkodzić kopyto jest łatwo,leczenie i powrót do stanu odpowiedniego trwa bardzo długo. Proszę,przeczytajcie sobie ten tekst:http://www.stajniatrot.pl/texts/mondre/strasser.html
Nie nazwałabym tarnikowania kopyt rozczyszczaniem, i jeśli nikt w te kopyta nie ingeruje oprócz niej to szczerza współczuję. Ja też sama używam tarnika w razie potrzeby. Uważam, że każdy kto ma konia koło domu powinien umieć trochę zetrzeć kopyta, ale poza tym jest rozczyszczany regularnie.
Nie wiem czy dla jednego czy dwóch koni które mamy w przydomowej stajni opłaca się robić specjalistyczny kurs werkowania kopyt . Kopyta struga się raz na dwa miesiące , niektóre rzadziej inne częściej . Jak będziemy korzystać z wiadomość zdobytych na kursie raz na dwa , trzy miesiące to połowę z tego czego się nauczyliśmy zapomnimy
Szary, nie wiem, czy to do mnie, ale ja nie mam kursu ;) Kowal mi pokazał jak trzymać tarnik, kiedy i ile należy przytrzeć, itd. Chętnie bym poszła na kurs, np. do Jaszkowa, ale nie pozwala mi na to kręgosłup.
Czym innym jest takie "przydomowe" przytarcie konikowi kopyt, kiedy jest taka potrzeba (zadziorek się zrobił- wiadomo,każdy właściciel konia powinien umieć tarnikiem się trochę posłużyć), a czym innym jest prowadzenie kopyta samemu za pomocą tarnika po 2-dniowym kursie...
Moja znajoma była na dwu-dniowym kursie werkowania naturalnego koni i zaczęła sama rozczyszczać swojego konia. raz w tygodniu ściera mu tarnikiem odpowiednią grubość kopyta. to trochę bardziej z przodu, to trochę bardziej z tyłu. kopyta wyglądają dobrze i sama zastanawiam sie czy nie warto..Co Wy o tym myślicie?
Jeżeli w ogóle o tym myślisz najpierw idź na kurs. Twoja znajoma ma chociaż podstawy i wie ile zetrzeć. Bez chociaż podstawowego kursu absolutnie się za to nie zabieraj.
Z kopytami nie ma żartów, trzeba się na tym znać. Jeśli ktoś interesuje się tematem, posiada wiedzę teoretyczną, pojechał na porządny kurs, po którym zna już w miarę praktykę i czuje się pewnie w tej dziedzinie, to czemu nie. Jeśli chodzi o struganie kopyt raczej prawidłowych, które po prostu potrzebują trochę skrócenia albo małej korekty kształtu, to często można sobie poradzić po takim przygotowaniu i naradzie z kimś lepszym. Inna sprawa z kopytami wyraźnie złymi, zapuszczonymi, chorymi- tu trzeba naprawdę dużej wiedzy i umiejętności, których nie da się nauczyć w trakcie krótkiego kursu albo z internetu. We Francji jakiś czas temu mieli wysyp partaczy po weekendowym przeszkoleniu. Niby nic takiego, ale ludzie z raczej małym pojęciem poszli w kraj i zaczęli oferować (oczywiście płatnie) swoje usługi. Skończyło się wieloma kulawiznami spowodowanymi przez "mistrzów", sprawami sądowymi wytoczonymi tymże mistrzom i nawet (dosyć histerycznym w tonie) tekstem, w którym tradycyjnie wyszkoleni kowale ostrzegali przed nimi. Czyli według mnie- trzeba uważać i konsultować się co jakiś czas ze specjalistą, ale jeśli to nie przekracza możliwości strugającego, to czemu nie. Bez solidnej teorii i porządnego kursu absolutnie nie powinno się próbować. Każdy się kiedyś bawił w weterynarza, ale żywy koń zabawką nie jest i naprawdę można mu zrobić krzywdę swoją niewiedzą.
No proszę...Dwudniowy kurs i już można samemu konikowi kopytka robić...Pani Strasser (to głównie ona jest znana jako "stworzycielka"tegoż cudownego pojęcia,jak naturalne struganie,choć jest wiele innych nazwisk.Ona po prostu jakoś bardzo w reklamę poszła)nie do końca przemyślała,co w świat puszcza. Samemu to można sobie paznokcie obciąć.A tu jest sprawa odpowiednich kątów wsporowych i wielu innych czynników. Jako osoby zupełnie nie wykształcone w temacie kopyt,ich działania,ich funkcji itd nie bierzcie się za pilniki czy broń boże insze narzędzia!!!Kształt kopyta zależy od konia- nie można wszystkich robić tak samo,bo to ładnie wygląda...Uszkodzić kopyto jest łatwo,leczenie i powrót do stanu odpowiedniego trwa bardzo długo. Proszę,przeczytajcie sobie ten tekst:http://www.stajniatrot.pl/texts/mondre/strasser.html
Nie nazwałabym tarnikowania kopyt rozczyszczaniem, i jeśli nikt w te kopyta nie ingeruje oprócz niej to szczerza współczuję. Ja też sama używam tarnika w razie potrzeby. Uważam, że każdy kto ma konia koło domu powinien umieć trochę zetrzeć kopyta, ale poza tym jest rozczyszczany regularnie.
Nie wiem czy dla jednego czy dwóch koni które mamy w przydomowej stajni opłaca się robić specjalistyczny kurs werkowania kopyt . Kopyta struga się raz na dwa miesiące , niektóre rzadziej inne częściej . Jak będziemy korzystać z wiadomość zdobytych na kursie raz na dwa , trzy miesiące to połowę z tego czego się nauczyliśmy zapomnimy
Szary, nie wiem, czy to do mnie, ale ja nie mam kursu ;) Kowal mi pokazał jak trzymać tarnik, kiedy i ile należy przytrzeć, itd. Chętnie bym poszła na kurs, np. do Jaszkowa, ale nie pozwala mi na to kręgosłup.
Nie miałem nikogo ma myśli , moja wypowiedź jest natury ogólnej
Czym innym jest takie "przydomowe" przytarcie konikowi kopyt, kiedy jest taka potrzeba (zadziorek się zrobił- wiadomo,każdy właściciel konia powinien umieć tarnikiem się trochę posłużyć), a czym innym jest prowadzenie kopyta samemu za pomocą tarnika po 2-dniowym kursie...