Witam! Otóż tak: jeżdżę konno parę razy w miesiącu właściwie przeciętna suma to ok. dwóch razy. Moim problemem jest to, że podczas treningu z moją insruktorką ona (instruktorka) wciąż mi mówi żebym z całej siły trzymała się kolanami, bo inaczej spadnę. Poważnie? Najpierw wzięłam sobie te słowa do serca i złapałam się nimi napawdę mocno. Ale co? Od razu zrobiłam się spięta, instruktorka powiedziała żebym się rozruźniła, ale wprost nie mogłam tego zrobić. Tym bardziej potem czytałam Wasze wypowiedzi w poście "Trzymać się tymi kolanami, czy też nie?" czy coś takiego i zrozumiałam, że moja instruktorka popełniła błąd. Czy powinnam zmienić stajnie? A może jednak instruktorka dobrze mi radziła i to tylko ja się niepotrzebnie spinam i nie zdarzyło by się to każdemu???
Trzymać się kolanami trochę trzeba, ale nie "z całej siły, bo spadniesz". Myślę, że się nie zrozumiałyście z instruktorką ;) Może ona to powiedziała bardziej "żartem"..?
Kolanami nie można trzymać się z całej siły, i ty się już przekonałaś, dlaczego. Jeśli instruktorka mówi Ci, żebyś trzymała się z całej siły, to ciekawe, czy ona sama się tak trzyma?
Zmień instruktorkę, ale jeżeli podoba Ci się w tej stajni, to może po prostu pogadaj z instruktorką? Może mogłaby Ci wytłumaczyć, dlaczego tak Ci powiedziała.
instruktor instruktorowi nierówny a biorąc pod uwage kto takim instruktorem może sobie być należy samemu zadbac o poziom własnej wiedzy.
Równowagi na koniu nie utrzymuje się kurczowym zaciskaniem kolan.
Oczywiście trzeba się trzymać , by nie latać w siodle lub spaść z konia.Ale oczywiście bez przesady ... Najlepiej gdybyś zmieniła stajnie lub instruktorkę(jeśli jest kilka instruktorek w stadnie , a w pobliżu nie ma innej stadniny).Lub jeśli jest jedna , a w pobliżu są stajnie to lepiej zmienić.Albo też u góry była odpowiedż porozmawiaj z nią , bo może się nie zrozumiałyście.
jak styl jazdy może byc przestarzały ? to Tobie latają nogi,. czy jak? :P. Kolanami trzeba się trzymac, ale najważniejsze są UDA, nimi się najwięcej trzymasz. Czyli mam rozumiec, że koleżanka u góry jeździ trzymając kolana jak najdalej od siodła, przy półsiadzie i przy skokach robi to samo? :P haha xD:P
Hrenna, a może jej chodziło o to by się nie trzymać kolanami ale mieć je przy siodle? Nie napisała, żeby kolana odrywać... A propo to mi trochę szkoda tej instruktorki fajnie uczyła i wgl. Może z nią porozmawiam i spokojnie powiem, że się wtedy spinam? Może da mi jakąś radę, albo rzeczywiście się źle zrozumiałyśmy...
trzymać, to nie znaczy właśnie spinać się. musisz trzymać się od pasa w dół, górę masz mieć rozluźnioną! :) wiem, że to trudne, no ale już tak jest :) pracuj ;D najlepiej poćwicz anglezowanie bez strzemion, ale najlepiej w stępie - to na prawde pomaga ;DPozdrawiam :))
Też uważam,że się po prostu trochę nie dogadałyście- kolana muszą być "do siodła", tak samo jak "palce nóg do konia".Nie chodzi o to,żeby te palce wsadzić w brzuch,tylko żeby były równolegle do boków konia,a nie odstające.Tak samo jest z kolanami- muszą być przyłożone do siodła,a co za tym idzie- jednocześnie się nimi trzymasz,dopełniają dosiadu.Kiedy kolana są na miejscu,to nie lata łydka.To wszystko jest połączone.
Na koniu się siedzi, a nie się go trzyma. Kolana mają być przy siodle, ale się nimi nie trzymasz, bo i po jaką... po co? Żeby klepać czterema literami po siodle? Hania ma rację. Kiedyś uczyło się, że trzeba się trzymać kolanami siodła. Teraz się uczy, że trzeba siedzieć głęboko w siodle, a kolana jedynie przylegają. A co do tego trzymania się udami to już po prostu masakra. Ja bardzo długo miałam problem z tym, żeby je rozluźnić i dlatego miałam problemy z ćwiczebnym. A jak zaczęłam się skupiać na czymś innym niż to, żeby dobrze siedzieć to już siedziałam normalnie, bo rozluźniałam te uda. Mówię z własneog doświadczenia.Na koniu trzeba siedzieć, a nie się go trzymać!
tak, te przysłowiowe trzymanie monet pod kolanami to archiwalna, zakurzona i zjedzona przez myszy i mole pokawaleryjska staroć która nie powinna mieć miejsca w dosiadzie ćwiczebnym ani anglezowanym
Byc może w półsiadzie te kolana więcej przylegają ale też pez przesady.
W ogóle zaciskanie jakijkolwiek części ciała na koniu jest błędem powodującym wystąpienie kolejnych błędów.
Zaciśnięcie kolan, trzymanie się udami => spłycenie dosiadu i nie siedzenie w koniu a nad koniem => niemożliwe prawidłowie wykonanie dosiadu ćwiczebnego => niemożliwość zastosowania prawidłowych pomocy dosiadowych => skakania po siodle => zirytowny ogłupiały koń => zirytowany o obtłuczony jeździec itd.
Większego głupstwa nie słyszałam... ;) przecież równowaga to dosiad ,łydka kolana są tylko przyłożone do konia .Zmień stajnie lub instruktora i wogóle skąd ona wzięła się jako instruktor ...
Trzymać się kolanami trochę trzeba, ale nie "z całej siły, bo spadniesz". Nie, nie trzeba. Wręcz nie można. Ani trochę. Ani kolanami, ani udami, ani niczym.Kolejny wątek wprowadzający w błąd, który zamiast pomagać szkodzi.
Trzymać się kolanami trochę trzeba, ale nie "z całej siły, bo spadniesz".
Nie, nie trzeba. Wręcz nie można. Ani trochę. Ani kolanami, ani udami, ani niczym.
Kolejny wątek wprowadzający w błąd, który zamiast pomagać szkodzi.
Ostatnio sobie to przemyślałam i to dosyc dużo... I praktycznie siedząc, ma się palce do konia = kolana PRZYLEGAJĄ, ale nimi się nie trzymasz, uda jak uda po prostu są. Dajemy kolana do siodła, gdy coś się dzieje, żeby utrzymac równowagę... uda przylegają (nie wiem jak to określic...) pewniej? mocniej?, gdy np. koń próbuje zwaic ze ścieżki, to praktycznie i kolana (ale w mniejszym stopniu) i uda mocniej przylegają... a tak to po prostu siedzimy, i tyle.
No właśnie.Tu nie chodzi o to, żeby "SIĘ trzymać", w sensie zaciskania nóg na siodle, tylko o to, że by podążać za ruchem.Jedyny, lekki nacisk jest w dół, na strzemię. Żadnego zaciskania nóg do wewnątrz! Cała noga ma być jak sprężyna i zginać się elastycznie w stawie biodrowym, w kolanie i w kostce.Im bardziej zaciskamy nogi do wewnątrz, próbując "trzymać się" siodła, tym mniej ruszają się nasze stawy, a mięśnia stają się twarde i wtedy zaczynamy odbijać się od siodła jak piłka.Kolana mają być OPARTE o siodło (zwłaszcza w półsiadzie, czy skoku) nie ZACIŚNIĘTE.Ta świadomość jest najważniejszym krokiem w osiągnięciu perfekcyjnego dosiadu.Najbardziej załamujące jest to, że nadal zdarzają się beznadziejni "instruktorzy", którzy sami nie mają zielonego pojęcia o jeździe konnej i którzy wciskają niewinnym początkującym takie błędne bzdury.A potem takie dziewczyny jak wy, powtarzają te bzdury jedna drugiej.No, ale to nie wasza wina.Bo skąd osoba początkująca ma wiedzieć czy instruktor się za, czy nie...Ehhh...Dlatego dobrze wam radzę: Jeśli tylko macie taką możliwość, to uczcie się w ośrodkach jeździeckich z certyfikatem PZJ, u instruktorów wyszkolenia podstawowego PZJ, a nie instruktorów rekreacji ruchowej ze specj. jazda konna.Oczywiście jest też wielu dobrych instuktorów rekreacji ruchowej ze specj.j.k, ale warto zrobić wywiad u doświadczonych jeźdźców co do wiedzy i poziomu takiego instruktora.A jeśli nie macie możliwości jazdy u dobrego instruktora, to pytajcie i proście o radę tylko osoby doświadczone, a nie rówieśniczki, które same dopiero się uczą.Bo potem takie błędy powodują cofanie się w rozwoju, zamiast postępów!
Witam! Otóż tak: jeżdżę konno parę razy w miesiącu właściwie przeciętna suma to ok. dwóch razy. Moim problemem jest to, że podczas treningu z moją insruktorką ona (instruktorka) wciąż mi mówi żebym z całej siły trzymała się kolanami, bo inaczej spadnę. Poważnie? Najpierw wzięłam sobie te słowa do serca i złapałam się nimi napawdę mocno. Ale co? Od razu zrobiłam się spięta, instruktorka powiedziała żebym się rozruźniła, ale wprost nie mogłam tego zrobić. Tym bardziej potem czytałam Wasze wypowiedzi w poście "Trzymać się tymi kolanami, czy też nie?" czy coś takiego i zrozumiałam, że moja instruktorka popełniła błąd. Czy powinnam zmienić stajnie? A może jednak instruktorka dobrze mi radziła i to tylko ja się niepotrzebnie spinam i nie zdarzyło by się to każdemu???
Myślę, że najlepiej zmienić instruktorkę, albo stajnię, bo to bez sensu.
Dziękuję za odpowiedź też tak myślałam, ale nie byłam pewna...
Trzymać się kolanami trochę trzeba, ale nie "z całej siły, bo spadniesz". Myślę, że się nie zrozumiałyście z instruktorką ;) Może ona to powiedziała bardziej "żartem"..?
Nie na pewno nie mówiłą żebym się trzymała z całej siły i tak na każdej lekcji. Ale jak mówicie tak zrobię: przejdę do innego ośrodka:)
Zdecydowanie zmień instruktorkę. ;)
Kolanami nie można trzymać się z całej siły, i ty się już przekonałaś, dlaczego. Jeśli instruktorka mówi Ci, żebyś trzymała się z całej siły, to ciekawe, czy ona sama się tak trzyma? Zmień instruktorkę, ale jeżeli podoba Ci się w tej stajni, to może po prostu pogadaj z instruktorką? Może mogłaby Ci wytłumaczyć, dlaczego tak Ci powiedziała.
instruktor instruktorowi nierówny a biorąc pod uwage kto takim instruktorem może sobie być należy samemu zadbac o poziom własnej wiedzy. Równowagi na koniu nie utrzymuje się kurczowym zaciskaniem kolan.
Oczywiście trzeba się trzymać , by nie latać w siodle lub spaść z konia.Ale oczywiście bez przesady ... Najlepiej gdybyś zmieniła stajnie lub instruktorkę(jeśli jest kilka instruktorek w stadnie , a w pobliżu nie ma innej stadniny).Lub jeśli jest jedna , a w pobliżu są stajnie to lepiej zmienić.Albo też u góry była odpowiedż porozmawiaj z nią , bo może się nie zrozumiałyście.
Ten styl jazdy jest przestrzały, kolanami się już nikt nie trzyma! Powinnaś zmienić stajnie..
jak styl jazdy może byc przestarzały ? to Tobie latają nogi,. czy jak? :P. Kolanami trzeba się trzymac, ale najważniejsze są UDA, nimi się najwięcej trzymasz. Czyli mam rozumiec, że koleżanka u góry jeździ trzymając kolana jak najdalej od siodła, przy półsiadzie i przy skokach robi to samo? :P haha xD:P
Hrenna, a może jej chodziło o to by się nie trzymać kolanami ale mieć je przy siodle? Nie napisała, żeby kolana odrywać... A propo to mi trochę szkoda tej instruktorki fajnie uczyła i wgl. Może z nią porozmawiam i spokojnie powiem, że się wtedy spinam? Może da mi jakąś radę, albo rzeczywiście się źle zrozumiałyśmy...
trzymać, to nie znaczy właśnie spinać się. musisz trzymać się od pasa w dół, górę masz mieć rozluźnioną! :) wiem, że to trudne, no ale już tak jest :) pracuj ;D najlepiej poćwicz anglezowanie bez strzemion, ale najlepiej w stępie - to na prawde pomaga ;DPozdrawiam :))
Też uważam,że się po prostu trochę nie dogadałyście- kolana muszą być "do siodła", tak samo jak "palce nóg do konia".Nie chodzi o to,żeby te palce wsadzić w brzuch,tylko żeby były równolegle do boków konia,a nie odstające.Tak samo jest z kolanami- muszą być przyłożone do siodła,a co za tym idzie- jednocześnie się nimi trzymasz,dopełniają dosiadu.Kiedy kolana są na miejscu,to nie lata łydka.To wszystko jest połączone.
Na koniu się siedzi, a nie się go trzyma. Kolana mają być przy siodle, ale się nimi nie trzymasz, bo i po jaką... po co? Żeby klepać czterema literami po siodle? Hania ma rację. Kiedyś uczyło się, że trzeba się trzymać kolanami siodła. Teraz się uczy, że trzeba siedzieć głęboko w siodle, a kolana jedynie przylegają. A co do tego trzymania się udami to już po prostu masakra. Ja bardzo długo miałam problem z tym, żeby je rozluźnić i dlatego miałam problemy z ćwiczebnym. A jak zaczęłam się skupiać na czymś innym niż to, żeby dobrze siedzieć to już siedziałam normalnie, bo rozluźniałam te uda. Mówię z własneog doświadczenia.Na koniu trzeba siedzieć, a nie się go trzymać!
tak, te przysłowiowe trzymanie monet pod kolanami to archiwalna, zakurzona i zjedzona przez myszy i mole pokawaleryjska staroć która nie powinna mieć miejsca w dosiadzie ćwiczebnym ani anglezowanym Byc może w półsiadzie te kolana więcej przylegają ale też pez przesady. W ogóle zaciskanie jakijkolwiek części ciała na koniu jest błędem powodującym wystąpienie kolejnych błędów. Zaciśnięcie kolan, trzymanie się udami => spłycenie dosiadu i nie siedzenie w koniu a nad koniem => niemożliwe prawidłowie wykonanie dosiadu ćwiczebnego => niemożliwość zastosowania prawidłowych pomocy dosiadowych => skakania po siodle => zirytowny ogłupiały koń => zirytowany o obtłuczony jeździec itd.
Większego głupstwa nie słyszałam... ;) przecież równowaga to dosiad ,łydka kolana są tylko przyłożone do konia .Zmień stajnie lub instruktora i wogóle skąd ona wzięła się jako instruktor ...
Chybabędziesz musiała zmienić instruktorkę, bo tak to się nie nauczysz. Możesz też robić swoje. Pozdrawiam :)
Trzymać się kolanami trochę trzeba, ale nie "z całej siły, bo spadniesz". Nie, nie trzeba. Wręcz nie można. Ani trochę. Ani kolanami, ani udami, ani niczym.Kolejny wątek wprowadzający w błąd, który zamiast pomagać szkodzi.
Trzymać się kolanami trochę trzeba, ale nie "z całej siły, bo spadniesz". Nie, nie trzeba. Wręcz nie można. Ani trochę. Ani kolanami, ani udami, ani niczym. Kolejny wątek wprowadzający w błąd, który zamiast pomagać szkodzi. Ostatnio sobie to przemyślałam i to dosyc dużo... I praktycznie siedząc, ma się palce do konia = kolana PRZYLEGAJĄ, ale nimi się nie trzymasz, uda jak uda po prostu są. Dajemy kolana do siodła, gdy coś się dzieje, żeby utrzymac równowagę... uda przylegają (nie wiem jak to określic...) pewniej? mocniej?, gdy np. koń próbuje zwaic ze ścieżki, to praktycznie i kolana (ale w mniejszym stopniu) i uda mocniej przylegają... a tak to po prostu siedzimy, i tyle.
No właśnie.Tu nie chodzi o to, żeby "SIĘ trzymać", w sensie zaciskania nóg na siodle, tylko o to, że by podążać za ruchem.Jedyny, lekki nacisk jest w dół, na strzemię. Żadnego zaciskania nóg do wewnątrz! Cała noga ma być jak sprężyna i zginać się elastycznie w stawie biodrowym, w kolanie i w kostce.Im bardziej zaciskamy nogi do wewnątrz, próbując "trzymać się" siodła, tym mniej ruszają się nasze stawy, a mięśnia stają się twarde i wtedy zaczynamy odbijać się od siodła jak piłka.Kolana mają być OPARTE o siodło (zwłaszcza w półsiadzie, czy skoku) nie ZACIŚNIĘTE.Ta świadomość jest najważniejszym krokiem w osiągnięciu perfekcyjnego dosiadu.Najbardziej załamujące jest to, że nadal zdarzają się beznadziejni "instruktorzy", którzy sami nie mają zielonego pojęcia o jeździe konnej i którzy wciskają niewinnym początkującym takie błędne bzdury.A potem takie dziewczyny jak wy, powtarzają te bzdury jedna drugiej.No, ale to nie wasza wina.Bo skąd osoba początkująca ma wiedzieć czy instruktor się za, czy nie...Ehhh...Dlatego dobrze wam radzę: Jeśli tylko macie taką możliwość, to uczcie się w ośrodkach jeździeckich z certyfikatem PZJ, u instruktorów wyszkolenia podstawowego PZJ, a nie instruktorów rekreacji ruchowej ze specj. jazda konna.Oczywiście jest też wielu dobrych instuktorów rekreacji ruchowej ze specj.j.k, ale warto zrobić wywiad u doświadczonych jeźdźców co do wiedzy i poziomu takiego instruktora.A jeśli nie macie możliwości jazdy u dobrego instruktora, to pytajcie i proście o radę tylko osoby doświadczone, a nie rówieśniczki, które same dopiero się uczą.Bo potem takie błędy powodują cofanie się w rozwoju, zamiast postępów!
Otóż tak: Najlepiej zmienić instruktorkę!