Mój koń jak miał kolkę to kazali mi go oprowadzać, niestety to nie pomogło i wzywałam weta. Założył sondę żołądkową przez nos i podał przez nią trochę letniej wody z rozpuszczonym w niej proszkiem, dodatkowo kobyłka dostała zastrzyki dożylne i domięśniowe, oraz na noc dostała derkę. Kilka następnych dni miała ścisłą dietę. Na szczęście nie skończyło się w klinice. Zapobiegawczo dostawała później preparat polepszający trawienie, nie pamiętam teraz jakie to były leki i co za preparat bo to było w 2008 roku, ale jak się uprzesz to poszukam i Ci napiszę nazwę preparatu.
Ja osobiscie wyprowadzam konia na ujezdzalnie i lonzuje i go troszke zmuszam do biegu by kolka powoli ustawala.U mnie w stajni zdazaja sie takie przypadki
ostatnio przez kolke umarł koń mojej koleżanki.jakieś 2 tyg temu,przeżywałam jak ona, bo tyle mi pomogła w mojej "karierze".koń w nocy dostał kolki i się tarzał, doszło do skrętu jelit.rano wezwali weterynarza ale było za późno nic sięnie dało zrobić, chyba go uśpili, bo cierpiał.jak ma sięstać tak się stanie ,ale jakmi koń ma kolke, i leży to nakłaniam go do wstania i prowadzam, a jak nie chce wstać przez chwile i proboje sie tarzać to po weterynarza sie dzwoni.
rozcieram brzuch wiechciem, lonżuję, w razie czego podaje się Biovetalgin (jest u nas człwoeik, który jest upoważniony przez lekarza do podawania) a gdy to nie pomaga - wzywamy weta.
Lonżuje konia,póki się nie wypróżni.. jeśli to nie pomaga,a koń dalej się pokłada i rzuca to wtedy wzywam weterynarza,ale zazwyczaj lonżowanie pomaga ;))
Zasadniczo jest kilka rodzajów kolek, w jednej się postępuje tak , a w innej inaczej, czasem sprzecznie, bo czasem należ się dać koniowi rozchodzić a czasem nie, zasadniczo powinno się moim zdaniem dzwonić do weta, i podawać wszystkie zaobserwowane objawy, im lepiej zdiagnozujemy o którą kolkę chodzi tym skuteczniejsza będzie nasza pomoc.
jestemzlasu A jak cię boli brzuch to też biegasz? Odniose sie do tego co napisalam ,gdy kon biega brzuch sie rusza i szybciej kon wtedy wydali i kolka powinna powoli ustepowac. :D
Tak, zwłaszcza jak ma skręt jelit
albo kolkę moczową.
Wyobraź sobie, że coś cię bardzo
boli, a ktoś każe ci biegać. A może tego konia galopem przegonić
albo kazać coś skoczyć? Dopiero mu się brzuch porusza.
Przy kolce trzeba wezwać weterynarza -
OD RAZU. Do jego przyjazdu tylko oprowadzać konia STĘPEM. Nie
przysparzać mu dodatkowych cierpień jakimś lonżowaniem, nie
zawracać sobie głowy rozcieraniem brzucha.
wiadomo, że np.: stępem a nie dzikim galopem! po drugie można oprowadzać a można lonżować - np.: stęp (kłus też się zdarza) można osiągnąć w każdej z tych sytuacji. Fajnie a wręcz super jak się koń przy tym wypróżni, choć jest taka kolka przy której koń je, robi kupę...Rozcieranie wiechciem też jest polecane (wyobraź sobie, że nawet przez wetów) - i skuteczne! w sensie takim, że nie likwiduje kolkę (co oczywiste ale po Twojej wypowiedzi stwierdziłam, że chyba nie bardzo) ale w pewnym stopniu uśmierza ból i nie wyklucza tego że można to robić na przemian ze stępowaniem.Gdyby nie to, że mamy technika wet., z wieloletnim doświadczeniem na stanie na pewno za kazdym razem wzywalibyśmy weterynarza, choć są sytuacje kiedy jest on natychmiastowo potrzebny, bo niestety okrutne kolki też się zdarzały.
To zależy, bo gdy sa zwykłe objawy i tzw poczatek, to nie pozwalam by koń sie położył i lonżowanko kłusik na przemianę ze stępem... Dopóki koń się nie załatwi i nie będzie widać widocznych oznak poprawy, to dalej lonża, jesli długo się nie poprawia lub stan konia jest zły - weterynarz.
A cóż to jest "zwykła kolka"? I jak można z całą pewnością powiedzieć, że koń nie ma skrętu jelit, nie będąc weterynarzem?Dlaczego nie pozwalać koniowi się położyć?Jeśli koniowi się długo nie poprawia i weterynarza wezwiemy dopiero jak jest źle, to może być tak, że zjawi się za późno nawet na wysłanie konia do kliniki. A zwierzę sobie cierpi.
A cóż to jest "zwykła kolka"? I jak można z całą pewnością powiedzieć, że koń nie ma skrętu jelit, nie będąc weterynarzem?Dlaczego nie pozwalać koniowi się położyć?Jeśli koniowi się długo nie poprawia i weterynarza wezwiemy dopiero jak jest źle, to może być tak, że zjawi się za późno nawet na wysłanie konia do kliniki. A zwierzę sobie cierpi. Jprdl Jestem z lasu ty myślisz ze wiesz najlepiej a tak naprawdę nie wiesz nic widziałaś kiedyś wogule konia jak miał kolkę ?? Zgaduje że nie koń nie może się nawet wytarzać jak ma kolkę nie może się położyć nie trzeba na nim jeździć ale pilnować żeby się nie położył .
bo jak położy się to duże prawdopodobieństwo, że już później nie wstanie i nawet podnośniki nie dadzą rady go ustawić do pionu, a jak już koń zalegnie to jest tragicznie (mała szansa na poprawę) więc lepiej do tego nie dopuszczać niż go usypiać. Poza tym tylko podczas ruchu może nastąpić poprawa. Nawet jeśli lekarz da kolkującemu koniowi zastrzyk to każe nadal z nim chodzić a nie wprowadzać do boksu i pozwolić się położyć. Więc...?
Widzisz sporo osób sie tu zna bo mieli takie przypadki.Ja nie chce sie z Tb klucic.Tylko ze ten ruch moze konia uratowac i na tym nam najbardziej zalezy :pPozdrawiam Galicjiowe97
a więc tak - pisałaś, że należy niezwłocznie wezwać weterynarza, czyli całkiem prawdopodobne, że nie wiesz jaką kolkę ma twój koń (kolka to pojęcie ogólne dotyczące bólów brzucha zwanych też morzyskiem). Są takie przy, których- spoko, tarza się - nic się nie stanie ale nie we wszystkich przypadkach tak jest! W przypadku ostrego rozszerzenia żołądka i wzdęcia jelit turlanie się konia może doprowadzić do pęknięcia ściany jelit lub żołądka (jak chcesz wiedzieć co się później dzieje zapytaj weta - bo widzę, że słowa zwykłych śmiertelników nie docierają)Reasumując jak nie umiesz rozróżnić rodzajów kolki, a może i nawet umiesz ale nie będąc wykształconym w tym kierunku- może ci się tak tylko wydawać, to pozwalając koniowi się tarzać możesz narazić go na poważne komplikacje!
poza tym nie jesteś jedyna, która zadaje sobie pytanie: dlaczego nie pozwolić się turlać skoro mu to pomaga? Ale niestety bywa tak, że w jednym przypadku może to być nieszkodliwe a w drugim niestety zabójcze.
Ja niedawno miałam w terenie niemiłe zdarzenie. Klacz na której jechałam niespodziewanie się położyła ze mną na grzbiecie. Szybko z niej zeskoczyłam i próbowałam zachęcić do wstania. Niestety na nic się to nie zdało. Gdy przyjechał weterynarz stwierdził, że to kolka. Klacz była oprowadzana i samo jej przeszło...
Po pierwsze,to uważam,że nikt z Was wszystkich tutaj piszących nie potrafi odróżnić rodzaju kolki- po czym ją niby rozpoznajecie? Po oczach u konia widać?Bo przecież w większości przypadków objawy są takie same lub podobne- koń jest niespokojny,ogląda się na brzuch,czasami się poci i tarza.I niby skąd wiecie,czy to tylko mały ból brzucha,czy początek czegoś gorszego?To właśnie dlatego tyle koni umiera przez kolki- bo nigdy nie wiadomo,na którą się trafiło i czasami nasze czekanie i liczenie akurat na tą słabą wersję,próba rozchodzenia i nie wzywanie weterynarza doprowadza do śmierci zwierzaka.A prawda jest taka,że czasami kolka może doprowadzić do śmierci w godzinę czasu,a czasami mamy czas,żeby zapobiec najgorszemu.Bez specjalistycznych badań czasami i wet nie do końca wie-co to było- dlatego na kilka rodzajów kolek i tak jest jedna nazwa- KOLKA!Więc nie udawajcie tutaj doktorów z rentgenem w oczach,bo nie potraficie tego rozróżnić.Co do lonżowania i tarzania- nie słyszałam jeszcze od żadnego koniarza ani weterynarza,żeby konia kłusem gonić,gdy coś go boli...żywy stęp-jak najbardziej,żeby się rozruszał,najlepiej,żeby się jeszcze wypróżnił...wtedy możemy mieć nadzieję,że wszystko jest na najlepszej drodze do dobrego.Jeżeli koń się tarza w boksie,to nie ma tragedii-wet mi powiedział,że jeżeli koń chce się poturlać,to można mu na to trochę pozwolić-jakieś 2-3obroty, może akurat coś mu się tam przez te harce odblokuje, może się trochę pokulać i sytuacji to nie pogorszy- tylko jak już przy nim jesteśmy,to przecież nie stoimy i się na niego nie patrzymy,jak fajnie nóżkami macha, tylko zmuszamy go do wstania i oprowadzamy.Masaż brzuszka stosują wszystkie znane nam ssaki- widzieliście sukę,jak wylizuje swoje szczeniaki?Po karmieniu przewraca je nosem i liże brzusie,to pomaga w trawieniu; klacz po porodzie też często liże źrebaka po brzuszku,czy w jego okolicach.Tak więc masowanie brzuszka konikowi,który ma kolkę też może pomóc.Nie ma to być jakieś silne naciskanie,tylko delikatne głaskanie,masowanie- poza tym konia na pewno uspokoi nasza obecność i nasz dotyk.
Tak czytam jeszcze raz to,co napisałam- widzę tu dużo słowa "czasami"...ale niestety, to właśnie tak jest z kolkami- czasami nam się uda,a czasami nie...
I co z tego słońce, że widziałaś. Widzę, że wszyscy tu są mądrzejsi od weterynarzy."Koń przyjmując pewne pozycje odczuwa prawdopodobnie mniejszy ból, nie należy zwierzęciu przeszkadzać w przyjmowaniu tych postaw."Oczywiście, że nie umiem rozpoznać przyczyny kolki. Jakbym to umiała bez wykształcenia weterynaryjnego i bez żadnych narzędzi diagnostycznych, byłabym fenomenem na skalę światową. Ale widocznie niektórzy potrafią rozpoznać na pierwszy rzut oka "zwykłą kolkę" albo skręt jelit. Podziwiam.
Nie doczytałaś, moja droga, do końca tego artykułu. W następnych linijkach jest to co napisałam mniej więcej w swoim, którymś tam poście, że są kolki, w których tarzanie może doprowadzić do przyśpieszenia wewnętrznego urazu. Wnioski same się nasuwają: nie znam się to nie dopuszczam do tarzania, przyjedzie wet, oceni sytuację i stwierdzi, że nic się nie stanie jak będzie się tarzać - w tedy ok.
Tynaa91 Ty dobrze gadasz a jestem z lasu się wymądrza niech spierdziela z tej str i się weterynarza zapyta że koń podczas niektórych kolek nie może się kłaść ani tarzać
Moim zdaniem w czasie gdy kon dostaje kolki powinno byc tak: wzywamy weterynarza a do czasu jego przyjazdu oprowadzamy konia w reku. Co do tego tarzania uczono mnie, ze nie powinno sie pozwalac na to koniowi, poniewaz nigdy nie wiadomo czy nie chodzi tu wlasnie o skret. Jezeli tak to albo kon przez tarzanie sobie pomoze,ten skret sobie "rosprostuje" albo "skreci" jeszcze bardziej. Dlatego moim zdaniem zawsze powinno sie wezwac weterynarza a do tego czasu oprowadzac konia w reku. BOZE ALE NIE KAZAC MU BIEGAC! Samo stepowanie napewno nie usmierza jego bolu a co dopiero klusowanie czy GALOPOWANIE :O
Uzupelniajac swoja wypowiedz dodam, ze gdy kon ma kolke nie mozna dawac mu sie tarzac, poniewaz gdy zacznie to robic jest ogromna szansa na to ze dostanie skretu jelit. Dlaczego? Spuchniete,zatkane jelita szybciej sie zaplotuja.
Nie doczytałaś, moja droga, do końca tego artykułu. W następnych linijkach jest to co napisałam mniej więcej w swoim, którymś tam poście, że są kolki, w których tarzanie może doprowadzić do przyśpieszenia wewnętrznego urazu. Wnioski same się nasuwają: nie znam się to nie dopuszczam do tarzania, przyjedzie wet, oceni sytuację i stwierdzi, że nic się nie stanie jak będzie się tarzać - w tedy ok.Dokładnie tak samo uwazam :))
Mi nie jeden raz się taki przypadek zdarzył z różnymi końmi. Jeśli koń ma kolke to bierze się go na lonże, przykłada się ucho w miejsce gdzie jest jelito i nasłuchuje się czy burczy, jęli tak to lonżuje się konia i czeka się aż wyjdą wszystkie gazy, do końca dnia nie daje się nic do jedzenia oprucz wody i siana. Natomiast kiedy nie słychać że w jelicie nic burczy oznacza to że okrężnica jest zapchana i natychmiast wzywa się weterynarza.. Najczęstrzym powodem koli jest zbyt krótkie stępowanie przed lub po jeździe lub śrutowany owies, takich przypadków jest bardzo dużo..
Zapomniałam dodać że jak koń ma kolkę NIE MOŻNA pozwolić mu się kłaść ani kulać!! Natychmiast trzeba działać żeby mu się nie pogorszyło.. Jedynym uśmierzeniem bólu jest zwalczenie kolki a nie czekanie aż się pogorszy!
Pozwolić się dwa 3 razy kulnąć O.O . Fakt możne się coś "odkręcić" Ale większe prawdopodobieństwo jest tego ,że się coś zakręci . Nie ryzykowała bym tych dwóch trzech kolnięć ale każdy ma swoje teorie
właśnie długie oprowadzanie, jak koń przestanie sie pokładać, to troszkę wolnego kłusa, wiem że to nie brzmi dobrze, ale przy kolce bacik sie przydaje, bo wtedy koń niechętnie sie rusza, a kolka jest śmiertelna dla konia...nie mówie od razu że trzeba bić konia po nogach aby wstał, bo go to boli , ale pomachać za zadem w razie potrzeby owszem. jeśli koń stoi w boksie i z jakiegoś powodu nie można z nim wyjść ze stanowiska , nie wolno pozwolić konikowi się kłaść ;)
Jak koń dostanie kolki to idź go oprowadzać . U nas tak było : Taki jeden koń dostał kolki i moja trenerka przez 4 godziny go lonżowała , ale się udało : ) Jak to nie ustąpi , to dopiero dzwoń po weterynarza ...
jeden koń w mojej stajni miał kolkę i wtedy jedna dziewczyna wzięła go na kantarku na spacer dookoła stajni itp. Nie wiem co było dalej bo właśnie jechałam na ujeżdżalnię gdy zobaczyłam go spacerującego. po powrocie do stajni wszystko było już ok
AAA! I jeszcze jedno: czytając powyższe posty zauważyłam, że ktoś radzi wzywać weterynarza. W moim klubie tego nie robiono. Gdy rozpoznali,że to kolka to od razu go wzieli na ten spacer.
AAA! I jeszcze jedno: czytając powyższe posty zauważyłam, że ktoś radzi wzywać weterynarza. W moim klubie tego nie robiono. Gdy rozpoznali,że to kolka to od razu go wzieli na ten spacer.a bez weterynarza koń przeżył? kto dostarczył i zaaplikował zastrzyk rozkurczajacy ?
wiesz, to było tak: dostałam konia(A), który stoi w boksie z koniem z kolką((M)wtedy jeszcze nie miał kolki). Przygotowałam moje A i wyszłam wsiąść na konia. Moja mama zawsze jeździ ze mną na konie, wyszła ze stajni jakiś czas po mnie i powiedziała, że M ma kolkę i biorą go na spacer i faktycznie potem widziałam jak łazi z jakąś babką. Weterynarza raczej na pewno nie było, a czy ktoś mu zaaplikował zastrzyk- tego nie wiem- nie widziałam.
Nie wolno pod żadnym pozorem dawać koniu picia ani jedzenia,trzeba z nim spacerować stępem lub kłusem,spokojnym tempem,mówić do konia,głaskać go,oczywiście w tym czasie zanim przyjedzie weterynarz.PS.kiedyś uratowałam konia który zatruł się kniecią błotną i miał kolkę więc jest sprawdzone :)
Pytanie jak w tytule. Od razu dzwonicie po weterynarza? I czy w ogóle mieliście już kiedyś taki przypadek?
Mój koń jak miał kolkę to kazali mi go oprowadzać, niestety to nie pomogło i wzywałam weta. Założył sondę żołądkową przez nos i podał przez nią trochę letniej wody z rozpuszczonym w niej proszkiem, dodatkowo kobyłka dostała zastrzyki dożylne i domięśniowe, oraz na noc dostała derkę. Kilka następnych dni miała ścisłą dietę. Na szczęście nie skończyło się w klinice. Zapobiegawczo dostawała później preparat polepszający trawienie, nie pamiętam teraz jakie to były leki i co za preparat bo to było w 2008 roku, ale jak się uprzesz to poszukam i Ci napiszę nazwę preparatu.
Ja osobiscie wyprowadzam konia na ujezdzalnie i lonzuje i go troszke zmuszam do biegu by kolka powoli ustawala.U mnie w stajni zdazaja sie takie przypadki
A jak cię boli brzuch to też biegasz?
ostatnio przez kolke umarł koń mojej koleżanki.jakieś 2 tyg temu,przeżywałam jak ona, bo tyle mi pomogła w mojej "karierze".koń w nocy dostał kolki i się tarzał, doszło do skrętu jelit.rano wezwali weterynarza ale było za późno nic sięnie dało zrobić, chyba go uśpili, bo cierpiał.jak ma sięstać tak się stanie ,ale jakmi koń ma kolke, i leży to nakłaniam go do wstania i prowadzam, a jak nie chce wstać przez chwile i proboje sie tarzać to po weterynarza sie dzwoni.
rozcieram brzuch wiechciem, lonżuję, w razie czego podaje się Biovetalgin (jest u nas człwoeik, który jest upoważniony przez lekarza do podawania) a gdy to nie pomaga - wzywamy weta.
Lonżuje konia,póki się nie wypróżni.. jeśli to nie pomaga,a koń dalej się pokłada i rzuca to wtedy wzywam weterynarza,ale zazwyczaj lonżowanie pomaga ;))
Zasadniczo jest kilka rodzajów kolek, w jednej się postępuje tak , a w innej inaczej, czasem sprzecznie, bo czasem należ się dać koniowi rozchodzić a czasem nie, zasadniczo powinno się moim zdaniem dzwonić do weta, i podawać wszystkie zaobserwowane objawy, im lepiej zdiagnozujemy o którą kolkę chodzi tym skuteczniejsza będzie nasza pomoc.
jestemzlasu A jak cię boli brzuch to też biegasz? Odniose sie do tego co napisalam ,gdy kon biega brzuch sie rusza i szybciej kon wtedy wydali i kolka powinna powoli ustepowac. :D
Tak, zwłaszcza jak ma skręt jelit albo kolkę moczową. Wyobraź sobie, że coś cię bardzo boli, a ktoś każe ci biegać. A może tego konia galopem przegonić albo kazać coś skoczyć? Dopiero mu się brzuch porusza. Przy kolce trzeba wezwać weterynarza - OD RAZU. Do jego przyjazdu tylko oprowadzać konia STĘPEM. Nie przysparzać mu dodatkowych cierpień jakimś lonżowaniem, nie zawracać sobie głowy rozcieraniem brzucha.
wiadomo, że np.: stępem a nie dzikim galopem! po drugie można oprowadzać a można lonżować - np.: stęp (kłus też się zdarza) można osiągnąć w każdej z tych sytuacji. Fajnie a wręcz super jak się koń przy tym wypróżni, choć jest taka kolka przy której koń je, robi kupę...Rozcieranie wiechciem też jest polecane (wyobraź sobie, że nawet przez wetów) - i skuteczne! w sensie takim, że nie likwiduje kolkę (co oczywiste ale po Twojej wypowiedzi stwierdziłam, że chyba nie bardzo) ale w pewnym stopniu uśmierza ból i nie wyklucza tego że można to robić na przemian ze stępowaniem.Gdyby nie to, że mamy technika wet., z wieloletnim doświadczeniem na stanie na pewno za kazdym razem wzywalibyśmy weterynarza, choć są sytuacje kiedy jest on natychmiastowo potrzebny, bo niestety okrutne kolki też się zdarzały.
Ale da sie odróznic zwykla kole od skretu jelit :DNie musi byc galop ,ale step zwawy i klus. :P
To zależy, bo gdy sa zwykłe objawy i tzw poczatek, to nie pozwalam by koń sie położył i lonżowanko kłusik na przemianę ze stępem... Dopóki koń się nie załatwi i nie będzie widać widocznych oznak poprawy, to dalej lonża, jesli długo się nie poprawia lub stan konia jest zły - weterynarz.
A cóż to jest "zwykła kolka"? I jak można z całą pewnością powiedzieć, że koń nie ma skrętu jelit, nie będąc weterynarzem?Dlaczego nie pozwalać koniowi się położyć?Jeśli koniowi się długo nie poprawia i weterynarza wezwiemy dopiero jak jest źle, to może być tak, że zjawi się za późno nawet na wysłanie konia do kliniki. A zwierzę sobie cierpi.
A cóż to jest "zwykła kolka"? I jak można z całą pewnością powiedzieć, że koń nie ma skrętu jelit, nie będąc weterynarzem?Dlaczego nie pozwalać koniowi się położyć?Jeśli koniowi się długo nie poprawia i weterynarza wezwiemy dopiero jak jest źle, to może być tak, że zjawi się za późno nawet na wysłanie konia do kliniki. A zwierzę sobie cierpi. Jprdl Jestem z lasu ty myślisz ze wiesz najlepiej a tak naprawdę nie wiesz nic widziałaś kiedyś wogule konia jak miał kolkę ?? Zgaduje że nie koń nie może się nawet wytarzać jak ma kolkę nie może się położyć nie trzeba na nim jeździć ale pilnować żeby się nie położył .
A czemu?Masz jakieś racjonalne argumenty za tym, że nie można pozwolić się kłaść czy tarzać?
bo jak położy się to duże prawdopodobieństwo, że już później nie wstanie i nawet podnośniki nie dadzą rady go ustawić do pionu, a jak już koń zalegnie to jest tragicznie (mała szansa na poprawę) więc lepiej do tego nie dopuszczać niż go usypiać. Poza tym tylko podczas ruchu może nastąpić poprawa. Nawet jeśli lekarz da kolkującemu koniowi zastrzyk to każe nadal z nim chodzić a nie wprowadzać do boksu i pozwolić się położyć. Więc...?
Widzisz sporo osób sie tu zna bo mieli takie przypadki.Ja nie chce sie z Tb klucic.Tylko ze ten ruch moze konia uratowac i na tym nam najbardziej zalezy :pPozdrawiam Galicjiowe97
Oczywiście, że ma się ruszać. Stępem. Ale czemu nie pozwolić mu się tarzać? Jak się położy to już nie wstanie?? Chyba już w terminalnym stadium kolki.
Ale jezeli zacznie sie tarzac to brzuch go zacznie mocniej bolec i juz nie wstanie :D
O_o Od tarzania? Pewnie dlatego konie przy kolce chcą się tarzać - żeby je brzuch bardziej bolał.
koniom wydaje się, że przez tarzanie sobie pomagają (takie końskie leczenie objawowe- nie ma bólu nie ma problemu...) a jest niestety odwrotnie.
Odwrotnie czyli co się dzieje? I w jaki sposób tarzanie szkodzi? Przecież rozcieranie brzucha podobno pomaga?
Moze pomaga, ale masz tyle sily by mu pomóc wstac.?
a więc tak - pisałaś, że należy niezwłocznie wezwać weterynarza, czyli całkiem prawdopodobne, że nie wiesz jaką kolkę ma twój koń (kolka to pojęcie ogólne dotyczące bólów brzucha zwanych też morzyskiem). Są takie przy, których- spoko, tarza się - nic się nie stanie ale nie we wszystkich przypadkach tak jest! W przypadku ostrego rozszerzenia żołądka i wzdęcia jelit turlanie się konia może doprowadzić do pęknięcia ściany jelit lub żołądka (jak chcesz wiedzieć co się później dzieje zapytaj weta - bo widzę, że słowa zwykłych śmiertelników nie docierają)Reasumując jak nie umiesz rozróżnić rodzajów kolki, a może i nawet umiesz ale nie będąc wykształconym w tym kierunku- może ci się tak tylko wydawać, to pozwalając koniowi się tarzać możesz narazić go na poważne komplikacje!
poza tym nie jesteś jedyna, która zadaje sobie pytanie: dlaczego nie pozwolić się turlać skoro mu to pomaga? Ale niestety bywa tak, że w jednym przypadku może to być nieszkodliwe a w drugim niestety zabójcze.
Ja niedawno miałam w terenie niemiłe zdarzenie. Klacz na której jechałam niespodziewanie się położyła ze mną na grzbiecie. Szybko z niej zeskoczyłam i próbowałam zachęcić do wstania. Niestety na nic się to nie zdało. Gdy przyjechał weterynarz stwierdził, że to kolka. Klacz była oprowadzana i samo jej przeszło...
Po pierwsze,to uważam,że nikt z Was wszystkich tutaj piszących nie potrafi odróżnić rodzaju kolki- po czym ją niby rozpoznajecie? Po oczach u konia widać?Bo przecież w większości przypadków objawy są takie same lub podobne- koń jest niespokojny,ogląda się na brzuch,czasami się poci i tarza.I niby skąd wiecie,czy to tylko mały ból brzucha,czy początek czegoś gorszego?To właśnie dlatego tyle koni umiera przez kolki- bo nigdy nie wiadomo,na którą się trafiło i czasami nasze czekanie i liczenie akurat na tą słabą wersję,próba rozchodzenia i nie wzywanie weterynarza doprowadza do śmierci zwierzaka.A prawda jest taka,że czasami kolka może doprowadzić do śmierci w godzinę czasu,a czasami mamy czas,żeby zapobiec najgorszemu.Bez specjalistycznych badań czasami i wet nie do końca wie-co to było- dlatego na kilka rodzajów kolek i tak jest jedna nazwa- KOLKA!Więc nie udawajcie tutaj doktorów z rentgenem w oczach,bo nie potraficie tego rozróżnić.Co do lonżowania i tarzania- nie słyszałam jeszcze od żadnego koniarza ani weterynarza,żeby konia kłusem gonić,gdy coś go boli...żywy stęp-jak najbardziej,żeby się rozruszał,najlepiej,żeby się jeszcze wypróżnił...wtedy możemy mieć nadzieję,że wszystko jest na najlepszej drodze do dobrego.Jeżeli koń się tarza w boksie,to nie ma tragedii-wet mi powiedział,że jeżeli koń chce się poturlać,to można mu na to trochę pozwolić-jakieś 2-3obroty, może akurat coś mu się tam przez te harce odblokuje, może się trochę pokulać i sytuacji to nie pogorszy- tylko jak już przy nim jesteśmy,to przecież nie stoimy i się na niego nie patrzymy,jak fajnie nóżkami macha, tylko zmuszamy go do wstania i oprowadzamy.Masaż brzuszka stosują wszystkie znane nam ssaki- widzieliście sukę,jak wylizuje swoje szczeniaki?Po karmieniu przewraca je nosem i liże brzusie,to pomaga w trawieniu; klacz po porodzie też często liże źrebaka po brzuszku,czy w jego okolicach.Tak więc masowanie brzuszka konikowi,który ma kolkę też może pomóc.Nie ma to być jakieś silne naciskanie,tylko delikatne głaskanie,masowanie- poza tym konia na pewno uspokoi nasza obecność i nasz dotyk.
Tak czytam jeszcze raz to,co napisałam- widzę tu dużo słowa "czasami"...ale niestety, to właśnie tak jest z kolkami- czasami nam się uda,a czasami nie...
Przepraszam,że znowu piszę,ale znalazłam świetny artykuł o kolkach- poczytajcie:http://www.vetopedia.pl/article307-1-Kolka_u_konia.html
A czemu?Masz jakieś racjonalne argumenty za tym, że nie można pozwolić się kłaść czy tarzać? Dziewczyno ja nie raz widziałam jak koń ma kolke
Karina83 - tu nie ma co przepraszać, bo na prawdę bardzo ciekawa strona:)
I co z tego słońce, że widziałaś. Widzę, że wszyscy tu są mądrzejsi od weterynarzy."Koń przyjmując pewne pozycje odczuwa prawdopodobnie mniejszy ból, nie należy zwierzęciu przeszkadzać w przyjmowaniu tych postaw."Oczywiście, że nie umiem rozpoznać przyczyny kolki. Jakbym to umiała bez wykształcenia weterynaryjnego i bez żadnych narzędzi diagnostycznych, byłabym fenomenem na skalę światową. Ale widocznie niektórzy potrafią rozpoznać na pierwszy rzut oka "zwykłą kolkę" albo skręt jelit. Podziwiam.
Nie doczytałaś, moja droga, do końca tego artykułu. W następnych linijkach jest to co napisałam mniej więcej w swoim, którymś tam poście, że są kolki, w których tarzanie może doprowadzić do przyśpieszenia wewnętrznego urazu. Wnioski same się nasuwają: nie znam się to nie dopuszczam do tarzania, przyjedzie wet, oceni sytuację i stwierdzi, że nic się nie stanie jak będzie się tarzać - w tedy ok.
Jak mój koń będzie miał kolkę to przyjadę do domu i zapytam się co mam zrobić tutajtak robię z wszystkimi swoimi problemami ;)
Tynaa91 Ty dobrze gadasz a jestem z lasu się wymądrza niech spierdziela z tej str i się weterynarza zapyta że koń podczas niektórych kolek nie może się kłaść ani tarzać
prosta odpowiedź. Weterynarz. I to w trybie ekspresowym.
Moim zdaniem w czasie gdy kon dostaje kolki powinno byc tak: wzywamy weterynarza a do czasu jego przyjazdu oprowadzamy konia w reku. Co do tego tarzania uczono mnie, ze nie powinno sie pozwalac na to koniowi, poniewaz nigdy nie wiadomo czy nie chodzi tu wlasnie o skret. Jezeli tak to albo kon przez tarzanie sobie pomoze,ten skret sobie "rosprostuje" albo "skreci" jeszcze bardziej. Dlatego moim zdaniem zawsze powinno sie wezwac weterynarza a do tego czasu oprowadzac konia w reku. BOZE ALE NIE KAZAC MU BIEGAC! Samo stepowanie napewno nie usmierza jego bolu a co dopiero klusowanie czy GALOPOWANIE :O
Uzupelniajac swoja wypowiedz dodam, ze gdy kon ma kolke nie mozna dawac mu sie tarzac, poniewaz gdy zacznie to robic jest ogromna szansa na to ze dostanie skretu jelit. Dlaczego? Spuchniete,zatkane jelita szybciej sie zaplotuja.
Nie doczytałaś, moja droga, do końca tego artykułu. W następnych linijkach jest to co napisałam mniej więcej w swoim, którymś tam poście, że są kolki, w których tarzanie może doprowadzić do przyśpieszenia wewnętrznego urazu. Wnioski same się nasuwają: nie znam się to nie dopuszczam do tarzania, przyjedzie wet, oceni sytuację i stwierdzi, że nic się nie stanie jak będzie się tarzać - w tedy ok.Dokładnie tak samo uwazam :))
Mi nie jeden raz się taki przypadek zdarzył z różnymi końmi. Jeśli koń ma kolke to bierze się go na lonże, przykłada się ucho w miejsce gdzie jest jelito i nasłuchuje się czy burczy, jęli tak to lonżuje się konia i czeka się aż wyjdą wszystkie gazy, do końca dnia nie daje się nic do jedzenia oprucz wody i siana. Natomiast kiedy nie słychać że w jelicie nic burczy oznacza to że okrężnica jest zapchana i natychmiast wzywa się weterynarza.. Najczęstrzym powodem koli jest zbyt krótkie stępowanie przed lub po jeździe lub śrutowany owies, takich przypadków jest bardzo dużo..
Zapomniałam dodać że jak koń ma kolkę NIE MOŻNA pozwolić mu się kłaść ani kulać!! Natychmiast trzeba działać żeby mu się nie pogorszyło.. Jedynym uśmierzeniem bólu jest zwalczenie kolki a nie czekanie aż się pogorszy!
i wiem co mówię bo nie raz zwalczałam kolkę u koni..
Pozwolić się dwa 3 razy kulnąć O.O . Fakt możne się coś "odkręcić" Ale większe prawdopodobieństwo jest tego ,że się coś zakręci . Nie ryzykowała bym tych dwóch trzech kolnięć ale każdy ma swoje teorie
właśnie długie oprowadzanie, jak koń przestanie sie pokładać, to troszkę wolnego kłusa, wiem że to nie brzmi dobrze, ale przy kolce bacik sie przydaje, bo wtedy koń niechętnie sie rusza, a kolka jest śmiertelna dla konia...nie mówie od razu że trzeba bić konia po nogach aby wstał, bo go to boli , ale pomachać za zadem w razie potrzeby owszem. jeśli koń stoi w boksie i z jakiegoś powodu nie można z nim wyjść ze stanowiska , nie wolno pozwolić konikowi się kłaść ;)
Jak koń dostanie kolki to idź go oprowadzać . U nas tak było : Taki jeden koń dostał kolki i moja trenerka przez 4 godziny go lonżowała , ale się udało : ) Jak to nie ustąpi , to dopiero dzwoń po weterynarza ...
jeden koń w mojej stajni miał kolkę i wtedy jedna dziewczyna wzięła go na kantarku na spacer dookoła stajni itp. Nie wiem co było dalej bo właśnie jechałam na ujeżdżalnię gdy zobaczyłam go spacerującego. po powrocie do stajni wszystko było już ok
AAA! I jeszcze jedno: czytając powyższe posty zauważyłam, że ktoś radzi wzywać weterynarza. W moim klubie tego nie robiono. Gdy rozpoznali,że to kolka to od razu go wzieli na ten spacer.
AAA! I jeszcze jedno: czytając powyższe posty zauważyłam, że ktoś radzi wzywać weterynarza. W moim klubie tego nie robiono. Gdy rozpoznali,że to kolka to od razu go wzieli na ten spacer.a bez weterynarza koń przeżył? kto dostarczył i zaaplikował zastrzyk rozkurczajacy ?
wiesz, to było tak: dostałam konia(A), który stoi w boksie z koniem z kolką((M)wtedy jeszcze nie miał kolki). Przygotowałam moje A i wyszłam wsiąść na konia. Moja mama zawsze jeździ ze mną na konie, wyszła ze stajni jakiś czas po mnie i powiedziała, że M ma kolkę i biorą go na spacer i faktycznie potem widziałam jak łazi z jakąś babką. Weterynarza raczej na pewno nie było, a czy ktoś mu zaaplikował zastrzyk- tego nie wiem- nie widziałam.
Nie wolno pod żadnym pozorem dawać koniu picia ani jedzenia,trzeba z nim spacerować stępem lub kłusem,spokojnym tempem,mówić do konia,głaskać go,oczywiście w tym czasie zanim przyjedzie weterynarz.PS.kiedyś uratowałam konia który zatruł się kniecią błotną i miał kolkę więc jest sprawdzone :)