zawsze mnie to zastanawiało, jak to jest średnio u Was, forumowicze? ;]ja zaczynam we wtorek i mam nadzieję, że nie będę się musiała zamykać w marnej godzinie tygodniowo ;/ bo w tym tempie z nauką będzie pewnie bardzo ciężko...
Godzinka tygodniowo to faktycznie nie dużo, dobrze by było jeżeli udało by Ci się co najmniej dwie godziny w tygodniu pojeździć. Z czasem jak złapiesz bakcyla to i tego będzie mało. Jak zaczynałam jeździłam dwa razy w tygodniu, po pół roku byłam w stajni już co drugi dzień. Odkąd mam swojego konia jeżdżę codziennie oprócz weekendu.
chciałabym też spędzać więcej czasu przy koniach, ale mimo wszystko to bardzo drogi sport. godzina za niecałe 30zł, a w to wliczone jeszcze przygotowanie konia... Ty też tak dużo płaciłaś dopóki nie miałaś swojego konia czy udało Ci się znaleźć jakąś lepszą ofertę?W pobliżu mojego miasta jest bardzo mało stadnin i wszystkie z takimi cenami ;/Obawiam się, że z tego powodu nauka w moim przypadku będzie bardzo długo trwać:|
Do konio najlepiej jedzić codziennie. Conejmniej 4-5 razy w tygodniu.Jeśli masz szanse tylko na godzinę tygodniowo to nie masz czasu na rumaka. Bidna koninka będzie stała.
chciałabym też spędzać więcej czasu przy koniach, ale mimo wszystko to bardzo drogi sport. godzina za niecałe 30zł,Ja płace za godzinę w grupie 50 zł, indywidualna ujezdzeniowa 60 a skokowa 70. Więc ty i tak płacisz nie wiele ;]
Ja też płaciłam więcej bo 45 zł. Ale jak stajnia daje możliwość wykupienia karnetu to zwykle wychodzi taniej. W niektórych stajniach jest możliwość pomocy w zamian za jazdy. Zawsze coś tam trzeba pomóc, zamieść czy wyczyścić konia na jazdę. W zamian masz np. jedną jazdę gratis, a poza tym takie przebywanie w stajni też sporo uczy.
Jak najwięcej (-;W stajni,do której uczęszczam jeżdżę i "pomagam w rekreacji,stajni" . Z koleżankami czyścimy konie rekreacyjne,lonżujemy je,prowadzimy lonże itp. Pomagamy przy wypuszczaniu koni na pastwisko czy ściąganiu ich,różnie.Wczoraj z koleżanką cały dzień poświęciłyśmy tylko konikowi polskiemu,który załapał kolkę ;( . Na hali już nie mógł wstać,lodowate uszy,krew ocieplała organizm już prawie tylko w okolicach brzucha,przed 20:00 musiałyśmy iść,dalej leżał.Dzisiaj pojechałam do stajni,a on stoi w boksie jak gdyby nigdy nic!Więc mamy wachlarz obowiązków..:>Ale to jest przyjemność(Te obowiązki itp.)Na zdjęciu Hurm z wczorajszej małej przerwy przed sondą.
Jak najwięcej :)Do stajni uczęszczam od 4 lat , od jakiś 2 lat,albo i ponad pomagam w stajni i rekreacji.Razem z koleżankami czyścimy konie rekreacyjne,lonżujemy je,prowadzimy lonże klientom jeśli są na nasze umiejętności "przekazywania wiedzy;d" , pomagamy np. sprowadzić konie z pastwiska,czy je wyprowadzić..Różnie.Wczoraj cały dzień spędziłam z koleżanką przy koniku polskim,który złapał kolkę ;( , gdy prowadzałyśmy go na zewnątrz,nagle się wytarzał,nie miałyśmy na to wpływu,zabrałyśmy go z instruktorką na halę,a tam upadł i nie mógł wstać,uszy były niczym lód,a krew już prawie krążyła tylko po okolicach brzucha tam był ciepły,przed 20:00 musiałyśmy iść,on dalej się męczył..Dzisiaj pojechałam do stajni z iskierką nadziei , widzę,że jego boks wysprzątany,miałam już wychodzić zapłakana,a on stoi jak gdyby nigdy nic w innym boksie!O własnych siłach! Mamy wachlarz obowiązków,ale one są przyjemnością,choć czasami ryzykowne,jak to przy tej dziedzinie..
Ja również pomagam w stajni w zamian za jazdy;) narazie szkoła, więc spędzam tam tylko soboty, czasami niedziele, niekiedy jestem tak padnieta po pracy, że nawet nie chce mi się jeździć, szczególnie teraz w te upały ;d
A przy koniach to tez często robię bo kiedyś (gdy miałam znajomą stajnie) to w weekendy byłam przed instruktorką i wyjeżdżałam z nią. Karmiłam, poiłam, ścieliłam.
ja jak jeżdże z przyjaciółką raz w tygodniu to ogl starramy się byc od 6 - 8 godzin ;) ostanio byłyśmy od 9 rano do 20 ;) i teraz będziemy się starać właśnie tak jeździć ;) oczywiscie nie jeżdizłsymy cąły czas ;) pomagamy przy koniach itd.. a pod wieczór jak było chlodniej to sobie wsiadłysmy ;)
Ja tygodniowo też jeżdżę godzinę tylko. Czasami 2 lub 3 - w terenie.
Oprócz tego, jak jestem już w stajni to dużo czasu spędzam na samo siedzenie tam i obserwowanie koni. ;] W lecie można myć je na myjce, pomagać w stajni itp. To też uczy.
Ja codziennie około 10 - 12 bo mam dwa konie, a od 28 lipca przeprowadzam się z jednym z nich do agroturystyki razem z mamą, a drugiego niestety muszę sprzedać. Wiadomo, nie utrzymam go jeśli tylko mama będzie zarabiać, poza tym , nie będę w stanie go zajeździć, TAM będę miała obowiązek opiekować się 8 końmi + mój koń. No i w agroturystyce, musiałabym go wykastrować. A ma chłopak potencjał na dobrego reproduktora (dobry rodowód, poprawnie zbudowany itp. itd.) Więc trafiła mi się niezła fucha :D :)
u mnie bywa różnie , do stadniny mam 10 km , więc w roku szkolnym piątek , sobota niedziela , a na wakacjach codziennie , chyba że coś mi wypadnie . a nie płacę nic , bo pomagam , tak jak dziewczyny . : )
Ja jestem w stajni codziennie ,chyba ,że mi coś wypadnie .Na ogół to zawsze robiłam tak ,że przyjeżdżałam rano o 9 ,o 15 jechałam na obiad i po 30 minutach ,albo godzinie wracałam znowu do stajni i zostawałam do 19 ,20 . W między czasie coś robiłam -czyściłam konie ,przygotowywalam do jazd ,lonżowałam ,wypuszczałam na pastwisko ,sprzątałam w stajni ,czyściłam sprzęt itd. Czasami udało mi się załapać na jakąś darmową jazdę w zamian za to i wychodziło na to ,że jeździłam nawet codziennie . Jednak teraz moja instruktorka wyjechała i wraca chyba 14 sierpnia . Przez ten czas ja i jej narzeczony jesteśmy w stajni . Czasami jakas oprowadzanka jest ,ja przelonżuje jakiegoś konia i tak jakoś cały dzień z głowy .Ostatnio jedna z pensjonariuszek zaproponowała mi darmowe jazdy ,treningi w zamian za to ,że będę dawać jej koniowi specjalnie odmierzony obiad. Tak więc jakoś się kręci . :)
Ja jestem w mojej starni codziennie. Chyba że mają zawody albo jadą do grzybowa na koniach to nie przychodzę bo jeżdżę za krótko na to. A nie licząc tego to tak mniej więcej jestem tam od 10-11 do 18-20. Bo ja z tamtąd mam 40 min. drogi rowerem jak jadę szybko.
ja jestem co dziennie 3-6h 6x w tyg(jeden dzień wolnego) zależy jak z dziećmi mi wypali mam 2 córki w tym trening pielęgnacja itp czasami parę dni wolnego[url=http://pl.20dollars2surf.com/?ref=391152][img]http://pic.20dollars2surf.com/ban_pl_46860_391152.gif[/img][/url]
EquusLove - zapewne urodziłaś się w siodle i pampersy zmieniali Ci na koniu. Na pierwszej lekcji nauczyłaś się galopować? ;] Proszę cię... Hej spokojnie Lilith, przecież uczy się jeździć konno przez całe życie. I możliwe, że nasza koleżanka poprostu ma talent. Tylko na pierwszej jeździe to technicznie nic od razu nie zrobisz. (; Dla tego uczy jeździć się stopniowo, utrwalacjąc i ćwicząc wszystko po kolei. A ja przy koniach jestem codziennie, chyba, że gdzieś wyjeżdżam. :)
Ja niestety jestem w stajni tylko 1h tygodniowo. :-( Wiem, że to mało, ale nie mam pieniędzy, żeby jeździć częściej, a akurat w dwóch stadninach, które są niedaleko mnie jest za dużo osób do pomocy, zresztą raczej z moim doświadczeniem tylko bym przeszkadzała. Więc mam nadzieję, że może kiedyś będę jeździć częściej, nawet nie chodzi o jazdy, ale o sam czas spędzony z końmi. ;-)
ja jeżdżę na koniu rzadko bo 1 w tygodniu ale do samej stajni staram się zaglądać częściej ... przy następnej jeździe chciałabym zapytać instruktora czy mogłabym przyjeżdżać codziennie i pomagać...nie jeżdżę tam od kilku lat więc nie wiem jak zapytać...pomożecie?
ja jeżdżę na koniu rzadko bo 1 w tygodniu ale do samej stajni staram się zaglądać częściej ... przy następnej jeździe chciałabym zapytać instruktora czy mogłabym przyjeżdżać codziennie i pomagać...nie jeżdżę tam od kilku lat więc nie wiem jak zapytać...pomożecie?Ja też... :(((((
Ja mam godzinę tygodniowo, a po pierwszej lekcji umiałam kłus, galop i małe skoki- poprawnie. Więc to tylko zależy od talentu :)Hahahaha, bo jesteś moim bogiem. Galop na pierwszej lekcji?? Skoki na pierwszej lekcji?! To może zaraz powieesz, że zdawałaś egzamin na brązową odznakę jeździecką po 4 lekcji? Proszę cię, nie rób sobie jaj...
ja w roku szkolnym jestem na ogół 1x w tygodniu (no chyba, ze jakieś wolne to częściej). No niby mam do stajni blisko itd, ale ta moja stajnia tak dziwnie funkcjonuje (teraz się przenoszę, ale jeszcze mi 3 jazdy zostały), że praktycznie jazdy są tylko i wyłącznie o tej samej godzinie (czasami się zdarzy, że jakoś inaczej jest), jak konie zostana wypuszczone nie ma co robic jak tylko biegac z końmi :D. Wgl ta moja stajnia jakaś dziwna, ale na szczęście odchodzę... Ale tak to zazwyczaj jak byłam raz w tyg to tak od 10-11 do 14-15 w zimie, a latem od 9-10 do 16-17 nawet zdarzyło mi się do 19, a najpóźniej do 21 (bo był rajd ;).Teraz bd jeździc prywatnie za wywalanie gnoju z boksów, wiec na pewno co najmniej 2x w tygodniu bd w stajni, jak nie więcej (oczywiscie musi mi na to czas pozwolic, bo mój świat nie konczy sie tylko na koniach, chociaż chwilami wolałabym żeby sie konczył ;)), jeszcze planuję zając się koniem kuzyna, wiec przy koniach bd zapewne wiecej czasu spędzac ;) (ale na to bardziej bym liczyła jak bd już wystawione oceny, i jak bd wakacje, ew jakieś wolne w szkole ;)
Niedawno do stajni koło mojego domu taka pani dała konie (wcześniej stajnia 2 lata była pusta) - 2 dorosłe i źrebaka. Więc jestem tam kiedy mogę, w wakacje będę pewnie codziennie. Razem z koleżanką pomagamy przy nich, a potem jeździmy. Więc może Ty też poszukaj, może w okolicy ktoś ma prywatną stajnie, w której mogłabyś pomagać.
Ja normalnie w tygodniu jestem dwa razy na jeździe , jeśli mam wolny czas(np.Ferie , długi weekend itp.)to jeżdżę częściej.No , ale niestety są też obowiązki jak szkoła , dodatkowe lekcje j-ang. , prace domowe i nie mam możliwości częstszego przebywania w stajni.
Ja konno jeżdżę raz lub dwa razy tygodniowo ( lekcja trwa jedną godzinę ) . Rzeczywiście jazda konna to drogi sport dlatego tak krótko. Ale to nie znaczy ,że nie ma mnie z stajni .Spędzam tam nawet 7 godzin tygodniowo ! No bo nawet jeśl nie na grzbiecie konia , to dużo można sie nauczyć patrząc na lekcje innych , słuchając rad instruktora lub po prostu spędzając czas z końmi w stajni .
EquusLove - zapewne urodziłaś się w siodle i pampersy zmieniali Ci na koniu. Na pierwszej lekcji nauczyłaś się galopować? ;] Proszę cię... Hej spokojnie Lilith, przecież uczy się jeździć konno przez całe życie. I możliwe, że nasza koleżanka poprostu ma talent. Tylko na pierwszej jeździe to technicznie nic od razu nie zrobisz. (; Dla tego uczy jeździć się stopniowo, utrwalacjąc i ćwicząc wszystko po kolei. A ja przy koniach jestem codziennie, chyba, że gdzieś wyjeżdżam. :)
Nawet najbardziej utalentowany zawodnik nie będzie skakał na pierwszej lekcji. Uważam, że przesadzacie.
@Sonka: no ja także, ale to dobrze, że mamy takich zdolnych galopowiczów, przynajmniej za parenaście lat będzie dobra reprezentacja PL! :DCo do tematu: zależy jak mi pozwala na to szkoła, w godzinach nie zliczę, bo czasem wsiadam trzy konie, czasem jednego, czasem mam coś do posprzatania w pace, czasem sie lenię... Zazwyczaj jestem 3-4 razy w tygodniu, w wakacje/ferie/dłuższe wolne częściej. :)
zawsze mnie to zastanawiało, jak to jest średnio u Was, forumowicze? ;]ja zaczynam we wtorek i mam nadzieję, że nie będę się musiała zamykać w marnej godzinie tygodniowo ;/ bo w tym tempie z nauką będzie pewnie bardzo ciężko...
Godzinka tygodniowo to faktycznie nie dużo, dobrze by było jeżeli udało by Ci się co najmniej dwie godziny w tygodniu pojeździć. Z czasem jak złapiesz bakcyla to i tego będzie mało. Jak zaczynałam jeździłam dwa razy w tygodniu, po pół roku byłam w stajni już co drugi dzień. Odkąd mam swojego konia jeżdżę codziennie oprócz weekendu.
chciałabym też spędzać więcej czasu przy koniach, ale mimo wszystko to bardzo drogi sport. godzina za niecałe 30zł, a w to wliczone jeszcze przygotowanie konia... Ty też tak dużo płaciłaś dopóki nie miałaś swojego konia czy udało Ci się znaleźć jakąś lepszą ofertę?W pobliżu mojego miasta jest bardzo mało stadnin i wszystkie z takimi cenami ;/Obawiam się, że z tego powodu nauka w moim przypadku będzie bardzo długo trwać:|
Do konio najlepiej jedzić codziennie. Conejmniej 4-5 razy w tygodniu.Jeśli masz szanse tylko na godzinę tygodniowo to nie masz czasu na rumaka. Bidna koninka będzie stała.
nie mam własnego konia :P
chciałabym też spędzać więcej czasu przy koniach, ale mimo wszystko to bardzo drogi sport. godzina za niecałe 30zł,Ja płace za godzinę w grupie 50 zł, indywidualna ujezdzeniowa 60 a skokowa 70. Więc ty i tak płacisz nie wiele ;]
To źle zrozumiałam. :PJa jeżdżę 2 razy w tygodniu.
Ja też płaciłam więcej bo 45 zł. Ale jak stajnia daje możliwość wykupienia karnetu to zwykle wychodzi taniej. W niektórych stajniach jest możliwość pomocy w zamian za jazdy. Zawsze coś tam trzeba pomóc, zamieść czy wyczyścić konia na jazdę. W zamian masz np. jedną jazdę gratis, a poza tym takie przebywanie w stajni też sporo uczy.
Ja spędzam ok. 20h na tydzieńa na samej jeździe hmm coś ok2/5h w zalezności od pogody
Jak najwięcej (-;W stajni,do której uczęszczam jeżdżę i "pomagam w rekreacji,stajni" . Z koleżankami czyścimy konie rekreacyjne,lonżujemy je,prowadzimy lonże itp. Pomagamy przy wypuszczaniu koni na pastwisko czy ściąganiu ich,różnie.Wczoraj z koleżanką cały dzień poświęciłyśmy tylko konikowi polskiemu,który załapał kolkę ;( . Na hali już nie mógł wstać,lodowate uszy,krew ocieplała organizm już prawie tylko w okolicach brzucha,przed 20:00 musiałyśmy iść,dalej leżał.Dzisiaj pojechałam do stajni,a on stoi w boksie jak gdyby nigdy nic!Więc mamy wachlarz obowiązków..:>Ale to jest przyjemność(Te obowiązki itp.)Na zdjęciu Hurm z wczorajszej małej przerwy przed sondą.
Jak najwięcej :)Do stajni uczęszczam od 4 lat , od jakiś 2 lat,albo i ponad pomagam w stajni i rekreacji.Razem z koleżankami czyścimy konie rekreacyjne,lonżujemy je,prowadzimy lonże klientom jeśli są na nasze umiejętności "przekazywania wiedzy;d" , pomagamy np. sprowadzić konie z pastwiska,czy je wyprowadzić..Różnie.Wczoraj cały dzień spędziłam z koleżanką przy koniku polskim,który złapał kolkę ;( , gdy prowadzałyśmy go na zewnątrz,nagle się wytarzał,nie miałyśmy na to wpływu,zabrałyśmy go z instruktorką na halę,a tam upadł i nie mógł wstać,uszy były niczym lód,a krew już prawie krążyła tylko po okolicach brzucha tam był ciepły,przed 20:00 musiałyśmy iść,on dalej się męczył..Dzisiaj pojechałam do stajni z iskierką nadziei , widzę,że jego boks wysprzątany,miałam już wychodzić zapłakana,a on stoi jak gdyby nigdy nic w innym boksie!O własnych siłach! Mamy wachlarz obowiązków,ale one są przyjemnością,choć czasami ryzykowne,jak to przy tej dziedzinie..
Ja również pomagam w stajni w zamian za jazdy;) narazie szkoła, więc spędzam tam tylko soboty, czasami niedziele, niekiedy jestem tak padnieta po pracy, że nawet nie chce mi się jeździć, szczególnie teraz w te upały ;d
A przy koniach to tez często robię bo kiedyś (gdy miałam znajomą stajnie) to w weekendy byłam przed instruktorką i wyjeżdżałam z nią. Karmiłam, poiłam, ścieliłam.
A ja u swojego jestem 24/7 ;]
ja jak jeżdże z przyjaciółką raz w tygodniu to ogl starramy się byc od 6 - 8 godzin ;) ostanio byłyśmy od 9 rano do 20 ;) i teraz będziemy się starać właśnie tak jeździć ;) oczywiscie nie jeżdizłsymy cąły czas ;) pomagamy przy koniach itd.. a pod wieczór jak było chlodniej to sobie wsiadłysmy ;)
jutro jadę do stajni od rana i zobaczymy, czy będę też mogła w czymś pomagać :) byłoby super xD
Ja mam godzinę tygodniowo, a po pierwszej lekcji umiałam kłus, galop i małe skoki- poprawnie. Więc to tylko zależy od talentu :)
ja spedzam 14h tygodniowo u koni, ale jezdze ok.6h
Ja tygodniowo też jeżdżę godzinę tylko. Czasami 2 lub 3 - w terenie. Oprócz tego, jak jestem już w stajni to dużo czasu spędzam na samo siedzenie tam i obserwowanie koni. ;] W lecie można myć je na myjce, pomagać w stajni itp. To też uczy.
EquusLove - zapewne urodziłaś się w siodle i pampersy zmieniali Ci na koniu. Na pierwszej lekcji nauczyłaś się galopować? ;] Proszę cię...
Ja codziennie około 10 - 12 bo mam dwa konie, a od 28 lipca przeprowadzam się z jednym z nich do agroturystyki razem z mamą, a drugiego niestety muszę sprzedać. Wiadomo, nie utrzymam go jeśli tylko mama będzie zarabiać, poza tym , nie będę w stanie go zajeździć, TAM będę miała obowiązek opiekować się 8 końmi + mój koń. No i w agroturystyce, musiałabym go wykastrować. A ma chłopak potencjał na dobrego reproduktora (dobry rodowód, poprawnie zbudowany itp. itd.) Więc trafiła mi się niezła fucha :D :)
ja teraz w sumie niewiele czasu z końmi spędzam :) Tygodniowo ok 42 godziny ale niegdyś samej jazdy w ciągu tygodnia bywało 60 godzin :P
mam stajnię swoją przy domu więc jestem przy moich koniach codziennie :)
Ja mam tak samo jak akselka, codziennie w stajni koło domu i spędzam z moją klaczką tak wiele czasu jak się tylko da :D
u mnie bywa różnie , do stadniny mam 10 km , więc w roku szkolnym piątek , sobota niedziela , a na wakacjach codziennie , chyba że coś mi wypadnie . a nie płacę nic , bo pomagam , tak jak dziewczyny . : )
Ja mam swoją własną stajenkę i mogę być z moim potworem kiedy chcę ;D Mam go 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu :)
Ja jestem w stajni codziennie ,chyba ,że mi coś wypadnie .Na ogół to zawsze robiłam tak ,że przyjeżdżałam rano o 9 ,o 15 jechałam na obiad i po 30 minutach ,albo godzinie wracałam znowu do stajni i zostawałam do 19 ,20 . W między czasie coś robiłam -czyściłam konie ,przygotowywalam do jazd ,lonżowałam ,wypuszczałam na pastwisko ,sprzątałam w stajni ,czyściłam sprzęt itd. Czasami udało mi się załapać na jakąś darmową jazdę w zamian za to i wychodziło na to ,że jeździłam nawet codziennie . Jednak teraz moja instruktorka wyjechała i wraca chyba 14 sierpnia . Przez ten czas ja i jej narzeczony jesteśmy w stajni . Czasami jakas oprowadzanka jest ,ja przelonżuje jakiegoś konia i tak jakoś cały dzień z głowy .Ostatnio jedna z pensjonariuszek zaproponowała mi darmowe jazdy ,treningi w zamian za to ,że będę dawać jej koniowi specjalnie odmierzony obiad. Tak więc jakoś się kręci . :)
Ja jestem w mojej starni codziennie. Chyba że mają zawody albo jadą do grzybowa na koniach to nie przychodzę bo jeżdżę za krótko na to. A nie licząc tego to tak mniej więcej jestem tam od 10-11 do 18-20. Bo ja z tamtąd mam 40 min. drogi rowerem jak jadę szybko.
6 dni w tygodniu....jeden dzień daje sobie i koniom spokój :D
ja jestem co dziennie 3-6h 6x w tyg(jeden dzień wolnego) zależy jak z dziećmi mi wypali mam 2 córki w tym trening pielęgnacja itp czasami parę dni wolnego[url=http://pl.20dollars2surf.com/?ref=391152][img]http://pic.20dollars2surf.com/ban_pl_46860_391152.gif[/img][/url]
EquusLove - zapewne urodziłaś się w siodle i pampersy zmieniali Ci na koniu. Na pierwszej lekcji nauczyłaś się galopować? ;] Proszę cię... Hej spokojnie Lilith, przecież uczy się jeździć konno przez całe życie. I możliwe, że nasza koleżanka poprostu ma talent. Tylko na pierwszej jeździe to technicznie nic od razu nie zrobisz. (; Dla tego uczy jeździć się stopniowo, utrwalacjąc i ćwicząc wszystko po kolei. A ja przy koniach jestem codziennie, chyba, że gdzieś wyjeżdżam. :)
Ja niestety jestem w stajni tylko 1h tygodniowo. :-( Wiem, że to mało, ale nie mam pieniędzy, żeby jeździć częściej, a akurat w dwóch stadninach, które są niedaleko mnie jest za dużo osób do pomocy, zresztą raczej z moim doświadczeniem tylko bym przeszkadzała. Więc mam nadzieję, że może kiedyś będę jeździć częściej, nawet nie chodzi o jazdy, ale o sam czas spędzony z końmi. ;-)
ja jeżdżę na koniu rzadko bo 1 w tygodniu ale do samej stajni staram się zaglądać częściej ... przy następnej jeździe chciałabym zapytać instruktora czy mogłabym przyjeżdżać codziennie i pomagać...nie jeżdżę tam od kilku lat więc nie wiem jak zapytać...pomożecie?
Codziennie, mam własnego konia ; )
około 12h tygodniowo. Jeżdze 2 razy w tygodniu bo nie pozwala mi inaczej szkoła jakies 2-3h w tygodniu jezdze :)
ja jeżdżę na koniu rzadko bo 1 w tygodniu ale do samej stajni staram się zaglądać częściej ... przy następnej jeździe chciałabym zapytać instruktora czy mogłabym przyjeżdżać codziennie i pomagać...nie jeżdżę tam od kilku lat więc nie wiem jak zapytać...pomożecie?Ja też... :(((((
Ja mam godzinę tygodniowo, a po pierwszej lekcji umiałam kłus, galop i małe skoki- poprawnie. Więc to tylko zależy od talentu :)Hahahaha, bo jesteś moim bogiem. Galop na pierwszej lekcji?? Skoki na pierwszej lekcji?! To może zaraz powieesz, że zdawałaś egzamin na brązową odznakę jeździecką po 4 lekcji? Proszę cię, nie rób sobie jaj...
ja w roku szkolnym jestem na ogół 1x w tygodniu (no chyba, ze jakieś wolne to częściej). No niby mam do stajni blisko itd, ale ta moja stajnia tak dziwnie funkcjonuje (teraz się przenoszę, ale jeszcze mi 3 jazdy zostały), że praktycznie jazdy są tylko i wyłącznie o tej samej godzinie (czasami się zdarzy, że jakoś inaczej jest), jak konie zostana wypuszczone nie ma co robic jak tylko biegac z końmi :D. Wgl ta moja stajnia jakaś dziwna, ale na szczęście odchodzę... Ale tak to zazwyczaj jak byłam raz w tyg to tak od 10-11 do 14-15 w zimie, a latem od 9-10 do 16-17 nawet zdarzyło mi się do 19, a najpóźniej do 21 (bo był rajd ;).Teraz bd jeździc prywatnie za wywalanie gnoju z boksów, wiec na pewno co najmniej 2x w tygodniu bd w stajni, jak nie więcej (oczywiscie musi mi na to czas pozwolic, bo mój świat nie konczy sie tylko na koniach, chociaż chwilami wolałabym żeby sie konczył ;)), jeszcze planuję zając się koniem kuzyna, wiec przy koniach bd zapewne wiecej czasu spędzac ;) (ale na to bardziej bym liczyła jak bd już wystawione oceny, i jak bd wakacje, ew jakieś wolne w szkole ;)
Ja w stajni jestem 5/6 razy w tygodniu ; )
Niedawno do stajni koło mojego domu taka pani dała konie (wcześniej stajnia 2 lata była pusta) - 2 dorosłe i źrebaka. Więc jestem tam kiedy mogę, w wakacje będę pewnie codziennie. Razem z koleżanką pomagamy przy nich, a potem jeździmy. Więc może Ty też poszukaj, może w okolicy ktoś ma prywatną stajnie, w której mogłabyś pomagać.
Ja normalnie w tygodniu jestem dwa razy na jeździe , jeśli mam wolny czas(np.Ferie , długi weekend itp.)to jeżdżę częściej.No , ale niestety są też obowiązki jak szkoła , dodatkowe lekcje j-ang. , prace domowe i nie mam możliwości częstszego przebywania w stajni.
ja mam konia w przydomowej stajni na miejscu dlatego mam go codzinnie ;-) a tygodniowo to spędzam 77 :D w lato nawet śpię na hamaku koło stajni ;)
Ale ci zazdroszczę ... :) ... a ja tylko raz w tygodniu... niestety daleko mam do stajni bo ok. 30 km :) ale już niedługo może częściej? Chciałabym...
około 2-4 h tygodniowo
Ja konno jeżdżę raz lub dwa razy tygodniowo ( lekcja trwa jedną godzinę ) . Rzeczywiście jazda konna to drogi sport dlatego tak krótko. Ale to nie znaczy ,że nie ma mnie z stajni .Spędzam tam nawet 7 godzin tygodniowo ! No bo nawet jeśl nie na grzbiecie konia , to dużo można sie nauczyć patrząc na lekcje innych , słuchając rad instruktora lub po prostu spędzając czas z końmi w stajni .
Ja wam zazdroszczę... Jestem w stajni raz w tygodniu.
I to raz w tygodniu jak dobrze pójdzie, bo zwykle jestem dwa razy w miesiącu i rzadziej :(
EquusLove - zapewne urodziłaś się w siodle i pampersy zmieniali Ci na koniu. Na pierwszej lekcji nauczyłaś się galopować? ;] Proszę cię... Hej spokojnie Lilith, przecież uczy się jeździć konno przez całe życie. I możliwe, że nasza koleżanka poprostu ma talent. Tylko na pierwszej jeździe to technicznie nic od razu nie zrobisz. (; Dla tego uczy jeździć się stopniowo, utrwalacjąc i ćwicząc wszystko po kolei. A ja przy koniach jestem codziennie, chyba, że gdzieś wyjeżdżam. :) Nawet najbardziej utalentowany zawodnik nie będzie skakał na pierwszej lekcji. Uważam, że przesadzacie.
Ja w roku szkolnym jestem tak 2-3 raz w tygodniu a w wakacje to codziennie :)
Ja mam godzinę tygodniowo, a po pierwszej lekcji umiałam kłus, galop i małe skoki- poprawnie. Więc to tylko zależy od talentu :)hahahahahahah, padłam!
@Sonka: no ja także, ale to dobrze, że mamy takich zdolnych galopowiczów, przynajmniej za parenaście lat będzie dobra reprezentacja PL! :DCo do tematu: zależy jak mi pozwala na to szkoła, w godzinach nie zliczę, bo czasem wsiadam trzy konie, czasem jednego, czasem mam coś do posprzatania w pace, czasem sie lenię... Zazwyczaj jestem 3-4 razy w tygodniu, w wakacje/ferie/dłuższe wolne częściej. :)