Co ma zrobić człowiek, który nie ma pieniędzy a dobrze jeździ? Nie ma kasy na własnego koni i nawet na dzierżawę? A jak sobie uzbierała kiedyś pieniądze by pojechać do takiego super trenera to powiedział, ze ma talent? Jeździ za pracę nawet szafowa jej pozwala czasem na własnym koniu? Ale nie ma pieniędzy na konia?! TO JEST NIESPRAWIEDLIWE! Ludzie bez talentu kupują zajebiste konie i tylko się na nim trzymają a koń sam wszystko robi i jeżdżą zawody a taka osoba nie może! Co można zrobić?
No cóż, niestety takie życie. Zamiast jeździć za pomoc niech idzie do normalnej pracy i zarobi na konia. Przecież nie zrobimy dla niej zrzutki, bo ma talent.
SrokatyArab- uwielbiam Twoje poczucie humoru :-) Z tą normalną pracą,to też różnie bywa- nie wiemy,w jakim wieku jest ta osoba i czy może już do pracy iść. Na razie zostają jazdy za pomoc w stajni. Albo może zgłosić się do jakiegoś klubu jeździeckiego?Przyznam,że ni w ząb nie orientuję się,jak to tam wygląda, ale może można się zapisać i tam doskonalić swoje umiejętności i talent i z czasem może wspomóc naszą kadrę narodową? :-) Jak to się mówi- "koniec języka za przewodnika",a teraz mamy jeszcze wujka google i masę innych możliwości jakie daje nie tylko internet- pytać,pytać i dowiadywać się,pisać maile,dzwonić,w miarę możliwości jeździć osobiście. A skoro jest dojście do trenera,to z nim pogadać,może coś podpowie. życzę powodzenia :-)
Skoro jeździ tylko za pracę to nikt poważny nie pozwoli jej jeździć na swoim koniu za darmo ( mówię tu o jakimś sensownym koniu), talent talentem, ale powiedz mi ile ona mogła się z tego nauczyć? jeżdżąc bez porządnego trenera? Podstawy może mieć solidne, ale są miliony osób, które takie posiadają. W klubach może popytać rzeczywiście, u nas jest akurat wyjątkowo tanio, bo 350 miesięcznie i dostajesz konia i trenera ale zazwyczaj to jest cena koło 500 zł na tyle na ile się orientuję... Ten sport jest niestety bardzo elitarny i wyjazd na zawody koło 500-1000 zł trzeba liczyć... transport, wpisowe, jeśli dwu/trzy dniowe to hotel dla konia, dla siebie... już nie mówiąc potem o ogólnopolskich zawodach gdzie wpisowe to kilkaset zł.... Twojej koleżance możemy życzyć tylko szczęścia i wytrwałości, w końcu może uda jej się coś wykombinować...
Niestety możecie się ze mną nie zgadzać, ale pieniądze rządzą światem. Ja kocham konie, ale niestety nie jeżdżę, bo mnie na to nie stać. O czasu do czasu zbiorę jakąś sumę na kilka, kilkadziesiąt jazd, ale wiadomo. Jeździectwo to nie zbieranie znaczków, które można położyć na półce i nic się z tym nie dzieje. Jazdę konną trzeba trenować systematycznie. Ja miałam z 10 lat przerwy po ostatniej jeździe i kiedy miałam założyć ogłowie patrzyłam na nie jak masę poplątanych rzemyków. Mimo, że pracuję, sama się utrzymuję to mnie nie stać. Ktoś kiedyś powiedział, że poziom zamożności państwa można zobaczyć po tym na jakim poziomie jest jeździectwo. Są ludzie bogaci, których na stać i mogą sobie na to pozwolić. Niektórym pozostają jedynie marzenia... Nie łatwo jest się z tym pogodzić. Po kilkudziesięciu latach idzie się przyzwyczaić do braku kontaktu z końmi. Cóż, tak to już jest nie wszyscy mogą mieć to co chcą.
Jak się człowiek postara moze miec wszystko ;), ale trzeba pamiętac, że zawsze jakieś przeszkody staną na drodze, które trzeba pokonac, jak w samym jeździectwie, największą przeszkodą jest strach, i kiedy jeździec się przełamie, moze wszystko. Tzreba po prostu jakimś sposobem znaleźc kontakty, nawet przez internet (w moim przypadku podziałało, teraz jeżdżę za pracę w prywatnej stajni, gdzie konie są sportowe). Pracę też trzeba znaleźc porządną, jeżeli chce się miec konia, no niestety ale taka prawda, chociaż jak tak patrzec, to osoba, ktora zajmuje sie rolnictwem ma najlepiej jeżeli chodzi o utrzymanie konia ;).Ale można tylko życzyc powodzenia.
Niestety taki sport, bez kasy lepiej nie myśleć o ambitniejszej jeździe, bo za małe pieniądze nie da się konia utrzymać, ani wydzierżawić, zawody i treningi również nie są tanie, więc można sobie bardziej sprawić przykrość tym że sie nie może więcej, niż radość z tego że się jeździ. Sama mam 3 konie (a raczej moja mama,bo to ona za nie płaci) wiem ile kosztuje pensjonat z zapleczem treningowym, licencja, rejestracja, zawody, treningi, wywożenie koni w trening, sprzęt, suplementy, a co najważniejsze- weterynarz (właśnie wysłałam konia na kilkutygodniową rehabilitacje i nawet wole nie wiedzieć ile mama będzie musiała zapłacić, ale zdrowie konia najważniejsze) Na koniu NIE można oszczędzać, więc brakiem środków można mu zrobić krzywdę (niedopasowany,bo tani sprzęt, brak badań bo kosztują) Mam 16 lat, więc wiem, że muszę myśleć o zawodzie dzięki któremu utrzymam konie (mama przecież nie będzie za mnie płacić do końca życia) Niestety jeśli twoi rodzice nie są na tyle majętni, żeby Ci fundować jazdę, to musisz poczekać dopóki sama nie zaczniesz zarabiać, więc ucz się, studiuj, wybierz zawód dzięki któremu będziesz mogła się ustatkować. Podam tutaj przykład mojej mamy. Kiedy była w moim wieku nie miała możliwości jazdy, mogła sobie pooglądać konie jedynie na obrazku w książce (o ile w tamtych czasach udało jej się jakąś o koniach znaleźć) ale pracowała ciężko ( już w wieku 16 lat zarabiała jako korepetytor od angielskiego i niemieckiego) i bum obecnie jest dyrektorem w dwóch firmach, cieszy się, że ma konie (ba, przy kupnie pierwszego się rozpłakała, że w końcu ma wymarzone zwierze) sama jeździ, a przede wszystkim cieszy się, że marzenia, których ona nie mogła spełnić, może spełnić jej córka.Nie jest też tak, że sama nic nie robię, tylko mama mi cały czas za konie płaci. Jak miałam 12 lat to już sama pracowałam w stajni na jazdy. Teraz mimo własnych koni, nadal pracuje u trenerów w gospodarstwie w wakacje, żeby wiedzieć, że na wszytko trzeba zarobić.Proponuje Ci tak jak większość jazdę za pracę, moze nie będzie to super regularny trening, bo musiałabyś pracować chyba 24 godziny na dobę, na cos takiego, ale zawsze uda Ci się pojeździć, odmawiaj sobie przyjemności typu McDonalds (mam 2 przystanki od szkoły niestety, więc często tam jadam i potrafię w tygodniu wydać nawet 40 zł..) ciuchy, kosmetyki, to oszczędzisz pieniądze i może pojedziesz nawet zawody.W tym temacie się to nie pojawiło, ale jednak i tak o tym napisze. Moim zdaniem nie powinno się oszczędzać na koniu, czyli na sprzęcie dla niego, na suplementach i odżywkach. Widziałam nie raz przypadki jak laska robiłam prowizoryczny pas do lonżowania, który konia obtarł, a ona powiedziała że nie ma kasy na taki wyszukany sprzęt..
Tak sobie czytam co Wy tu piszecie... Ja mam jedną radę dla Twojej koleżanki. Może pomyślicie, że się nie przyda, ale według mnie bardzo :).Niech znajdzie ,,nowe hobby"" poszuka sobie w internecie korzystając z wujka Google i cioci Wikipedi informacji o ćwiczeniach, ruchu konia i jeźdźca. Sposobach kontaktu koń-człowiek. Różnych ciekawostkach. Przydatna może stać się nawet teoria na odznaki jeździeckie! Zanim ocenicie ten post na "głupstwo", zastanówcie się. Załóżmy że skorzysta z mojej rady, w teori będzie świetna i nadarzy się okazja, iż jakiś trener zauważy jej talent i postanowi go pod szlifować na JEGO koniu lub na koniu jakiegoś KJ. Teoria może okazać się niezbędna jeżeli załużmy będzie to kwiecień a on/a zapragnie ją wystawić na zawodach z danego KJ ! Musi szybko zdać odznakę. Teoria? Pikuś. Praktyka? Ogarnięta na bank (1. teoretycznie wszystko umie ;q. 2.trener ją będzie szkolił. 3. podobno ma talent. 4. w KJ i trenerzy maja zazwyczaj super konie:) ) i to mogła by być wielka szansa ! Bez teorii niby też może się udać, no ale... Może się też zdarzyć inny przypadek. Ktoś musi wyjechać załóżmy na msc lub nie ma czasu bo pracuje i szuka odpowiedzialnej osoby, która się zajmie koniem. Znasz z teorii już różne choroby - jak by się coś stało to wiesz o czym mówisz do właściciela. Teoria naprawdę dużo daje! Mogłabym napisać wiele innych przykładów, ale i tak już mój post zajmuje dużo miejsca :). Mam nadzieję, że pomogłam ^^ A co do tej nauki jeździectwa bez kasy - może zostać wolontariuszem w schronisku dla koni ^^. Np.: Schronisko Tara . Można się dogadać z ludźmi :) może pozwolą na oswojonych trochę pojeździć, a nie ujeżdżone ujeździć ;] Pozdrawiam ;) W razie pyt pisać na prive ^^
Pytanie też w jakim jest wieku, jeśli ma talent to jest jakaś możliwość, że ktoś to wykorzysta i będzie chciał ją jako zawodnika, by wzięła udział w OOM, ponieważ za udział zawodnika klub dostaje kase, jednak junior musi startować już w wyższych konkursach, nie mówiąc o seniorze ; )
Warna zgadzam się z Tobą ;). Ja tak robiłam zanim zaczęłam jeździc ;) i mi pomogło ;) a teraz dzięki głupiemu szczęściu (przyznam, że zawsze mogłam sobie pozwolic na 1 jazdę tygodniowo, może czasami wiecej, bo SAMA zarabiałam i odkładałam sobie kasę na jazdy, żeby rodziców nie obciążac, ew. jak już mi się skończyły oszczędności prosiłam ich o te paręnaście/set złotych) mogę sobie pozwolic na jazdę kiedy tylko moja trenerka ma czas ;). (no i kiedy ja mam czas :D). Aktualnie uczę sie pod sport, skoki, ujeżdżenie. Wcześniej niby co los isę już do mnei uśmiechał, to znowu jakieś niepowodzenie (np. chłopak mojej siostry załatwił mi, że bd jeździc, tam gdzie jeździ i startuje w zawodach i ogólnie konie trenuje jego znajoma ze szkoły. Już było wszystko ładnie pięknie, aż ona się dowiedziała, że on ma dziewczynę i tak czas prysł -.-), później już miałam jechac gdzieś na jazdę, to nikt czasu nie miał... aż w koncu udało mi się na 2 lata do pobliskiej dosyc taniej stajni pojeździc. I teraz tam jeździc nie bd (nie dlatego, że znalazłam sobie jazdę za pracę u trenerki, ale z innych powodów). Wiec po tyyylu latach moje marzenie się spełniło :D, mimo iż los tyle razy mnie zawodził, ja sie nie podawałam ;). Zawsze dążę do celu (oczywiście nie po trupach) i w końcu sie udaje ;) Życzę Wam wszystkim ,zeby Wasze marzenia związane z końmi, czy nie się w koncu spełniły :) (tylko niekiedy same nie przyjdą ;))
No, taka prawda że życie jest niesprawiedliwe :(
Ja też tak bardzo bym chciała jeździć sportowo i wyrosnąć na KOGOŚ, a nie mogę jeździć sportowo tyko dlatego, że nie ma w pobliżu stajni sportowej :(
Niektóre stajnie biorą jazdy za darmo za pomoce w stajni. Może warto spróbować? :D
Dla wszystkich, którzy tu pisali, że kasa jest najważniejsza w tym sporcie i że życie jest nie sprawiedliwe i brutalne: Ta osoba o której pisałam dała rade. Znalazły się inne osoby, które zobaczyły jej talent i jej pomagają. Okazuje się, że jest wiele osób chcących pomóc, tylko trzeba ich szukać. Aktualnie moja koleżanka, rozwija się na świetnych koniach właściwie za darmo... jeździ na zawody i daje rade, po prostu UWIERZYLI w talent osoby. Jak sie przebywa już w tym świecie to się okazuje, że istnieje sprawiedliwość. No może nie bierzmy pod uwagę tych przypadków gdzie ludzie mają kase na zajebiste konie, bo tego sie zmienic nie da, ale oni tak napradę czegoś wielkiego nigdy nie osiągną. Mogą mieć duże sukcesy, ale nie ogromne, i nie będą one tak znaczącymi w oczach ludzi którzy się znają.
Talent talentem, ale nie wszyscy taki posiadają. A co z tymi, którzy naprawdę kochają konie, ale szczególnych predyspozycji nie mają? Tacy właściwie nie posiadają szans na szczęśliwe rozwiązanie swojej trudnej sytuacji. Bo raczej wątpliwe, że nawet największy zapał i chęć pracy wystarczą sponsorom. Komu potrzebny jeździec wymagający wielu żmudnych ćwiczeń, w czasie kiedy zdolny mógłby już startować w zawodach? A ci, których pasją jest nie jeździectwo sportowe, lecz same konie? To nie jest sprawiedliwe, ale nic nie da się z tym zrobić.
Co ma zrobić człowiek, który nie ma pieniędzy a dobrze jeździ? Nie ma kasy na własnego koni i nawet na dzierżawę? A jak sobie uzbierała kiedyś pieniądze by pojechać do takiego super trenera to powiedział, ze ma talent? Jeździ za pracę nawet szafowa jej pozwala czasem na własnym koniu? Ale nie ma pieniędzy na konia?! TO JEST NIESPRAWIEDLIWE! Ludzie bez talentu kupują zajebiste konie i tylko się na nim trzymają a koń sam wszystko robi i jeżdżą zawody a taka osoba nie może! Co można zrobić?
No cóż, niestety takie życie. Zamiast jeździć za pomoc niech idzie do normalnej pracy i zarobi na konia. Przecież nie zrobimy dla niej zrzutki, bo ma talent.
SrokatyArab- uwielbiam Twoje poczucie humoru :-) Z tą normalną pracą,to też różnie bywa- nie wiemy,w jakim wieku jest ta osoba i czy może już do pracy iść. Na razie zostają jazdy za pomoc w stajni. Albo może zgłosić się do jakiegoś klubu jeździeckiego?Przyznam,że ni w ząb nie orientuję się,jak to tam wygląda, ale może można się zapisać i tam doskonalić swoje umiejętności i talent i z czasem może wspomóc naszą kadrę narodową? :-) Jak to się mówi- "koniec języka za przewodnika",a teraz mamy jeszcze wujka google i masę innych możliwości jakie daje nie tylko internet- pytać,pytać i dowiadywać się,pisać maile,dzwonić,w miarę możliwości jeździć osobiście. A skoro jest dojście do trenera,to z nim pogadać,może coś podpowie. życzę powodzenia :-)
Ja tam nie widzę humoru, raczej realizm. Pora się dowiedzieć, że życie jest niesprawiedliwe.
No ale niestety taka jest prawda, życie jest niesprawiedliwe :) Jedyna opcja to jak najszybciej znaleźć pracę.
Life is brutal ale dla chcącego nic trudnego. Jak się chce to się znajdzie kogoś kto ułatwi rozpoczęcie kariery jeździeckiej. Serio, coś o tym wiem.
Skoro jeździ tylko za pracę to nikt poważny nie pozwoli jej jeździć na swoim koniu za darmo ( mówię tu o jakimś sensownym koniu), talent talentem, ale powiedz mi ile ona mogła się z tego nauczyć? jeżdżąc bez porządnego trenera? Podstawy może mieć solidne, ale są miliony osób, które takie posiadają. W klubach może popytać rzeczywiście, u nas jest akurat wyjątkowo tanio, bo 350 miesięcznie i dostajesz konia i trenera ale zazwyczaj to jest cena koło 500 zł na tyle na ile się orientuję... Ten sport jest niestety bardzo elitarny i wyjazd na zawody koło 500-1000 zł trzeba liczyć... transport, wpisowe, jeśli dwu/trzy dniowe to hotel dla konia, dla siebie... już nie mówiąc potem o ogólnopolskich zawodach gdzie wpisowe to kilkaset zł.... Twojej koleżance możemy życzyć tylko szczęścia i wytrwałości, w końcu może uda jej się coś wykombinować...
Niestety możecie się ze mną nie zgadzać, ale pieniądze rządzą światem. Ja kocham konie, ale niestety nie jeżdżę, bo mnie na to nie stać. O czasu do czasu zbiorę jakąś sumę na kilka, kilkadziesiąt jazd, ale wiadomo. Jeździectwo to nie zbieranie znaczków, które można położyć na półce i nic się z tym nie dzieje. Jazdę konną trzeba trenować systematycznie. Ja miałam z 10 lat przerwy po ostatniej jeździe i kiedy miałam założyć ogłowie patrzyłam na nie jak masę poplątanych rzemyków. Mimo, że pracuję, sama się utrzymuję to mnie nie stać. Ktoś kiedyś powiedział, że poziom zamożności państwa można zobaczyć po tym na jakim poziomie jest jeździectwo. Są ludzie bogaci, których na stać i mogą sobie na to pozwolić. Niektórym pozostają jedynie marzenia... Nie łatwo jest się z tym pogodzić. Po kilkudziesięciu latach idzie się przyzwyczaić do braku kontaktu z końmi. Cóż, tak to już jest nie wszyscy mogą mieć to co chcą.
Jak się człowiek postara moze miec wszystko ;), ale trzeba pamiętac, że zawsze jakieś przeszkody staną na drodze, które trzeba pokonac, jak w samym jeździectwie, największą przeszkodą jest strach, i kiedy jeździec się przełamie, moze wszystko. Tzreba po prostu jakimś sposobem znaleźc kontakty, nawet przez internet (w moim przypadku podziałało, teraz jeżdżę za pracę w prywatnej stajni, gdzie konie są sportowe). Pracę też trzeba znaleźc porządną, jeżeli chce się miec konia, no niestety ale taka prawda, chociaż jak tak patrzec, to osoba, ktora zajmuje sie rolnictwem ma najlepiej jeżeli chodzi o utrzymanie konia ;).Ale można tylko życzyc powodzenia.
Niestety taki sport, bez kasy lepiej nie myśleć o ambitniejszej jeździe, bo za małe pieniądze nie da się konia utrzymać, ani wydzierżawić, zawody i treningi również nie są tanie, więc można sobie bardziej sprawić przykrość tym że sie nie może więcej, niż radość z tego że się jeździ. Sama mam 3 konie (a raczej moja mama,bo to ona za nie płaci) wiem ile kosztuje pensjonat z zapleczem treningowym, licencja, rejestracja, zawody, treningi, wywożenie koni w trening, sprzęt, suplementy, a co najważniejsze- weterynarz (właśnie wysłałam konia na kilkutygodniową rehabilitacje i nawet wole nie wiedzieć ile mama będzie musiała zapłacić, ale zdrowie konia najważniejsze) Na koniu NIE można oszczędzać, więc brakiem środków można mu zrobić krzywdę (niedopasowany,bo tani sprzęt, brak badań bo kosztują) Mam 16 lat, więc wiem, że muszę myśleć o zawodzie dzięki któremu utrzymam konie (mama przecież nie będzie za mnie płacić do końca życia) Niestety jeśli twoi rodzice nie są na tyle majętni, żeby Ci fundować jazdę, to musisz poczekać dopóki sama nie zaczniesz zarabiać, więc ucz się, studiuj, wybierz zawód dzięki któremu będziesz mogła się ustatkować. Podam tutaj przykład mojej mamy. Kiedy była w moim wieku nie miała możliwości jazdy, mogła sobie pooglądać konie jedynie na obrazku w książce (o ile w tamtych czasach udało jej się jakąś o koniach znaleźć) ale pracowała ciężko ( już w wieku 16 lat zarabiała jako korepetytor od angielskiego i niemieckiego) i bum obecnie jest dyrektorem w dwóch firmach, cieszy się, że ma konie (ba, przy kupnie pierwszego się rozpłakała, że w końcu ma wymarzone zwierze) sama jeździ, a przede wszystkim cieszy się, że marzenia, których ona nie mogła spełnić, może spełnić jej córka.Nie jest też tak, że sama nic nie robię, tylko mama mi cały czas za konie płaci. Jak miałam 12 lat to już sama pracowałam w stajni na jazdy. Teraz mimo własnych koni, nadal pracuje u trenerów w gospodarstwie w wakacje, żeby wiedzieć, że na wszytko trzeba zarobić.Proponuje Ci tak jak większość jazdę za pracę, moze nie będzie to super regularny trening, bo musiałabyś pracować chyba 24 godziny na dobę, na cos takiego, ale zawsze uda Ci się pojeździć, odmawiaj sobie przyjemności typu McDonalds (mam 2 przystanki od szkoły niestety, więc często tam jadam i potrafię w tygodniu wydać nawet 40 zł..) ciuchy, kosmetyki, to oszczędzisz pieniądze i może pojedziesz nawet zawody.W tym temacie się to nie pojawiło, ale jednak i tak o tym napisze. Moim zdaniem nie powinno się oszczędzać na koniu, czyli na sprzęcie dla niego, na suplementach i odżywkach. Widziałam nie raz przypadki jak laska robiłam prowizoryczny pas do lonżowania, który konia obtarł, a ona powiedziała że nie ma kasy na taki wyszukany sprzęt..
Tak sobie czytam co Wy tu piszecie... Ja mam jedną radę dla Twojej koleżanki. Może pomyślicie, że się nie przyda, ale według mnie bardzo :).Niech znajdzie ,,nowe hobby"" poszuka sobie w internecie korzystając z wujka Google i cioci Wikipedi informacji o ćwiczeniach, ruchu konia i jeźdźca. Sposobach kontaktu koń-człowiek. Różnych ciekawostkach. Przydatna może stać się nawet teoria na odznaki jeździeckie! Zanim ocenicie ten post na "głupstwo", zastanówcie się. Załóżmy że skorzysta z mojej rady, w teori będzie świetna i nadarzy się okazja, iż jakiś trener zauważy jej talent i postanowi go pod szlifować na JEGO koniu lub na koniu jakiegoś KJ. Teoria może okazać się niezbędna jeżeli załużmy będzie to kwiecień a on/a zapragnie ją wystawić na zawodach z danego KJ ! Musi szybko zdać odznakę. Teoria? Pikuś. Praktyka? Ogarnięta na bank (1. teoretycznie wszystko umie ;q. 2.trener ją będzie szkolił. 3. podobno ma talent. 4. w KJ i trenerzy maja zazwyczaj super konie:) ) i to mogła by być wielka szansa ! Bez teorii niby też może się udać, no ale... Może się też zdarzyć inny przypadek. Ktoś musi wyjechać załóżmy na msc lub nie ma czasu bo pracuje i szuka odpowiedzialnej osoby, która się zajmie koniem. Znasz z teorii już różne choroby - jak by się coś stało to wiesz o czym mówisz do właściciela. Teoria naprawdę dużo daje! Mogłabym napisać wiele innych przykładów, ale i tak już mój post zajmuje dużo miejsca :). Mam nadzieję, że pomogłam ^^ A co do tej nauki jeździectwa bez kasy - może zostać wolontariuszem w schronisku dla koni ^^. Np.: Schronisko Tara . Można się dogadać z ludźmi :) może pozwolą na oswojonych trochę pojeździć, a nie ujeżdżone ujeździć ;] Pozdrawiam ;) W razie pyt pisać na prive ^^
Pytanie też w jakim jest wieku, jeśli ma talent to jest jakaś możliwość, że ktoś to wykorzysta i będzie chciał ją jako zawodnika, by wzięła udział w OOM, ponieważ za udział zawodnika klub dostaje kase, jednak junior musi startować już w wyższych konkursach, nie mówiąc o seniorze ; )
Warna zgadzam się z Tobą ;). Ja tak robiłam zanim zaczęłam jeździc ;) i mi pomogło ;) a teraz dzięki głupiemu szczęściu (przyznam, że zawsze mogłam sobie pozwolic na 1 jazdę tygodniowo, może czasami wiecej, bo SAMA zarabiałam i odkładałam sobie kasę na jazdy, żeby rodziców nie obciążac, ew. jak już mi się skończyły oszczędności prosiłam ich o te paręnaście/set złotych) mogę sobie pozwolic na jazdę kiedy tylko moja trenerka ma czas ;). (no i kiedy ja mam czas :D). Aktualnie uczę sie pod sport, skoki, ujeżdżenie. Wcześniej niby co los isę już do mnei uśmiechał, to znowu jakieś niepowodzenie (np. chłopak mojej siostry załatwił mi, że bd jeździc, tam gdzie jeździ i startuje w zawodach i ogólnie konie trenuje jego znajoma ze szkoły. Już było wszystko ładnie pięknie, aż ona się dowiedziała, że on ma dziewczynę i tak czas prysł -.-), później już miałam jechac gdzieś na jazdę, to nikt czasu nie miał... aż w koncu udało mi się na 2 lata do pobliskiej dosyc taniej stajni pojeździc. I teraz tam jeździc nie bd (nie dlatego, że znalazłam sobie jazdę za pracę u trenerki, ale z innych powodów). Wiec po tyyylu latach moje marzenie się spełniło :D, mimo iż los tyle razy mnie zawodził, ja sie nie podawałam ;). Zawsze dążę do celu (oczywiście nie po trupach) i w końcu sie udaje ;) Życzę Wam wszystkim ,zeby Wasze marzenia związane z końmi, czy nie się w koncu spełniły :) (tylko niekiedy same nie przyjdą ;))
Mam identyczny problem. Cóż. Zarabiać jeszcze nie mogę, bo jestem niepełnoletnia. I jaka tu sprawiedliwość?
No, taka prawda że życie jest niesprawiedliwe :( Ja też tak bardzo bym chciała jeździć sportowo i wyrosnąć na KOGOŚ, a nie mogę jeździć sportowo tyko dlatego, że nie ma w pobliżu stajni sportowej :( Niektóre stajnie biorą jazdy za darmo za pomoce w stajni. Może warto spróbować? :D
Dla wszystkich, którzy tu pisali, że kasa jest najważniejsza w tym sporcie i że życie jest nie sprawiedliwe i brutalne: Ta osoba o której pisałam dała rade. Znalazły się inne osoby, które zobaczyły jej talent i jej pomagają. Okazuje się, że jest wiele osób chcących pomóc, tylko trzeba ich szukać. Aktualnie moja koleżanka, rozwija się na świetnych koniach właściwie za darmo... jeździ na zawody i daje rade, po prostu UWIERZYLI w talent osoby. Jak sie przebywa już w tym świecie to się okazuje, że istnieje sprawiedliwość. No może nie bierzmy pod uwagę tych przypadków gdzie ludzie mają kase na zajebiste konie, bo tego sie zmienic nie da, ale oni tak napradę czegoś wielkiego nigdy nie osiągną. Mogą mieć duże sukcesy, ale nie ogromne, i nie będą one tak znaczącymi w oczach ludzi którzy się znają.
Talent talentem, ale nie wszyscy taki posiadają. A co z tymi, którzy naprawdę kochają konie, ale szczególnych predyspozycji nie mają? Tacy właściwie nie posiadają szans na szczęśliwe rozwiązanie swojej trudnej sytuacji. Bo raczej wątpliwe, że nawet największy zapał i chęć pracy wystarczą sponsorom. Komu potrzebny jeździec wymagający wielu żmudnych ćwiczeń, w czasie kiedy zdolny mógłby już startować w zawodach? A ci, których pasją jest nie jeździectwo sportowe, lecz same konie? To nie jest sprawiedliwe, ale nic nie da się z tym zrobić.