Cześć mam 16 lat. problem już sie pojawiał ale u młodszych... A więc rodzice zgodzili by się na konika ale brak funduszy. Ja jeżdżę od 5 lat wiec na pewno bym sobie dała rade. Już 2 razy ujeżdżałam od zera młode koniki u znajomych. Potrawie karmić,rozpoznawać choroby i ogółem zajmować sie koniem. Mam miejsce na przydomową stajnie i dużo pola. Niedawno liczyłam kosz utrzymania dwóch koników w takich warunkach wynosił by okł 500 zł. Do pomocy miałabym siostrę, chłopaka i instruktorów z okolicznych stajni więc w razie problemu mam na kogo liczyć. Co do czasu też bym go miała. Mam też dużą część sprzętu. No ale co z tym utrzymaniem?? i tu jest jeden wielki PROBLEM ... Ktoś ma jakiś pomysł jak mogę zdobywać co miesiąc okł 200 zł? (resztę by dopłacali rodzice). Mieszkam w małym miasteczku albo jak kto woli dużej wsi...
Dobrym pomysłem jest (jeśli masz takie umiejętności) sprzedawanie rzeczy hand made"owych. Np. biżuteria z modeliny czy coś w tym stylu. A może masz gdzieś niedaleko stadninę? Tam mogłabyś pomagać. Może masz do czegoś talent, więc wykorzystaj to :)
Licz się z tym, że koń może zachorować i jego leczenie to mogą być duże koszty. Skąd wtedy weźmiesz pieniądze na jego leczenie, skoro ledwo na utrzymanie go będzie Ci starczać?Po drugie, też mam 16 lat i nie mam możliwości zarobku, tak jak Ty, a moich rodziców nie stać na konia, więc się za to nie biorę. Poczekaj kilka lat aż będziesz pracować i zarabiać własne pieniądze. Wtedy będziesz spokojna o swoje konie, że mają dobrą opiekę.
Ja proponuje Ci, zebys udzielala np. lekcji na swoim konisku:) ja tak zaczynalam swoje pierwsze zarobki:) bierz mniej pieniaszkow za karnety:) mozesz tez poszukac w pracy dorywkowej na weekendy (dom weselny)
Jak cię nie stać na utrzymanie to nie kupuj - proste. Może brzmi to brutalnie, ale to jedyne mądre rozwiązanie.I lepiej nie korzystaj ze wspaniałych porad, żebyś prowadziła jazdy na tym hipotetycznym koniu.shaina7 - praca dorywkowa? Może ma robić podorywki? Albo zrywkę drewna? A może podryw (w domu weselnym - podryw na konia...)?
A co z dalszą nauką? Jakieś studia planujesz?Jeżeli tak,to wątpię,aby w tej Twojej wsi była odpowiednia uczelnia- czyli wyjazd gdzieś dalej- i co wtedy z koniem?Masz 16lat,więc i na chłopaka to za bardzo nie licz- rozstaniecie się i co?Sama będziesz gnój wywozić.Nie masz 500zł na utrzymanie konia,a chcesz kupić 2- za co?Tak jak już ktoś pisał- weterynarz to sprawa droga.Dopóki konisko zdrowe,to ok,ale jak go coś złapie,to koszty potrafią zwalić z nóg...Tym bardziej,że mieszkasz na wsi- za sam dojazd płacisz wetowi już ok.100-150zł.Do tego dodaj koszty leków i badania. Zapomnij o prowadzeniu jakichkolwiek lekcji na tym przyszłym koniu- to rada samobójcza.Nie masz żadnego wykształcenia w tym kierunku, żadnego ubezpieczenia- jak się komuś coś stanie,to co wtedy?Kto poniesie koszty leczenia?Zostaniesz oskarżona o nieprawne udzielanie lekcji- bez kwalifikacji. Radzę poczekać,aż dorośniesz i ustabilizujesz swoje życie- szkoła się skończy,zaczniesz jakąś pracę,będziesz miała pieniądze i będziesz wiedziała,jak dysponować swoim czasem.Pamiętaj,że konie żyją grubo ponad 20lat-więc jeżeli naprawdę Ci na nich zależy,to postaraj się zapewnić im jak najlepsze życie- ze stabilizacją finansową i mieszkaniową.
Skoro tak bardzo chcesz mieć konia i masz blisko dużo stajni to może jednak kupiłabyś narazie jednego i wstawiła w pensjonat? Skoro rodzice chcą Ci dopłacać na utrzymanie to mogą dopłacać na pensjonat. Jeżeli masz jakąś fajną stajnię to możesz się dogadać, że resztę za pensjonat będziesz odpracowywała.
Koń to nie tylko jedzenie i sprzęt. Mam 13 lat. Od dwóch lat mam swoją klacz. Niezbędne artykuły finansują dziadkowie (Jedzenie, ściółka, lekarstwa- kupili też pierwszy sprzęt) A ja zajmuję się odrobaczaniem i kupowaniem sprzętu, który się zużył, popsuł lub jeśli sprzęt jest nie pełny (różne szczotki, owijki, kantary, uwiązy itd. ) Wiem z własnego doświadczenia, że koń to BARDZO DUŻE KOSZTY! Na tych pięciuset złotych się nie skończy, a już wgl. podczas zimy, a na dwa konie to będzie już dwa razy tyle. Siano jest teraz po około 4.50 za kostkę, a jeden koń przez SAMĄ ZIMĘ zje ze 180, do tego owies- dobry, pełny kosztuje 50zł za worek, który starcza na około nie cały miesiąc od JEDNEGO KONIA. Dolicz też ściółkę, której też potrzeba DUŻO!!! A dodatkowe koszty? kantary,uwiązy, szczotki, nowe ogłowie, nowe siodło, bo te rzeczy się zużywają!!! Ja od tych dwóch lat kupiłam już 5 kantarów i 4 uwiązy, bo to się psuje, rwie itd. A lekarstwa? Nie decyduj się na kupno konia, jeżeli nie masz zabezpieczeń finansowych, bo skończy się to sprzedażą... A chyba chcesz mieć szczęśliwe konie... Poczekaj trochę, na serio, mówię to dla dobra twoich zwierzaków...
Powtórzę raz jeszcze wiem co to znaczy obowiązek związany z koniem! I uczelnie mam blisko mimo to, że to wieś to są miasta w koło, do których dojeżdżam. Chłopak jak nie będzie nim to wiem, że będzie przyjacielem ! Znamy sie od dawna... I wiem, że nie zawsze jest kolorowo i konie chorują ale w razie czego cały czas mam rodziców do wsparcia... Dzierżawa to nie to samo no... I sprzęt też wiem ile kosztuje. Ludzie troszke w tym siedzę. A co do lekcji to akurat sie zgodze, że bez uprawnien to zbyt duże ryzyko. A praca dorywkowa to nie ma raczje co... A i w stajni przydomowej nie ma dużych róznic finansowych (jak jest wszystko ok) między jednym koniem a dwoma.
Przydomowa stajnia to nie tylko pasza, sprzęt i ściółka. To też m.in.szufle, łopaty, szpadle, miotły, taczki, wózki, worki, wszelkiego rodzaju sznurki, żłoby, poidła, koszty za wodę (duże), pastuch, koszty za prąd, siatki, bromy, widły, mieszanki traw na pastwisko (nasiona), młotki, śrubokręty, piły, obrabiarki, szlifierki, obcęgi, strzykawki, okłady, leki, raszpela, flaszka dla sąsiada, bo koń wiecznie ucieka na jego podjazd, lonże, kawecany itd. itd. ...................................oraz tysiące innych rzeczy, o których się zapomina, a które zaprzątają głowy i siły wszystkich stajennych.Praca w stajni to nie tylko karmienie i wyrzucanie obornika (który nawiasem mówiąc trzeba mieć gdzie składować- dziś nikt już nie chce nawozu). To także: rozpakowywanie z TIR-ów balotów siana (200-300kg każdy), słomy lub ładowanie trocin w worki, mycie i odkażanie boksów, poideł, żłobów, równanie placu i padoków, naprawianie ogrodzeń, nieustanne zamiatanie, koszenie, grabienie, ocieplanie rur na zimę itd.. To także praca w każdą pogodę, od 7 do 7. Fajnie jest latem, zimą trzeba odśnieżać, nosić wiadra z wodą, bo poidła zamarzają. To wstawanie w środku nocy, bo konie uciekły. To brak wakacji, weekendów i ferii- koń nie da Ci urlopu.Pomijając już kwestie czysto finansowe jak LECZENIE, dodatki do pasz, konserwacja sprzętu, szczepienia, kowal.Skoro nie stać Cię na wyżywienie konia (tona owsa od 650zł, balot siana od 60 do 80zł) to nie stać Cię na konia w ogóle. Robieniem kolczyków z plasteliny na to nie zarobisz.!!!
Ludzie skończcie z tym pouczaniem jej ;/ przecież mówi że tak jak my w tym siedzi ;/ to chyba wie w co sie pakuje. Pyta się NAS o to jak dorobić kase a nie co ptrzeba kupic zeby utrzymac konia. Bo to juz wie skoro siedzi w tym od kilku lat.Jeśli chodzi o prowadzenie jazd to nie kazdy patrzy na papiery, dla ludzi którzy mają pojęcie warto zaufać i bez papierów. Jazdy dla znajomych - znajomi nie będą patrzeć na papiery. Możesz również zaproponować okolicznym szkołom-przedszkolom miejsce na ognisko wraz np. z oprowadzaniem na koniach - do tego nie potrzeba uprawnień.Wg mnie możesz zaczynać np. od obsługi festynów, od oprowadzania okolicznych dzieci na koniach, nawet jeśli będziesz miała taką możliwość wożenie bryczką turystów lub znajomych.Powodzenia !Aga.
Jakie prowadzenie jazd, jaka bryczka - ona ma 16 lat! Jaka szkoła podpisze z nią umowę? Bryczką nawet nie może jeszcze jeździć po drogach publicznych. Co się stanie, jak na takim festynie koń się spłoszy i kogoś uszkodzi? Przypomnij sobie głośną historię z Krakowa.Życzę spełnienia marzeń, ale takie marzenia trzeba realizować z głową. Liczenie, że oprowadzankami dla znajomych zarobi się na utrzymanie konia to mrzonki (ciekawe ilu znajomych będzie chciało zapłacić...).Jeśli już na starcie brakuje kasy na podstawowe utrzymanie konia, to należy sobie odpuścić. Poczekać, zdobyć pracę (konkretną, nie wyprowadzanie psów) i na tego konia po prostu zarobić.
ludzie WY na prawde czasem nie macie pojęcia.! Po pierwsze jeśli chodzi o bryczkę to może nią powozić osoba która posiada kartę rowerową ! Ludzie ratunku. Jakie umowy.? Ludzie ! Na ogniska klasowe nie trzeba mieć uprawnień, umów faktur ani nic takiego ! Wszystko zależy od opiekunów. Poza tym to kto powiedział że nie może tego robić pod nadzorem rodziców lub z ich pomocą.?A oprowadzanie.?! no szkoda ? może jeszcze instruktora potrzeba i własną działalność do OPROWADZANEK ...śmieszne rzeczy na prawde.Pozdrawiam.
Do oprowadzania nie trzeba być instruktorem, własną działalność
teoretycznie trzeba by mieć, ale nie o tym mowa - chodzi głównie o
odpowiedzialność za ewentualne wypadki. Wyobraź sobie taki festyn -
tłumy ludzi, dzieci pod nogami, muzyka, balony, harmider. Nietrudno o
to, żeby koń się spłoszył i albo kogoś zrzucił, albo wpadł w tłum. O
poważne obrażenia wtedy nietrudno. Postaw się w sytuacji szesnastolatki,
która miałaby za to odpowiadać.
Jeśli nauczyciel chce rozliczyć imprezę, to musi mieć jakiś papier -
rachunek, fakturę, umowę. Może nie chcieć, ale wtedy mówimy o
symbolicznych kwotach.
Po pierwsze jeśli chodzi o festyny to to oczywiste ze konie muszą być do tego przyzwyczajone ( co jest przydante rowniez na zawodach ! ) co do placu na oprowadzanie - nie musi byc na samym srodku tlumu lecz OGRODZONY ardziej z boku - wtedy nikt nie wyjdzie. Poza tym mozna zastrzec sbie prawo - na własna odpowiedzialność. czy masz firme czy nie - konsekwencje ponosi sie takie same. Przeciez nikt nie ubezpieczy kazdego dziecka - poza tym dzieci maja ubezpieczenie szkolne. Nawet jesli mamy ubezpieczona dzialalnosc to nie dziala ona poza terene gospodarstwa.
Ubezpieczenie działalności obowiązuje nie tylko w miejscu gospodarstwa,ale i poza nim. Wszystko zależy,jak to jest wpisane w papierach działalności- jeżeli jakaś sierota wpisała jako miejsce wykonywania działalności adres zamieszkania,to generalnie nigdzie poza tym adresem nie może jej wykonywać.Ale każdy inteligentny założyciel swojej firmy wpisuje coś takiego, jak "teren działalności-cała Polska czy cały kraj"- pominę już zagraniczne kraje. Jeżeli dziewczę odrzuca pomysł pracy dorywczej,to nie wiem,jak chce zdobyć dodatkowe pieniądze- z nieba raczej nie spadną.Będę tu trochę chamska i niegrzeczna- nawet stanie pod przysłowiową latarnią wymaga jakiegoś wysiłku,a z tego,co czytam,to nasza założycielka postu jakoś nie kwapi się do roboty- sama napisała: " A praca dorywkowa to nie ma raczje co..." Jak się nie poszuka,to i nie będzie. Trzeba ruszyć 4 litery i zacząć szukać,pytać,może składać jakieś CV- w wieku 16lat można już jakieś prace wykonywać, pracodawca zatrudni na kilka godzin (o ile się orientuję wiek ogranicza pracę na pełnym etacie,ale coś tam zawsze można wyrwać). Więc skoro masz blisko te swoje miasta i dojeżdżasz do uczelni,to równie dobrze możesz dojeżdżać do pracy. Trzeba pamiętać, że i dojazdy dodatkowe będą jakimiś tam kosztami.Ani plasteliną(jak ktoś uprzejmie zauważył),ani sezonowym zbieraniem ogórków czy truskawek na utrzymanie konia nie zarobisz. Na znajomych,choćby byli nie wiem jak kochani i znali się całe życie nie licz- oni Ci do konia nie dołożą.Znając życie,znajomi- nawet gdybyś udzielała jakiś tam lekcji,upominali by się o jakieś zniżki.Jest takie powiedzenie- że jak masz na kogoś liczyć,to licz na siebie. Znajomym udzielisz paru lekcji,potem im się znudzi,czy też kasy nie będą mieli i co?Konie będą głodne?Żeby liczyć na taki dochód na utrzymanie koni,to on musiałby być stały,a w Twoim wypadku jest to niemożliwe i wiążące się z ogromnym ryzykiem. Nie słuchaj rad typu "na własną odpowiedzialność",bo gdy w grę wchodzą zdrowie i pieniądze to to zwykle nie wypala.Każdy będzie chciał od Ciebie coś wyciągnąć- a jak Ci zagrozi,że albo oddaj mu konia albo on Cię pozwie do sądu,to co zrobisz?Konia oddasz?No bo w sądzie przegrasz.I skąd wtedy pieniądze na spłatę ubezpieczenia chorobowego i innych kosztów? Ja Cię nie chcę ani oceniać ani zniechęcać- po prostu staram się przedstawić Ci życie dorosłe,do którego zaraz wejdziesz- tu nie ma łatwo i najlepiej liczyć właśnie na siebie,bo lepiej być miło rozczarowanym,niż się załamać z powodu wiary w coś,co nie wypaliło. Piszesz,że "w tym siedzisz"- skoro tak,to podejdź do tego jak dorosła osoba,którą niedługo się staniesz i sama odpowiedz sobie na postawione przez siebie pytania.Jeszcze raz wszystko dokładnie przelicz. I przede wszystkim- rusz się i szukaj pracy :-) Bo inaczej te potrzebne Ci 200zł się nie zjawi.
Dziękuje ci Agnieszko w końcu jakaś sensowna odpowiedź i wszystkim powyżej też dziękuję za prawdziwe rady a nie pouczania. Co do pozostałych wypowiedzi owszem zgadzam się ale szukam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Marzenia są po to by je realizować a ja swoje chce jak najszybciej.
dziewczynka owszem niepelnoletnia i moze byc trudno:( ale ja w wieku 16 lat w weekendy dorabialam w domu weselnym .. jestemzlasu.. potraktowalabys temat powaznie zamiast glupio pisac.. praca dorywcza! (tj. praca w weekendy np.). Najwiecej takiej pracy dla mlodych jest w sezonie letnim.. ale koszty niestety przy koniu sa przez caly rok.. poczekaj moze jeszcze 2 lata ( w tym czasie zbieraj akcesoria i nabieraj wiedzy) i moze jako pelnoletnia szybciej najdziesz prace.. bo kon to skarbonka bez dna (kasa za utrzymanie, kowala, weta, co miesiac wydatki.. a jeszcze jakbys chciala brac udzial w zawodach.. i inne sprawy).. dzierzawa rowniez nie jest zlym pomyslem:)
Ludzie skończcie z tym pouczaniem jej ;/ przecież mówi że tak jak my w tym siedzi ;/ to chyba wie w co sie pakuje. Pyta się NAS o to jak dorobić kase a nie co ptrzeba kupic zeby utrzymac konia. Bo to juz wie skoro siedzi w tym od kilku lat.Jeśli chodzi o prowadzenie jazd to nie kazdy patrzy na papiery, dla ludzi którzy mają pojęcie warto zaufać i bez papierów. Jazdy dla znajomych - znajomi nie będą patrzeć na papiery. Możesz również zaproponować okolicznym szkołom-przedszkolom miejsce na ognisko wraz np. z oprowadzaniem na koniach - do tego nie potrzeba uprawnień.Wg mnie możesz zaczynać np. od obsługi festynów, od oprowadzania okolicznych dzieci na koniach, nawet jeśli będziesz miała taką możliwość wożenie bryczką turystów lub znajomych.Powodzenia !Aga.możesz też kupić konia i kucyka, będzie świetnym towarzyszem , a i tańszym w utrzymaniu.(co do cytatu) jestem tego samego zdania. ona pisze logicznie, a większość z was po prostu 0 optymizmu, bo to ,bo tamto. to kiedy ma mieć konia? jak będzie 80 letnią babcią na emeryturze? wtedy da rade, bo studiów nie będzie ani nic. ja tam w Cb wierzę, i życzę powodzenia!! :-D
Koń to nie tylko jedzenie i sprzęt. Mam 13 lat. Od dwóch lat mam swoją klacz. Niezbędne artykuły finansują dziadkowie (Jedzenie, ściółka, lekarstwa- kupili też pierwszy sprzęt) A ja zajmuję się odrobaczaniem i kupowaniem sprzętu, który się zużył, popsuł lub jeśli sprzęt jest nie pełny (różne szczotki, owijki, kantary, uwiązy itd. ) Wiem z własnego doświadczenia, że koń to BARDZO DUŻE KOSZTY! Na tych pięciuset złotych się nie skończy, a już wgl. podczas zimy, a na dwa konie to będzie już dwa razy tyle. Siano jest teraz po około 4.50 za kostkę, a jeden koń przez SAMĄ ZIMĘ zje ze 180, do tego owies- dobry, pełny kosztuje 50zł za worek, który starcza na około nie cały miesiąc od JEDNEGO KONIA. Dolicz też ściółkę, której też potrzeba DUŻO!!! A dodatkowe koszty? kantary,uwiązy, szczotki, nowe ogłowie, nowe siodło, bo te rzeczy się zużywają!!! Ja od tych dwóch lat kupiłam już 5 kantarów i 4 uwiązy, bo to się psuje, rwie itd. A lekarstwa? Nie decyduj się na kupno konia, jeżeli nie masz zabezpieczeń finansowych, bo skończy się to sprzedażą... A chyba chcesz mieć szczęśliwe konie... Poczekaj trochę, na serio, mówię to dla dobra twoich zwierzaków... twoje konie zerwały 5 kantarów w ciągu dwóch lat? o.O ja mam konia od 1.5 roku, dam o sprzęt, i trzyma się idealnie! :)
Cześć mam 16 lat. problem już sie pojawiał ale u młodszych... A więc rodzice zgodzili by się na konika ale brak funduszy. Ja jeżdżę od 5 lat wiec na pewno bym sobie dała rade. Już 2 razy ujeżdżałam od zera młode koniki u znajomych. Potrawie karmić,rozpoznawać choroby i ogółem zajmować sie koniem. Mam miejsce na przydomową stajnie i dużo pola. Niedawno liczyłam kosz utrzymania dwóch koników w takich warunkach wynosił by okł 500 zł. Do pomocy miałabym siostrę, chłopaka i instruktorów z okolicznych stajni więc w razie problemu mam na kogo liczyć. Co do czasu też bym go miała. Mam też dużą część sprzętu. No ale co z tym utrzymaniem?? i tu jest jeden wielki PROBLEM ... Ktoś ma jakiś pomysł jak mogę zdobywać co miesiąc okł 200 zł? (resztę by dopłacali rodzice). Mieszkam w małym miasteczku albo jak kto woli dużej wsi...
Dobrym pomysłem jest (jeśli masz takie umiejętności) sprzedawanie rzeczy hand made"owych. Np. biżuteria z modeliny czy coś w tym stylu. A może masz gdzieś niedaleko stadninę? Tam mogłabyś pomagać. Może masz do czegoś talent, więc wykorzystaj to :)
no z hand made już próbowałam ale niewypał bo nie ma gdzie sprzedawać. a w stadninie to głowie praca za jazde...
Licz się z tym, że koń może zachorować i jego leczenie to mogą być duże koszty. Skąd wtedy weźmiesz pieniądze na jego leczenie, skoro ledwo na utrzymanie go będzie Ci starczać?Po drugie, też mam 16 lat i nie mam możliwości zarobku, tak jak Ty, a moich rodziców nie stać na konia, więc się za to nie biorę. Poczekaj kilka lat aż będziesz pracować i zarabiać własne pieniądze. Wtedy będziesz spokojna o swoje konie, że mają dobrą opiekę.
Ja proponuje Ci, zebys udzielala np. lekcji na swoim konisku:) ja tak zaczynalam swoje pierwsze zarobki:) bierz mniej pieniaszkow za karnety:) mozesz tez poszukac w pracy dorywkowej na weekendy (dom weselny)
Jak cię nie stać na utrzymanie to nie kupuj - proste. Może brzmi to brutalnie, ale to jedyne mądre rozwiązanie.I lepiej nie korzystaj ze wspaniałych porad, żebyś prowadziła jazdy na tym hipotetycznym koniu.shaina7 - praca dorywkowa? Może ma robić podorywki? Albo zrywkę drewna? A może podryw (w domu weselnym - podryw na konia...)?
A co z dalszą nauką? Jakieś studia planujesz?Jeżeli tak,to wątpię,aby w tej Twojej wsi była odpowiednia uczelnia- czyli wyjazd gdzieś dalej- i co wtedy z koniem?Masz 16lat,więc i na chłopaka to za bardzo nie licz- rozstaniecie się i co?Sama będziesz gnój wywozić.Nie masz 500zł na utrzymanie konia,a chcesz kupić 2- za co?Tak jak już ktoś pisał- weterynarz to sprawa droga.Dopóki konisko zdrowe,to ok,ale jak go coś złapie,to koszty potrafią zwalić z nóg...Tym bardziej,że mieszkasz na wsi- za sam dojazd płacisz wetowi już ok.100-150zł.Do tego dodaj koszty leków i badania. Zapomnij o prowadzeniu jakichkolwiek lekcji na tym przyszłym koniu- to rada samobójcza.Nie masz żadnego wykształcenia w tym kierunku, żadnego ubezpieczenia- jak się komuś coś stanie,to co wtedy?Kto poniesie koszty leczenia?Zostaniesz oskarżona o nieprawne udzielanie lekcji- bez kwalifikacji. Radzę poczekać,aż dorośniesz i ustabilizujesz swoje życie- szkoła się skończy,zaczniesz jakąś pracę,będziesz miała pieniądze i będziesz wiedziała,jak dysponować swoim czasem.Pamiętaj,że konie żyją grubo ponad 20lat-więc jeżeli naprawdę Ci na nich zależy,to postaraj się zapewnić im jak najlepsze życie- ze stabilizacją finansową i mieszkaniową.
Myślałaś o dzierżawie? ;)
Skoro tak bardzo chcesz mieć konia i masz blisko dużo stajni to może jednak kupiłabyś narazie jednego i wstawiła w pensjonat? Skoro rodzice chcą Ci dopłacać na utrzymanie to mogą dopłacać na pensjonat. Jeżeli masz jakąś fajną stajnię to możesz się dogadać, że resztę za pensjonat będziesz odpracowywała.
Koń to nie tylko jedzenie i sprzęt. Mam 13 lat. Od dwóch lat mam swoją klacz. Niezbędne artykuły finansują dziadkowie (Jedzenie, ściółka, lekarstwa- kupili też pierwszy sprzęt) A ja zajmuję się odrobaczaniem i kupowaniem sprzętu, który się zużył, popsuł lub jeśli sprzęt jest nie pełny (różne szczotki, owijki, kantary, uwiązy itd. ) Wiem z własnego doświadczenia, że koń to BARDZO DUŻE KOSZTY! Na tych pięciuset złotych się nie skończy, a już wgl. podczas zimy, a na dwa konie to będzie już dwa razy tyle. Siano jest teraz po około 4.50 za kostkę, a jeden koń przez SAMĄ ZIMĘ zje ze 180, do tego owies- dobry, pełny kosztuje 50zł za worek, który starcza na około nie cały miesiąc od JEDNEGO KONIA. Dolicz też ściółkę, której też potrzeba DUŻO!!! A dodatkowe koszty? kantary,uwiązy, szczotki, nowe ogłowie, nowe siodło, bo te rzeczy się zużywają!!! Ja od tych dwóch lat kupiłam już 5 kantarów i 4 uwiązy, bo to się psuje, rwie itd. A lekarstwa? Nie decyduj się na kupno konia, jeżeli nie masz zabezpieczeń finansowych, bo skończy się to sprzedażą... A chyba chcesz mieć szczęśliwe konie... Poczekaj trochę, na serio, mówię to dla dobra twoich zwierzaków...
Powtórzę raz jeszcze wiem co to znaczy obowiązek związany z koniem! I uczelnie mam blisko mimo to, że to wieś to są miasta w koło, do których dojeżdżam. Chłopak jak nie będzie nim to wiem, że będzie przyjacielem ! Znamy sie od dawna... I wiem, że nie zawsze jest kolorowo i konie chorują ale w razie czego cały czas mam rodziców do wsparcia... Dzierżawa to nie to samo no... I sprzęt też wiem ile kosztuje. Ludzie troszke w tym siedzę. A co do lekcji to akurat sie zgodze, że bez uprawnien to zbyt duże ryzyko. A praca dorywkowa to nie ma raczje co... A i w stajni przydomowej nie ma dużych róznic finansowych (jak jest wszystko ok) między jednym koniem a dwoma.
Przydomowa stajnia to nie tylko pasza, sprzęt i ściółka. To też m.in.szufle, łopaty, szpadle, miotły, taczki, wózki, worki, wszelkiego rodzaju sznurki, żłoby, poidła, koszty za wodę (duże), pastuch, koszty za prąd, siatki, bromy, widły, mieszanki traw na pastwisko (nasiona), młotki, śrubokręty, piły, obrabiarki, szlifierki, obcęgi, strzykawki, okłady, leki, raszpela, flaszka dla sąsiada, bo koń wiecznie ucieka na jego podjazd, lonże, kawecany itd. itd. ...................................oraz tysiące innych rzeczy, o których się zapomina, a które zaprzątają głowy i siły wszystkich stajennych.Praca w stajni to nie tylko karmienie i wyrzucanie obornika (który nawiasem mówiąc trzeba mieć gdzie składować- dziś nikt już nie chce nawozu). To także: rozpakowywanie z TIR-ów balotów siana (200-300kg każdy), słomy lub ładowanie trocin w worki, mycie i odkażanie boksów, poideł, żłobów, równanie placu i padoków, naprawianie ogrodzeń, nieustanne zamiatanie, koszenie, grabienie, ocieplanie rur na zimę itd.. To także praca w każdą pogodę, od 7 do 7. Fajnie jest latem, zimą trzeba odśnieżać, nosić wiadra z wodą, bo poidła zamarzają. To wstawanie w środku nocy, bo konie uciekły. To brak wakacji, weekendów i ferii- koń nie da Ci urlopu.Pomijając już kwestie czysto finansowe jak LECZENIE, dodatki do pasz, konserwacja sprzętu, szczepienia, kowal.Skoro nie stać Cię na wyżywienie konia (tona owsa od 650zł, balot siana od 60 do 80zł) to nie stać Cię na konia w ogóle. Robieniem kolczyków z plasteliny na to nie zarobisz.!!!
Ludzie skończcie z tym pouczaniem jej ;/ przecież mówi że tak jak my w tym siedzi ;/ to chyba wie w co sie pakuje. Pyta się NAS o to jak dorobić kase a nie co ptrzeba kupic zeby utrzymac konia. Bo to juz wie skoro siedzi w tym od kilku lat.Jeśli chodzi o prowadzenie jazd to nie kazdy patrzy na papiery, dla ludzi którzy mają pojęcie warto zaufać i bez papierów. Jazdy dla znajomych - znajomi nie będą patrzeć na papiery. Możesz również zaproponować okolicznym szkołom-przedszkolom miejsce na ognisko wraz np. z oprowadzaniem na koniach - do tego nie potrzeba uprawnień.Wg mnie możesz zaczynać np. od obsługi festynów, od oprowadzania okolicznych dzieci na koniach, nawet jeśli będziesz miała taką możliwość wożenie bryczką turystów lub znajomych.Powodzenia !Aga.
Jakie prowadzenie jazd, jaka bryczka - ona ma 16 lat! Jaka szkoła podpisze z nią umowę? Bryczką nawet nie może jeszcze jeździć po drogach publicznych. Co się stanie, jak na takim festynie koń się spłoszy i kogoś uszkodzi? Przypomnij sobie głośną historię z Krakowa.Życzę spełnienia marzeń, ale takie marzenia trzeba realizować z głową. Liczenie, że oprowadzankami dla znajomych zarobi się na utrzymanie konia to mrzonki (ciekawe ilu znajomych będzie chciało zapłacić...).Jeśli już na starcie brakuje kasy na podstawowe utrzymanie konia, to należy sobie odpuścić. Poczekać, zdobyć pracę (konkretną, nie wyprowadzanie psów) i na tego konia po prostu zarobić.
ludzie WY na prawde czasem nie macie pojęcia.! Po pierwsze jeśli chodzi o bryczkę to może nią powozić osoba która posiada kartę rowerową ! Ludzie ratunku. Jakie umowy.? Ludzie ! Na ogniska klasowe nie trzeba mieć uprawnień, umów faktur ani nic takiego ! Wszystko zależy od opiekunów. Poza tym to kto powiedział że nie może tego robić pod nadzorem rodziców lub z ich pomocą.?A oprowadzanie.?! no szkoda ? może jeszcze instruktora potrzeba i własną działalność do OPROWADZANEK ...śmieszne rzeczy na prawde.Pozdrawiam.
Do oprowadzania nie trzeba być instruktorem, własną działalność teoretycznie trzeba by mieć, ale nie o tym mowa - chodzi głównie o odpowiedzialność za ewentualne wypadki. Wyobraź sobie taki festyn - tłumy ludzi, dzieci pod nogami, muzyka, balony, harmider. Nietrudno o to, żeby koń się spłoszył i albo kogoś zrzucił, albo wpadł w tłum. O poważne obrażenia wtedy nietrudno. Postaw się w sytuacji szesnastolatki, która miałaby za to odpowiadać. Jeśli nauczyciel chce rozliczyć imprezę, to musi mieć jakiś papier - rachunek, fakturę, umowę. Może nie chcieć, ale wtedy mówimy o symbolicznych kwotach.
Po pierwsze jeśli chodzi o festyny to to oczywiste ze konie muszą być do tego przyzwyczajone ( co jest przydante rowniez na zawodach ! ) co do placu na oprowadzanie - nie musi byc na samym srodku tlumu lecz OGRODZONY ardziej z boku - wtedy nikt nie wyjdzie. Poza tym mozna zastrzec sbie prawo - na własna odpowiedzialność. czy masz firme czy nie - konsekwencje ponosi sie takie same. Przeciez nikt nie ubezpieczy kazdego dziecka - poza tym dzieci maja ubezpieczenie szkolne. Nawet jesli mamy ubezpieczona dzialalnosc to nie dziala ona poza terene gospodarstwa.
Ubezpieczenie działalności obowiązuje nie tylko w miejscu gospodarstwa,ale i poza nim. Wszystko zależy,jak to jest wpisane w papierach działalności- jeżeli jakaś sierota wpisała jako miejsce wykonywania działalności adres zamieszkania,to generalnie nigdzie poza tym adresem nie może jej wykonywać.Ale każdy inteligentny założyciel swojej firmy wpisuje coś takiego, jak "teren działalności-cała Polska czy cały kraj"- pominę już zagraniczne kraje. Jeżeli dziewczę odrzuca pomysł pracy dorywczej,to nie wiem,jak chce zdobyć dodatkowe pieniądze- z nieba raczej nie spadną.Będę tu trochę chamska i niegrzeczna- nawet stanie pod przysłowiową latarnią wymaga jakiegoś wysiłku,a z tego,co czytam,to nasza założycielka postu jakoś nie kwapi się do roboty- sama napisała: " A praca dorywkowa to nie ma raczje co..." Jak się nie poszuka,to i nie będzie. Trzeba ruszyć 4 litery i zacząć szukać,pytać,może składać jakieś CV- w wieku 16lat można już jakieś prace wykonywać, pracodawca zatrudni na kilka godzin (o ile się orientuję wiek ogranicza pracę na pełnym etacie,ale coś tam zawsze można wyrwać). Więc skoro masz blisko te swoje miasta i dojeżdżasz do uczelni,to równie dobrze możesz dojeżdżać do pracy. Trzeba pamiętać, że i dojazdy dodatkowe będą jakimiś tam kosztami.Ani plasteliną(jak ktoś uprzejmie zauważył),ani sezonowym zbieraniem ogórków czy truskawek na utrzymanie konia nie zarobisz. Na znajomych,choćby byli nie wiem jak kochani i znali się całe życie nie licz- oni Ci do konia nie dołożą.Znając życie,znajomi- nawet gdybyś udzielała jakiś tam lekcji,upominali by się o jakieś zniżki.Jest takie powiedzenie- że jak masz na kogoś liczyć,to licz na siebie. Znajomym udzielisz paru lekcji,potem im się znudzi,czy też kasy nie będą mieli i co?Konie będą głodne?Żeby liczyć na taki dochód na utrzymanie koni,to on musiałby być stały,a w Twoim wypadku jest to niemożliwe i wiążące się z ogromnym ryzykiem. Nie słuchaj rad typu "na własną odpowiedzialność",bo gdy w grę wchodzą zdrowie i pieniądze to to zwykle nie wypala.Każdy będzie chciał od Ciebie coś wyciągnąć- a jak Ci zagrozi,że albo oddaj mu konia albo on Cię pozwie do sądu,to co zrobisz?Konia oddasz?No bo w sądzie przegrasz.I skąd wtedy pieniądze na spłatę ubezpieczenia chorobowego i innych kosztów? Ja Cię nie chcę ani oceniać ani zniechęcać- po prostu staram się przedstawić Ci życie dorosłe,do którego zaraz wejdziesz- tu nie ma łatwo i najlepiej liczyć właśnie na siebie,bo lepiej być miło rozczarowanym,niż się załamać z powodu wiary w coś,co nie wypaliło. Piszesz,że "w tym siedzisz"- skoro tak,to podejdź do tego jak dorosła osoba,którą niedługo się staniesz i sama odpowiedz sobie na postawione przez siebie pytania.Jeszcze raz wszystko dokładnie przelicz. I przede wszystkim- rusz się i szukaj pracy :-) Bo inaczej te potrzebne Ci 200zł się nie zjawi.
Dziękuje ci Agnieszko w końcu jakaś sensowna odpowiedź i wszystkim powyżej też dziękuję za prawdziwe rady a nie pouczania. Co do pozostałych wypowiedzi owszem zgadzam się ale szukam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Marzenia są po to by je realizować a ja swoje chce jak najszybciej.
dziewczynka owszem niepelnoletnia i moze byc trudno:( ale ja w wieku 16 lat w weekendy dorabialam w domu weselnym .. jestemzlasu.. potraktowalabys temat powaznie zamiast glupio pisac.. praca dorywcza! (tj. praca w weekendy np.). Najwiecej takiej pracy dla mlodych jest w sezonie letnim.. ale koszty niestety przy koniu sa przez caly rok.. poczekaj moze jeszcze 2 lata ( w tym czasie zbieraj akcesoria i nabieraj wiedzy) i moze jako pelnoletnia szybciej najdziesz prace.. bo kon to skarbonka bez dna (kasa za utrzymanie, kowala, weta, co miesiac wydatki.. a jeszcze jakbys chciala brac udzial w zawodach.. i inne sprawy).. dzierzawa rowniez nie jest zlym pomyslem:)
oprowadzanki , to nawet nie musi być jazda! albo pojechać na festyn co jakiś czas, ponoć można zebrać niezłą sumkę ;)
Ludzie skończcie z tym pouczaniem jej ;/ przecież mówi że tak jak my w tym siedzi ;/ to chyba wie w co sie pakuje. Pyta się NAS o to jak dorobić kase a nie co ptrzeba kupic zeby utrzymac konia. Bo to juz wie skoro siedzi w tym od kilku lat.Jeśli chodzi o prowadzenie jazd to nie kazdy patrzy na papiery, dla ludzi którzy mają pojęcie warto zaufać i bez papierów. Jazdy dla znajomych - znajomi nie będą patrzeć na papiery. Możesz również zaproponować okolicznym szkołom-przedszkolom miejsce na ognisko wraz np. z oprowadzaniem na koniach - do tego nie potrzeba uprawnień.Wg mnie możesz zaczynać np. od obsługi festynów, od oprowadzania okolicznych dzieci na koniach, nawet jeśli będziesz miała taką możliwość wożenie bryczką turystów lub znajomych.Powodzenia !Aga.możesz też kupić konia i kucyka, będzie świetnym towarzyszem , a i tańszym w utrzymaniu.(co do cytatu) jestem tego samego zdania. ona pisze logicznie, a większość z was po prostu 0 optymizmu, bo to ,bo tamto. to kiedy ma mieć konia? jak będzie 80 letnią babcią na emeryturze? wtedy da rade, bo studiów nie będzie ani nic. ja tam w Cb wierzę, i życzę powodzenia!! :-D
Koń to nie tylko jedzenie i sprzęt. Mam 13 lat. Od dwóch lat mam swoją klacz. Niezbędne artykuły finansują dziadkowie (Jedzenie, ściółka, lekarstwa- kupili też pierwszy sprzęt) A ja zajmuję się odrobaczaniem i kupowaniem sprzętu, który się zużył, popsuł lub jeśli sprzęt jest nie pełny (różne szczotki, owijki, kantary, uwiązy itd. ) Wiem z własnego doświadczenia, że koń to BARDZO DUŻE KOSZTY! Na tych pięciuset złotych się nie skończy, a już wgl. podczas zimy, a na dwa konie to będzie już dwa razy tyle. Siano jest teraz po około 4.50 za kostkę, a jeden koń przez SAMĄ ZIMĘ zje ze 180, do tego owies- dobry, pełny kosztuje 50zł za worek, który starcza na około nie cały miesiąc od JEDNEGO KONIA. Dolicz też ściółkę, której też potrzeba DUŻO!!! A dodatkowe koszty? kantary,uwiązy, szczotki, nowe ogłowie, nowe siodło, bo te rzeczy się zużywają!!! Ja od tych dwóch lat kupiłam już 5 kantarów i 4 uwiązy, bo to się psuje, rwie itd. A lekarstwa? Nie decyduj się na kupno konia, jeżeli nie masz zabezpieczeń finansowych, bo skończy się to sprzedażą... A chyba chcesz mieć szczęśliwe konie... Poczekaj trochę, na serio, mówię to dla dobra twoich zwierzaków... twoje konie zerwały 5 kantarów w ciągu dwóch lat? o.O ja mam konia od 1.5 roku, dam o sprzęt, i trzyma się idealnie! :)
Dziękuje za wiarę i wsparcie ;) zawsze to jakoś w większym czy mniejszym stopniu pomaga ;)
JAK SIĘ DOBRZE UCZYSZ TO MOŻE STYPENDIUM?(jeśli jest u ciebie w szkole)