Reklama
  • maniak2013-09-01 21:56:49

    Witajcie mam problem ze zmiana tempa, tzn sprawnego przejscia ze stepu w klus a pozniej w galop.problem polega na tym ze mimo ze z calych sił dociskam łydkę kon ani drgnie. to ja robie cos zle, bo to niejest jednorazowy blad dzieje sie tak zawsze na roznych koniach. sadze ze mimo wszystko za lekko lub w zlym polozeniu mam noge. czy sa jakies cwiczenia na ,, sucho\"\" w domu na podwórku lub nawet na koniu ktore poprawia sprawnosc łydek.? oczywiscie wypycham rowniez konie biodrami, miednica i ogólnie calym ... hymmm dołem, nie odrywajac tyłka od siodła rzecz jasna.instruktorka radzi cwiczyc, cwiczyc i mocniej dociskac lydke ale po kilku razach niemam juz siły jestem oblana potem i cala spieta, paralizuje mnie zmeczenie i po kilku probach  juz wgl niemoge sie skoncentrowac.

  • Karina83 2013-08-31 17:29:31

    Spróbuj przesunąć nogę zewnętrzną do tyłu,wewnętrzną lekko do przodu,do tego bioderka i galop jest :-)

  • koniarka13 2013-09-01 12:23:12

    W galopie zewnętrzna łydka do tyłu a wewnętrzna na popręg

  • LoveBarwa 2013-09-01 15:06:24

    Ja obstawiam, że konie na których jeździsz, czyli zapewne typowe rekreanty, po prostu w wyniku swojej nieszcęsnej pracy pod niedoswiadczonymi jeźdźcami, zostały zepsute i znieczulone na łydki. Wiele koni szkółkowych chodzi na kopa, dosłownie, bo mają osłabione czucie w bokach. Moze i w tym przypadku tak jest? Bo ja miałam podobnie a gdy przesiadłam się na prywatne konie, poznałam co to znaczy działanie łydką poprzez delikatny nacisk.

  • Reklama
  • gregoriann 2013-09-09 08:10:59

    Ćwiczenie jest. Nawet kilka. Na początek rozciąganie. Od zwykłej postawy stojąc w lekkim rozkroku, naginasz się do przodu, pamiętając że stopy muszą być całą płaszczyzną na ziemi. To tez na równowagę - czyli bez żadnego podpierania się. Na początku nieco poboli, bo z te ścięgna nie są tak rozciągnięte. Potem jak już będzie dobrze, to z ćwiczeniem na schody. Najniższy schodek, stopą stajesz tą częścią jak w strzemieniu i naciąganie pięty w dół. I znowu nie tylko łydka - też równowaga. Często przy działaniu łydką jest pewien problem. Bo wielu osobom wydaje się, że to strasznie trzeba napinać - a to jest błąd. Bo napięcie - to w większości przypadków podciągnięcie pięty i do tego spięcie całego "dołu". A tu chodzi o nieco inny manewr - ściągnięcie pięty w dół - który to ruch już sam w sobie uwydatnia łydkę. A dopiero potem uczymy się spinać w takim położeniu. 

  • Czapraczek 2013-09-17 23:24:52

    BYĆ MOŻE zbyt długo dociskasz. Na zasadzie wiesz, docisnę i trzymam. Popraw mnie, jeśli tak nie jest? Bo jeśli jest, to pomoże szybka seria dociśnięć. To trochę rozbudzi konia, tak mi się zdaje.. :)

  • mrsalex 2013-10-15 20:36:52

    Mam w sumie podobny problem, chociaż jeżdżę już 2 lata, ale większość moich jazd odbywa się na szkółkowych koniach, to wiadomo jak to z nimi jest :D Czasami zdarza mi się jeździć na prywatnych albo po prostu na takich delikatniejszych koniach, to wtedy nie mam z tym problemu.Osobiście moim patentem na takie leniuchy, jeśli nie dociśnięcie łydką, to tak jak mówiła Czapraczek, kilkorazowe serie dociśnięć, to koń odrazu się rozbudza idzie szybszym stępem, a potem to już z górki :D W zasadzie to można sobie pomóc batem, ale ja raczej takiej sztucznej pomocy nie wyznaję, wolę się pomęczyć i poćwiczyć nad tymi moimi naturalnymi pomocami niż się wspomagać, no chyba że zdarzy się jakiś wyjątek, ale rzadko :pp

  • jestemzlasu 2013-10-16 19:45:23

    Te konie nie dlatego nie odpowiadają na łydkę, że jej nie czują. Nie ma czegoś takiego jak osłabienie czucia w miejscu gdzie działa łydka. One po prostu nauczyły się, że reagować nie muszą.Tak więc rzecz nie w tym, żeby zadziałać mocniej, tylko skuteczniej, a to nie to samo.Tu jest miejsce na użycie tego strasznego, potwornego bata. Często wystarczy raz czy dwa, na początku, kiedy koń pierwszy raz nie zareaguje na łydkę - wtedy działamy łydką z batem. Jeśli wyłapie się faktycznie pierwszy brak reakcji, czyli zazwyczaj już w stępie, to efekt będzie najlepszy.I nie należy patrzeć na to jak na "bicie" konia. Lepsze kilkukrotne użycie bata i potem godzinna jazda na koniu reagującym na lekkie działanie łydki czy może cała godzina ciśnięcia, gniecenia, opukiwania i podkopywania końskich boków?I jeszcze nieszczęsne "działanie krzyżem". Jak nie ma reakcji na łydkę, to jeździec zaczyna niemiłosiernie rzucać się po siodle wykonując z lekka obsceniczne ruchy i ugniatając i tak biedny koński grzbiet. To nie zachęca konia do ruchu, wręcz przeciwnie, zapewniam. "Działanie krzyżem" to zaledwie napięcie mięśni i oddziaływanie ciężarem ciała, tam nie ma ruchów tułowia ani wycierania siodła - to nie ma być widoczne! 

  • Reklama


Reklama
Reklama