Wiecie...już jakiś czas temu zastanawiałam się, po co w ogóle jest ten portal...Czasami, jak czyta się pytania i odpowiedzi na nie, to aż się słabo robi… Jedni zaraz zaczynają krzyczeć, że skoro ma się własne konie, to powinno się wiedzieć wszystko na temat ich chorób, przypadłości, ich żywienia… no że powinno się posiadać CAŁĄ wiedzę. To po co weterynarze? Inni z kolei nie mogą się powstrzymać przed ironicznymi komentarzami, no bo przecież to koniarze całą gębą i zamiast coś doradzić, wolą od razu zastopować chęć zdobywania wiedzy i w ogóle chęć podejścia do koni… Inna sprawa, że jak ktoś już zauważył, niektórzy nie rozumieją ironii- a przyczyna jest prosta- na forum rady szukają głównie osoby młode, które biorą do siebie to, co jest napisane, czarno na białym, nie zastanawiają się, czy było to ironiczne, czy nie. Jeżeli chodzi o ryzyko czy bezpieczeństwo, to prawda jest taka, że samo bycie obok konia może się skończyć przynajmniej kontuzją. No niestety, trzeba przy nich uważać, to z reguły duże i ciężkie stworzenia, nawet niechcący mogą nam zrobić krzywdę, wspomnę tu choćby o nadepnięciu, które może skończyć się naszymi połamanymi czy zmiażdżonymi palcami u nóg :-( o przypadkach i efektach kopnięcia lepiej nie pisać. Więc, czy pisanie komuś, że wsiadanie na słabo zajeżdżonego lub wcale, konia nie jest bezpieczne ma sens? Może jako przypomnienie, zwrócenie uwagi na ten „niewielki” problem, ale jeżeli ta osoba ma wsiąść, to i tak wsiądzie. Nie mamy na to wpływu. My, jako forumowicze, możemy jednak jakoś podpowiedzieć, coś pomóc, doradzić. Wiadomo, nauka jazdy konnej czy trenowania konia poprzez nierzadko błędne rady na forum to głupota, ale wypowiada się tu tyle osób, że każdy może wybrać coś dla siebie. A to, czy wybierze dobrze, czy źle… no cóż… prawda jest taka, że nawet jeżeli wybierze dobrze, to nie do końca rozumiejąc, co dana wypowiedź miała przekazać, może ją źle wykonać. Osoba mająca trochę rozumu w głowie poskłada sobie materiał z kilku różnych źródeł, np. z filmów instruktażowych, z rad od trenera, z książek i z forum, gdzie może sobie przetłumaczyć te książkowe czy fachowe porady z polskiego na język zrozumiały. Ale nie możemy bronić nikomu uczyć się na własnych błędach. Czy każdy, kto zaczynał przygodę z końmi w ten, czy w inny sposób (lekcje w stadninie, czy samouk, który dosiadał polnego Kajtusia) od razu był w tym temacie alfą i omegą? Jeżeli zdobyłeś/aś już jakąś wiedzę, to podziel się nią! Sprawą dyskusyjną jest np. wezwanie weta. Wiele osób na forum, mi też się zdarzyło, pyta jak pomóc konikowi, który ma takie i takie objawy- co to może być, jak leczyć… Czasami Wujek Google jest jedyną szybką i najbliższą metodą jakiejś tam orientacji w temacie. Super, że mamy końskie forum, gdzie może uda nam się uzyskać od razu jakieś odpowiedzi… Mieszkam w małej miejscowości, do weta daleko, nie mam możliwości wezwać go z dnia na dzień… Myślę sobie, że zanim wet do mnie się doturla, to może ktoś na forum miał podobną sytuację. Sama niewiele zdziałam, nie znam się na wielu sprawach, to się tego nie tykam… ale może zorientuję się, co inni podejrzewają na podstawie opisu, co pozwoli mi przygotować się do wizyty weta. Spiszę sobie na karteczce przypuszczenia forumowiczów i wtedy o wszystko wypytam weta. Jeżeli to nie to, to może coś innego? A czy jest pan pewien, że to akurat ta choroba? Bo ta inna ma podobny przebieg i objawy… tak, tak… uważam, że wet też jest tylko człowiekiem, może się pomylić, może o czymś zapomnieć… I tu właśnie swoją funkcję miało spełnić forum galopuje i jego uczestnicy… Ale po co cokolwiek napisać? Po co uruchomić kawałek swojej półkuli mózgowej, po co myśleć i szukać w pamięci podobnych przypadków. Najlepiej od razu pytającego znieważyć, użyć tej naszej ukochanej ironii i odesłać do weta. Ja piszę tylko w swoim imieniu, ale czytając różne wątki na forum, wydaje mi się, że wiele osób mnie poprze- i wiele skrytykuje, bo w końcu padło kila słów czy to prawdy, czy takich, które kłują… Pisząc dalej w swoim imieniu- ja wiem, że mam wezwać weta, i czekam na niego, ale czy w tym czasie nie mogę uzyskać jakiś dodatkowych informacji? Jeżeli nawet ktoś trafnie określi chorobę mojego konia, to nie znaczy, ze zaraz wezmę się za jego leczenie. I tu kolejny problem… bo są osoby, które wykryły u swojego konika np. kulawiznę i zamiast coś z tym zrobić zastanawiają się, czekają, pytają, czy mogą na tym koniu skakać, nie przerywają treningów… heh… Nie ma słów, nie wiem, co z takimi ludźmi zrobić... Do czego zmierzam- jakoś musimy to wszystko poukładać, postarać się, żeby forum stało się bardziej przyjazne. Moja propozycja brzmi- najpierw odpowiedz na zadane pytanie, może nawet przedstaw swoją drogę rozumowania, dlaczego tak ,a nie inaczej. Nie chodzi mi o pisanie całych nowel do krótkiego pytanka. Jeżeli masz napisać, że „taki wątek już był i nie rozumiem jego ponownego zakładania, poszukaj sobie…”, to lepiej nie pisz wcale. Nie każdy ma zdolność poruszania się po sieci, nie każdy od razu wszystko znajdzie, a prościej jest rzucić nawet 3 razy to samo pytanie, niż przegrzebać się przez cale tysiące, może nawet już miliony wątków na forum. Oczywiście, dodanie pod spodem porady typu- lepiej skonsultować to z wetem, kowalem ,czy trenerem jest jak najbardziej wskazana. To coś jakby ulżenie naszemu sumieniu- starałam się pomóc, podpowiedziałam, ale skierowanie do specjalisty sugeruje, że sytuacja może być poważna, a żeby mieć pewność, że wszystko będzie dobrze, to każdy odpowiedzialny właściciel konia zrobi, co trzeba. Pamiętajmy, nie każdego stać na cotygodniowe treningi z osobą wykwalifikowaną, nie każdy ma dostęp do trenera, który naprostuje jego wady w dosiadzie czy inne. Spróbujmy być bardziej… przyjaźni i pomocni. Myślałam, żeby zamieścić ten tekst na swoim blogu, ale wydaje mi się, że jako wpis będzie bardziej miejscem do dyskusji. Ciekawa jestem, czy wogóle będzie jakiś odzew. Pozdrawiam, Karina
Hm...właśnie widzę, że podobny problem poruszył legeartis w swoich Rozmyślaniach na temat zdobywania wiedzy jeździeckiej. Zobaczmy, jakiż to będzie odzew.
Całkiem fajny temat. Z częścią twoich przemyśleń się zgodzę, a z częścią zdecydowanie nie, bo tak już jest, że w tak dużej społeczności, jaką jest społeczność internetowa nie doświadczymy całkowitej jednomyślności. O sobie powiem tyle, że jeśli koś zadaje konkretne i przemyślane pytanie to jeśli tylko znam odpowiedź staram się według własnej wiedzy i doświadczenia pomóc. Czasem jednak jedyną właściwą odpowiedzią jest właśnie "wezwij weta", "skonsultuj się z dorosłą i bardziej doświadczoną osobą", "zainwestuj w instruktora". Myślę, że trochę przeceniamy możliwości internetu. Niestety nie wszystkiego się nauczymy przez internet, chociaż wiele osób tak by chciało, bo jest po prostu najwygodniej. Kiedy ktoś pisze, że jeździ już bardzo dobrze, bo robi to już rok i galopuje, do tego właśnie zabiera się za zajeżdżanie rączego rumaka, no to po prostu witki opadają i nie pozostaje nic innego jak dosadnie delikwentowi wyperswadować jego pomysły. Czasami po dobroci zwyczajnie nie dociera, dlatego tak często spotykamy się z ironią czy też "nie miłymi komentarzami". Specjalnie napisałam o tych komentarzach w cudzysłowie, ponieważ ta nieuprzejmość to również jest kwestia względna. Mamy niestety do czynienia z pokoleniem dzieci, rozpieszczonych, wychuchanych, którym nie wolno zwrócić uwagi, skrytykować, bo będzie im przykro. W sporcie nie ma miejsca dla obrażalskich pyszałków, którzy oczekują tylko pochwał i magicznych porad z miliardem emotek w wypowiedziach. Zdarza się, że niektórymi trzeba po prostu potrząsnąć, żeby coś zrozumieli i przestali traktować wszystko jako ataki." Jeżeli
masz napisać, że „taki wątek już był i nie rozumiem jego ponownego zakładania,
poszukaj sobie…”, to lepiej nie pisz wcale. Nie każdy ma zdolność poruszania
się po sieci, nie każdy od razu wszystko znajdzie, a prościej jest rzucić nawet
3 razy to samo pytanie, niż przegrzebać się przez cale tysiące, może nawet już
miliony wątków na forum."Co to to nie ;). Jeśli ktoś nie ma zdolności poruszania się po sieci to niech tego nie robi bo tylko zasyfia forum i wnerwia innych użytkowników 20 wątkiem o obozach 2012, albo niech się nauczy. Może za którymś razem po komentarzach o dublowaniu wątków skorzysta z wyszukiwarki. W życiu nie zawsze można robić tylko to co najprostsze ;)
Jak dla mnie, to oczywiście - można kogoś skrytykować lub napisać, że według niego to czy tamto jest złe. Ale można by było to zrobić w sposób kulturalny, bez chamstwa, które czasem na forum widać. ;/
także się z tym zgodzę, ale tak jak napisała srokaty arab(bodajże?) niekiedy trzeba komuś do rozumu przemówic, jeżeli nie idzie kulturalnie to po prostu trzeba po chamsku, niestety...ale post słusznie założony
A ja się zdecydowanie zgadzam. Prawda jest taka że właśnie najwięcej tych " rozpieszczonych, wychuchanych" dziewczynek to są te krytykujące. A przynajmniej na żywo prawie zawsze tak jest. Jak często w dużych stajniach widzi się wredne dziewczynki które myślą że są najlepsze i po wszystkich jeżdżą, a na prawdę wcale nie wiele wiedzą. I na tym forum właśnie pełno tych dziewczynek z tego co widzę wchodzi. Takie wredne komentarze? Żeby chociaż ktoś powiedział co trzeba zrobić i potem ewentualnie skrytykować, to bym rozumiała, ale momentami to wygląda jakby ktoś nawet nie wiedział co powiedzieć. Ludzie pytają, bo czegoś nie wiedzą. Wy napiszecie im coś z ironią a oni to wezmą na serio i możecie komuś wyrządzić tym krzywdę... Większość osób tu to zupełni amatorzy, jeśli mamy jakąś wiedzę o czymś, to nie zostawiajmy ich z tym samych. Po paru takich uwagach odechce im się wchodzić na to forum i sami będą coś próbować robić, co się może kiepsko skończyć...
Ludzie czują się anonimowi w sieci i dlatego tak jest.Chcą pokazać , że są bosem.W świecie internety wiekszość udaje kim nie jest.Piszą słowa , którch nie powiedzieli by wprost do drugiej osoby.Czują się swobadnie , ale czy na pewno powini...?Nie!Dobry informatyk/hacker znajdzoe usunięte zdjęci na nk(taki przykład).Czy na peno jesteśmi tak anonimowi w sieci jak myślimy?Czasami warto pomyśleć o tym kimś co morzemy wyżadzić krzydwe w internecie(lub w życiu) komuś.Był taki chłopczuk 12 , nie pamiętam jego imienia coś chyba Szul czy Smul , no nie ważne lub może wogóle inaczej.Był to żyd.W szkole dzieci go nie lubiły doczukały mu , śmiały się z niego.Więc umieszczał różne filmiki na yt.A komentarze było takie jeden "You must dead"(Musisz umrzeć).Było wiele komeantarze podobne(nawet opisywała go , że jest brzydki itp.)W końcu ten chłopak się powiesił.Lub polski przypadek(na pewno pamiętacie) kilka lat temu był taki chłopak Bartek.I on miał zrobić film na informatyke.No i zaczoł mówić co go interesuje , jakie ma hobby , a na końcu dodał szukam dziewczyny.A komentarze były takie(kilka wybrany)"Żadna cię nie będzie chciał z takim ryjem" , "Nigdy nie znajdziesz dziewczyny.Nie łudź się!".A w rzeczywistości sa inni i mówią mumuis tatusiu przeczytaj mi bajke.Tak , mamo pozmywam naczynia itp.Chcemy jeszcze bardziej się dowartościowywać i czuć się silni(bo anonimowi) lecz przez to możemy człowieka zranić.To bardzo trudny temat , do poruszenia.Jeśli biernie akceptujemy zło , to jesteśmy tak sami winni kto je popełnia.Powinniśmy reagować na przemoc jak w życi ,i sieci.Oczywiście nie zlikwidujemy całego zła , może nie nauczymy by postępować dobrze , ale gdy zrobimy gest mały człowiekowi zrobi się milej na sercu.Gdyby temu chłopakowi(żyd) napisać komentarz pozytywny lub zareagować pozytywnie.Może nie poełnił by samobujstwa?Być może komuś zrobi się przykro jak go nazwiemy Brzydko?Wiadomo to nie znaczy , ze mamy mówić , ze wszystko jest ładne i kolorowe , ale krytyka z "poprawnym językiem".Czyli spokojnie nie nerwowo , delikatnie i zrozumiale.
zgadzam się z tym postem poza jedną kwestią- zakładanie 579588968758754 postów o wręcz TEJ SAMEJ tematyce jest bez sensu! Czasami mam wrażenie, że robią tak ludzie, którym nie chce się czytać tych wątków, bo co? Bo za dużo treści do przeczytania na raz? Albo jak założą swój własny wątek to będą potraktowani indywidualnie? Na forum powinien być porządek a nie samowolka!Poza tym, sama lubię dawać rady ale w przypadku gdy chodzi o zajeżdżanie czy inne tego typu sprawy to jestem trochę ostrożna w pisaniu o tym, bo różnie ludzie interpretują wypowiedzi i jednak wolałabym, tak jak napisałaś w swoim poście, żeby poczytali trochę fachowych książek z pomocniczymi ilustracjami lub pooglądali filmy instruktażowe, a tu możemy się przecież powymieniać doświadczeniami jeżeli chodzi o takie sprawy.
Pamiętajcie po co jesteśmy na galopuje wszystkich łączy jedna wspólna cecha kochamy konie!!!!!!!<3 Nawet jeśli ktoś popełnia wielki błąd to trzeba mu o tym napisać w sposób miły i rozsądny , a nie krytykować go!!!Szanujmy się i rozmawiajmy o swoich problemach , a nie kłóćmy się!Pamiętajcie o tym , zwykła rozmowa może zdziałać więcej niż obraźliwe słowa krytyki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dokładnie. Każdy zamieszczając pytanie na forum chce otrzymać poradę, a nie odpowiedź, z której dowiaduje się jaki to jest głupi, pytanie bez sensu i wgl taki temat już był i niepotrzebnie pisał...Trzeba szanować siebie nawzajem bo daleko w tej współpracy nie zajedziemy!
Wiecie...już jakiś czas temu zastanawiałam
się, po co w ogóle jest ten portal...Czasami, jak czyta się pytania i
odpowiedzi na nie, to aż się słabo robi… Jedni zaraz zaczynają krzyczeć, że
skoro ma się własne konie, to powinno się wiedzieć wszystko na temat ich
chorób, przypadłości, ich żywienia… no że powinno się posiadać CAŁĄ wiedzę. To
po co weterynarze?
Inni z kolei nie mogą się powstrzymać przed
ironicznymi komentarzami, no bo przecież to koniarze całą gębą i zamiast coś
doradzić, wolą od razu zastopować chęć zdobywania wiedzy i w ogóle chęć podejścia
do koni… Inna sprawa, że jak ktoś już zauważył, niektórzy nie rozumieją ironii-
a przyczyna jest prosta- na forum rady szukają głównie osoby młode, które biorą
do siebie to, co jest napisane, czarno na białym, nie zastanawiają się, czy było
to ironiczne, czy nie.
Jeżeli chodzi o ryzyko czy bezpieczeństwo,
to prawda jest taka, że samo bycie obok konia może się skończyć przynajmniej
kontuzją. No niestety, trzeba przy nich uważać, to z reguły duże i ciężkie
stworzenia, nawet niechcący mogą nam zrobić krzywdę, wspomnę tu choćby o
nadepnięciu, które może skończyć się naszymi połamanymi czy zmiażdżonymi
palcami u nóg :-( o przypadkach i efektach kopnięcia lepiej nie pisać.
Więc, czy pisanie komuś, że wsiadanie na słabo
zajeżdżonego lub wcale, konia nie jest bezpieczne ma sens? Może jako
przypomnienie, zwrócenie uwagi na ten „niewielki” problem, ale jeżeli ta osoba
ma wsiąść, to i tak wsiądzie. Nie mamy na to wpływu. My, jako forumowicze,
możemy jednak jakoś podpowiedzieć, coś pomóc, doradzić.
Wiadomo, nauka jazdy konnej czy trenowania
konia poprzez nierzadko błędne rady na forum to głupota, ale wypowiada się tu
tyle osób, że każdy może wybrać coś dla siebie. A to, czy wybierze dobrze, czy
źle… no cóż… prawda jest taka, że nawet jeżeli wybierze dobrze, to nie do końca
rozumiejąc, co dana wypowiedź miała przekazać, może ją źle wykonać. Osoba
mająca trochę rozumu w głowie poskłada sobie materiał z kilku różnych źródeł, np.
z filmów instruktażowych, z rad od trenera, z książek i z forum, gdzie może
sobie przetłumaczyć te książkowe czy fachowe porady z polskiego na język
zrozumiały. Ale nie możemy bronić nikomu uczyć się na własnych błędach. Czy
każdy, kto zaczynał przygodę z końmi w ten, czy w inny sposób (lekcje w
stadninie, czy samouk, który dosiadał polnego Kajtusia) od razu był w tym
temacie alfą i omegą? Jeżeli zdobyłeś/aś już jakąś wiedzę, to podziel się nią!
Sprawą dyskusyjną jest np. wezwanie weta.
Wiele osób na forum, mi też się zdarzyło, pyta jak pomóc konikowi, który ma
takie i takie objawy- co to może być, jak leczyć… Czasami Wujek Google jest
jedyną szybką i najbliższą metodą jakiejś tam orientacji w temacie. Super, że
mamy końskie forum, gdzie może uda nam się uzyskać od razu jakieś odpowiedzi…
Mieszkam w małej miejscowości, do weta
daleko, nie mam możliwości wezwać go z dnia na dzień… Myślę sobie, że zanim wet
do mnie się doturla, to może ktoś na forum miał podobną sytuację. Sama niewiele
zdziałam, nie znam się na wielu sprawach, to się tego nie tykam… ale może
zorientuję się, co inni podejrzewają na podstawie opisu, co pozwoli mi przygotować
się do wizyty weta. Spiszę sobie na karteczce przypuszczenia forumowiczów i
wtedy o wszystko wypytam weta. Jeżeli to nie to, to może coś innego? A czy jest
pan pewien, że to akurat ta choroba? Bo ta inna ma podobny przebieg i objawy…
tak, tak… uważam, że wet też jest tylko człowiekiem, może się pomylić, może o
czymś zapomnieć… I tu właśnie swoją funkcję miało spełnić forum galopuje i jego
uczestnicy…
Ale po co cokolwiek napisać? Po co
uruchomić kawałek swojej półkuli mózgowej, po co myśleć i szukać w pamięci
podobnych przypadków. Najlepiej od razu pytającego znieważyć, użyć tej naszej
ukochanej ironii i odesłać do weta. Ja piszę tylko w swoim imieniu, ale
czytając różne wątki na forum, wydaje mi się, że wiele osób mnie poprze- i
wiele skrytykuje, bo w końcu padło kila słów czy to prawdy, czy takich, które
kłują… Pisząc dalej w swoim imieniu- ja wiem, że mam wezwać weta, i czekam na
niego, ale czy w tym czasie nie mogę uzyskać jakiś dodatkowych informacji?
Jeżeli nawet ktoś trafnie określi chorobę mojego konia, to nie znaczy, ze zaraz
wezmę się za jego leczenie.
I tu kolejny problem… bo są osoby, które
wykryły u swojego konika np. kulawiznę i zamiast coś z tym zrobić zastanawiają
się, czekają, pytają, czy mogą na tym koniu skakać, nie przerywają treningów…
heh… Nie ma słów, nie wiem, co z takimi ludźmi zrobić... Do czego zmierzam- jakoś musimy to wszystko poukładać, postarać się, żeby forum
stało się bardziej przyjazne. Moja propozycja brzmi- najpierw odpowiedz na
zadane pytanie, może nawet przedstaw swoją drogę rozumowania, dlaczego tak ,a
nie inaczej. Nie chodzi mi o pisanie całych nowel do krótkiego pytanka. Jeżeli
masz napisać, że „taki wątek już był i nie rozumiem jego ponownego zakładania,
poszukaj sobie…”, to lepiej nie pisz wcale. Nie każdy ma zdolność poruszania
się po sieci, nie każdy od razu wszystko znajdzie, a prościej jest rzucić nawet
3 razy to samo pytanie, niż przegrzebać się przez cale tysiące, może nawet już
miliony wątków na forum.
Oczywiście, dodanie pod spodem porady typu-
lepiej skonsultować to z wetem, kowalem ,czy trenerem jest jak najbardziej
wskazana. To coś jakby ulżenie naszemu sumieniu- starałam się pomóc,
podpowiedziałam, ale skierowanie do specjalisty sugeruje, że sytuacja może być
poważna, a żeby mieć pewność, że wszystko będzie dobrze, to każdy
odpowiedzialny właściciel konia zrobi, co trzeba.
Pamiętajmy, nie każdego stać na
cotygodniowe treningi z osobą wykwalifikowaną, nie każdy ma dostęp do trenera,
który naprostuje jego wady w dosiadzie czy inne. Spróbujmy być bardziej…
przyjaźni i pomocni. Myślałam, żeby zamieścić ten tekst na swoim blogu, ale wydaje mi się, że jako wpis będzie bardziej miejscem do dyskusji. Ciekawa jestem, czy wogóle będzie jakiś odzew. Pozdrawiam, KarinaMasz rację.55% galopowiczów jest na stawiona "chamsko".Ja zawsze staram się pomóc, ale wiem że mało mogę zdziałać, gdyż jeżdżę tylko rok.Sama zresztą przyszłam tu po porady.Moim zdaniem odpowiedź powinna wyglądać np. tak:Bardzo dobrze zrobiłaś, że wezwałaś weta, ale teraz..(sugeruje co powinnaś zrobić)..żeby pomóc Konikowi.Ja myślę że to ..(nazwa choroby).. .A jeśli ktoś czegoś nie zrozumie, tłumaczysz mu jeszcze raz:)
Ludzie czują się anonimowi w sieci i dlatego tak jest.Chcą pokazać , że są bosem.W świecie internety wiekszość udaje kim nie jest.Piszą słowa , którch nie powiedzieli by wprost do drugiej osoby.Czują się swobadnie , ale czy na pewno powini...?Nie!Dobry informatyk/hacker znajdzoe usunięte zdjęci na nk(taki przykład).Czy na peno jesteśmi tak anonimowi w sieci jak myślimy?Czasami warto pomyśleć o tym kimś co morzemy wyżadzić krzydwe w internecie(lub w życiu) komuś.Był taki chłopczuk 12 , nie pamiętam jego imienia coś chyba Szul czy Smul , no nie ważne lub może wogóle inaczej.Był to żyd.W szkole dzieci go nie lubiły doczukały mu , śmiały się z niego.Więc umieszczał różne filmiki na yt.A komentarze było takie jeden "You must dead"(Musisz umrzeć).Było wiele komeantarze podobne(nawet opisywała go , że jest brzydki itp.)W końcu ten chłopak się powiesił.Lub polski przypadek(na pewno pamiętacie) kilka lat temu był taki chłopak Bartek.I on miał zrobić film na informatyke.No i zaczoł mówić co go interesuje , jakie ma hobby , a na końcu dodał szukam dziewczyny.A komentarze były takie(kilka wybrany)"Żadna cię nie będzie chciał z takim ryjem" , "Nigdy nie znajdziesz dziewczyny.Nie łudź się!".A w rzeczywistości sa inni i mówią mumuis tatusiu przeczytaj mi bajke.Tak , mamo pozmywam naczynia itp.Chcemy jeszcze bardziej się dowartościowywać i czuć się silni(bo anonimowi) lecz przez to możemy człowieka zranić.To bardzo trudny temat , do poruszenia.Jeśli biernie akceptujemy zło , to jesteśmy tak sami winni kto je popełnia.Powinniśmy reagować na przemoc jak w życi ,i sieci.Oczywiście nie zlikwidujemy całego zła , może nie nauczymy by postępować dobrze , ale gdy zrobimy gest mały człowiekowi zrobi się milej na sercu.Gdyby temu chłopakowi(żyd) napisać komentarz pozytywny lub zareagować pozytywnie.Może nie poełnił by samobujstwa?Być może komuś zrobi się przykro jak go nazwiemy Brzydko?Wiadomo to nie znaczy , ze mamy mówić , ze wszystko jest ładne i kolorowe , ale krytyka z "poprawnym językiem".Czyli spokojnie nie nerwowo , delikatnie i zrozumiale.A ja się z Tobą, Rpodkowo nie zgodzę. Szczerze wątpię, aby człowiek powiesił się z powodu niemiłego komentarza na yt. Życie nas wzmacnia, lecz nie jest dla osób słabych psychicznie. Odrobina krytyki też nikomu nie zaszkodzi, w końcu musimy uczyć się, że nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli i nie jesteśmy we wszystkim najlepsi. Wydaje mi się, że z tymi chamskimi odzywkami to też przesada. Większość galopowiczów przecież stara się pomóc, a że autor wątku źle go zrozumiał to już nie jego wina, prawda? To moje zdanie.
" Szczerze wątpię, aby człowiek powiesił się z powodu niemiłego komentarza To moje zdanie."szanuję - jak zawsze - jednak życie wielokrotnie dało dowody na zaprzeczenie twojego przekonania o nieszkodliwości krytyki... ja zawsze najpierw staram się widzieć problem i go analizować, coś doradzić... czasami otworzyć oczy pytającemu na inna perspektywę. Krytykować zawsze zachowanie, a nie człowieka, jednak nie pobłażając ewidentnej głupocie, zgodnie z zasadą - lepiej mądrze się różnić niż głupio zgadzać.
"To jest portal jeździecki czy Facebook?!!!"Potrzebujesz innych tematów - to nie właź w ten watek - jego temat wyraźnie sugeruje o czym się tu pisze...
Wiecie...już jakiś czas temu zastanawiałam się, po co w ogóle jest ten portal...Czasami, jak czyta się pytania i odpowiedzi na nie, to aż się słabo robi… Jedni zaraz zaczynają krzyczeć, że skoro ma się własne konie, to powinno się wiedzieć wszystko na temat ich chorób, przypadłości, ich żywienia… no że powinno się posiadać CAŁĄ wiedzę. To po co weterynarze? Inni z kolei nie mogą się powstrzymać przed ironicznymi komentarzami, no bo przecież to koniarze całą gębą i zamiast coś doradzić, wolą od razu zastopować chęć zdobywania wiedzy i w ogóle chęć podejścia do koni… Inna sprawa, że jak ktoś już zauważył, niektórzy nie rozumieją ironii- a przyczyna jest prosta- na forum rady szukają głównie osoby młode, które biorą do siebie to, co jest napisane, czarno na białym, nie zastanawiają się, czy było to ironiczne, czy nie. Jeżeli chodzi o ryzyko czy bezpieczeństwo, to prawda jest taka, że samo bycie obok konia może się skończyć przynajmniej kontuzją. No niestety, trzeba przy nich uważać, to z reguły duże i ciężkie stworzenia, nawet niechcący mogą nam zrobić krzywdę, wspomnę tu choćby o nadepnięciu, które może skończyć się naszymi połamanymi czy zmiażdżonymi palcami u nóg :-( o przypadkach i efektach kopnięcia lepiej nie pisać. Więc, czy pisanie komuś, że wsiadanie na słabo zajeżdżonego lub wcale, konia nie jest bezpieczne ma sens? Może jako przypomnienie, zwrócenie uwagi na ten „niewielki” problem, ale jeżeli ta osoba ma wsiąść, to i tak wsiądzie. Nie mamy na to wpływu. My, jako forumowicze, możemy jednak jakoś podpowiedzieć, coś pomóc, doradzić. Wiadomo, nauka jazdy konnej czy trenowania konia poprzez nierzadko błędne rady na forum to głupota, ale wypowiada się tu tyle osób, że każdy może wybrać coś dla siebie. A to, czy wybierze dobrze, czy źle… no cóż… prawda jest taka, że nawet jeżeli wybierze dobrze, to nie do końca rozumiejąc, co dana wypowiedź miała przekazać, może ją źle wykonać. Osoba mająca trochę rozumu w głowie poskłada sobie materiał z kilku różnych źródeł, np. z filmów instruktażowych, z rad od trenera, z książek i z forum, gdzie może sobie przetłumaczyć te książkowe czy fachowe porady z polskiego na język zrozumiały. Ale nie możemy bronić nikomu uczyć się na własnych błędach. Czy każdy, kto zaczynał przygodę z końmi w ten, czy w inny sposób (lekcje w stadninie, czy samouk, który dosiadał polnego Kajtusia) od razu był w tym temacie alfą i omegą? Jeżeli zdobyłeś/aś już jakąś wiedzę, to podziel się nią! Sprawą dyskusyjną jest np. wezwanie weta. Wiele osób na forum, mi też się zdarzyło, pyta jak pomóc konikowi, który ma takie i takie objawy- co to może być, jak leczyć… Czasami Wujek Google jest jedyną szybką i najbliższą metodą jakiejś tam orientacji w temacie. Super, że mamy końskie forum, gdzie może uda nam się uzyskać od razu jakieś odpowiedzi… Mieszkam w małej miejscowości, do weta daleko, nie mam możliwości wezwać go z dnia na dzień… Myślę sobie, że zanim wet do mnie się doturla, to może ktoś na forum miał podobną sytuację. Sama niewiele zdziałam, nie znam się na wielu sprawach, to się tego nie tykam… ale może zorientuję się, co inni podejrzewają na podstawie opisu, co pozwoli mi przygotować się do wizyty weta. Spiszę sobie na karteczce przypuszczenia forumowiczów i wtedy o wszystko wypytam weta. Jeżeli to nie to, to może coś innego? A czy jest pan pewien, że to akurat ta choroba? Bo ta inna ma podobny przebieg i objawy… tak, tak… uważam, że wet też jest tylko człowiekiem, może się pomylić, może o czymś zapomnieć… I tu właśnie swoją funkcję miało spełnić forum galopuje i jego uczestnicy… Ale po co cokolwiek napisać? Po co uruchomić kawałek swojej półkuli mózgowej, po co myśleć i szukać w pamięci podobnych przypadków. Najlepiej od razu pytającego znieważyć, użyć tej naszej ukochanej ironii i odesłać do weta. Ja piszę tylko w swoim imieniu, ale czytając różne wątki na forum, wydaje mi się, że wiele osób mnie poprze- i wiele skrytykuje, bo w końcu padło kila słów czy to prawdy, czy takich, które kłują… Pisząc dalej w swoim imieniu- ja wiem, że mam wezwać weta, i czekam na niego, ale czy w tym czasie nie mogę uzyskać jakiś dodatkowych informacji? Jeżeli nawet ktoś trafnie określi chorobę mojego konia, to nie znaczy, ze zaraz wezmę się za jego leczenie. I tu kolejny problem… bo są osoby, które wykryły u swojego konika np. kulawiznę i zamiast coś z tym zrobić zastanawiają się, czekają, pytają, czy mogą na tym koniu skakać, nie przerywają treningów… heh… Nie ma słów, nie wiem, co z takimi ludźmi zrobić... Do czego zmierzam- jakoś musimy to wszystko poukładać, postarać się, żeby forum stało się bardziej przyjazne. Moja propozycja brzmi- najpierw odpowiedz na zadane pytanie, może nawet przedstaw swoją drogę rozumowania, dlaczego tak ,a nie inaczej. Nie chodzi mi o pisanie całych nowel do krótkiego pytanka. Jeżeli masz napisać, że „taki wątek już był i nie rozumiem jego ponownego zakładania, poszukaj sobie…”, to lepiej nie pisz wcale. Nie każdy ma zdolność poruszania się po sieci, nie każdy od razu wszystko znajdzie, a prościej jest rzucić nawet 3 razy to samo pytanie, niż przegrzebać się przez cale tysiące, może nawet już miliony wątków na forum. Oczywiście, dodanie pod spodem porady typu- lepiej skonsultować to z wetem, kowalem ,czy trenerem jest jak najbardziej wskazana. To coś jakby ulżenie naszemu sumieniu- starałam się pomóc, podpowiedziałam, ale skierowanie do specjalisty sugeruje, że sytuacja może być poważna, a żeby mieć pewność, że wszystko będzie dobrze, to każdy odpowiedzialny właściciel konia zrobi, co trzeba. Pamiętajmy, nie każdego stać na cotygodniowe treningi z osobą wykwalifikowaną, nie każdy ma dostęp do trenera, który naprostuje jego wady w dosiadzie czy inne. Spróbujmy być bardziej… przyjaźni i pomocni. Myślałam, żeby zamieścić ten tekst na swoim blogu, ale wydaje mi się, że jako wpis będzie bardziej miejscem do dyskusji. Ciekawa jestem, czy wogóle będzie jakiś odzew. Pozdrawiam, Karina
Hm...właśnie widzę, że podobny problem poruszył legeartis w swoich Rozmyślaniach na temat zdobywania wiedzy jeździeckiej. Zobaczmy, jakiż to będzie odzew.
Całkiem fajny temat. Z częścią twoich przemyśleń się zgodzę, a z częścią zdecydowanie nie, bo tak już jest, że w tak dużej społeczności, jaką jest społeczność internetowa nie doświadczymy całkowitej jednomyślności. O sobie powiem tyle, że jeśli koś zadaje konkretne i przemyślane pytanie to jeśli tylko znam odpowiedź staram się według własnej wiedzy i doświadczenia pomóc. Czasem jednak jedyną właściwą odpowiedzią jest właśnie "wezwij weta", "skonsultuj się z dorosłą i bardziej doświadczoną osobą", "zainwestuj w instruktora". Myślę, że trochę przeceniamy możliwości internetu. Niestety nie wszystkiego się nauczymy przez internet, chociaż wiele osób tak by chciało, bo jest po prostu najwygodniej. Kiedy ktoś pisze, że jeździ już bardzo dobrze, bo robi to już rok i galopuje, do tego właśnie zabiera się za zajeżdżanie rączego rumaka, no to po prostu witki opadają i nie pozostaje nic innego jak dosadnie delikwentowi wyperswadować jego pomysły. Czasami po dobroci zwyczajnie nie dociera, dlatego tak często spotykamy się z ironią czy też "nie miłymi komentarzami". Specjalnie napisałam o tych komentarzach w cudzysłowie, ponieważ ta nieuprzejmość to również jest kwestia względna. Mamy niestety do czynienia z pokoleniem dzieci, rozpieszczonych, wychuchanych, którym nie wolno zwrócić uwagi, skrytykować, bo będzie im przykro. W sporcie nie ma miejsca dla obrażalskich pyszałków, którzy oczekują tylko pochwał i magicznych porad z miliardem emotek w wypowiedziach. Zdarza się, że niektórymi trzeba po prostu potrząsnąć, żeby coś zrozumieli i przestali traktować wszystko jako ataki." Jeżeli masz napisać, że „taki wątek już był i nie rozumiem jego ponownego zakładania, poszukaj sobie…”, to lepiej nie pisz wcale. Nie każdy ma zdolność poruszania się po sieci, nie każdy od razu wszystko znajdzie, a prościej jest rzucić nawet 3 razy to samo pytanie, niż przegrzebać się przez cale tysiące, może nawet już miliony wątków na forum."Co to to nie ;). Jeśli ktoś nie ma zdolności poruszania się po sieci to niech tego nie robi bo tylko zasyfia forum i wnerwia innych użytkowników 20 wątkiem o obozach 2012, albo niech się nauczy. Może za którymś razem po komentarzach o dublowaniu wątków skorzysta z wyszukiwarki. W życiu nie zawsze można robić tylko to co najprostsze ;)
Jak dla mnie, to oczywiście - można kogoś skrytykować lub napisać, że według niego to czy tamto jest złe. Ale można by było to zrobić w sposób kulturalny, bez chamstwa, które czasem na forum widać. ;/
także się z tym zgodzę, ale tak jak napisała srokaty arab(bodajże?) niekiedy trzeba komuś do rozumu przemówic, jeżeli nie idzie kulturalnie to po prostu trzeba po chamsku, niestety...ale post słusznie założony
A ja się zdecydowanie zgadzam. Prawda jest taka że właśnie najwięcej tych " rozpieszczonych, wychuchanych" dziewczynek to są te krytykujące. A przynajmniej na żywo prawie zawsze tak jest. Jak często w dużych stajniach widzi się wredne dziewczynki które myślą że są najlepsze i po wszystkich jeżdżą, a na prawdę wcale nie wiele wiedzą. I na tym forum właśnie pełno tych dziewczynek z tego co widzę wchodzi. Takie wredne komentarze? Żeby chociaż ktoś powiedział co trzeba zrobić i potem ewentualnie skrytykować, to bym rozumiała, ale momentami to wygląda jakby ktoś nawet nie wiedział co powiedzieć. Ludzie pytają, bo czegoś nie wiedzą. Wy napiszecie im coś z ironią a oni to wezmą na serio i możecie komuś wyrządzić tym krzywdę... Większość osób tu to zupełni amatorzy, jeśli mamy jakąś wiedzę o czymś, to nie zostawiajmy ich z tym samych. Po paru takich uwagach odechce im się wchodzić na to forum i sami będą coś próbować robić, co się może kiepsko skończyć...
Ludzie czują się anonimowi w sieci i dlatego tak jest.Chcą pokazać , że są bosem.W świecie internety wiekszość udaje kim nie jest.Piszą słowa , którch nie powiedzieli by wprost do drugiej osoby.Czują się swobadnie , ale czy na pewno powini...?Nie!Dobry informatyk/hacker znajdzoe usunięte zdjęci na nk(taki przykład).Czy na peno jesteśmi tak anonimowi w sieci jak myślimy?Czasami warto pomyśleć o tym kimś co morzemy wyżadzić krzydwe w internecie(lub w życiu) komuś.Był taki chłopczuk 12 , nie pamiętam jego imienia coś chyba Szul czy Smul , no nie ważne lub może wogóle inaczej.Był to żyd.W szkole dzieci go nie lubiły doczukały mu , śmiały się z niego.Więc umieszczał różne filmiki na yt.A komentarze było takie jeden "You must dead"(Musisz umrzeć).Było wiele komeantarze podobne(nawet opisywała go , że jest brzydki itp.)W końcu ten chłopak się powiesił.Lub polski przypadek(na pewno pamiętacie) kilka lat temu był taki chłopak Bartek.I on miał zrobić film na informatyke.No i zaczoł mówić co go interesuje , jakie ma hobby , a na końcu dodał szukam dziewczyny.A komentarze były takie(kilka wybrany)"Żadna cię nie będzie chciał z takim ryjem" , "Nigdy nie znajdziesz dziewczyny.Nie łudź się!".A w rzeczywistości sa inni i mówią mumuis tatusiu przeczytaj mi bajke.Tak , mamo pozmywam naczynia itp.Chcemy jeszcze bardziej się dowartościowywać i czuć się silni(bo anonimowi) lecz przez to możemy człowieka zranić.To bardzo trudny temat , do poruszenia.Jeśli biernie akceptujemy zło , to jesteśmy tak sami winni kto je popełnia.Powinniśmy reagować na przemoc jak w życi ,i sieci.Oczywiście nie zlikwidujemy całego zła , może nie nauczymy by postępować dobrze , ale gdy zrobimy gest mały człowiekowi zrobi się milej na sercu.Gdyby temu chłopakowi(żyd) napisać komentarz pozytywny lub zareagować pozytywnie.Może nie poełnił by samobujstwa?Być może komuś zrobi się przykro jak go nazwiemy Brzydko?Wiadomo to nie znaczy , ze mamy mówić , ze wszystko jest ładne i kolorowe , ale krytyka z "poprawnym językiem".Czyli spokojnie nie nerwowo , delikatnie i zrozumiale.
zgadzam się z tym postem poza jedną kwestią- zakładanie 579588968758754 postów o wręcz TEJ SAMEJ tematyce jest bez sensu! Czasami mam wrażenie, że robią tak ludzie, którym nie chce się czytać tych wątków, bo co? Bo za dużo treści do przeczytania na raz? Albo jak założą swój własny wątek to będą potraktowani indywidualnie? Na forum powinien być porządek a nie samowolka!Poza tym, sama lubię dawać rady ale w przypadku gdy chodzi o zajeżdżanie czy inne tego typu sprawy to jestem trochę ostrożna w pisaniu o tym, bo różnie ludzie interpretują wypowiedzi i jednak wolałabym, tak jak napisałaś w swoim poście, żeby poczytali trochę fachowych książek z pomocniczymi ilustracjami lub pooglądali filmy instruktażowe, a tu możemy się przecież powymieniać doświadczeniami jeżeli chodzi o takie sprawy.
Pamiętajcie po co jesteśmy na galopuje wszystkich łączy jedna wspólna cecha kochamy konie!!!!!!!<3 Nawet jeśli ktoś popełnia wielki błąd to trzeba mu o tym napisać w sposób miły i rozsądny , a nie krytykować go!!!Szanujmy się i rozmawiajmy o swoich problemach , a nie kłóćmy się!Pamiętajcie o tym , zwykła rozmowa może zdziałać więcej niż obraźliwe słowa krytyki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dokładnie. Każdy zamieszczając pytanie na forum chce otrzymać poradę, a nie odpowiedź, z której dowiaduje się jaki to jest głupi, pytanie bez sensu i wgl taki temat już był i niepotrzebnie pisał...Trzeba szanować siebie nawzajem bo daleko w tej współpracy nie zajedziemy!
Lub dla punktów też zakładają czsami i zwykle początkującymi , by zdobyć wyższy poziom ... .
Wiecie...już jakiś czas temu zastanawiałam się, po co w ogóle jest ten portal...Czasami, jak czyta się pytania i odpowiedzi na nie, to aż się słabo robi… Jedni zaraz zaczynają krzyczeć, że skoro ma się własne konie, to powinno się wiedzieć wszystko na temat ich chorób, przypadłości, ich żywienia… no że powinno się posiadać CAŁĄ wiedzę. To po co weterynarze? Inni z kolei nie mogą się powstrzymać przed ironicznymi komentarzami, no bo przecież to koniarze całą gębą i zamiast coś doradzić, wolą od razu zastopować chęć zdobywania wiedzy i w ogóle chęć podejścia do koni… Inna sprawa, że jak ktoś już zauważył, niektórzy nie rozumieją ironii- a przyczyna jest prosta- na forum rady szukają głównie osoby młode, które biorą do siebie to, co jest napisane, czarno na białym, nie zastanawiają się, czy było to ironiczne, czy nie. Jeżeli chodzi o ryzyko czy bezpieczeństwo, to prawda jest taka, że samo bycie obok konia może się skończyć przynajmniej kontuzją. No niestety, trzeba przy nich uważać, to z reguły duże i ciężkie stworzenia, nawet niechcący mogą nam zrobić krzywdę, wspomnę tu choćby o nadepnięciu, które może skończyć się naszymi połamanymi czy zmiażdżonymi palcami u nóg :-( o przypadkach i efektach kopnięcia lepiej nie pisać. Więc, czy pisanie komuś, że wsiadanie na słabo zajeżdżonego lub wcale, konia nie jest bezpieczne ma sens? Może jako przypomnienie, zwrócenie uwagi na ten „niewielki” problem, ale jeżeli ta osoba ma wsiąść, to i tak wsiądzie. Nie mamy na to wpływu. My, jako forumowicze, możemy jednak jakoś podpowiedzieć, coś pomóc, doradzić. Wiadomo, nauka jazdy konnej czy trenowania konia poprzez nierzadko błędne rady na forum to głupota, ale wypowiada się tu tyle osób, że każdy może wybrać coś dla siebie. A to, czy wybierze dobrze, czy źle… no cóż… prawda jest taka, że nawet jeżeli wybierze dobrze, to nie do końca rozumiejąc, co dana wypowiedź miała przekazać, może ją źle wykonać. Osoba mająca trochę rozumu w głowie poskłada sobie materiał z kilku różnych źródeł, np. z filmów instruktażowych, z rad od trenera, z książek i z forum, gdzie może sobie przetłumaczyć te książkowe czy fachowe porady z polskiego na język zrozumiały. Ale nie możemy bronić nikomu uczyć się na własnych błędach. Czy każdy, kto zaczynał przygodę z końmi w ten, czy w inny sposób (lekcje w stadninie, czy samouk, który dosiadał polnego Kajtusia) od razu był w tym temacie alfą i omegą? Jeżeli zdobyłeś/aś już jakąś wiedzę, to podziel się nią! Sprawą dyskusyjną jest np. wezwanie weta. Wiele osób na forum, mi też się zdarzyło, pyta jak pomóc konikowi, który ma takie i takie objawy- co to może być, jak leczyć… Czasami Wujek Google jest jedyną szybką i najbliższą metodą jakiejś tam orientacji w temacie. Super, że mamy końskie forum, gdzie może uda nam się uzyskać od razu jakieś odpowiedzi… Mieszkam w małej miejscowości, do weta daleko, nie mam możliwości wezwać go z dnia na dzień… Myślę sobie, że zanim wet do mnie się doturla, to może ktoś na forum miał podobną sytuację. Sama niewiele zdziałam, nie znam się na wielu sprawach, to się tego nie tykam… ale może zorientuję się, co inni podejrzewają na podstawie opisu, co pozwoli mi przygotować się do wizyty weta. Spiszę sobie na karteczce przypuszczenia forumowiczów i wtedy o wszystko wypytam weta. Jeżeli to nie to, to może coś innego? A czy jest pan pewien, że to akurat ta choroba? Bo ta inna ma podobny przebieg i objawy… tak, tak… uważam, że wet też jest tylko człowiekiem, może się pomylić, może o czymś zapomnieć… I tu właśnie swoją funkcję miało spełnić forum galopuje i jego uczestnicy… Ale po co cokolwiek napisać? Po co uruchomić kawałek swojej półkuli mózgowej, po co myśleć i szukać w pamięci podobnych przypadków. Najlepiej od razu pytającego znieważyć, użyć tej naszej ukochanej ironii i odesłać do weta. Ja piszę tylko w swoim imieniu, ale czytając różne wątki na forum, wydaje mi się, że wiele osób mnie poprze- i wiele skrytykuje, bo w końcu padło kila słów czy to prawdy, czy takich, które kłują… Pisząc dalej w swoim imieniu- ja wiem, że mam wezwać weta, i czekam na niego, ale czy w tym czasie nie mogę uzyskać jakiś dodatkowych informacji? Jeżeli nawet ktoś trafnie określi chorobę mojego konia, to nie znaczy, ze zaraz wezmę się za jego leczenie. I tu kolejny problem… bo są osoby, które wykryły u swojego konika np. kulawiznę i zamiast coś z tym zrobić zastanawiają się, czekają, pytają, czy mogą na tym koniu skakać, nie przerywają treningów… heh… Nie ma słów, nie wiem, co z takimi ludźmi zrobić... Do czego zmierzam- jakoś musimy to wszystko poukładać, postarać się, żeby forum stało się bardziej przyjazne. Moja propozycja brzmi- najpierw odpowiedz na zadane pytanie, może nawet przedstaw swoją drogę rozumowania, dlaczego tak ,a nie inaczej. Nie chodzi mi o pisanie całych nowel do krótkiego pytanka. Jeżeli masz napisać, że „taki wątek już był i nie rozumiem jego ponownego zakładania, poszukaj sobie…”, to lepiej nie pisz wcale. Nie każdy ma zdolność poruszania się po sieci, nie każdy od razu wszystko znajdzie, a prościej jest rzucić nawet 3 razy to samo pytanie, niż przegrzebać się przez cale tysiące, może nawet już miliony wątków na forum. Oczywiście, dodanie pod spodem porady typu- lepiej skonsultować to z wetem, kowalem ,czy trenerem jest jak najbardziej wskazana. To coś jakby ulżenie naszemu sumieniu- starałam się pomóc, podpowiedziałam, ale skierowanie do specjalisty sugeruje, że sytuacja może być poważna, a żeby mieć pewność, że wszystko będzie dobrze, to każdy odpowiedzialny właściciel konia zrobi, co trzeba. Pamiętajmy, nie każdego stać na cotygodniowe treningi z osobą wykwalifikowaną, nie każdy ma dostęp do trenera, który naprostuje jego wady w dosiadzie czy inne. Spróbujmy być bardziej… przyjaźni i pomocni. Myślałam, żeby zamieścić ten tekst na swoim blogu, ale wydaje mi się, że jako wpis będzie bardziej miejscem do dyskusji. Ciekawa jestem, czy wogóle będzie jakiś odzew. Pozdrawiam, KarinaMasz rację.55% galopowiczów jest na stawiona "chamsko".Ja zawsze staram się pomóc, ale wiem że mało mogę zdziałać, gdyż jeżdżę tylko rok.Sama zresztą przyszłam tu po porady.Moim zdaniem odpowiedź powinna wyglądać np. tak:Bardzo dobrze zrobiłaś, że wezwałaś weta, ale teraz..(sugeruje co powinnaś zrobić)..żeby pomóc Konikowi.Ja myślę że to ..(nazwa choroby).. .A jeśli ktoś czegoś nie zrozumie, tłumaczysz mu jeszcze raz:)
Ludzie czują się anonimowi w sieci i dlatego tak jest.Chcą pokazać , że są bosem.W świecie internety wiekszość udaje kim nie jest.Piszą słowa , którch nie powiedzieli by wprost do drugiej osoby.Czują się swobadnie , ale czy na pewno powini...?Nie!Dobry informatyk/hacker znajdzoe usunięte zdjęci na nk(taki przykład).Czy na peno jesteśmi tak anonimowi w sieci jak myślimy?Czasami warto pomyśleć o tym kimś co morzemy wyżadzić krzydwe w internecie(lub w życiu) komuś.Był taki chłopczuk 12 , nie pamiętam jego imienia coś chyba Szul czy Smul , no nie ważne lub może wogóle inaczej.Był to żyd.W szkole dzieci go nie lubiły doczukały mu , śmiały się z niego.Więc umieszczał różne filmiki na yt.A komentarze było takie jeden "You must dead"(Musisz umrzeć).Było wiele komeantarze podobne(nawet opisywała go , że jest brzydki itp.)W końcu ten chłopak się powiesił.Lub polski przypadek(na pewno pamiętacie) kilka lat temu był taki chłopak Bartek.I on miał zrobić film na informatyke.No i zaczoł mówić co go interesuje , jakie ma hobby , a na końcu dodał szukam dziewczyny.A komentarze były takie(kilka wybrany)"Żadna cię nie będzie chciał z takim ryjem" , "Nigdy nie znajdziesz dziewczyny.Nie łudź się!".A w rzeczywistości sa inni i mówią mumuis tatusiu przeczytaj mi bajke.Tak , mamo pozmywam naczynia itp.Chcemy jeszcze bardziej się dowartościowywać i czuć się silni(bo anonimowi) lecz przez to możemy człowieka zranić.To bardzo trudny temat , do poruszenia.Jeśli biernie akceptujemy zło , to jesteśmy tak sami winni kto je popełnia.Powinniśmy reagować na przemoc jak w życi ,i sieci.Oczywiście nie zlikwidujemy całego zła , może nie nauczymy by postępować dobrze , ale gdy zrobimy gest mały człowiekowi zrobi się milej na sercu.Gdyby temu chłopakowi(żyd) napisać komentarz pozytywny lub zareagować pozytywnie.Może nie poełnił by samobujstwa?Być może komuś zrobi się przykro jak go nazwiemy Brzydko?Wiadomo to nie znaczy , ze mamy mówić , ze wszystko jest ładne i kolorowe , ale krytyka z "poprawnym językiem".Czyli spokojnie nie nerwowo , delikatnie i zrozumiale.A ja się z Tobą, Rpodkowo nie zgodzę. Szczerze wątpię, aby człowiek powiesił się z powodu niemiłego komentarza na yt. Życie nas wzmacnia, lecz nie jest dla osób słabych psychicznie. Odrobina krytyki też nikomu nie zaszkodzi, w końcu musimy uczyć się, że nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli i nie jesteśmy we wszystkim najlepsi. Wydaje mi się, że z tymi chamskimi odzywkami to też przesada. Większość galopowiczów przecież stara się pomóc, a że autor wątku źle go zrozumiał to już nie jego wina, prawda? To moje zdanie.
" Szczerze wątpię, aby człowiek powiesił się z powodu niemiłego komentarza To moje zdanie."szanuję - jak zawsze - jednak życie wielokrotnie dało dowody na zaprzeczenie twojego przekonania o nieszkodliwości krytyki... ja zawsze najpierw staram się widzieć problem i go analizować, coś doradzić... czasami otworzyć oczy pytającemu na inna perspektywę. Krytykować zawsze zachowanie, a nie człowieka, jednak nie pobłażając ewidentnej głupocie, zgodnie z zasadą - lepiej mądrze się różnić niż głupio zgadzać.
To jest portal jeździecki czy Facebook?!!!!!!
To jest portal jeździecki czy Facebook?!!!
"To jest portal jeździecki czy Facebook?!!!"Potrzebujesz innych tematów - to nie właź w ten watek - jego temat wyraźnie sugeruje o czym się tu pisze...