Reklama
  • redakcja 2010-10-16 19:21:25

    Porażki porażkami.. Ale potem i tak śmiejemy się sami z siebie. Na tym to polega. ;P

  • redakcja 2010-10-16 21:03:39

    No też racja. Przyznam, że z perspektywy czasu na każdą porażkę patrzy się inaczej, można się czasem z siebie nieźle pośmiać ;D A po takiej jeździe, którą uważamy za porażkę, wszelkie zmartwienia znikają, gdy podchodzi do nas koń, na którym się jeździło i prosi o marchewkę, i tak łapczywie ją z rąk wybiera, i szuka po kieszeniach czy jest jeszcze, i do toczka zajrzy, i chodzi za nami jak cień, żeby może jeszcze coś dostać ;D ;)) Wtedy chociaż dla takiej chwili warto być z końmi ;)

  • redakcja 2010-10-17 12:13:03

    ras spadłam prawie z cwałuu bez strzemon na chwile straciłam przytomnosc no i zebra i pupa mnie bolały i mam nadzieje że to ostatni raz koniec...........

  • Reklama
  • MaryJane 2010-10-17 12:47:30

    Przeczytaj co Ty napisałaś inteligentna kobietko.

  • redakcja 2010-10-17 16:30:33

    Cwał bez strzemion.. yyyy? ;D

  • Ksekresi 2010-10-17 16:38:53

    muajhahahahahahy  cwal bez strzemion

  • Pantii333 2010-10-17 18:40:33

    he wy to macie fajne porażki mi ostatnio koń nie chciał kłusować dobra wzieła mnie instruktorka na lonże i od razu kłusowała :(

  • Reklama
  • redakcja 2010-10-22 14:27:53

        achaa mi sie jeszcze nie udała wolta w galopie

  • nostalgiaa 2010-10-22 22:33:06

    ras spadłam prawie z cwałuu bez strzemon na chwile straciłam przytomnosc no i zebra i pupa mnie bolały i mam nadzieje że to ostatni raz koniec...........mam pytanie. jak mogłaś prawie spaść i stracić przytomność nie spadając?  a żebra i tyłek cie bolały. no to pogratulować. tylko zanim coś wstawisz to sprawdź co piszesz.

  • nostalgiaa 2010-10-22 22:34:36

    a mi ostatnio nic nie wychodziło. ;/ jeździłam na Magu na padoku. i jaka ja chcę w prawo to on w lewo, jak ja w lewo to on w praw.i obciążałam strzemiona i wszystko a koń dalej swoje. ;/a oczywiście instruktor wsiadł na niego i Mag chodził jak w zegarku.

  • redakcja 2010-10-22 22:58:04

    Ja jak jeździłam ostatnio na Aresku to zaliczał wszystkie krzaki - znaczy ja wpakowałam w nie. Ja skręcałam w lewo, a on w prawo tam gdzie krzaki i zrobił mi tak z 10 razy. Nieźle musiałam się naschylać..... ;)

  • Reklama
  • Ksekresi 2010-10-23 10:58:30

    Mi na serwalu tak samo zrobil , ale nie 10 razy  dokladnie to bylo tak Jechalam galopem prawie po bandach niewiem czemu ja go odciagalam a on dalej tam   , potem byly  krzaki , ale nie ze takie malutkie  tylko takie  gdzie schylac nawet nie mozna bylo , jak widzialam  te krzaki to probowalam go odciagnac  a zamiast w lewo to on w prawo  na krzaki , musialam popatrzez w dol zby po  mordce nie dostac  :d  tak to bylo dokladnie . ;D  

  • Olka96 2010-10-23 11:20:25

    jak można prawie spaść z konia i bolą cie żebra i tyłek? Oto jest pytanie!

  • Olka96 2010-10-23 11:25:32

    Ja chyba ostatniego dnia na obozie jechałam z innymi na padoku w zastępie. I koń na którym jechałam chciał wyprzedzać inne konie no to go krótko trzymałam. No i jedziemy kłusem. A koń zwalnia i oddala się od grupy i nagle galopem. A ja oczywiście leżałam bo nie umiałam jeszcze galopować xD

  • pattka93 2010-11-09 18:05:49

    dołączę się do tematu :) też w sobotę odniosłam porażkę... jeździło mi się tak wspaniale, galop przez drągi super! Wygodny koń. I tu nagle bum xD koń koleżanki podobno się przestraszył i kopnął mojego konia a ja spadłam (podobno bo w ogóle tego nie pamiętam) straciłam przytomność bo obudziłam się dopiero jak lekarze mnie zbierali z ziemi, skończyłam w szpitalu z wstrząśnięciem mózgu, dzisiaj wyszłam :) a mama mi opowiadała (bo była ze mną na jeździe) że moje pierwsze słowa to były: zapisz mnie na konie xD

  • marysia 2010-11-09 20:31:02

    ja na ostatniej jeździe nie byłam w stanie przejść do kłusa przez około 5 min ale się udało w końcu- porażka ,a na tamtej jeździe chciałam sobie pogalopować i nici:(

  • Reklama
  • redakcja 2010-11-14 13:47:13

    Ja spadłam z konie w galopie , ponieważ nie potrafiłam się jeszcze utrzymać ;/

  • redakcja 2010-11-14 13:48:09

    Ja spadłam z konia w galopie. Powód.? Nie umiałam się jeszcze utrzymać

  • redakcja 2010-11-14 14:11:00

    O jeja a ja na zawodach miałam eliminacje bo jak Dragon usłyszał, ze Monia zarżała to uciekł mi z parkuru xD

  • paprociara 2010-12-03 10:31:45

    do tej pory jeszcze nie spadłam, ale raz była blisko, baaaaardzo blisko, jak na mój gust za blisko. Może i wywnioskowaliście, że jestem przewrażliwiona, ale to nie ja tylko moja rodzina jest, i gdyby sie dowiedzieli że spadłam, a do tego coś bym sobie zrobiłam więcej na oczy konia bym nie ujżała ;/ do nich nie dociera że żeby się uczyć jeździć trzeba też spadać ;/ wracając do tego mojego prawie upadku to mój kochany Bogacik ( właściwie nie mój, ale cicho) Nie chciał galopować w prawa stronę i próbował mnie wystraszyć, I to z dobrym skutkiem, strzelił mi takiego barana, że byłam pół metra nad siodłem. Gdyby nie to że złapałam się rożka to by był upadek jak nic. Nie wsiadłam na niego (Bogata) przez 2 miesiące, bo tak się go bałam, dopiero jak koleżanka opowiedziała mi jak to jest spadając, przemogłam się i wsiadłam na niego. Uff, jeżdżę już prawie dziesięć miesięcy, tak więc, myślę, że jest dobrze. W każdym bądź razie do tej pory już pokazałam Bogatowi i paru innym koniom, że ja tu rządzę i nie warto mnie straszyć ;]

  • MaryJane 2010-12-03 13:41:48

    Dragonowa to rzeczywiście porażka hehe Ja tam nigdy nie spadam jakby mnie ktoś przykleił do siodła na kropelke :)

  • redakcja 2010-12-04 13:44:19

    MaryJane - no niestety pokonałam tylko 4 przeszkody ;P Koń stwierdził, ze po co ma skakać jak może wyjechać z parkuru? :D Mądry to on na prawdę jest :P

  • redakcja 2010-12-04 15:00:10

    Ja spadłam w wakacje do zalewu, bo kochany konik przestraszył się mewy ;D

  • Reklama
  • MaryJane 2010-12-04 20:38:38

    Dragonowa o to i tak dużo hehe później zawsze przeskakuj jedną na koniec nigdy się nie kończy na zwalonej przeszkodzie bądz co gorsza wyłamanej. dudusiakowa ja bym prawie raz tez wpadła jak pierwszy raz wskoczyłam z koniem do wody z kłusa :) Niektore konie boja się liści na drzewie :) Morze macie blisko to czego on się bał jakby pierwszy raz na oczy widział...

  • redakcja 2010-12-04 21:34:40

    MaryJane nie nie ;) Po prostu mewa tak nagle blisko nas podleciała i rzuciła się na coś do wody, a konik mi dęba stanął i zrobił mi kąpiel ;D

  • Calypso 2010-12-19 17:31:51

    Moją porażką było to że spokojnie galopowałam na Bartku a tu wchodzi na padok Gizelia(nie nawidzą się z Bartusiem ) Ona go zauważyła wyrwała się Ance z ręki i pognała na Bartka a on wziął mnie do cwału i pięknie przeskoczył przez przeszkodę a ja nigdy nie skakałam więc co? Wylądowałam na szyi. A Ania dostała ochrzan że nie utrzymała konia.

  • Epoka 2010-12-19 18:54:41

    Moją ostatnią i chyba największą porażką w jeździe konnej jest to, że koń, na którym piuerwszy raz jechałam i nie był wybrykany do końca i w kłusie na rogu ździebko mu dodałam łydkę i przeszłą Korsyka do galopu, a ja usiłując ją powstrzymać pochyliłam się do przodu, ona galopując mnie wybiła,  a ja jej prosto pod kopytka xD zatrzymała się przede mną i nagle ruszyła, jednym kopytem nadeptując na mnie, drugim przeciągając po mojej kurtce i pogalopowała sobie .

  • redakcja 2010-12-20 17:17:04

    Ja jechałam sobie po deszczu u cioci na oklep . Zagalopowałam , a akurat musiałam wziąć zakręt gdzie było błoto , Baśka robiąc zakręt wpadła w poślizg i się wywaliła , a ja przeleciałam przez jej głowę , potem ona zaczęła się w tym błocie tarzać ( znaczy właściwie to nie było to jakieś strasznie wielkie błoto , taka droga z ziemi zaraz po deszczu ) potem nie mogłam jej ogarnąć tak się biedna wystraszyła <3 

  • redakcja 2010-12-20 17:20:59

    I jeszcze była jedna ale to już dawno , gdy dopiero zaczynałam jeździć . Wjeżdżałam sobie na podwórko do cioci , w stępie , obok już był brat , z którym zaczęłam się śmiać i wgl , a tu nagle pies zaczął szczekać , koń się oczywiście wystraszył i ruszył z kopytka , a ja nie będąc przygotowana , spadłam pod niego i tyle co widziałam to piach i kopyta . Ale i tak miałam dużo szczęścia , że mnie nie zdeptał xd A potem jeszcze się ze mnie brat śmiał :< ^^ 

  • Gosia501 2010-12-20 18:36:07

    Moja porażką było nie kłusowanie bo koniu się nie chciało, nie reagowal na łydke bat, nawet był na ląży i dostawał z bata na laży i nic...Raz strąciłam nogą przeszkodę przejeżdżając koło niej i koń się wystraszył i pogalopował, ja powiedziałam spokój, stój, przestań (bo to się mówi kiedy koń coś zrobi nie spodziewanie) to za te słowa dostałam ochrzan od innej koniary...Pozdrówka...:)

  • Epoka 2010-12-20 18:58:26

    Pozdro dla tej dziewczyny od tego, że sie nie uspokaja konia głosem. A czym niby się konia uspokaja ? Brzuchem ? Raczej brzuchomówcą nikt z nas nie jest, prawda ?

  • redakcja 2010-12-21 15:42:28

    Calypso to u Was w stajni jak wchodzi ktoś na hale z innym koniem nie przechodzi się do stępa? Oj nie ładnie.. A Ty jeszcze galopujesz, jak wchodzi dziewczyna z koniem, z którym Twój się nie lubi..

  • redakcja 2010-12-21 15:43:30

    Hale bądź ujeżdżalnie, żeby później nie było problemu, że nie wysławiam się w temacie

  • Ksekresi 2010-12-21 16:25:58

    Tak, bardzo mądre jest galopowac , ciekawie by bylo gdyby stanol dęba , i zaczoł  barany robic , ciekawe gdzie bys wylądowała  ja zgadywac nie musze .

  • redakcja 2010-12-21 16:32:00

    U nas zawsze, kiedy ktoś nowy wchodzi na jazdę przechodzimy do stępa i stępujemy na drugiej połowie hali, aby jeździeć mógł spokojnie wsiąść na koni, wyregulować strzemiona itp. Choćby nie wiem jak ta hala/otwarta ujeżdżalnia była duża zawsze należy przejść do stępa, pilnować i trzymać konia na kontakcie, aby nikomu nie stała się krzywda.. I fakt, zachowanie dziewczyny, która nie potrafiła utrzymać konia było karygodne..

  • zuzu 2011-01-01 18:41:26

    Ostatnio byłam na zgrupowaniu jeździeckim w mojej stajni. Ostatniego dnia (bardzo niedawno bo 29) były mini zawody w skokach. Każdy miał 2 przejazdy. Po rozprężeniu konia, rozpoczełam przejazd. Spokojnym galopem najechałam na pierwszą stacjonatę i tak jakby na chwilę zapomniałam o tym, że mam skakać! Nie przeszłam do półsiadu i po przeszkodzie wylądowałam na szyi konia. Wtedy się ocknęłam. Myślałam dlaczego tak się stało-po prostu się zamyśliłam! Gafa na pierwszej przeszkodzie! Ale trzeba jechać dalej, mega szybko się pozbierałam i następne przeszkody pokonywałam beż zarzutu, tylko w o wiele szybszym tempie, żeby nadrobić czas. W drugim przejeździe na szczęście nie zapomniałam, że mam skakać i zajęłam 3 miejsce ;D

  • rubin 2011-01-01 22:24:15

    W ostatnie lato wybralem sie nad staw z moim Rubinem. Zaczelo sie plawienie. Byl to taki plytki stawik wiec chodzilismy sobie w kolko. Porazka bylo to ze kon sie wytarzal a ja wyladowalem pod nim, caly w wodzie :)

  • superhorse 2011-01-02 21:05:30

    W ostatnie lato wybralem sie nad staw z moim Rubinem. Zaczelo sie plawienie. Byl to taki plytki stawik wiec chodzilismy sobie w kolko. Porazka bylo to ze kon sie wytarzal a ja wyladowalem pod nim, caly w wodzie :)Twoje życie to jedna wielka porażka ,a nie tylko ten wypadek : )

  • rubin 2011-01-03 19:30:05

    superhorse czy masz jeszcze coś do powiedzenia na mój temat?! nie oceniaj mnie bo nawet mnie nie znasz! czytając twój opis na profilu, sądzę że poziom twojej inteligencji nie jest wysoki...w każdym temacie kogoś komentujesz, więc skończ to bo robi się już to nudne!

  • blackhorse93 2011-01-06 20:26:43

    Ja nic nie uważam za porażkę - wszystko biorę za naukę, staram się nie popełniać tych samych błędów.

  • M-koniara-29 2011-01-09 10:44:37

    Hmmm... No nie wiem, moją porażką było to, że jak mi się Siwa wyrżnęła na przeszkodzie to wylądowałam niemalże na szyi, i nie spadłam! Także to porażka pół na pół :)                                                                                   Całkiem niedawno, bo dwie lekcje temu, Orino chciał strasznie Romadę (Siwą) wyprzedzić i kopnąć, to jak mi się Siwiec zerwał, ale to nie był cwał, tylko... no nie wiem... wyciągnięty galop? No w każdym razie też nie spadłam i nie zrezygnowałam z galopu tylko jechałam dalej :)                                                                                     Kiedyś, jak jeszcze nie galopowałam, to jakaś osa czy pszczoła ugryzła Zuzię w zad i mi poszła galopem, i... nie spadłam. Ale pani zaproponowała mi zmianę konia. I powiem Wam... że zmieniłam.                                                                                    Były takie lekcje, że koń się mnie kompletnie nie słuchał. No ale wiadomo- było minęło, człowiek się uczy na błędach.                                                                                         Ogólnie na każdej lekcji dzieje się coś ciekawego :)                                                                           Aha, pamiętam jeszcze, jak mi w terenie podczas galopu obie nogi wypadły ze strzemion, nie byłam na to kompletnie przygotowana, nigdy nie galopowałam bez strzemion... i wiecie? Też nie spadłam!         Koleżanki na mnie mówią niespadalna, no bo... ja po prostu nie spadam. Ale kiedyś spadnę. Na pewno. Założyłam się z koleżanką, że jak nie spadnę w ciągu trzech najbliższych lat to może mnie posadzić albo na Luzaku, albo na Zuźce (brrr)                                               Miałam kilka jeszcze takich mniejszych porażek, ale to już na serio małe.

  • Kania 2011-01-09 11:59:41

    To pomijając upadki a wiele ich było trzy rozwalone kaski i różne niumiętność moje... To jedną z większych jest to ,że przez pół roku nie umiałam koniu zkładać ogłowia i przez podobmny okres czasu za każdym razem zanim wsiadłam to szłam napoczątku do WC bo tak się strasznie bałam:(

  • patrycjakonik3 2011-02-16 07:40:19

    Spadłam z konia akurat tydzień temu :Nakierowałam galopującego Baltazara <koń> na przeszkodę,on zaczął jakoś sztywno jechać i okazało się że źlenajechałam na przeszkodę, a koń był w fazie odbicia więc zrobiłam pół siad ale Baltazar zamiast odbicia stał dębaprzez 30 sekund, a ja nie wiedziałam co robić więc oparłam się mocniej w strzemieniui złapałam się siodła.Potem koń obrucił się i staną na cztery kopyta.....To był dla mnie niezły szok że zamiast odbicia koń staną dęba a ja jeszce pół siad robiła ;D

  • marysia 2011-02-22 22:07:19

    moja ostatnia jazda była całkowitą porażką... Jedyne co słyszałam to zmień nogę ,zmień nogę, zmień nogę... nie galopowaliśmy ,ale oczywiście koniś na którym jechałam za każdym okrążeniem czegoś się bał i spłoszyła się z10 razy ,galopując przy innych koniach, które też się płoszyły:( PORAŻKA!!! W w dodatku ziemi była zmrożona i mogła sobie coś zrobić bo się potykała...pocieszam się tym że nie spadłam:D

  • jagienka 2011-02-25 15:59:57

    Kiedyś po udanym przejeździe położyłam się na koniu ( radości) i spadłam na parkurze.

  • Solange 2012-08-17 12:42:24

    Jagienka, uśmiałam się:)Dawno temu trenowałam skoki. Przeszkody były ustawione dwie na wysokości około 150cm w tym jedna blisko barierki. Po jeździe zdjęłam siodło i stępowałam. Wtedy wjechała koleżanka na koniu nie lubianym przez mojego. Gdy tamten zaczął kłusować i był na drugim końcu ujeżdżalni mój koń zerwał się do galopu i zaczął go gonić. Koleżanka zaczęła uciekać a mój konik chcąc skrócić sobie drogę do swojego wroga przeskoczył obie te przeszkody. Utrzymałam się ale po drugiej przeszkodzie gwałtownie skręcił i poleciałam dobre kilka metrów za ujeżdżalnię przelatując między dwoma barierkami i łamiąc literę "K"  ustawioną do zawodów ujeżdżeniowych mających odbyć się następnego dnia :))

  • milaswi 2012-08-18 13:03:59

    Moja najwieksza porażka w jeździe konnej było to ze jak byłam początkującym jezdzcem to jeszcze wszystkiego nie wiedziałam. I nie wiedziałam ze popreg sie dociaga przed jazda i odrazu zaczęłam wsiadac, a popreg byl w ogole nie zapiety i wisiał na tym takim od czapraka bo dziewczyny ktore siodlaly tego konia nie zapiely popregu bo ja jeszce nie umialam siodlac i sie spoznilam i kon byl juz osiodlany i ja jak jakaś nie wiem myślałam ze jest zapiety popreg i spadlam razem z siodlem na stołek. xD

  • Roxi 2012-09-03 17:40:28

    Na moim pierwszym treningu skokowym w mojej stajni jeździłam na kucu, robiłam błędy, więc po przeszkodzie spadałam na szyję. Raz zaczął się buntować i zrobiłam "potęgę skoku" przez kopertkę, bo przeskoczyłam sam bok, który miał metr. Gdy skakaliśmy oxer po lądowaniu zleciałam na bok próbowałam biec za kłusującym koniem, ale straciłam równowagę i się wywaliłam. Ludzie mówili, że było śmiesznie. Szkoda, że nie mogę wam pokazać upadku (brak filmiku). Ten trening to była totalna porażka. Teraz jest dużo lepiej, dużo, dużo lepiej. ;D

  • alcia3 2012-09-10 14:54:46

    Ja to teraz je cały czas odnoszę. Ostatni raz przejechalam parkur na czysto kilka miesięcy temu! Od tego czasu pojechałam kilka razy zawody i żadnych nie ukończyłam na czysto...

  • Odzia 2012-09-16 22:00:35

    Moje kochane porażki;):1. Wkurzyłam się na pewnego konika i zadałam mu bacika w tył, a chwilę po tym konik potraktował mnie swoim zadkiem a później kopytem;)(czyli spadłam i mnie nadepnął;))2.Pierwsza jazda w ,,grupie""(rekreacja) kucyka. Na nim ja. Obok niego(w pozycji leżącej;P) 3 razy;)Aha, i w ciągu 20 minut;)3.Jeszcze sie okaze...



Reklama
Reklama