Wiec tak ja zawsze daje np. przysamki koniu z ręki ale teraz czytam wszytskie wątki na galopuje.pl i jeszcze w internecie że nie można dawać koniu z ręki bo wtedy on sboie będzie mnie kojarzył z żarciem i potem może on mieć do mnie zaufanie tylko bo ja to żarcie albo że zacznie stawac dęba i szukac mi po kieszeniach czy mam żarcie a jak go nie mam to zazną sie buntowac i wgl. czy to prawada?? czy to nie jest trochę przekoloryzowane?? ja obcuje z końmi od 3 lat i jeszcze nie spotkaąłm sie z czymś takim no ale własnie teraz nie weim czy dawać z ręki czy nie...z góry dziękuje za odp. i pozdrawiam !
Moim zdaniem nie jest złe dawanie przysmaków z ręki,oczywiście nie przesadzając...Ja swoim również daję z ręki,ale nie tak często jak podchodzę.Po prostu od czasu do czasu,więcej je pieszczę ;)) heheJak dam,to też zaraz szukają po kieszeniach następnych cukierków itp.,ale po chwili już jest ok ;P
Przy szkoleniu nakazane jest dawanie jedzenia koniom z ręki jako nagrodę (w postaci marchewki,kostki cukru), u początkujących wzbudza to zaufanie do konia tak jak czyszczenie.Nie mówię,że za każdym razem jak dochodzi się do konia to zaraz przysmak z ręki bo wtedy może koń"nas przeszukiwać" .Ale jeśli robimy to z rozwagą i w ramach pochwały -tak samo jak dajemu psom lub kotom kiedy je szkolimy .Nie widzę w tym nic złego ale wiadomo wszystko z rozsądkiem.
błagam. nie koniu, tylko Koniowi ;) Pozwolę sobie skopiować moją wypowiedź z innego wątku :Nie daję koniowi smakołyków z ręki - jeśli już, to do żłobu. Jeśli
dajesz koniowi jeść z ręki - pozwalasz mu "wchodzić " pyskiem w swoją
strefę bezpieczeństwa. Wiele koni szuka potem smakołyków po kieszeniach, zaczyna
skubać je {kieszenie} (to już brak manier, i trzeba to wyeliminować). a następnie (jeśli odpowiednio wcześnie nie ukarasz np. głosem bądź kuksańcem )
zaczyna się gryzienie, a niektóre zwierze włażą wtedy na ludzi (przepychają się), tylko po
to by wyjąć sobie z kieszeni kurtki smakołyk. Kilka takich koni korygowałam (zwykle młodszym "stażem końskim" koleżankom). Ogólnie - nie polecam karmienia z ręki. Zdecydowanie lepiej (jeśli chodzi o pochwalenie konia) nauczyć go że nagrodą jest przyjazny, niski głos, poklepanie/pogłaskanie. A karmienie z ręki to według mnie błędna droga na skróty do "zaufania" konia. Takie moje zdanie, Pozdrawiam, Marzena ;)
Mi nie chodziło o wzbudzenie zaufania konia do nas tylko młodego,początkującego jeźdźca do konia ,że koń to nic strasznego czyli "wielki zwierzak to wielkie serce" .;)
Mi nie chodziło o wzbudzenie zaufania konia do nas tylko młodego,początkującego jeźdźca do konia ,że koń to nic strasznego czyli "wielki zwierzak to wielkie serce" .;)
Młody, początkujący jeździec może innymi sposobami pozyskać zaufanie do konia. W 100% zgadzam się z wypowiedzią Wikusioweziowata. Dawanie smakołyków, aby koń nas słuchał, to nie zdobywanie przywództwa, lecz chodzenie na łatwiznę, oznacza to po prostu, że umiemy inaczej obcować z końmi. Tak jak pisano wyżej - kiedy koń domaga się smakołyka, szturchając nas w np. kurtkę, wkracza w nasz obszar, oznacza to "nie uważam cię za przywódcę". Każdy dominujący osobnik (w tym przypadku powinniśmy być to my), nie pozwala sobie na takie rzeczy. Koń powinien być niżej postawiony rangą, co oznacza, że nigdy bez naszego pozwolenia nie może wkroczyć w naszą sferę bezpieczeństwa.A poza tym dawanie smakołyków po jeździe (zwłaszcza w stajni), utwierdza konie w przekonaniu, że w stajni jest najlepiej i że za wszelką cenę muszą tam wrócić (np. kiedy zaczynamy jadę).Byłam w kilku szkółkach, gdzie dawano koniom smakołyki. Pozwalały sobie na skubanie, szturchanie, kopanie i brak szacunku do człowieka. Tam, gdzie jeżdżę teraz, konie (a są to konie sportowe) nigdy by czegoś takiego nie zrobiły. Nie ze strachu - z szacunku. Bo dając im w niewłaściwym czasie smakołyki, a początkujący właśnie wtedy tak to robią, nie dość, że z ręki, to jeszcze długo po tym, jak zejdą z konia (koń nie kojarzy sobie wcale, że to nagroda za posłuszeństwo pod siodłem, czas bowiem, w którym możemy go za to nagrodzić to 3s, a największa nagroda to zejście z niego i zaprowadzenie do stajni, uwierzcie mi).
Popieram Wikusioweziowata i Hellenna. Nie chodzi o to, żeby wcale nie dawać smakołyków, tylko żeby dać je w odpowiednim momencie. I musi to być największa nagroda, nie jako przekupienie konia,żeby coś zrobił, tylko dopiero po wykonaniu zadania. Ale najlepszą nagrodą jest zawsze poklepanie i dobre słowo
Uważam, że to nie jest złe, tylko nie wolno konia przekarmiać i przekupywać. A tak to spoko, nic się nie stanie, bo np. jesli będziesz czasem odwiedzać konia nie jeżdżac na nim, np. na pastwisku i dasz mu smakołyk i pogłaszczesz, to tylko wzbudzi to jego zaufanie, bo koniowi będziesz sie kojarzyć przyjemnie a nie tylko z jazdą a twoja wizyta na pastwisku nie z zabraniem z wybiegu na jazdę czy do stajni. :)
O... To zacznę podkarmiać mojego kucora z wiadra... O nie! wtedy będzie mnie kojarzył z wiadrem! O nie, a wiadro z żarciem! Hmmm...Weź się tym olka w ogóle nie przejmuj :)
O ja biedna już prawie 10 lat karmie konie z ręki ; / w takim razie mój pierwszy koń powinien mi już chyba ręke odgryzać bo sobie ze smaczkami kojarzy oO
Ja ogólnie jak na razie nie przekupuję konia smakołykami :P. Dla niego nagrodą ma byc poklepanie, przytulenie, pogłaskanie, i tak tym oto sposobem zdobywam zaufanie każdego konia, dziękuję za uwagę
Oczywiście jeśli ktoś daje koniowi smakołyki bez opamiętania to co się dziwić, że potem szuka po rękach i kieszeniach. Ja jak na jeździe coś ćwicze to konia klepie, głaszcze, dopiero jak skończę jazdę i już go stępuje na luźnej wodzy to wtedy daje mu jednego smaczka. Z resztą jak można pozwolić na to żeby koń na Ciebie wchodził? Wszystko z umiarem ; )
Nie powinno się konia karmić z ręki ponieważ potem może nie dać nic ze sobą zrobić bez przysmaku , bardziej się będzie cieszył ze smakołyka niż z twojego przyjazdu. Mówię to na własnym przykładzie , lepiej w ramach nagrody poklepać a pod koniec treningu nawet z siodła dać kawałek marchwi . :)
Ja tam sama nie wiem w sumie . jak byłam w innej stadninie i dałam koniowi ręki to rzeczywiście tak było że pchał się i wglę . ale moje konie już się do tego przyzwyczaiły i uważam że to jest całkiem inaczej karmić tak swojego prywatnego konia a jakiegoś obcego , ufam moim koniom i wiem że nigdy nic by mi nie zrobiły . może się mylę bo mówią że zawsze koń może coś zrobić ale ja uważam inaczej i mam 100 % zaufanie . szczególnie że mam ogiery i nawet kiedy stanę z nimi przy klaczy to drą się strasznie ale nie zrobiłyby mi nic . więc to nie jest nic tekiego złego karmienie z ręki , szczególnie w nagrodę . oczywiście jeśli np ktoś tak jak ja robi , ja kupuję moim 15 jabłek i 6 kilo marchewek to dzielę i wrzucam do żłobu a nie daję wszystko z ręki : ) więc , jak kto woli. to zależy od zachowania konia ...
Wiec tak ja zawsze daje np. przysamki koniu z ręki ale teraz czytam wszytskie wątki na galopuje.pl i jeszcze w internecie że nie można dawać koniu z ręki bo wtedy on sboie będzie mnie kojarzył z żarciem i potem może on mieć do mnie zaufanie tylko bo ja to żarcie albo że zacznie stawac dęba i szukac mi po kieszeniach czy mam żarcie a jak go nie mam to zazną sie buntowac i wgl. czy to prawada?? czy to nie jest trochę przekoloryzowane?? ja obcuje z końmi od 3 lat i jeszcze nie spotkaąłm sie z czymś takim no ale własnie teraz nie weim czy dawać z ręki czy nie...z góry dziękuje za odp. i pozdrawiam !Ja od zawsze daje koniom żarcie z ręki i jakoś żadem mnie jeszcze nie zjadł
Koń ma wiedzieć kiedy dostaje przysmak w nagrode np. zawsze pod koniec jazdy. A to że ktoś nie potrafi dać koniowi w tube za to, że na niego włazi, lub skubie po kieszeniach, rękach to tylko i wyłącznie jego wina i dawanie smaczka za dobrą jazde nie jest niczym złym, koń ma znać swoje miejsce, bo jest to wielkie zwierze, a jak go za to nagradzamy czy pogłaskaniem czy przysmakiem to już nasza własna sprawa.
wg mnie można wychować konia tak żeby mimo że dostaje smakołyki z ręki, nie wącha kieszeni i nie "włazi na głowę" (znam taki przypadek), ale niestety jeśli kilku jeźdżców pozwala mu na takie zachowanie jak gryzienie, obszukiwanie to zachowuje się tak w stosunku do wszystkich(podchodzę do konia żeby go pogłaskać a on szuka przysmaków) i trudno go tego oduczyć
Dokładnie, siostra mojej koleżanki, 10 letnia dziewczynka była zachwycona tym, że jej kucyk ją skubie zębami w poszukiwaniu przysmaku, oczywiscie zamiast go strzelić to głaskała. Skończyło się to tym że miała szytą ręke bo kucyk się zdenerwował, że nic nie dostał.
Wiec tak ja zawsze daje np. przysamki koniu z ręki ale teraz czytam wszytskie wątki na galopuje.pl i jeszcze w internecie że nie można dawać koniu z ręki bo wtedy on sboie będzie mnie kojarzył z żarciem i potem może on mieć do mnie zaufanie tylko bo ja to żarcie albo że zacznie stawac dęba i szukac mi po kieszeniach czy mam żarcie a jak go nie mam to zazną sie buntowac i wgl. czy to prawada?? czy to nie jest trochę przekoloryzowane?? ja obcuje z końmi od 3 lat i jeszcze nie spotkaąłm sie z czymś takim no ale własnie teraz nie weim czy dawać z ręki czy nie...z góry dziękuje za odp. i pozdrawiam !Mnie mój konik na 100% nie kojarzy z żarciem!Zawsze daję mu z ręki, po to by pogłębić więź.Jak kiedyś po prostu położyłam mu przed nosem, to on powąchał i tylko się popatrzył błagalnie na moją rękę.Jednak gdy daję z ręki od razu zjada.Tak samo z pojeniem.Jak nie chce czegoś pić z wiadra, daję mu zlizywać z ręki i zawsze zlizuje.Oczywiście to zależy od upodobań konia...
Ja ogólnie jak na razie nie przekupuję konia smakołykami :P. Dla niego nagrodą ma byc poklepanie, przytulenie, pogłaskanie, i tak tym oto sposobem zdobywam zaufanie każdego konia, dziękuję za uwagęO nie!Nigdy w życiu!Dobry koniarz potrafi sobie bez tego poradzić!Wkurzają mnie dziewczynki które swojemu Konisiowi dają nagrodę za to, "że ich nie zżucił" czy coś w ten deseń.Moja koleżanka przekupywała Konia "żeby podał kopytko" tak mi się tłumaczyła.I potem Konik tylko wierzgał.Ale smakołyk w nagrodę...Jak najbardziej:)
Ja "mojej" kobyłce, daje smakołyk z ręki tylko w nagrodę. Kiedy parę razy, ktoś dał jej z ręki jabłuszko, czy jakieś ciastko przyzwyczaiła się i potem pchała łeb we wszystkie kieszenie itp.Teraz, jesli po prostu chce jej dać "coś słodkiego" to wkladam jej to do żłobu.
Ja ogólnie jak na razie nie przekupuję konia smakołykami :P. Dla niego nagrodą ma byc poklepanie, przytulenie, pogłaskanie, i tak tym oto sposobem zdobywam zaufanie każdego konia, dziękuję za uwagę
O nie!
Nigdy w życiu!
Dobry koniarz potrafi sobie bez tego poradzić!Wkurzają mnie dziewczynki które swojemu Konisiowi dają nagrodę za to, "że ich nie zżucił" czy coś w ten deseń.
Moja koleżanka przekupywała Konia "żeby podał kopytko" tak mi się tłumaczyła.
I potem Konik tylko wierzgał.
Ale smakołyk w nagrodę...Jak najbardziej:)
Czekalodka, masz jakiś problem, czy mi się zdaje i źle zrozumiałam :P. Bo coś mi się zdaje, że pierwsze wypowiedzi to czysty sarkazm.
Nie napisałam, że karmienie z ręki jest złe, czy coś, tylko po prostu nie potrzebuje konia przekupywac i nagradzac za cokolwiek, bo dla niego pochwałą jest pogłaskanie, i tyle.
Moim zdaniem to nie jest nic złego ja chyba obcuje z końmi z 9 lat i zawsze dawalam koniom jedzenie z ręki i nigdy sie czegoś nie obawialam i nigdy nie słyszałam takich dziwnych porad o tym ze koń będzie cie kojarzył z zarciem.Według mnie nie masz sie czego obawiać bo jedzenie dawanie z ręki nie jest niczym zlym
Ja daję jeden-dwa kawałki marchewki po każdej jeździe koniowi z ręki, ale jak wracam, to w boksach daję koniom tylko do żłobu, a jak koń jest na wybiegu to w ogóle nie daję, bo potem takie konie "węszą po kurtkach" innym.
Ja swoim daje tylo smakołyki w stajni. I to nie zawsze, czasem je tylko poglaszcze. Jak dotąd nie rzucają się na mnie żeby znaleśc smakołyk. Jak chcę to daję jak nie to nie i koń nie ma prawa grzebac mi po kieszeniach.
Zawsze dawałam koniom przysmaki z ręki i jakoś nigdy mnie nie pogryzły, czy coś w ten deseń. Uważam, że dobrze jest dawać w nagrodę smakołyk, bo wtedy koń Cię kojarzy jako dobrego partnera, a nie kogoś kto go wykorzystuje. Rozumiem " koń ma przychodzić do mnie, a nie dlatego, że mam smakołyki ", no spoko, ale najpierw trzeba konia nauczyć i pokazać mu, że jest się przyjacielem, a nie wrogiem i zazwyczaj robi się to dając mu jakiś smakołyk, marchewkę czy coś. Jeżeli przyjdziesz do niego z pustymi rękoma, to raczej nie będzie Tobą zainteresowany . W sumie to tak jak z dzieckiem, jeżeli dasz mu jakiś prezent, to polubi Cię i będzie dobrze Cię kojarzyć, a jeżeli nie dasz mu nic, tylko pogłaszczesz i powiesz "dobre dziecko, dobre" to będzie Cię kojarzyło już zupełnie inaczej i sobie pomyśli " czego ta ciotka ode mnie chce znowu ! " ;P Może pomyślicie, że to głupie, ale tak to można mniej więcej porównać. To jest ogólnie takie trochę niesprawiedliwe ze strony tych, którzy smakołyków nie dają w ogóle, bo koń nagrody za dobrze wykonane zadanie nie dostanie, a skarcony za złe zostanie . Ja koniom daję przysmaki jak do nich przychodzę do stajni, jak je sprowadzam z pastwiska (po pewnym czasie same przychodzą jak mnie widzą), po dobrze wykonanym zadaniu i ogólnie stosuję to jako nagrodę, ale nie przesadzam. Jeżeli koń zaczyna robić się natarczywy to mówię " nie !" jeżeli to nie działa, to trzeba niestety skarcić ręką. Ale jakoś nigdy nie miałam z tym problemu, wystarczyło " nie" i pstryczek w nos i koń przestał mnie przeszukiwać :)
Wiec tak ja zawsze daje np. przysamki koniu z ręki ale teraz czytam wszytskie wątki na galopuje.pl i jeszcze w internecie że nie można dawać koniu z ręki bo wtedy on sboie będzie mnie kojarzył z żarciem i potem może on mieć do mnie zaufanie tylko bo ja to żarcie albo że zacznie stawac dęba i szukac mi po kieszeniach czy mam żarcie a jak go nie mam to zazną sie buntowac i wgl. czy to prawada?? czy to nie jest trochę przekoloryzowane?? ja obcuje z końmi od 3 lat i jeszcze nie spotkaąłm sie z czymś takim no ale własnie teraz nie weim czy dawać z ręki czy nie...z góry dziękuje za odp. i pozdrawiam !
Moim zdaniem nie jest złe dawanie przysmaków z ręki,oczywiście nie przesadzając...Ja swoim również daję z ręki,ale nie tak często jak podchodzę.Po prostu od czasu do czasu,więcej je pieszczę ;)) heheJak dam,to też zaraz szukają po kieszeniach następnych cukierków itp.,ale po chwili już jest ok ;P
Przy szkoleniu nakazane jest dawanie jedzenia koniom z ręki jako nagrodę (w postaci marchewki,kostki cukru), u początkujących wzbudza to zaufanie do konia tak jak czyszczenie.Nie mówię,że za każdym razem jak dochodzi się do konia to zaraz przysmak z ręki bo wtedy może koń"nas przeszukiwać" .Ale jeśli robimy to z rozwagą i w ramach pochwały -tak samo jak dajemu psom lub kotom kiedy je szkolimy .Nie widzę w tym nic złego ale wiadomo wszystko z rozsądkiem.
błagam. nie koniu, tylko Koniowi ;) Pozwolę sobie skopiować moją wypowiedź z innego wątku :Nie daję koniowi smakołyków z ręki - jeśli już, to do żłobu. Jeśli dajesz koniowi jeść z ręki - pozwalasz mu "wchodzić " pyskiem w swoją strefę bezpieczeństwa. Wiele koni szuka potem smakołyków po kieszeniach, zaczyna skubać je {kieszenie} (to już brak manier, i trzeba to wyeliminować). a następnie (jeśli odpowiednio wcześnie nie ukarasz np. głosem bądź kuksańcem ) zaczyna się gryzienie, a niektóre zwierze włażą wtedy na ludzi (przepychają się), tylko po to by wyjąć sobie z kieszeni kurtki smakołyk. Kilka takich koni korygowałam (zwykle młodszym "stażem końskim" koleżankom). Ogólnie - nie polecam karmienia z ręki. Zdecydowanie lepiej (jeśli chodzi o pochwalenie konia) nauczyć go że nagrodą jest przyjazny, niski głos, poklepanie/pogłaskanie. A karmienie z ręki to według mnie błędna droga na skróty do "zaufania" konia. Takie moje zdanie, Pozdrawiam, Marzena ;)
Mi nie chodziło o wzbudzenie zaufania konia do nas tylko młodego,początkującego jeźdźca do konia ,że koń to nic strasznego czyli "wielki zwierzak to wielkie serce" .;)
Mi nie chodziło o wzbudzenie zaufania konia do nas tylko młodego,początkującego jeźdźca do konia ,że koń to nic strasznego czyli "wielki zwierzak to wielkie serce" .;)
Młody, początkujący jeździec może innymi sposobami pozyskać zaufanie do konia. W 100% zgadzam się z wypowiedzią Wikusioweziowata. Dawanie smakołyków, aby koń nas słuchał, to nie zdobywanie przywództwa, lecz chodzenie na łatwiznę, oznacza to po prostu, że umiemy inaczej obcować z końmi. Tak jak pisano wyżej - kiedy koń domaga się smakołyka, szturchając nas w np. kurtkę, wkracza w nasz obszar, oznacza to "nie uważam cię za przywódcę". Każdy dominujący osobnik (w tym przypadku powinniśmy być to my), nie pozwala sobie na takie rzeczy. Koń powinien być niżej postawiony rangą, co oznacza, że nigdy bez naszego pozwolenia nie może wkroczyć w naszą sferę bezpieczeństwa.A poza tym dawanie smakołyków po jeździe (zwłaszcza w stajni), utwierdza konie w przekonaniu, że w stajni jest najlepiej i że za wszelką cenę muszą tam wrócić (np. kiedy zaczynamy jadę).Byłam w kilku szkółkach, gdzie dawano koniom smakołyki. Pozwalały sobie na skubanie, szturchanie, kopanie i brak szacunku do człowieka. Tam, gdzie jeżdżę teraz, konie (a są to konie sportowe) nigdy by czegoś takiego nie zrobiły. Nie ze strachu - z szacunku. Bo dając im w niewłaściwym czasie smakołyki, a początkujący właśnie wtedy tak to robią, nie dość, że z ręki, to jeszcze długo po tym, jak zejdą z konia (koń nie kojarzy sobie wcale, że to nagroda za posłuszeństwo pod siodłem, czas bowiem, w którym możemy go za to nagrodzić to 3s, a największa nagroda to zejście z niego i zaprowadzenie do stajni, uwierzcie mi).
Popieram Wikusioweziowata i Hellenna. Nie chodzi o to, żeby wcale nie dawać smakołyków, tylko żeby dać je w odpowiednim momencie. I musi to być największa nagroda, nie jako przekupienie konia,żeby coś zrobił, tylko dopiero po wykonaniu zadania. Ale najlepszą nagrodą jest zawsze poklepanie i dobre słowo
Uważam, że to nie jest złe, tylko nie wolno konia przekarmiać i przekupywać. A tak to spoko, nic się nie stanie, bo np. jesli będziesz czasem odwiedzać konia nie jeżdżac na nim, np. na pastwisku i dasz mu smakołyk i pogłaszczesz, to tylko wzbudzi to jego zaufanie, bo koniowi będziesz sie kojarzyć przyjemnie a nie tylko z jazdą a twoja wizyta na pastwisku nie z zabraniem z wybiegu na jazdę czy do stajni. :)
O... To zacznę podkarmiać mojego kucora z wiadra... O nie! wtedy będzie mnie kojarzył z wiadrem! O nie, a wiadro z żarciem! Hmmm...Weź się tym olka w ogóle nie przejmuj :)
O ja biedna już prawie 10 lat karmie konie z ręki ; / w takim razie mój pierwszy koń powinien mi już chyba ręke odgryzać bo sobie ze smaczkami kojarzy oO
Ja ogólnie jak na razie nie przekupuję konia smakołykami :P. Dla niego nagrodą ma byc poklepanie, przytulenie, pogłaskanie, i tak tym oto sposobem zdobywam zaufanie każdego konia, dziękuję za uwagę
Oczywiście jeśli ktoś daje koniowi smakołyki bez opamiętania to co się dziwić, że potem szuka po rękach i kieszeniach. Ja jak na jeździe coś ćwicze to konia klepie, głaszcze, dopiero jak skończę jazdę i już go stępuje na luźnej wodzy to wtedy daje mu jednego smaczka. Z resztą jak można pozwolić na to żeby koń na Ciebie wchodził? Wszystko z umiarem ; )
Nie powinno się konia karmić z ręki ponieważ potem może nie dać nic ze sobą zrobić bez przysmaku , bardziej się będzie cieszył ze smakołyka niż z twojego przyjazdu. Mówię to na własnym przykładzie , lepiej w ramach nagrody poklepać a pod koniec treningu nawet z siodła dać kawałek marchwi . :)
Ja tam sama nie wiem w sumie . jak byłam w innej stadninie i dałam koniowi ręki to rzeczywiście tak było że pchał się i wglę . ale moje konie już się do tego przyzwyczaiły i uważam że to jest całkiem inaczej karmić tak swojego prywatnego konia a jakiegoś obcego , ufam moim koniom i wiem że nigdy nic by mi nie zrobiły . może się mylę bo mówią że zawsze koń może coś zrobić ale ja uważam inaczej i mam 100 % zaufanie . szczególnie że mam ogiery i nawet kiedy stanę z nimi przy klaczy to drą się strasznie ale nie zrobiłyby mi nic . więc to nie jest nic tekiego złego karmienie z ręki , szczególnie w nagrodę . oczywiście jeśli np ktoś tak jak ja robi , ja kupuję moim 15 jabłek i 6 kilo marchewek to dzielę i wrzucam do żłobu a nie daję wszystko z ręki : ) więc , jak kto woli. to zależy od zachowania konia ...
Wiec tak ja zawsze daje np. przysamki koniu z ręki ale teraz czytam wszytskie wątki na galopuje.pl i jeszcze w internecie że nie można dawać koniu z ręki bo wtedy on sboie będzie mnie kojarzył z żarciem i potem może on mieć do mnie zaufanie tylko bo ja to żarcie albo że zacznie stawac dęba i szukac mi po kieszeniach czy mam żarcie a jak go nie mam to zazną sie buntowac i wgl. czy to prawada?? czy to nie jest trochę przekoloryzowane?? ja obcuje z końmi od 3 lat i jeszcze nie spotkaąłm sie z czymś takim no ale własnie teraz nie weim czy dawać z ręki czy nie...z góry dziękuje za odp. i pozdrawiam !Ja od zawsze daje koniom żarcie z ręki i jakoś żadem mnie jeszcze nie zjadł
Koń ma wiedzieć kiedy dostaje przysmak w nagrode np. zawsze pod koniec jazdy. A to że ktoś nie potrafi dać koniowi w tube za to, że na niego włazi, lub skubie po kieszeniach, rękach to tylko i wyłącznie jego wina i dawanie smaczka za dobrą jazde nie jest niczym złym, koń ma znać swoje miejsce, bo jest to wielkie zwierze, a jak go za to nagradzamy czy pogłaskaniem czy przysmakiem to już nasza własna sprawa.
wg mnie można wychować konia tak żeby mimo że dostaje smakołyki z ręki, nie wącha kieszeni i nie "włazi na głowę" (znam taki przypadek), ale niestety jeśli kilku jeźdżców pozwala mu na takie zachowanie jak gryzienie, obszukiwanie to zachowuje się tak w stosunku do wszystkich(podchodzę do konia żeby go pogłaskać a on szuka przysmaków) i trudno go tego oduczyć
Dokładnie, siostra mojej koleżanki, 10 letnia dziewczynka była zachwycona tym, że jej kucyk ją skubie zębami w poszukiwaniu przysmaku, oczywiscie zamiast go strzelić to głaskała. Skończyło się to tym że miała szytą ręke bo kucyk się zdenerwował, że nic nie dostał.
Dokładnie i praktycznie tak samo jest jak bogaci rodzice kupią swojemu dziecku konia bo chce, a potem ten kon się rzuca gryzie i wszystko :P
Wiec tak ja zawsze daje np. przysamki koniu z ręki ale teraz czytam wszytskie wątki na galopuje.pl i jeszcze w internecie że nie można dawać koniu z ręki bo wtedy on sboie będzie mnie kojarzył z żarciem i potem może on mieć do mnie zaufanie tylko bo ja to żarcie albo że zacznie stawac dęba i szukac mi po kieszeniach czy mam żarcie a jak go nie mam to zazną sie buntowac i wgl. czy to prawada?? czy to nie jest trochę przekoloryzowane?? ja obcuje z końmi od 3 lat i jeszcze nie spotkaąłm sie z czymś takim no ale własnie teraz nie weim czy dawać z ręki czy nie...z góry dziękuje za odp. i pozdrawiam !Mnie mój konik na 100% nie kojarzy z żarciem!Zawsze daję mu z ręki, po to by pogłębić więź.Jak kiedyś po prostu położyłam mu przed nosem, to on powąchał i tylko się popatrzył błagalnie na moją rękę.Jednak gdy daję z ręki od razu zjada.Tak samo z pojeniem.Jak nie chce czegoś pić z wiadra, daję mu zlizywać z ręki i zawsze zlizuje.Oczywiście to zależy od upodobań konia...
Ja ogólnie jak na razie nie przekupuję konia smakołykami :P. Dla niego nagrodą ma byc poklepanie, przytulenie, pogłaskanie, i tak tym oto sposobem zdobywam zaufanie każdego konia, dziękuję za uwagęO nie!Nigdy w życiu!Dobry koniarz potrafi sobie bez tego poradzić!Wkurzają mnie dziewczynki które swojemu Konisiowi dają nagrodę za to, "że ich nie zżucił" czy coś w ten deseń.Moja koleżanka przekupywała Konia "żeby podał kopytko" tak mi się tłumaczyła.I potem Konik tylko wierzgał.Ale smakołyk w nagrodę...Jak najbardziej:)
Ja myślę , że dawanie koniu z ręki jest w porządku . Ja także już długo np karmiłam konia z ręki u mojej cioci i nic mu się nie działo .
Ja "mojej" kobyłce, daje smakołyk z ręki tylko w nagrodę. Kiedy parę razy, ktoś dał jej z ręki jabłuszko, czy jakieś ciastko przyzwyczaiła się i potem pchała łeb we wszystkie kieszenie itp.Teraz, jesli po prostu chce jej dać "coś słodkiego" to wkladam jej to do żłobu.
Ja ogólnie jak na razie nie przekupuję konia smakołykami :P. Dla niego nagrodą ma byc poklepanie, przytulenie, pogłaskanie, i tak tym oto sposobem zdobywam zaufanie każdego konia, dziękuję za uwagę O nie! Nigdy w życiu! Dobry koniarz potrafi sobie bez tego poradzić!Wkurzają mnie dziewczynki które swojemu Konisiowi dają nagrodę za to, "że ich nie zżucił" czy coś w ten deseń. Moja koleżanka przekupywała Konia "żeby podał kopytko" tak mi się tłumaczyła. I potem Konik tylko wierzgał. Ale smakołyk w nagrodę...Jak najbardziej:) Czekalodka, masz jakiś problem, czy mi się zdaje i źle zrozumiałam :P. Bo coś mi się zdaje, że pierwsze wypowiedzi to czysty sarkazm. Nie napisałam, że karmienie z ręki jest złe, czy coś, tylko po prostu nie potrzebuje konia przekupywac i nagradzac za cokolwiek, bo dla niego pochwałą jest pogłaskanie, i tyle.
9:4.Dawaj z ręki, przewaga:)
Moim zdaniem to nie jest nic złego ja chyba obcuje z końmi z 9 lat i zawsze dawalam koniom jedzenie z ręki i nigdy sie czegoś nie obawialam i nigdy nie słyszałam takich dziwnych porad o tym ze koń będzie cie kojarzył z zarciem.Według mnie nie masz sie czego obawiać bo jedzenie dawanie z ręki nie jest niczym zlym
Ja daję jeden-dwa kawałki marchewki po każdej jeździe koniowi z ręki, ale jak wracam, to w boksach daję koniom tylko do żłobu, a jak koń jest na wybiegu to w ogóle nie daję, bo potem takie konie "węszą po kurtkach" innym.
Ja swoim daje tylo smakołyki w stajni. I to nie zawsze, czasem je tylko poglaszcze. Jak dotąd nie rzucają się na mnie żeby znaleśc smakołyk. Jak chcę to daję jak nie to nie i koń nie ma prawa grzebac mi po kieszeniach.
Zawsze dawałam koniom przysmaki z ręki i jakoś nigdy mnie nie pogryzły, czy coś w ten deseń. Uważam, że dobrze jest dawać w nagrodę smakołyk, bo wtedy koń Cię kojarzy jako dobrego partnera, a nie kogoś kto go wykorzystuje. Rozumiem " koń ma przychodzić do mnie, a nie dlatego, że mam smakołyki ", no spoko, ale najpierw trzeba konia nauczyć i pokazać mu, że jest się przyjacielem, a nie wrogiem i zazwyczaj robi się to dając mu jakiś smakołyk, marchewkę czy coś. Jeżeli przyjdziesz do niego z pustymi rękoma, to raczej nie będzie Tobą zainteresowany . W sumie to tak jak z dzieckiem, jeżeli dasz mu jakiś prezent, to polubi Cię i będzie dobrze Cię kojarzyć, a jeżeli nie dasz mu nic, tylko pogłaszczesz i powiesz "dobre dziecko, dobre" to będzie Cię kojarzyło już zupełnie inaczej i sobie pomyśli " czego ta ciotka ode mnie chce znowu ! " ;P Może pomyślicie, że to głupie, ale tak to można mniej więcej porównać. To jest ogólnie takie trochę niesprawiedliwe ze strony tych, którzy smakołyków nie dają w ogóle, bo koń nagrody za dobrze wykonane zadanie nie dostanie, a skarcony za złe zostanie . Ja koniom daję przysmaki jak do nich przychodzę do stajni, jak je sprowadzam z pastwiska (po pewnym czasie same przychodzą jak mnie widzą), po dobrze wykonanym zadaniu i ogólnie stosuję to jako nagrodę, ale nie przesadzam. Jeżeli koń zaczyna robić się natarczywy to mówię " nie !" jeżeli to nie działa, to trzeba niestety skarcić ręką. Ale jakoś nigdy nie miałam z tym problemu, wystarczyło " nie" i pstryczek w nos i koń przestał mnie przeszukiwać :)