Postaram się was trochę najpierw wprowadzić w temat (jak mówi mój brat - zanudzić ;D) Ostatnio pojechałam w teren na Dinarze - koniu, na którym wszyscy przez długi czas uczyli się jeździć. Od wakacji jednak miał przerwę. Koń jest szybki, zwrotny i świetnie skacze, ale przez rekreację rozleniwił się - w sumie się nie dziwię... Teraz w zimie wgl konie mało chodzą i mają dużo energii. Więc wzięłam Dinara w teren. Pierwsze pół godziny minęły spokojnie - był grzeczny nawet gdy zobaczył stado biegnących saren. Jechaliśmy jako ostatni, przed nami dwa konie. No i gdy zaczęły się górki to na każdej nierówności strzelał z krzyża lub barany. I tak przez pół godziny ze 20 razy ;/ W stępie, kłusie to samo. Wyrywał do galopu, ale normalne że w końcu chciał się wybiegać ;] Na końcu przejażdżki, lekko pod górkę, instruktorka pozwoliła nam galopować (nie było ślisko). Dinar gdy tylko to usłyszał (ode mnie nie dostał jeszcze żadnego sygnału - nawet nie zebrałam wodzy) rzucił się do przodu dzikim galopem, zaparł się w wędzidło i strzelał barany. Instruktorka mówiła wcześniej, że jak on już wyprzedzi konie, to nie da sie go już zatrzymać. Więc ewakuowałam się z siodła prosto w zaspę ;] no ale nie o ten upadek chodzi... Co zrobić aby nie strzelał z krzyża i nie robił tylu baranów? Na pewno przed następnym terenem go wylonżuję ale macie jeszcze jakieś pomysły jak go tego oduczyć?Przepraszam że tak się rozpisałam... mam nadzieję żę wybaczycie ^^
Wydaje mi się,że jakieś oduczanie nie ma tu nic do rzeczy.Sama piszesz,że koniska mało chodzą,a energię mają :-) Konisko po prostu się cieszy,że wyszło i ma trochę ruchu.Jedynym ratunkiem są regularne jazdy i treningi. Przy lonżowaniu można konikowi pozwolić na strzelanie baranków,czy czego mu się tam chce,a jak się wybryka,to i jazda będzie przyjemniejsza.
Dołączam się do pytania tylko ja mam ten problem, że kobyła (18 lat) strzela seryjkę przy każdym zakłusowaniu. Instruktorka mówi, że to przez klepanie tyłkiem w siodło, ale jak jechałam w półsiadzie było to samo. Wcześniej nigdy mi tego nie robiła tylko ostatnio jakaś taka jest... A czy to może być wina siodła? Pytam, bo może wy posiadacie większą wiedzę na ten temat ode mnie.
Oczywiście,że może to być wina siodła,ale nie tylko. Jeżeli koń zaczął zachowywać się hm... użyję słowa"dziwnie",czyli inaczej niż zwykle, to przyczyną może być źle dopasowany rząd jeździecki.Sprawdź ręką pod siodłem,czy nie ma tam jakieś ostrej krawędzi, czy jakaś część siodła źle się nie zawinęła- ogólnie- czy wszystko jest z nim w porządku.To samo dotyczy popręgu i ogłowia- może coś gdzieś konikowi nie pasuje,uwiera go,a może za szybko dopięłaś popręg? Jeżeli jazdy są regularne i nie jest to kwestią stania konia i gromadzenia energii bez możliwości "wybiegania" się, to kolejną częścią badania jest ciało konia- musisz go wszędzie obmacać i zobaczyć,czy w którymś miejscu nie reaguje nerwowo.Nawet,jeżeli s siodłem i pozostałą częścią uprzęży jest wszystko ok, to może gdzieś się obił?trzeba sprawdzić konisko od stóp do głów. Dosłownie.Dodatkowo uważam,że w przypadku Twojego konia, który ma już te 18 lat,warto jest porządnie obejrzeć zęby.Może gdzieś tam zrobił się ostry zadziorek, który mu przeszkadza i denerwuje.
jeśli wyeliminujemy kwestię niewygodnego sprzętu to jest pewien patent, nazywa się buck stopper i jest stosowany przez montyego robertsa. Na you tube jest film przedstawiający jego zastosowanie. poszukaj sobie
Tsaa. Koń chciał się wybrykać, a wy już chcecie go tego oduczać? Nie masz raz na jakiś czas ochoty na skakanie z radości?Mówisz, że długo nie chodził, i że na ziemi leżał śnieg ("ewakuowałam się w zaspę") Więc, po 1 - musiał się koniś wyszaleć, po 2 - wiele koni cieszy się ze śniegu i "skacze" z radości ! :D Pomysł?Niech Dinar częściej chodzi :D Pozdrawiam ! ; D
Konie z rekreacji zimą zazwyczaj rzadziej chodzą, więc po prostu konik cieszy się ruchem :) Polecam częstsze jazdy na owym koniku oraz lonżowanie przed jazdą, co pozwoli zwierzęciu się "wybrykać i wybiegać".Pozdrawiam.
Emolkaa. Sama wiesz że Dino ma problemy z kręgosłupem może jakoś siodło było źle założone albo nie pokazałaś Mu kto na nim siedzi. A z resztą ja byłam z Tobą w tym terenie więc widziałam. ale tak jak mówię nie pokazałaś mu kto na nim siedzi i może go odciążałaś przy górkach i on miał pole do popisu. Ty jeździsz w pół siadzie więc tak mmoże być ;)
Dinar od zawsze w terenie był koniem nie do poznania, tak jak Poziomka napisała- nie pokazałaś mu kto rządzi, więc nie dziwię się, że sobie pozwalał na takie wybryki : ) Innym faktem jest też to, że jest to strasznie humorzasty i dynamiczny konik. Niestety warunki na padoku nie pozwalały mu się wybiegać to skorzystał z okazji w terenie, mądry konik ; D
No mądry mądry ;) A ja dalej muszę uczyć się, że to ja powinnam mieć władzę. Mam nadzieję że mi pomożecie ^^ A tak po za tym, to tęsknię za Nim i Bajerem...
Tak jak każdy chyba my z Kingą też tęsknimy. Kinga nawet gorzej bo Dinara wielu rzeczy nauczyła i się do niego przywiązała. Ja tez jak Taborek np: by odszedł to ja już nie jeżdżę. :(
No w sumie tak ja jeszcze rodziców namawiam. Bo jak by się dogadali z szeryfem to by poszedł za takie pieniądze jak chcemy z rodzicami. Bo w sumie mu ten koń do niczego nie potrzebny. Jak go nie chce zabierać od nas :)
Postaram się was trochę najpierw wprowadzić w temat (jak mówi mój brat - zanudzić ;D) Ostatnio pojechałam w teren na Dinarze - koniu, na którym wszyscy przez długi czas uczyli się jeździć. Od wakacji jednak miał przerwę. Koń jest szybki, zwrotny i świetnie skacze, ale przez rekreację rozleniwił się - w sumie się nie dziwię... Teraz w zimie wgl konie mało chodzą i mają dużo energii. Więc wzięłam Dinara w teren. Pierwsze pół godziny minęły spokojnie - był grzeczny nawet gdy zobaczył stado biegnących saren. Jechaliśmy jako ostatni, przed nami dwa konie. No i gdy zaczęły się górki to na każdej nierówności strzelał z krzyża lub barany. I tak przez pół godziny ze 20 razy ;/ W stępie, kłusie to samo. Wyrywał do galopu, ale normalne że w końcu chciał się wybiegać ;] Na końcu przejażdżki, lekko pod górkę, instruktorka pozwoliła nam galopować (nie było ślisko). Dinar gdy tylko to usłyszał (ode mnie nie dostał jeszcze żadnego sygnału - nawet nie zebrałam wodzy) rzucił się do przodu dzikim galopem, zaparł się w wędzidło i strzelał barany. Instruktorka mówiła wcześniej, że jak on już wyprzedzi konie, to nie da sie go już zatrzymać. Więc ewakuowałam się z siodła prosto w zaspę ;] no ale nie o ten upadek chodzi... Co zrobić aby nie strzelał z krzyża i nie robił tylu baranów? Na pewno przed następnym terenem go wylonżuję ale macie jeszcze jakieś pomysły jak go tego oduczyć?Przepraszam że tak się rozpisałam... mam nadzieję żę wybaczycie ^^
Wydaje mi się,że jakieś oduczanie nie ma tu nic do rzeczy.Sama piszesz,że koniska mało chodzą,a energię mają :-) Konisko po prostu się cieszy,że wyszło i ma trochę ruchu.Jedynym ratunkiem są regularne jazdy i treningi. Przy lonżowaniu można konikowi pozwolić na strzelanie baranków,czy czego mu się tam chce,a jak się wybryka,to i jazda będzie przyjemniejsza.
Dołączam się do pytania tylko ja mam ten problem, że kobyła (18 lat) strzela seryjkę przy każdym zakłusowaniu. Instruktorka mówi, że to przez klepanie tyłkiem w siodło, ale jak jechałam w półsiadzie było to samo. Wcześniej nigdy mi tego nie robiła tylko ostatnio jakaś taka jest... A czy to może być wina siodła? Pytam, bo może wy posiadacie większą wiedzę na ten temat ode mnie.
Oczywiście,że może to być wina siodła,ale nie tylko. Jeżeli koń zaczął zachowywać się hm... użyję słowa"dziwnie",czyli inaczej niż zwykle, to przyczyną może być źle dopasowany rząd jeździecki.Sprawdź ręką pod siodłem,czy nie ma tam jakieś ostrej krawędzi, czy jakaś część siodła źle się nie zawinęła- ogólnie- czy wszystko jest z nim w porządku.To samo dotyczy popręgu i ogłowia- może coś gdzieś konikowi nie pasuje,uwiera go,a może za szybko dopięłaś popręg? Jeżeli jazdy są regularne i nie jest to kwestią stania konia i gromadzenia energii bez możliwości "wybiegania" się, to kolejną częścią badania jest ciało konia- musisz go wszędzie obmacać i zobaczyć,czy w którymś miejscu nie reaguje nerwowo.Nawet,jeżeli s siodłem i pozostałą częścią uprzęży jest wszystko ok, to może gdzieś się obił?trzeba sprawdzić konisko od stóp do głów. Dosłownie.Dodatkowo uważam,że w przypadku Twojego konia, który ma już te 18 lat,warto jest porządnie obejrzeć zęby.Może gdzieś tam zrobił się ostry zadziorek, który mu przeszkadza i denerwuje.
jeśli wyeliminujemy kwestię niewygodnego sprzętu to jest pewien patent, nazywa się buck stopper i jest stosowany przez montyego robertsa. Na you tube jest film przedstawiający jego zastosowanie. poszukaj sobie
Tsaa. Koń chciał się wybrykać, a wy już chcecie go tego oduczać? Nie masz raz na jakiś czas ochoty na skakanie z radości?Mówisz, że długo nie chodził, i że na ziemi leżał śnieg ("ewakuowałam się w zaspę") Więc, po 1 - musiał się koniś wyszaleć, po 2 - wiele koni cieszy się ze śniegu i "skacze" z radości ! :D Pomysł?Niech Dinar częściej chodzi :D Pozdrawiam ! ; D
Konie z rekreacji zimą zazwyczaj rzadziej chodzą, więc po prostu konik cieszy się ruchem :) Polecam częstsze jazdy na owym koniku oraz lonżowanie przed jazdą, co pozwoli zwierzęciu się "wybrykać i wybiegać".Pozdrawiam.
Emolkaa. Sama wiesz że Dino ma problemy z kręgosłupem może jakoś siodło było źle założone albo nie pokazałaś Mu kto na nim siedzi. A z resztą ja byłam z Tobą w tym terenie więc widziałam. ale tak jak mówię nie pokazałaś mu kto na nim siedzi i może go odciążałaś przy górkach i on miał pole do popisu. Ty jeździsz w pół siadzie więc tak mmoże być ;)
Dinar od zawsze w terenie był koniem nie do poznania, tak jak Poziomka napisała- nie pokazałaś mu kto rządzi, więc nie dziwię się, że sobie pozwalał na takie wybryki : ) Innym faktem jest też to, że jest to strasznie humorzasty i dynamiczny konik. Niestety warunki na padoku nie pozwalały mu się wybiegać to skorzystał z okazji w terenie, mądry konik ; D
No mądry mądry ;) A ja dalej muszę uczyć się, że to ja powinnam mieć władzę. Mam nadzieję że mi pomożecie ^^ A tak po za tym, to tęsknię za Nim i Bajerem...
Tak jak każdy chyba my z Kingą też tęsknimy. Kinga nawet gorzej bo Dinara wielu rzeczy nauczyła i się do niego przywiązała. Ja tez jak Taborek np: by odszedł to ja już nie jeżdżę. :(
Ale Robert jak sama ostatnio słyszalaś, mówił, ze na razie zostaje Taborek u nas ;)
No w sumie tak ja jeszcze rodziców namawiam. Bo jak by się dogadali z szeryfem to by poszedł za takie pieniądze jak chcemy z rodzicami. Bo w sumie mu ten koń do niczego nie potrzebny. Jak go nie chce zabierać od nas :)