Żaden ze mnie jeździec - zaczynam dopiero. Wcześniej jeździłem motocyklem, ale w zeszłym sezonie konie mechaniczne mnie poniosły i się trochę połamałem. Teraz chcę spełnić swoje marzenie z dzieciństwa i zalecenia lekarza zaprzyjaźniając się z żywymi konikami.
Jest nadzieja, że z nowymi protezami stawu kolanowego i biodrowego, które w tym roku mam sobie sprawić, będę miał szansę na "normalne" życie, a to, znaczy, że będę mógł zamiast motocykla kupić konia. Marzę o koniu takim, jaki był siwek Bandos z Negatiw i Bandola, ale to raczej pozostanie w swerze marzeń - ten konik urodził się w 1964 roku i choć jest wiele podobnych, to żaden nie jest taki jak ten, o którym opowiadał mi dziadek.
Myślę też o kupnie koni, które mają iść na rzeź - może nie są idealne pod siodło, ale szlag mnie trafia, jak pomyślę, że ktoś może je pożreć !!!