Reklama
  • redakcja2012-01-17 18:04:33

    Gdyby hucuł stał w stajni i na pastwisku bez żadnego konia tylko z kozą stał by się narowisty ? Z tym koniem spędzałabym naprawdę BARDZO dużo czasu,byłaby z nim koza +jeszcze czasem pies.Koń by się raczej nie nudził,praktycznie codziennie miał by jazdę (oczywiście czasem dłuższą , lub krótszą,a czasem tylko lonże itp.) Ale zawsze by coś było.Dużo bym z nim pracowała, czy uważacie że pomimo to mógłby się stać narowisty itp ? + ( To wałach, hucuł,jakieś 5-6lat)

  • Wikusioweziowata 2012-01-17 18:20:35

    Tak. Stałby się narowisty. Mam przykład. Mam ogiera huculskiego , wtedy miał 1,5 roku, i stał przez 3 miesiące tylko z kozą. Skończyło się tym, że zwiewał jak głupi, a jak nie to, to dębował i boks roznosił (w którym był tylko na noc.)Pastwisko miał cały dzień, rozległe. Lepiej ugadaj się z kimś i wstaw "do pary" z jakimś koniem koleżanki. Bezpieczniej, i w teren się pojedzie we dwoje.

  • redakcja 2012-01-17 19:02:43

    A gdybym np. dokupiła mu takiego jakiegoś starszego kuca szetlandzkiego (np.16lat.)I nie jeździłabym na tym szetlandzie, ale zajmowała się nim (czyli tylko taki towarzysz któremu zapewniłabym dogodną starość) Czy z takim kucem (już bez kozy)hucuł stałby się narowisty ?

  • olicja257 2012-01-17 19:02:48

    Tak. Stałby się narowisty. Mam przykład.(...)Mam ogiera huculskiego , wtedy miał 1,5 roku, i stał przez 3 miesiące tylko z kozą. Skończyło się tym, że zwiewał jak głupi, a jak nie to, to dębował i boks roznosił (w którym był tylko na noc.)Pastwisko miał cały dzień, rozległe. Lepiej ugadaj się z kimś i wstaw "do pary" z jakimś koniem koleżanki. Bezpieczniej, i w teren się pojedzie we dwoje.

  • Reklama
  • olicja257 2012-01-17 19:04:20

    Chodzi mi o to że nie każdy koń taki jest.Mój często stał sam w boksie i nic z nim nie działa się złego...

  • Hrenna 2012-01-17 19:18:56

    Każdy koń jest INNY to raz. Poza tym dopóki nie spróbujesz to się nie dowiesz :P. Ale z tego co słyszałam, to podobno kozy coś tam z ogonami końskimi robią, chyba podgryzają, ale koza tak jak inny zwierzak, jest inna. Moim zdaniem jak konik bedzie cb miał codziennie, bd z nim pracowac, bd na wybiegu to raczej nie bedzie narowisty, no chyba, że tak go sobie wychowasz i mu na to pozwolisz, każde zachwowanie konia można mniej, więcej lub w ogólne wyeliminowac. Pozwolisz, jak koleżanka u góry napisała, że kon stawał jej dęba, jak pozwoliła na to, to ma. Uciekał, jej wina, na pewno nie kozy, bo koza jest dobrym partener konia, no chyba, żeby się totalnie nie polubiły, to inna sprawa, ale to nie powód, żeby stawac dęba. Więc, "jak się gra, tak się ma", czyli pozwolisz na to bedzie tak miała, nie pozwolisz bd ok.   pozdrawiam.

  • redakcja 2012-01-17 21:45:31

    Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest drugi koń, ale zapewniam Cię, że osioł, koza a nawet owca dobrze spełni to zadanie:)

  • redakcja 2012-01-17 22:02:43

    tzb. "zapewniam" wcale nie zapewniam, bo Twój koń może być inny a ja mogę się mylić, ale tak czytałam...

  • Reklama
  • Wikusioweziowata 2012-01-18 20:52:53

    Hrenna - to w głównej mierze u mnie było to, że koń był rozpieszczany przez rodziców, a ja z nim ćwiczyłam normalnie. a Zwiewał, bo koza nie chciała być na pastwisku i uciekała pod ogrodzeniem bo za płotem "trawa smaczniejsza" i koń robił to samo, tylko że koza zwiewała tak, że jej prąd nie kopał (nie sięgał do niej pastuch) ale jak już koń się chciał prześlizgnąć, to go popieściło prądem po grzbiecie. Poza tym, zwiewał jak widział inne konie (np. jak przyjeżdżali do lasu po drzewo) teraz jak mu dokupiłam wałacha, hucuła 5 letniego to się uspokoił :)

  • Karina83 2012-01-18 22:12:14

    Wg mnie nic złego mu się stać nie powinno.Ale piszesz,że stać Cię na zakup jakiegoś konia towarzysza,to może weź jakiegoś z fundacji?Niech się u Ciebie starzeje,a przy okazji Twój konik nie będzie samotny.

  • maania5 2012-01-21 14:16:27

    Koło mojego domu był taki koń, który stał z kozą, a przy niej był spokojniejszy niż przy innym koniu, którego znał wiele wiele lat (może nie od razu tylko po pewnym czasie). tylko jak byly na pastwisku to przywiązywałyśmy ją (kozę) na lonże albo jakiś sznur troche z boku, żeby po pierwsze nie uciekła, a po drugie Ditoks jej nie skopał, bo puścić ich razem to nie wiem co by się działo ;) ale po pewnym czasie po śmierci swego przyjaciela uspokoił się z tą kozą



Reklama
Reklama