Hej Od niedawna jeżdżę do starszego pana pomagać mu przy koniach są to konie zimnokrwiste. Ale problem mam z jedną klaczą (6lat) klacz nie była ujeżdżana "faceci" na nią wsiadali i heja w pole No ale przyszło mi teraz na niej jeździć na początku klacz była ok zaczęłam z nią od pracy na loży ale kiedy tylko czegoś się od niej wymaga w klacz wstępuje diabeł staje dęby kuli uszy i ewidentnie robi to na mnie dzisiaj nie zdążyłam się odsuną i dostałam kopytem w klatkę. Sprawdzałam czy coś ją boli itp ale nic kompletnie. Chciałam z nią na spokojnie zero bata ani nic wszystko delikatnie bo myślałam że klacz przez takie wyjazdy w pola nie ma zaufania do ludzi ale gdzie tam było jeszcze gorzej kiedy na nią krzyczałam przeszła parę kółek w jedną i w drugą i gdy tylko jej się znudzi staję dęba i idzie na mnie, na pastwisku jest to samo podchodzi się do niej czyści się ją koni stoi jak aniołem ale wystarczy że chcesz podnieść nogę albo ją przesunąć to koniec rzuca się na ludzi bez opamiętania nawet gdy nic od niej nie wymagasz i po prostu odchodzisz od niej to idzie za tobą i się rzuca. kompletnie nie mam pomysłu co z nią zrobić próbowałam wszystko co mi przyszło do głowy ale klacz jest coraz gorsza i robi to z niewiadomego powodu stoi je trawę ja zrobię krok od niej a ona na mnie dęba ;/ to nie jest normalne. Tak wiem że powinnam poradzić się trenerki niestety nie mam takiej możliwości dlatego na razie nic z nią już nie robię. Bardzo proszę o pomoc nie chcę żeby mi się coś stało ale bardziej martwię się o nią nie wiem czy ona robi to po złości czy co i proszę nie pisać że skoro sobie rady nie daje to po co się za nią biorę
Jezu ludzie.. tak łatwo powiedzieć "Zrób 7 gier, albo zrób join-up" a prawda jest taka, że jak człowiek się na tym nie zna to za przeproszeniem gówno zdziała ..Bardzo dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że może Ci się coś stać. Konie zimnokrwiste to trochę inna bajka, jeśli ty napierasz to i one napierają, więc trzeba po prostu dać w tube a nie się cackać. Wiem, że zaraz na mnie najadą słitaśne qniareczki loffciające konisie, ale konie to nie chomiki i trzeba im pokazać kto rządzi w stadzie (koń-człowiek) Kiedy prowadzisz konia w ręku nie pozwól się wyprzedzać, kiedy wyprzedzi zatrzymaj się, cofnij konia (możesz klepnąć w klatkę, lub pstryczka w pysk, aby upomnieć) próbuj codziennie, przy zatrzymaniu możesz podnieść ręke, aby zagrodzić drogę. Ćwiczyć można też przy karmieniu, kiedy nasypiesz do żłobu jedzenie, koń nie ma prawa się na Ciebie ryć, może podejść dopiero jak ty odejdziesz, jeśli włazi na Ciebie to odgoń i udawaj że jesz, kiedy się uspokoi możesz wyjść z boksu. Niby takie drobnostki i już pokazują zwierzęciu kto rządzi.Bez instruktora może Ci być trudno, nie znam twojego doświadczenia, wiec nie wiem czy sama sobie poradzisz. Sama mam obecnie już 7 letnią klacz zimnokrwistą, więc wiem że z nimi nie jest tak łatwo jak się wydaje ;)
Mam nadzieję, że porady shiningami Ci pomogą, ale jeśli potężny koń atakuje, to trudno będzie pokazać mu kto rządzi, bo jest dużo silniejszy. Jeśli jest bardzo agresywna najpierw wypuśc ją na mały wybieg i stań po drugiej stronie. Niech przywyknie do Twojej obecności. Mów do niej, czasem daj coś dobrego. Kiedy Cię zaakceptuje korzystaj z rad shiningami.
Tak, dawanie smakołyków agresywnemu koniowi to świetny pomysł. Czasem lepiej powstrzymać parcie na szkło i nie pisać nic, niż dawać takie światłe rady.A zdobycie "akceptacji" konia, który ma nas w zadzie i zachowuje się agresywnie, za pomocą gadania do niego zza płotu może i jest możliwe, ale zarezerwuj sobie na to parę lat...
Jeśli ktoś to robi umiejętnie, a nie cacka się z koniem i daje mu cukierki za to że się na niego szczurzy, to będzie w stanie z koniem sobie poradzić. Radze Ci przyjrzeć się koniom na pastwisku, one żeby ustalić hierarchię cukierków sobie raczej nie dają ; )
Dobra, ale zabiegi takie jak wciskanie się do prywatnej strefy konia, czyli boksu jest po prostu niebezpieczne. A smakołyki tylko za przejawy przyjacielskiego zachowania.
Shiningami ma rację. Cukierki nie są najlepszym pomysłem. Nancy racja za przejaw dobrego zachowania i owszem. Tylko zależy od doświadczenia bo niektórzy mylą właśnie te przejawy przyjacielskiego zachowania i można zrobić tym więcej złego niż dobrego pracując z takim koniem. Za to nie zgodzę się z Shiningami z tym pstryczkiem w pysk. Zależy na jakiego konia trafisz. Na niektóre działa to wręcz odwrotnie. Uważam, że ze żłobem może być to samo. Tym bardziej konie po przejściach lub agresywne. Tak jak na początku było powiedziane wrednych koni nie ma. To człowiek wywołuje w nich takie, a nie inne zachowania. Musisz wyczuć i rozgraniczyć to wszystko co było tu do teraz napisane. Nie widząc konia nikt nie trafi w 10 z radami, można tylko podpowiedzieć. Szkoda, że nie masz instruktora. Podpytaj w stajni czy ten koń nie ma żadnej innej przeszłości i złych doświadczeń za sobą. Jeśli uda się poznać jej dokładną historię, a nie tylko to pole będziesz wiedzieć mniej więcej skąd to się wzięło. U mnie 2 przypadki na 3 pracowałam w ciemno historii nie znając. O ile łatwiej było z 3 osobnikiem. Tyle, że ludzie nie chcą mówić zazwyczaj.. Obserwuj osoby które są przy tych koniach ich podejście też dużo Ci pewnie powie.Powodzenia życzę :)
Po rozmowie z "moim" koniarzem na temat klaczy zimnokrwistej wiem wstepnie o co chodzi. Piszesz że ta klacz chodziła kiedyś w pola, a teraz rozumie ze ty chcesz ją pod siodło. A więc wygląda to tak: Klacz nauczona pracy w polu ma energie która musi spalic wysiłkowo. Nie podawaj jej owsa. Pozwala sie ona wyprowadzic ponieważ ona myśli że idzie do roboty a kiedy nie jest zaprzęgana to niestety zaczyna szalec.
Konie nie są z natury złe, to wszystko wina ludzi którzy z nimi obcowali. Ja bym zaczęła od join up. i w ogóle jak najwięcej naturalu. Woow! Nie slyszalam jeszcze na galopuje.pl gogokolwiek ktory promowal be join-up tak jak ja!
Po rozmowie z "moim" koniarzem na temat klaczy zimnokrwistej wiem wstepnie o co chodzi. Piszesz że ta klacz chodziła kiedyś w pola, a teraz rozumie ze ty chcesz ją pod siodło. A więc wygląda to tak: Klacz nauczona pracy w polu ma energie która musi spalic wysiłkowo. Nie podawaj jej owsa. Pozwala sie ona wyprowadzic ponieważ ona myśli że idzie do roboty a kiedy nie jest zaprzęgana to niestety zaczyna szalec. Dodatkowo ona musi sie zmeczyc tak jak w polu.
Ja miałam taki sam problem i posłuchałam się instruktora. Najpierw spędzaj z nią dużo czasu na pastwisku w boksie, jak Ci zaufa zacznij na na ujeżdżalni (w małym kole lub kwadracie) najpierw w kantarze z uwiązem jak się przyzwyczai to z lonżą wszystko musisz delikatnie. Musisz jej pokazać, że o nią dbasz. Czyść ją, pój, karm. A czyściłaś kopyta i strzałki?
Tak, dawanie smakołyków agresywnemu koniowi to świetny pomysł. Czasem lepiej powstrzymać parcie na szkło i nie pisać nic, niż dawać takie światłe rady.A zdobycie "akceptacji" konia, który ma nas w zadzie i zachowuje się agresywnie, za pomocą gadania do niego zza płotu może i jest możliwe, ale zarezerwuj sobie na to parę lat...Ale gdy zabraknie smakołyków to co? Koń zrobi coś dobrze nie dostanie smakołyka i koniec bajki zaczyna się horror!! Lepiej konia pogłaskać, przytulić, poklepać czy pocałować. Takie dawanie smakołyków to przekupstwo i może się to źle skończyć!!
Sama mówisz,że jest koniem nieujeżdżonym.Myślę,że nie wie co się dzieje.Po prostu musi się do tej sytuacji przywzwyczaić.Daj jej trochę czasu.Spędzaj z nią każdą wolną chwilę,zaprzyjaznij się z nią.Musi ci zaufać.Nie możesz jej bić!To nie polepszy sytuacji.Ona musi cię darzyć zaufaniem.Pózniej zajmuj się nią,np. czyść ją,sprzątaj w bokskie,głaszcz itp.To powinno pomóc.
Sama mówisz,że jest koniem nieujeżdżonym.Myślę,że nie wie co się dzieje.Po prostu musi się do tej sytuacji przywzwyczaić.Daj jej trochę czasu.Spędzaj z nią każdą wolną chwilę,zaprzyjaznij się z nią.Musi ci zaufać.Nie możesz jej bić!To nie polepszy sytuacji.Ona musi cię darzyć zaufaniem.Pózniej zajmuj się nią,np. czyść ją,sprzątaj w bokskie,głaszcz itp.To powinno pomóc.Zgadzam się bicie ją rozłości i zniechęci do współpracy!
pracowałam z nią przez te parę dni i zauważyłam tylko to że koń mnie kompletnie nie szanuje ;/ tym że robiłam wszystko delikatnie itp pogarszała tylko sytuacje bo kiedy wymagałam od niej czegokolwiek np żeby przesunęła sie przy czyszczeniu wkurzała sie i rzucała się na mnie ;/ ale kiedy od początku na nią np krzykną ( nie mówię tu o biciu broń boże!) to koń słucha się ale strasznie mnie testuje myślę że ona uważa że stoi wyżej w stadzie niż ja dlatego robi to co robi przynajmniej takie są moje wrażenia po pracy z nią więc teraz pytanie czy macie jakieś sposoby oczywiście nie bicie itp tylko jakieś normalne żeby że tak powiem nabrała do mnie szacunku
Ehhh niektórzy ludzie są głupi...
Radze Ci zacząć od join-up. Oraz metodą natural, do takich koni trzeba duuużo cierpliwości i czasu. Przyzwyczajaj ją do siebie nie tylko na ląży, na padoku, w stajni =P
Może by join-up pomógł gdyby nie to że gdy tylko się ja puszcza ona się rzuca staje dęba i idzie w moją stronę :) ale za dwa tygodnie przyjeżdża do nas trenerka z Poznania ze swoimi końmi bo dzierżawi u nas łąkę :) i zna się bardzo dobrze na metodach naturalnych :) obiecała że pomoże także jestem dobrej myśli
A może Ty się jej trochę boisz, hm? Koń to wyczuje bardzo szybko i wykorzysta to przeciwko tobie.Może jesteś za mało stanowcza wobec niej przy samym czyszczeniu? Widac koń ma charakter i tu nie ma się co cackac, w tej sytuacji radzę zastasowac się do : jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, i to chyba będzie najlepsze wyjście, bo ten kon ma ciebie totalnie głęboko, zero szacunku, to Ty pokaż też, że potrafisz oddac, bo niestety koń, nie chomik, a tym bardziej koń z temperamentem. Jak ona cię ugryzie, "oddaj jej" (możesz nawet ją dziabnąc, hlasnąc, obojętnie)itp. I tutaj zapewne dzieffcynki kaffające konisie będą się burzyc, ale niestety, kon musi wiedziec gdzie jego miejsce, bo wbrew pozorom naprawdę to zwierzę moze kiedyś zrobic Ci krzywdę.
A może Ty się jej trochę boisz, hm? Koń to wyczuje bardzo szybko i wykorzysta to przeciwko tobie.Może jesteś za mało stanowcza wobec niej przy samym czyszczeniu? Widac koń ma charakter i tu nie ma się co cackac, w tej sytuacji radzę zastasowac się do : jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, i to chyba będzie najlepsze wyjście, bo ten kon ma ciebie totalnie głęboko, zero szacunku, to Ty pokaż też, że potrafisz oddac, bo niestety koń, nie chomik, a tym bardziej koń z temperamentem. Jak ona cię ugryzie, "oddaj jej" (możesz nawet ją dziabnąc, hlasnąc, obojętnie)itp. I tutaj zapewne dzieffcynki kaffające konisie będą się burzyc, ale niestety, kon musi wiedziec gdzie jego miejsce, bo wbrew pozorom naprawdę to zwierzę moze kiedyś zrobic Ci krzywdę. Tak mam taki zamiar Hrenna tylko jeszcze jak mnie ugryzie to ok ;p oddam jaj i tyle ale gdy ona staje mi nad głową dęba idąc na mnie to co mam jej że tak powiem trzepnąć po kopytach żeby po prostu poczuła nie mówię tu o praniu czy może jakiś inny sposób :) nie powiem że się jej nie boje ale koń naprawdę ma swoje humorki jest potulna jak sie ja prowadzi itp ale tylko zacznij od niej czego wymagać to szału dostaje ;/ dostałam już od niej porządnie ale nie mam zamiaru jej zostawić przez takie żałowanie jej i głaskanie itp jak jeszcze jej nie znałam Tercja przejęła całkowicie dominacje nade mną i ot co ;/
z tym dębowaniem, to niestety ci nie powiem, co trzeba zrobic, bo po prostu nie wiem ;). Mam nadzieję, że masz zawsze przy sobie bat? Najlepiej do lonżowania zawsze przy sobie miec. Akurat ja też mam przyjemnośc pracowania z koniem gospodarczym. Tylko ona aż takich odpałów nie ma, żeby stawac dęba, aczkolwiek też próbuje kopac itd, ale jak tylko widzę, że chce spróbowac, od razu ostrzegam ja głosem, że jeżeli tylko spróbuje, to jej oddam. Ostatnio nawet cwiczyłam z nią, w ten sposób, że do żłoba wrzuciłam jej jedzenie, ona od razu do żarcia, a ja ją odepchnęłam i udawałam, że jem, zdziwiona byłam nie powiem, próbowała sie wepchac, ale w koncu zrozumiała, może z tym koniem też tak spróbuj? Tylko ostrożnie, żeby cię nie staranował ;)
z tym dębowaniem, to niestety ci nie powiem, co trzeba zrobic, bo po prostu nie wiem ;). Mam nadzieję, że masz zawsze przy sobie bat? Najlepiej do lonżowania zawsze przy sobie miec. Akurat ja też mam przyjemnośc pracowania z koniem gospodarczym. Tylko ona aż takich odpałów nie ma, żeby stawac dęba, aczkolwiek też próbuje kopac itd, ale jak tylko widzę, że chce spróbowac, od razu ostrzegam ja głosem, że jeżeli tylko spróbuje, to jej oddam. Ostatnio nawet cwiczyłam z nią, w ten sposób, że do żłoba wrzuciłam jej jedzenie, ona od razu do żarcia, a ja ją odepchnęłam i udawałam, że jem, zdziwiona byłam nie powiem, próbowała sie wepchac, ale w koncu zrozumiała, może z tym koniem też tak spróbuj? Tylko ostrożnie, żeby cię nie staranował ;)z jedzeniem pisałam kilka postów wyżej ale dziewczynki loffciające konisie i gadające o naturalu o czym mają średnie pojęcie mnie zaatakowały, więc szczerze wątpie, że tobie dadzą spokój ..Kto tu mówi o praniu konia? Ma oberwać kiedy na Ciebie włazi, wyprzedza, leci z zębami. Ty masz być górą w stadzie a nie osiągniesz tego przez głaskanie i latanie ze sznurkowym kantarkiem, ponieważ konie w ten sposób nie ustalają hierarchii między sobą.. Za dobre nagradzasz, za złe karzesz. Pracą na lonży na wypinaczach tez możesz osiągnąć z koniem porozumienie. Jesli nie znasz się na naturalu to się za to sama nie zabieraj.
Oczywiście druga część postu nie była skierowana do Hrenny tylko do reszty, które mówią o join upie i zakazie karania konia.Jutro do niej jadę więc dostosuję się do twoich i Hrenny rad :) bo tylko one wydają mi się odpowiednie przy tym koniu :) bardzo wam dziękuję :)
Może się czegoś boi?Spróbuj join-up.To świetnie działa.Możesz dać jej także sproszkowanej lawendy.Powiem na pewno, że zła, i wredna nie jest, bo nie ma takich koni.
Na prawdę śmiesza mnie dziewczynki, które przeczytały serie "Heartland" i dla nich rozwiązaniem do wszystkiego jest join-up i różne olejki, proszki. Co z tego że nie mają o takiej pracy bladego pojęcia..
Na prawdę śmiesza mnie dziewczynki, które przeczytały serie "Heartland" i dla nich rozwiązaniem do wszystkiego jest join-up i różne olejki, proszki. Co z tego że nie mają o takiej pracy bladego pojęcia..Dokładnie... Jak raz weszłam na zapytaj.com to ktoś tam miał pytanie jaka książka dla początkującego jeźdzca jest najlepsza. A ktoś odpowiedział "Polecam serię Heartland, nawet nie wiesz ile tam jest informacji o TTouch, join-up i metodach naturalnych"...
Aha, więc to jest owa krynica wiedzy wszelakiej, z której czerpią propagatorki Join-upów, T-touchów oraz gier i zabaw z konikiem, siedemnastu czy iluś tam...A w tym Heartlandzie faszerują tez konie walerianą, chmielem i lawendą?Hahaha... chciałabym widzieć ten join-up, jak koń rzuca się z zębami i kopytami w celu wykonania "połączenia", a naturalna koniarka pobija swój rekord w skoku wzwyż spierniczając z round-penu...
no cóż ja też czytałam Hertland ale kurde to jest książka i wizja autorki a nie prawdziwe życie xD Może i natural jest bardzo przydatny ale niektóre konie nie nadają się do takich metod Tak jak moja Tercja :D ale nie powiem chciała bym sie z nią "połączy" a za tydzień już na zawody najlepiej jechać tak jak w książce ;p No ale wracając do rzeczywistości to Stosowałam wasze nie naturalne metody dzisiaj :D i przyznam że jestem zadowolona fakt buntowała się ale było już lepiej co ważniejsze dzięki wam ja też podchodzę do niej już pewniej :) Się nawet mała dzisiaj zdziwiła bo stanęła dęba a ja ją lekko końcem lonży po kopytach strzeliłam to stanęła jak wryta i nie wiedziała co się dzieje ;) Tak więc dziękuję wam bardzo dziewczyny :) będę stosowała te metody aż ta menda się nie ogarnie ;p
Wczoraj był u niej ogier więc za rok spodziewamy się młodego ;p oby był tylko trochę mądrzejszy od mamusi ;D ale ten będzie u nas od małego więc wychowamy go na przyzwoitego konia ;) a obecnie wyczekuje na źrebaka od małej klaczki pony xD więc jak tylko się urodzi to się pochwale takim dosłownym maleństwem ;p
Tymi kłótniami o to czy natural jest dobry czy zły i o tym co piszą w jakiś tam książkach dla nastolatek, raczej nie pomożecie autorce wątku. Jeżeli ktoś umie porozumiewać się z koniem za pomocą metod naturalnych to czemu nie ma tego robić ? Znałam konia, który był strasznym dzikusem, po za tym, że gryzł i nie pozwolił wejść człowiekowi do boksu to kiedyś nawet małe dziecko chwycił za kaptur i podniósł do góry ! Po tym wydarzeniu właściciele tego konia zdecydowali się go sprzedać ,kupiła go dziewczyna, która zaczęła z nim pracować metodami naturalnymi, pracowała z nim tak grubo 2 lata, jak nie 3. Teraz koń to istny aniołek i chodzi w hipoterapii .Tak więc jak ktoś umie i wie co robi to niech to robi ;)Co do pracy z ziemniakami ;) Sama zaczynam pracę z zimnokrwistą kobyłą, a już kiedyś z jedną pracowałam.To nie jest normalny koń tak jak wszystkie inne gorącokrwiste.Są cwane i wiedzą, że są większe i mogą sobie wszystkimi pomiatać ;) Głupotą jest wchodzić do takiego konia do boksu, kiedy nasypie się mu jedzenie ! Gorącokrwiste się denerwują i zaczynają przepychać człowieka, a co dopiero taki zimniak !Takie konie potrzebują "silnej ręki", stanowczości ze strony człowieka, a nie, że "chciałam z nią na spokojnie zero bata", jeżeli nie szanuje człowieka to trzeba dać jej jasno do zrozumienia, że nie ma prawa z Tobą zadzierać. Nawiązywanie więzi z koniem nie jest łatwą sprawą i szybką zresztą też nie. Niestety, ale musisz porzucić te swoje poglądy o łagodności i wziąć bata do lonżowania i nauczyć konia chodzenia po kole. Jeżeli wchodzi Ci do środka to bat skieruj na łopatkę konia i powiedz "ściana" (na początku nie będzie rozumiała o co chodzi, ale po pewnym czasie rozkmini o co biega) , jeżeli i tak będzie włazić to dotknij ją w łopatkę, patrz się jej w oczy, obserwuj, niech wie, że na nią patrzysz i pilnujesz , jeżeli się na ciebie rzuca to każ jej biec po kole, strzel batem w powietrzu (nie w konia!) i nadal każ jej biegać po kole, nie bój się jej przede wszystkim, może to dziwnie zabrzmi, ale nie pozwól jej wywierać na tobie presji. Nie ukrywam, będzie na pewno trudno, bo jak wiadomo zimniaki próbują, próbują i próbują tak długo aż w końcu się im odpuści. Dlatego wszystkie ćwiczenia trzeba przeprowadzać ze stanowczością. Jeżeli koń okazuje chęci współpracy i chociaż trochę się stara to oczywiście nagrodzić :)
Muszę się pochwalic Tercja zaczyna iśc do przodu praca wyglądała coraz lepiej aż do dzisiaj ;( przyszłam i dosłownie się załamałam córka właściciela w najlepsze ganiała ją z koleżanką po lonżowniku ;/ Tercja rzucała się jak głupia i nie wiedzieła w która stronę wierzgac a te MAŁPY stały za ogrodzeniem bo bały się do niej wejśc ;( pokłuciłam się z nimi i pogadałam z jej ojcem aby brały inne konie jak chą uczyc się czegośc a nie takiego niebezpiecznego konia ;/ dziewczyny chociaż miesdzkają z końmi to nie mają o nich bladego bojęcia bo chodzą im dawac tylko czasami jeśc zimą a tak to "jeżdżą" na kucu szetlandzkim choc mają po 15 lat;/ Cieszę się że właściciel koni zabronił im "dręczyc" Tercje ale co się stało to się nie odstanie próbowałam ją wziąśc chociaż wyczyścic absolutnie nawet nie dała do siebie na metr podejśc ;( zostawiłam jej wiadro z owsem w lonżowniku i jak weszła to siedziałam z nią tam z dwie godziny przełamała się ale wracamy do punktu wyjścia a nawet i jeszcze bardziej w tył ;( poprostu siedziałam i płakałam bo żal mi jej że musi tak cierpiec bo nie mówiąc już o tamtych dziewczynach to sama praca ze mną teraz będzie dla niej mega bolesne bo nie mogę do niej podejśc bez bata bo mnie zabije ;( jestem poprostu załamana tym wszystkim bo znowu muszę narażac swoje i jej zdrowie ale najpierw będę musiała się jak kolwiek odbudowac jej zaufanie... Przepraszam za błędy zwłaszcza "ci" mam nową klawiaturę i coś nie chodzi mi "c" z kreską ;/
Jezu ja bym chyba zabiła te dziewczyny... to co one takie zrobiły, że twój koń tak zwariował? Nie rozumiem jak można konia doprowadzic do takiego stanu. Pamietaj teraz najważniejsza cierpliwośc. Wszysko powoli, spokojnie, nic na siłę. Chyba będziesz musiała zacząc od siedzenia przy boksie :(.
Podpowiem tyle! Tylko nie Join-up! Od tego konie wariują a ich właściciele dostają bzika!Musisz pokazać jej kto tu rządzi! Jeśli masz problemy z zagonieniem jej do boksu weź bat do lonżowania strzel kilka razy a jeśli to nir przyniesie efektu daj jej po zadzie! Uprzedzam, że na kursach join-up konie okłada się batem po szyi! Czyść ją palcatem i jeśli nie chce się przesunąć daj po zadzie (ale nie mocno). Naprawdę to powinno poskutkować! Ta kobyła jest wredna i zaprzeczam, że nie ma takich koni!Ona musi przejąć twoje przywótstwo! A join-up nie stosój! U mnie w stajni jest taka pani która pobiera lekcje i płaci za każdą 250zł, a poza tym ten jej nauczyciel okłada konia batem po szyi jeśli robi coś nie tak i wytłumaczył jej, że bat jest jak kop od drugiego konia! I tylko czy to jest mądre! A i jeszcze jedno proszę zezwalam wam na krytykowanie mojego postu i stosunku do tej metody, ale z tą klaczą inaczej w takim razie nie można! Ja nie każę jej okładać jej batem! Proszę stosuj to co zaproponowałam przez jakiś czas i zobacz efekty! Pozdrawiam serdecznie!
Muszę się pochwalic Tercja zaczyna iśc do przodu praca wyglądała coraz lepiej aż do dzisiaj ;( przyszłam i dosłownie się załamałam córka właściciela w najlepsze ganiała ją z koleżanką po lonżowniku ;/ Tercja rzucała się jak głupia i nie wiedzieła w która stronę wierzgac a te MAŁPY stały za ogrodzeniem bo bały się do niej wejśc ;( pokłuciłam się z nimi i pogadałam z jej ojcem aby brały inne konie jak chą uczyc się czegośc a nie takiego niebezpiecznego konia ;/ dziewczyny chociaż miesdzkają z końmi to nie mają o nich bladego bojęcia bo chodzą im dawac tylko czasami jeśc zimą a tak to "jeżdżą" na kucu szetlandzkim choc mają po 15 lat;/ Cieszę się że właściciel koni zabronił im "dręczyc" Tercje ale co się stało to się nie odstanie próbowałam ją wziąśc chociaż wyczyścic absolutnie nawet nie dała do siebie na metr podejśc ;( zostawiłam jej wiadro z owsem w lonżowniku i jak weszła to siedziałam z nią tam z dwie godziny przełamała się ale wracamy do punktu wyjścia a nawet i jeszcze bardziej w tył ;( poprostu siedziałam i płakałam bo żal mi jej że musi tak cierpiec bo nie mówiąc już o tamtych dziewczynach to sama praca ze mną teraz będzie dla niej mega bolesne bo nie mogę do niej podejśc bez bata bo mnie zabije ;( jestem poprostu załamana tym wszystkim bo znowu muszę narażac swoje i jej zdrowie ale najpierw będę musiała się jak kolwiek odbudowac jej zaufanie... Przepraszam za błędy zwłaszcza "ci" mam nową klawiaturę i coś nie chodzi mi "c" z kreską ;/Nie martw się koń również umie porównywac. Kiedy zobaczy jakie ty masz do niej i połączy to z twoim zapachem i głosem. Bedzie ciebie rozróżniac od tych bez mózgów. Wierzę że jesteś twarda i się nie poddasz.
Szkoda słow na takie osoby.... A moze zanim ty zaczelas zajmowac sie tą klaczą to własnie te dziewczyny sie nia tak "opiekowaly" i "zajmowaly" i dlatego do ciebie tez miala takie podejscie ? Zwlaszcza ze piszesz ze po takiej waszej normalnej pracuy robila postepy itp.. Powodzenia wam zycze!
Konie nie są z natury złe, to wszystko wina ludzi którzy z nimi obcowali. Ja bym zaczęła od join up. i w ogóle jak najwięcej naturalu. Woow! Nie slyszalam jeszcze na galopuje.pl gogokolwiek ktory promowal be join-up tak jak ja!Ja też się cieszę że są dwie kolejne osoby które tak jak ja stosują join-up.Ale uważaj przy tej klaczy bo źle zastosowany join-up może zaszkodzić i tobie i klaczy. Ja radzę zapoznaj się z tym i naucz się tego dokładnie:http://www.pdmpromocja.pl/jnbt/portal/artykul/44,natural-horsemanship---jezdziectwo-naturalne--komunikacja-cz-4.html
Bardzo sie wycisz i zacznij robić takie sesje przez tydzień codziennie a z każdym dniem będzie lepiej
Zgadzam się z saruchą - wredność konia nie leży w jego naturze, obrona przed ludzka głupota - owszem.Czytam lotna z uwaga twój watek. Żyje 40 lat i tyleż samo lat konie są w moim życiu - większość z nich to były konie zimnokrwiste, ale dobrze poznałam także innego rasy /małopolski, sp czy araby/ - nie uważam, aby koń zimnokrwisty był koniem z natury wredniejszym od którejkolwiek z ras szlachetnych - wręcz przeciwnie jest inteligentniejszy i spokojniejszy.Zachowanie tej klaczy nie jest więc podyktowane rasą. Na pewno znaczenie ma jej przeszłość - z wielu twoich słów wynika, iz spotkać jej sie przyszło nie raz z ludzka głupotą. Te dziewuchy - generalnie dno... szkoda słów. Jednak co do Ciebie i klaczy - fajnie , że jesteś taka ambitna jednak posłuchaj kilku rad, które dotychczas nie padły dość wyraźnie:1) przede wszystkim zachowaj bezpieczeństwo, bo mimo twoich dobrych chęci ta klacz brani się przed człowiekiem i nie przebiera w środkach,2) musisz tez zapanować nad sobą - wiem jak to jest gdy koń na Ciebie szarżuje, ale już dwa konie oduczyłam skutecznie dębowania - nie ma tak, że pstryknięciem palców, ale konsekwentnie pokazałam im dwie rzeczy - po pierwsze, że stawaniem dęba nie osiągną tego, czego chcą czyli nie ustąpię, nie zrezygnuje z tego o co mi chodziło. Po drugie - uświadomiła im, ze debowanie traktuje jak coś co biorę na przeczekanie, ale tez, że nie akceptuje takich zachowań3) strach - zawsze będzie w takim przypadku to normalne, ale zrób wszystko, aby energia która dysponujesz przy koniu nie sygnalizowała postawy pasywnej, czy agresywnej /to objaw niezdecydowania i strachu/ - otwarte ramiona, głowa wysoko, idziesz zdecydowanie, ale nie atakujesz. 4) nauka szacunku bez bata i palcata - ucz ją podporządkowania na otwartej przestrzeni - zwykłe "przestawianie" konia zdecydowaniem "nachodzeniem na łopatkę" - możesz mieć dla bezpieczeństwa cas czym możesz się przed nią bronić, powstrzymać atak,5) o ile to możliwe nie ustępuj. Z twoich opisów wynika, ze ta klacz cały czas testuje Cie ile moze z Toba poleciec w kulki... Staraj sie uprzedzac ją, że nie akceptujesz takich zachowań - jezeli naciera na Ciebie - reaguj zdecydowanie, nie żałuj jej nie podchodź, gdy odskoczy, czy stanie jak wryta - pozwól jej przemyśleć sytuacje - na pewno zauwazysz jakby cos przezuwała - to dobrze... nie przeszkadzaj jej w tym. 6) zanim dojdziesz do jazdy itp - praca z ziemi, konie prymitywne bardzo ładnie w tym obszarze podają się pracy i zabawom. Spróbuj np: skopić jej uwagę na dużej piłce do zabawy z koniem, star nawleczka od poduszki wypełniona sianem "na okrągło" dział tak samo - zobacz jak zareaguje, dzięki temu straci trochę energii i wybije się ze schematu zachowań i reakcji obronnych. 7) wykorzystaj jej mocne strony - piszesz, że ładnie daje się prowadzić w ręku - to wielki plus, buduj na tym Wasze porozumienie - prowadzaj, zatrzymuj się skręcaj, ucz ustępowania itp. z czasem zobaczysz, że owiąż jest luźny a klacz wykonuje wszystko tak jakby była trzymana krótko przy pysku.8) zawsze niezawodna w mojej pracy z trudnym koniem okazywała się praca na lejcach - nie chodzi o ciąganie czegoś - to później, ale o samo chodzenie przed Tobą i wykonywanie twoich poleceń - zatrzymanie, zmiana kierunku, zmiana tępa, cofanie itp. jednak jeżeli nigdy nie pracowałaś w ten sposób - odradzam, bo prowadzenie konia na długiej wodzy /lejcach/ nie ma nic wspólnego z jazdą wierzchem i powodowaniem krótka wodzą. Nie wiem jak Ty, ale ja mam przy trudnych koniach jeszcze jedna zasadę - bez bata, ale i bez żarcia. To bez bata, nie oznacza bezwzględnego zakazu jego ożycia - koń nie może Cie atakować bez konsekwencji - ale nie ma być w tym żadnej złości, krzyku, tylko adekwatna reakcja. jeżeli masz okazje obserwować konie w stadzie - popatrz na nie i rób jak one. Oczywiście nie obrócisz się i nie pościsz zadem na dębujaca klacz, ale właśnie wtedy nie ustępuj tylko zdecydowanie zablokuj takie zachowania. Jedną z klaczy małopolskich oduczałam takiej demontracji swych przekonań pracując z dragiem - nie chodzi o bicie, tylko aby robiąc takie wariacje poczuła ból nimi powodowany. Z czasem zrozumie, ze to niewygoda, o której ona decyduje. Natomiast konikowi polskiemu odechciało się debowania, gdy zobaczyła, że mało mnie to obchodzi i może sobie tak tańczyć do wieczora,a ja i tak zostanę.mam nadzieję, że tez skorzystasz z wielu rad trenerki - bo bezcenne jest to, że ona konia i ciebie będzie miała na żywo, a nie on-line. Trzymam za Was kciuki i sorry za rozwlekłość :)
Hej Od niedawna jeżdżę do starszego pana pomagać mu przy koniach są to konie zimnokrwiste. Ale problem mam z jedną klaczą (6lat) klacz nie była ujeżdżana "faceci" na nią wsiadali i heja w pole No ale przyszło mi teraz na niej jeździć na początku klacz była ok zaczęłam z nią od pracy na loży ale kiedy tylko czegoś się od niej wymaga w klacz wstępuje diabeł staje dęby kuli uszy i ewidentnie robi to na mnie dzisiaj nie zdążyłam się odsuną i dostałam kopytem w klatkę. Sprawdzałam czy coś ją boli itp ale nic kompletnie. Chciałam z nią na spokojnie zero bata ani nic wszystko delikatnie bo myślałam że klacz przez takie wyjazdy w pola nie ma zaufania do ludzi ale gdzie tam było jeszcze gorzej kiedy na nią krzyczałam przeszła parę kółek w jedną i w drugą i gdy tylko jej się znudzi staję dęba i idzie na mnie, na pastwisku jest to samo podchodzi się do niej czyści się ją koni stoi jak aniołem ale wystarczy że chcesz podnieść nogę albo ją przesunąć to koniec rzuca się na ludzi bez opamiętania nawet gdy nic od niej nie wymagasz i po prostu odchodzisz od niej to idzie za tobą i się rzuca. kompletnie nie mam pomysłu co z nią zrobić próbowałam wszystko co mi przyszło do głowy ale klacz jest coraz gorsza i robi to z niewiadomego powodu stoi je trawę ja zrobię krok od niej a ona na mnie dęba ;/ to nie jest normalne. Tak wiem że powinnam poradzić się trenerki niestety nie mam takiej możliwości dlatego na razie nic z nią już nie robię. Bardzo proszę o pomoc nie chcę żeby mi się coś stało ale bardziej martwię się o nią nie wiem czy ona robi to po złości czy co i proszę nie pisać że skoro sobie rady nie daje to po co się za nią biorę
Konie nie są z natury złe, to wszystko wina ludzi którzy z nimi obcowali. Ja bym zaczęła od join up. i w ogóle jak najwięcej naturalu.
Próbowałam i tego koń przy pierwszej lepszej okazji stawał na mnie dęba i wierzgał :( ale będę próbować dalej może w końcu sie przełamie
Jezu ludzie.. tak łatwo powiedzieć "Zrób 7 gier, albo zrób join-up" a prawda jest taka, że jak człowiek się na tym nie zna to za przeproszeniem gówno zdziała ..Bardzo dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że może Ci się coś stać. Konie zimnokrwiste to trochę inna bajka, jeśli ty napierasz to i one napierają, więc trzeba po prostu dać w tube a nie się cackać. Wiem, że zaraz na mnie najadą słitaśne qniareczki loffciające konisie, ale konie to nie chomiki i trzeba im pokazać kto rządzi w stadzie (koń-człowiek) Kiedy prowadzisz konia w ręku nie pozwól się wyprzedzać, kiedy wyprzedzi zatrzymaj się, cofnij konia (możesz klepnąć w klatkę, lub pstryczka w pysk, aby upomnieć) próbuj codziennie, przy zatrzymaniu możesz podnieść ręke, aby zagrodzić drogę. Ćwiczyć można też przy karmieniu, kiedy nasypiesz do żłobu jedzenie, koń nie ma prawa się na Ciebie ryć, może podejść dopiero jak ty odejdziesz, jeśli włazi na Ciebie to odgoń i udawaj że jesz, kiedy się uspokoi możesz wyjść z boksu. Niby takie drobnostki i już pokazują zwierzęciu kto rządzi.Bez instruktora może Ci być trudno, nie znam twojego doświadczenia, wiec nie wiem czy sama sobie poradzisz. Sama mam obecnie już 7 letnią klacz zimnokrwistą, więc wiem że z nimi nie jest tak łatwo jak się wydaje ;)
Bardzo dziękuję za radę :)
Mam nadzieję, że porady shiningami Ci pomogą, ale jeśli potężny koń atakuje, to trudno będzie pokazać mu kto rządzi, bo jest dużo silniejszy. Jeśli jest bardzo agresywna najpierw wypuśc ją na mały wybieg i stań po drugiej stronie. Niech przywyknie do Twojej obecności. Mów do niej, czasem daj coś dobrego. Kiedy Cię zaakceptuje korzystaj z rad shiningami.
Tak, dawanie smakołyków agresywnemu koniowi to świetny pomysł. Czasem lepiej powstrzymać parcie na szkło i nie pisać nic, niż dawać takie światłe rady.A zdobycie "akceptacji" konia, który ma nas w zadzie i zachowuje się agresywnie, za pomocą gadania do niego zza płotu może i jest możliwe, ale zarezerwuj sobie na to parę lat...
Zdecydowanie dużo odpowiedzialniejszym sposobem na tak agresywnego konia jest wlezienie mu do boksu, danie po nosie i żarcie ze żłobu...
Jeśli ktoś to robi umiejętnie, a nie cacka się z koniem i daje mu cukierki za to że się na niego szczurzy, to będzie w stanie z koniem sobie poradzić. Radze Ci przyjrzeć się koniom na pastwisku, one żeby ustalić hierarchię cukierków sobie raczej nie dają ; )
Dobra, ale zabiegi takie jak wciskanie się do prywatnej strefy konia, czyli boksu jest po prostu niebezpieczne. A smakołyki tylko za przejawy przyjacielskiego zachowania.
Shiningami ma rację. Cukierki nie są najlepszym pomysłem. Nancy racja za przejaw dobrego zachowania i owszem. Tylko zależy od doświadczenia bo niektórzy mylą właśnie te przejawy przyjacielskiego zachowania i można zrobić tym więcej złego niż dobrego pracując z takim koniem. Za to nie zgodzę się z Shiningami z tym pstryczkiem w pysk. Zależy na jakiego konia trafisz. Na niektóre działa to wręcz odwrotnie. Uważam, że ze żłobem może być to samo. Tym bardziej konie po przejściach lub agresywne. Tak jak na początku było powiedziane wrednych koni nie ma. To człowiek wywołuje w nich takie, a nie inne zachowania. Musisz wyczuć i rozgraniczyć to wszystko co było tu do teraz napisane. Nie widząc konia nikt nie trafi w 10 z radami, można tylko podpowiedzieć. Szkoda, że nie masz instruktora. Podpytaj w stajni czy ten koń nie ma żadnej innej przeszłości i złych doświadczeń za sobą. Jeśli uda się poznać jej dokładną historię, a nie tylko to pole będziesz wiedzieć mniej więcej skąd to się wzięło. U mnie 2 przypadki na 3 pracowałam w ciemno historii nie znając. O ile łatwiej było z 3 osobnikiem. Tyle, że ludzie nie chcą mówić zazwyczaj.. Obserwuj osoby które są przy tych koniach ich podejście też dużo Ci pewnie powie.Powodzenia życzę :)
konie nie sa złe
P ew ni e że n ie. Byle by były dobrze przyprawione.
A skąd jestes bo ja mam faceta które ogiera okiłznał i dziką klacz
Po rozmowie z "moim" koniarzem na temat klaczy zimnokrwistej wiem wstepnie o co chodzi. Piszesz że ta klacz chodziła kiedyś w pola, a teraz rozumie ze ty chcesz ją pod siodło. A więc wygląda to tak: Klacz nauczona pracy w polu ma energie która musi spalic wysiłkowo. Nie podawaj jej owsa. Pozwala sie ona wyprowadzic ponieważ ona myśli że idzie do roboty a kiedy nie jest zaprzęgana to niestety zaczyna szalec.
Konie nie są z natury złe, to wszystko wina ludzi którzy z nimi obcowali. Ja bym zaczęła od join up. i w ogóle jak najwięcej naturalu. Woow! Nie slyszalam jeszcze na galopuje.pl gogokolwiek ktory promowal be join-up tak jak ja!
Po rozmowie z "moim" koniarzem na temat klaczy zimnokrwistej wiem wstepnie o co chodzi. Piszesz że ta klacz chodziła kiedyś w pola, a teraz rozumie ze ty chcesz ją pod siodło. A więc wygląda to tak: Klacz nauczona pracy w polu ma energie która musi spalic wysiłkowo. Nie podawaj jej owsa. Pozwala sie ona wyprowadzic ponieważ ona myśli że idzie do roboty a kiedy nie jest zaprzęgana to niestety zaczyna szalec. Dodatkowo ona musi sie zmeczyc tak jak w polu.
Ja miałam taki sam problem i posłuchałam się instruktora. Najpierw spędzaj z nią dużo czasu na pastwisku w boksie, jak Ci zaufa zacznij na na ujeżdżalni (w małym kole lub kwadracie) najpierw w kantarze z uwiązem jak się przyzwyczai to z lonżą wszystko musisz delikatnie. Musisz jej pokazać, że o nią dbasz. Czyść ją, pój, karm. A czyściłaś kopyta i strzałki?
Tak, dawanie smakołyków agresywnemu koniowi to świetny pomysł. Czasem lepiej powstrzymać parcie na szkło i nie pisać nic, niż dawać takie światłe rady.A zdobycie "akceptacji" konia, który ma nas w zadzie i zachowuje się agresywnie, za pomocą gadania do niego zza płotu może i jest możliwe, ale zarezerwuj sobie na to parę lat...Ale gdy zabraknie smakołyków to co? Koń zrobi coś dobrze nie dostanie smakołyka i koniec bajki zaczyna się horror!! Lepiej konia pogłaskać, przytulić, poklepać czy pocałować. Takie dawanie smakołyków to przekupstwo i może się to źle skończyć!!
Sama mówisz,że jest koniem nieujeżdżonym.Myślę,że nie wie co się dzieje.Po prostu musi się do tej sytuacji przywzwyczaić.Daj jej trochę czasu.Spędzaj z nią każdą wolną chwilę,zaprzyjaznij się z nią.Musi ci zaufać.Nie możesz jej bić!To nie polepszy sytuacji.Ona musi cię darzyć zaufaniem.Pózniej zajmuj się nią,np. czyść ją,sprzątaj w bokskie,głaszcz itp.To powinno pomóc.
Sama mówisz,że jest koniem nieujeżdżonym.Myślę,że nie wie co się dzieje.Po prostu musi się do tej sytuacji przywzwyczaić.Daj jej trochę czasu.Spędzaj z nią każdą wolną chwilę,zaprzyjaznij się z nią.Musi ci zaufać.Nie możesz jej bić!To nie polepszy sytuacji.Ona musi cię darzyć zaufaniem.Pózniej zajmuj się nią,np. czyść ją,sprzątaj w bokskie,głaszcz itp.To powinno pomóc.Zgadzam się bicie ją rozłości i zniechęci do współpracy!
pracowałam z nią przez te parę dni i zauważyłam tylko to że koń mnie kompletnie nie szanuje ;/ tym że robiłam wszystko delikatnie itp pogarszała tylko sytuacje bo kiedy wymagałam od niej czegokolwiek np żeby przesunęła sie przy czyszczeniu wkurzała sie i rzucała się na mnie ;/ ale kiedy od początku na nią np krzykną ( nie mówię tu o biciu broń boże!) to koń słucha się ale strasznie mnie testuje myślę że ona uważa że stoi wyżej w stadzie niż ja dlatego robi to co robi przynajmniej takie są moje wrażenia po pracy z nią więc teraz pytanie czy macie jakieś sposoby oczywiście nie bicie itp tylko jakieś normalne żeby że tak powiem nabrała do mnie szacunku
Ehhh niektórzy ludzie są głupi... Radze Ci zacząć od join-up. Oraz metodą natural, do takich koni trzeba duuużo cierpliwości i czasu. Przyzwyczajaj ją do siebie nie tylko na ląży, na padoku, w stajni =P
Może by join-up pomógł gdyby nie to że gdy tylko się ja puszcza ona się rzuca staje dęba i idzie w moją stronę :) ale za dwa tygodnie przyjeżdża do nas trenerka z Poznania ze swoimi końmi bo dzierżawi u nas łąkę :) i zna się bardzo dobrze na metodach naturalnych :) obiecała że pomoże także jestem dobrej myśli
A może Ty się jej trochę boisz, hm? Koń to wyczuje bardzo szybko i wykorzysta to przeciwko tobie.Może jesteś za mało stanowcza wobec niej przy samym czyszczeniu? Widac koń ma charakter i tu nie ma się co cackac, w tej sytuacji radzę zastasowac się do : jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, i to chyba będzie najlepsze wyjście, bo ten kon ma ciebie totalnie głęboko, zero szacunku, to Ty pokaż też, że potrafisz oddac, bo niestety koń, nie chomik, a tym bardziej koń z temperamentem. Jak ona cię ugryzie, "oddaj jej" (możesz nawet ją dziabnąc, hlasnąc, obojętnie)itp. I tutaj zapewne dzieffcynki kaffające konisie będą się burzyc, ale niestety, kon musi wiedziec gdzie jego miejsce, bo wbrew pozorom naprawdę to zwierzę moze kiedyś zrobic Ci krzywdę.
A może Ty się jej trochę boisz, hm? Koń to wyczuje bardzo szybko i wykorzysta to przeciwko tobie.Może jesteś za mało stanowcza wobec niej przy samym czyszczeniu? Widac koń ma charakter i tu nie ma się co cackac, w tej sytuacji radzę zastasowac się do : jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, i to chyba będzie najlepsze wyjście, bo ten kon ma ciebie totalnie głęboko, zero szacunku, to Ty pokaż też, że potrafisz oddac, bo niestety koń, nie chomik, a tym bardziej koń z temperamentem. Jak ona cię ugryzie, "oddaj jej" (możesz nawet ją dziabnąc, hlasnąc, obojętnie)itp. I tutaj zapewne dzieffcynki kaffające konisie będą się burzyc, ale niestety, kon musi wiedziec gdzie jego miejsce, bo wbrew pozorom naprawdę to zwierzę moze kiedyś zrobic Ci krzywdę. Tak mam taki zamiar Hrenna tylko jeszcze jak mnie ugryzie to ok ;p oddam jaj i tyle ale gdy ona staje mi nad głową dęba idąc na mnie to co mam jej że tak powiem trzepnąć po kopytach żeby po prostu poczuła nie mówię tu o praniu czy może jakiś inny sposób :) nie powiem że się jej nie boje ale koń naprawdę ma swoje humorki jest potulna jak sie ja prowadzi itp ale tylko zacznij od niej czego wymagać to szału dostaje ;/ dostałam już od niej porządnie ale nie mam zamiaru jej zostawić przez takie żałowanie jej i głaskanie itp jak jeszcze jej nie znałam Tercja przejęła całkowicie dominacje nade mną i ot co ;/
z tym dębowaniem, to niestety ci nie powiem, co trzeba zrobic, bo po prostu nie wiem ;). Mam nadzieję, że masz zawsze przy sobie bat? Najlepiej do lonżowania zawsze przy sobie miec. Akurat ja też mam przyjemnośc pracowania z koniem gospodarczym. Tylko ona aż takich odpałów nie ma, żeby stawac dęba, aczkolwiek też próbuje kopac itd, ale jak tylko widzę, że chce spróbowac, od razu ostrzegam ja głosem, że jeżeli tylko spróbuje, to jej oddam. Ostatnio nawet cwiczyłam z nią, w ten sposób, że do żłoba wrzuciłam jej jedzenie, ona od razu do żarcia, a ja ją odepchnęłam i udawałam, że jem, zdziwiona byłam nie powiem, próbowała sie wepchac, ale w koncu zrozumiała, może z tym koniem też tak spróbuj? Tylko ostrożnie, żeby cię nie staranował ;)
z tym dębowaniem, to niestety ci nie powiem, co trzeba zrobic, bo po prostu nie wiem ;). Mam nadzieję, że masz zawsze przy sobie bat? Najlepiej do lonżowania zawsze przy sobie miec. Akurat ja też mam przyjemnośc pracowania z koniem gospodarczym. Tylko ona aż takich odpałów nie ma, żeby stawac dęba, aczkolwiek też próbuje kopac itd, ale jak tylko widzę, że chce spróbowac, od razu ostrzegam ja głosem, że jeżeli tylko spróbuje, to jej oddam. Ostatnio nawet cwiczyłam z nią, w ten sposób, że do żłoba wrzuciłam jej jedzenie, ona od razu do żarcia, a ja ją odepchnęłam i udawałam, że jem, zdziwiona byłam nie powiem, próbowała sie wepchac, ale w koncu zrozumiała, może z tym koniem też tak spróbuj? Tylko ostrożnie, żeby cię nie staranował ;)z jedzeniem pisałam kilka postów wyżej ale dziewczynki loffciające konisie i gadające o naturalu o czym mają średnie pojęcie mnie zaatakowały, więc szczerze wątpie, że tobie dadzą spokój ..Kto tu mówi o praniu konia? Ma oberwać kiedy na Ciebie włazi, wyprzedza, leci z zębami. Ty masz być górą w stadzie a nie osiągniesz tego przez głaskanie i latanie ze sznurkowym kantarkiem, ponieważ konie w ten sposób nie ustalają hierarchii między sobą.. Za dobre nagradzasz, za złe karzesz. Pracą na lonży na wypinaczach tez możesz osiągnąć z koniem porozumienie. Jesli nie znasz się na naturalu to się za to sama nie zabieraj.
Oczywiście druga część postu nie była skierowana do Hrenny tylko do reszty, które mówią o join upie i zakazie karania konia.
Oczywiście druga część postu nie była skierowana do Hrenny tylko do reszty, które mówią o join upie i zakazie karania konia.Jutro do niej jadę więc dostosuję się do twoich i Hrenny rad :) bo tylko one wydają mi się odpowiednie przy tym koniu :) bardzo wam dziękuję :)
Nie ma za co, powodzenia :D
Może się czegoś boi?Spróbuj join-up.To świetnie działa.Możesz dać jej także sproszkowanej lawendy.Powiem na pewno, że zła, i wredna nie jest, bo nie ma takich koni.
Na prawdę śmiesza mnie dziewczynki, które przeczytały serie "Heartland" i dla nich rozwiązaniem do wszystkiego jest join-up i różne olejki, proszki. Co z tego że nie mają o takiej pracy bladego pojęcia..
Na prawdę śmiesza mnie dziewczynki, które przeczytały serie "Heartland" i dla nich rozwiązaniem do wszystkiego jest join-up i różne olejki, proszki. Co z tego że nie mają o takiej pracy bladego pojęcia..Dokładnie... Jak raz weszłam na zapytaj.com to ktoś tam miał pytanie jaka książka dla początkującego jeźdzca jest najlepsza. A ktoś odpowiedział "Polecam serię Heartland, nawet nie wiesz ile tam jest informacji o TTouch, join-up i metodach naturalnych"...
Aha, więc to jest owa krynica wiedzy wszelakiej, z której czerpią propagatorki Join-upów, T-touchów oraz gier i zabaw z konikiem, siedemnastu czy iluś tam...A w tym Heartlandzie faszerują tez konie walerianą, chmielem i lawendą?Hahaha... chciałabym widzieć ten join-up, jak koń rzuca się z zębami i kopytami w celu wykonania "połączenia", a naturalna koniarka pobija swój rekord w skoku wzwyż spierniczając z round-penu...
no cóż ja też czytałam Hertland ale kurde to jest książka i wizja autorki a nie prawdziwe życie xD Może i natural jest bardzo przydatny ale niektóre konie nie nadają się do takich metod Tak jak moja Tercja :D ale nie powiem chciała bym sie z nią "połączy" a za tydzień już na zawody najlepiej jechać tak jak w książce ;p No ale wracając do rzeczywistości to Stosowałam wasze nie naturalne metody dzisiaj :D i przyznam że jestem zadowolona fakt buntowała się ale było już lepiej co ważniejsze dzięki wam ja też podchodzę do niej już pewniej :) Się nawet mała dzisiaj zdziwiła bo stanęła dęba a ja ją lekko końcem lonży po kopytach strzeliłam to stanęła jak wryta i nie wiedziała co się dzieje ;) Tak więc dziękuję wam bardzo dziewczyny :) będę stosowała te metody aż ta menda się nie ogarnie ;p
To super, że już coś tam się ruszyło! :D Życzę powodzenia dalej i pisz jak tam praca i oczywiscie jak jeszcze bedziesz miała pytania to wal śmiało ;)
Wczoraj był u niej ogier więc za rok spodziewamy się młodego ;p oby był tylko trochę mądrzejszy od mamusi ;D ale ten będzie u nas od małego więc wychowamy go na przyzwoitego konia ;) a obecnie wyczekuje na źrebaka od małej klaczki pony xD więc jak tylko się urodzi to się pochwale takim dosłownym maleństwem ;p
Tymi kłótniami o to czy natural jest dobry czy zły i o tym co piszą w jakiś tam książkach dla nastolatek, raczej nie pomożecie autorce wątku. Jeżeli ktoś umie porozumiewać się z koniem za pomocą metod naturalnych to czemu nie ma tego robić ? Znałam konia, który był strasznym dzikusem, po za tym, że gryzł i nie pozwolił wejść człowiekowi do boksu to kiedyś nawet małe dziecko chwycił za kaptur i podniósł do góry ! Po tym wydarzeniu właściciele tego konia zdecydowali się go sprzedać ,kupiła go dziewczyna, która zaczęła z nim pracować metodami naturalnymi, pracowała z nim tak grubo 2 lata, jak nie 3. Teraz koń to istny aniołek i chodzi w hipoterapii .Tak więc jak ktoś umie i wie co robi to niech to robi ;)Co do pracy z ziemniakami ;) Sama zaczynam pracę z zimnokrwistą kobyłą, a już kiedyś z jedną pracowałam.To nie jest normalny koń tak jak wszystkie inne gorącokrwiste.Są cwane i wiedzą, że są większe i mogą sobie wszystkimi pomiatać ;) Głupotą jest wchodzić do takiego konia do boksu, kiedy nasypie się mu jedzenie ! Gorącokrwiste się denerwują i zaczynają przepychać człowieka, a co dopiero taki zimniak !Takie konie potrzebują "silnej ręki", stanowczości ze strony człowieka, a nie, że "chciałam z nią na spokojnie zero bata", jeżeli nie szanuje człowieka to trzeba dać jej jasno do zrozumienia, że nie ma prawa z Tobą zadzierać. Nawiązywanie więzi z koniem nie jest łatwą sprawą i szybką zresztą też nie. Niestety, ale musisz porzucić te swoje poglądy o łagodności i wziąć bata do lonżowania i nauczyć konia chodzenia po kole. Jeżeli wchodzi Ci do środka to bat skieruj na łopatkę konia i powiedz "ściana" (na początku nie będzie rozumiała o co chodzi, ale po pewnym czasie rozkmini o co biega) , jeżeli i tak będzie włazić to dotknij ją w łopatkę, patrz się jej w oczy, obserwuj, niech wie, że na nią patrzysz i pilnujesz , jeżeli się na ciebie rzuca to każ jej biec po kole, strzel batem w powietrzu (nie w konia!) i nadal każ jej biegać po kole, nie bój się jej przede wszystkim, może to dziwnie zabrzmi, ale nie pozwól jej wywierać na tobie presji. Nie ukrywam, będzie na pewno trudno, bo jak wiadomo zimniaki próbują, próbują i próbują tak długo aż w końcu się im odpuści. Dlatego wszystkie ćwiczenia trzeba przeprowadzać ze stanowczością. Jeżeli koń okazuje chęci współpracy i chociaż trochę się stara to oczywiście nagrodzić :)
Muszę się pochwalic Tercja zaczyna iśc do przodu praca wyglądała coraz lepiej aż do dzisiaj ;( przyszłam i dosłownie się załamałam córka właściciela w najlepsze ganiała ją z koleżanką po lonżowniku ;/ Tercja rzucała się jak głupia i nie wiedzieła w która stronę wierzgac a te MAŁPY stały za ogrodzeniem bo bały się do niej wejśc ;( pokłuciłam się z nimi i pogadałam z jej ojcem aby brały inne konie jak chą uczyc się czegośc a nie takiego niebezpiecznego konia ;/ dziewczyny chociaż miesdzkają z końmi to nie mają o nich bladego bojęcia bo chodzą im dawac tylko czasami jeśc zimą a tak to "jeżdżą" na kucu szetlandzkim choc mają po 15 lat;/ Cieszę się że właściciel koni zabronił im "dręczyc" Tercje ale co się stało to się nie odstanie próbowałam ją wziąśc chociaż wyczyścic absolutnie nawet nie dała do siebie na metr podejśc ;( zostawiłam jej wiadro z owsem w lonżowniku i jak weszła to siedziałam z nią tam z dwie godziny przełamała się ale wracamy do punktu wyjścia a nawet i jeszcze bardziej w tył ;( poprostu siedziałam i płakałam bo żal mi jej że musi tak cierpiec bo nie mówiąc już o tamtych dziewczynach to sama praca ze mną teraz będzie dla niej mega bolesne bo nie mogę do niej podejśc bez bata bo mnie zabije ;( jestem poprostu załamana tym wszystkim bo znowu muszę narażac swoje i jej zdrowie ale najpierw będę musiała się jak kolwiek odbudowac jej zaufanie... Przepraszam za błędy zwłaszcza "ci" mam nową klawiaturę i coś nie chodzi mi "c" z kreską ;/
Jezu ja bym chyba zabiła te dziewczyny... to co one takie zrobiły, że twój koń tak zwariował? Nie rozumiem jak można konia doprowadzic do takiego stanu. Pamietaj teraz najważniejsza cierpliwośc. Wszysko powoli, spokojnie, nic na siłę. Chyba będziesz musiała zacząc od siedzenia przy boksie :(.
Chciały wziąść ją na lonże a ona zaczęła je atakować więc puściły ją luzem do lonżownika wyszły za ogrodzenie i lały ją batem żeby biegała sama...
Podpowiem tyle! Tylko nie Join-up! Od tego konie wariują a ich właściciele dostają bzika!Musisz pokazać jej kto tu rządzi! Jeśli masz problemy z zagonieniem jej do boksu weź bat do lonżowania strzel kilka razy a jeśli to nir przyniesie efektu daj jej po zadzie! Uprzedzam, że na kursach join-up konie okłada się batem po szyi! Czyść ją palcatem i jeśli nie chce się przesunąć daj po zadzie (ale nie mocno). Naprawdę to powinno poskutkować! Ta kobyła jest wredna i zaprzeczam, że nie ma takich koni!Ona musi przejąć twoje przywótstwo! A join-up nie stosój! U mnie w stajni jest taka pani która pobiera lekcje i płaci za każdą 250zł, a poza tym ten jej nauczyciel okłada konia batem po szyi jeśli robi coś nie tak i wytłumaczył jej, że bat jest jak kop od drugiego konia! I tylko czy to jest mądre! A i jeszcze jedno proszę zezwalam wam na krytykowanie mojego postu i stosunku do tej metody, ale z tą klaczą inaczej w takim razie nie można! Ja nie każę jej okładać jej batem! Proszę stosuj to co zaproponowałam przez jakiś czas i zobacz efekty! Pozdrawiam serdecznie!
Muszę się pochwalic Tercja zaczyna iśc do przodu praca wyglądała coraz lepiej aż do dzisiaj ;( przyszłam i dosłownie się załamałam córka właściciela w najlepsze ganiała ją z koleżanką po lonżowniku ;/ Tercja rzucała się jak głupia i nie wiedzieła w która stronę wierzgac a te MAŁPY stały za ogrodzeniem bo bały się do niej wejśc ;( pokłuciłam się z nimi i pogadałam z jej ojcem aby brały inne konie jak chą uczyc się czegośc a nie takiego niebezpiecznego konia ;/ dziewczyny chociaż miesdzkają z końmi to nie mają o nich bladego bojęcia bo chodzą im dawac tylko czasami jeśc zimą a tak to "jeżdżą" na kucu szetlandzkim choc mają po 15 lat;/ Cieszę się że właściciel koni zabronił im "dręczyc" Tercje ale co się stało to się nie odstanie próbowałam ją wziąśc chociaż wyczyścic absolutnie nawet nie dała do siebie na metr podejśc ;( zostawiłam jej wiadro z owsem w lonżowniku i jak weszła to siedziałam z nią tam z dwie godziny przełamała się ale wracamy do punktu wyjścia a nawet i jeszcze bardziej w tył ;( poprostu siedziałam i płakałam bo żal mi jej że musi tak cierpiec bo nie mówiąc już o tamtych dziewczynach to sama praca ze mną teraz będzie dla niej mega bolesne bo nie mogę do niej podejśc bez bata bo mnie zabije ;( jestem poprostu załamana tym wszystkim bo znowu muszę narażac swoje i jej zdrowie ale najpierw będę musiała się jak kolwiek odbudowac jej zaufanie... Przepraszam za błędy zwłaszcza "ci" mam nową klawiaturę i coś nie chodzi mi "c" z kreską ;/Nie martw się koń również umie porównywac. Kiedy zobaczy jakie ty masz do niej i połączy to z twoim zapachem i głosem. Bedzie ciebie rozróżniac od tych bez mózgów. Wierzę że jesteś twarda i się nie poddasz.
Szkoda słow na takie osoby.... A moze zanim ty zaczelas zajmowac sie tą klaczą to własnie te dziewczyny sie nia tak "opiekowaly" i "zajmowaly" i dlatego do ciebie tez miala takie podejscie ? Zwlaszcza ze piszesz ze po takiej waszej normalnej pracuy robila postepy itp.. Powodzenia wam zycze!
Jak przyjedzie trenerka to poproś żeby udzieliła ci jakąś radę.
Konie nie są z natury złe, to wszystko wina ludzi którzy z nimi obcowali. Ja bym zaczęła od join up. i w ogóle jak najwięcej naturalu. Woow! Nie slyszalam jeszcze na galopuje.pl gogokolwiek ktory promowal be join-up tak jak ja!Ja też się cieszę że są dwie kolejne osoby które tak jak ja stosują join-up.Ale uważaj przy tej klaczy bo źle zastosowany join-up może zaszkodzić i tobie i klaczy. Ja radzę zapoznaj się z tym i naucz się tego dokładnie:http://www.pdmpromocja.pl/jnbt/portal/artykul/44,natural-horsemanship---jezdziectwo-naturalne--komunikacja-cz-4.html Bardzo sie wycisz i zacznij robić takie sesje przez tydzień codziennie a z każdym dniem będzie lepiej
Konie są wredne tylko wtedy, gdy ktoś głupotą chce zmienić ich naturę
Zgadzam się z saruchą - wredność konia nie leży w jego naturze, obrona przed ludzka głupota - owszem.Czytam lotna z uwaga twój watek. Żyje 40 lat i tyleż samo lat konie są w moim życiu - większość z nich to były konie zimnokrwiste, ale dobrze poznałam także innego rasy /małopolski, sp czy araby/ - nie uważam, aby koń zimnokrwisty był koniem z natury wredniejszym od którejkolwiek z ras szlachetnych - wręcz przeciwnie jest inteligentniejszy i spokojniejszy.Zachowanie tej klaczy nie jest więc podyktowane rasą. Na pewno znaczenie ma jej przeszłość - z wielu twoich słów wynika, iz spotkać jej sie przyszło nie raz z ludzka głupotą. Te dziewuchy - generalnie dno... szkoda słów. Jednak co do Ciebie i klaczy - fajnie , że jesteś taka ambitna jednak posłuchaj kilku rad, które dotychczas nie padły dość wyraźnie:1) przede wszystkim zachowaj bezpieczeństwo, bo mimo twoich dobrych chęci ta klacz brani się przed człowiekiem i nie przebiera w środkach,2) musisz tez zapanować nad sobą - wiem jak to jest gdy koń na Ciebie szarżuje, ale już dwa konie oduczyłam skutecznie dębowania - nie ma tak, że pstryknięciem palców, ale konsekwentnie pokazałam im dwie rzeczy - po pierwsze, że stawaniem dęba nie osiągną tego, czego chcą czyli nie ustąpię, nie zrezygnuje z tego o co mi chodziło. Po drugie - uświadomiła im, ze debowanie traktuje jak coś co biorę na przeczekanie, ale tez, że nie akceptuje takich zachowań3) strach - zawsze będzie w takim przypadku to normalne, ale zrób wszystko, aby energia która dysponujesz przy koniu nie sygnalizowała postawy pasywnej, czy agresywnej /to objaw niezdecydowania i strachu/ - otwarte ramiona, głowa wysoko, idziesz zdecydowanie, ale nie atakujesz. 4) nauka szacunku bez bata i palcata - ucz ją podporządkowania na otwartej przestrzeni - zwykłe "przestawianie" konia zdecydowaniem "nachodzeniem na łopatkę" - możesz mieć dla bezpieczeństwa cas czym możesz się przed nią bronić, powstrzymać atak,5) o ile to możliwe nie ustępuj. Z twoich opisów wynika, ze ta klacz cały czas testuje Cie ile moze z Toba poleciec w kulki... Staraj sie uprzedzac ją, że nie akceptujesz takich zachowań - jezeli naciera na Ciebie - reaguj zdecydowanie, nie żałuj jej nie podchodź, gdy odskoczy, czy stanie jak wryta - pozwól jej przemyśleć sytuacje - na pewno zauwazysz jakby cos przezuwała - to dobrze... nie przeszkadzaj jej w tym. 6) zanim dojdziesz do jazdy itp - praca z ziemi, konie prymitywne bardzo ładnie w tym obszarze podają się pracy i zabawom. Spróbuj np: skopić jej uwagę na dużej piłce do zabawy z koniem, star nawleczka od poduszki wypełniona sianem "na okrągło" dział tak samo - zobacz jak zareaguje, dzięki temu straci trochę energii i wybije się ze schematu zachowań i reakcji obronnych. 7) wykorzystaj jej mocne strony - piszesz, że ładnie daje się prowadzić w ręku - to wielki plus, buduj na tym Wasze porozumienie - prowadzaj, zatrzymuj się skręcaj, ucz ustępowania itp. z czasem zobaczysz, że owiąż jest luźny a klacz wykonuje wszystko tak jakby była trzymana krótko przy pysku.8) zawsze niezawodna w mojej pracy z trudnym koniem okazywała się praca na lejcach - nie chodzi o ciąganie czegoś - to później, ale o samo chodzenie przed Tobą i wykonywanie twoich poleceń - zatrzymanie, zmiana kierunku, zmiana tępa, cofanie itp. jednak jeżeli nigdy nie pracowałaś w ten sposób - odradzam, bo prowadzenie konia na długiej wodzy /lejcach/ nie ma nic wspólnego z jazdą wierzchem i powodowaniem krótka wodzą. Nie wiem jak Ty, ale ja mam przy trudnych koniach jeszcze jedna zasadę - bez bata, ale i bez żarcia. To bez bata, nie oznacza bezwzględnego zakazu jego ożycia - koń nie może Cie atakować bez konsekwencji - ale nie ma być w tym żadnej złości, krzyku, tylko adekwatna reakcja. jeżeli masz okazje obserwować konie w stadzie - popatrz na nie i rób jak one. Oczywiście nie obrócisz się i nie pościsz zadem na dębujaca klacz, ale właśnie wtedy nie ustępuj tylko zdecydowanie zablokuj takie zachowania. Jedną z klaczy małopolskich oduczałam takiej demontracji swych przekonań pracując z dragiem - nie chodzi o bicie, tylko aby robiąc takie wariacje poczuła ból nimi powodowany. Z czasem zrozumie, ze to niewygoda, o której ona decyduje. Natomiast konikowi polskiemu odechciało się debowania, gdy zobaczyła, że mało mnie to obchodzi i może sobie tak tańczyć do wieczora,a ja i tak zostanę.mam nadzieję, że tez skorzystasz z wielu rad trenerki - bo bezcenne jest to, że ona konia i ciebie będzie miała na żywo, a nie on-line. Trzymam za Was kciuki i sorry za rozwlekłość :)