Moja znajoma jechała stępem na lonży nagle ślizg, ślizg, ślizg i pod brzuchem bo nikt wcześniej popręgu nie poprawił.
Kiedy czyściłam Parysa(srokaty kuc ze stajni w której jeżdżę) obwąchiwal mi toczek i nagle...
mało co nie usiadłam z wrażenia tak mocno uderzył mnie pyskiem (od góry) w głowę.
Ja miałam dwa upadki.Pierwszy był, jak ruda klaczka Gracja zagalopował i jednocześnie zrobiła ostry zakręt. Nie umiałam jeszcze galopować, ale stopy jakoś same mi wyleciały ze strzemion i spadłam. Bryczesy miałam brudne, ale na szczęście to było tylko to. Nawet siniaka nie było.Drugi raz był niedawno, kiedy jechałam na bułanym Pedrosie. Mieliśmy pojedynczo galopować, ja byłam 2 w zastępie. Koń przede mną zaczął galop, a po jakiś 5 sekundach wystarczyła chwila nieuwagi, a Pedrosik zagalopował ze stępa. Na szczęście dogonił tamtego konia i zwolnił, a ja się utrzymałam. Potem instruktorka zaproponowała, żebym pojechała za pierwszym koniem, i we dwójkę robimy galop. Impet (koń za którym jechałam) przeszedł do kłusa, a Pedros zjechał do środka hali i zaczął cwałować. Utrzymałam się jakieś 2 okrążenia, ciągnąc za wodze i przechylając się to tyłu, ale wystarczył ostry zakręt i leżałam na ziemi. Miałam siniaka na tyłku i cały tydzień bolały mnie plecy. Na szczęście na hali pomocniczka instruktorki trenowała Grację, bo była nieposłuszna i od razu po upadku wzięła Pedrosa i zaczęła go uczyć manier. Nawet pod nią nie chciał się słuchać, ale jakoś się udało. Ja przez ten czas stępowałam na Gracji po środku hali z bólem w plecach.
Na ostatniej jeździe dostałam MEGA spokojnego konia (strasznego leniucha ) co chwilę skręcał mi do innych koni po przekątnej ( byłam bardzo daleko od innych) i nic na niego nie działało on szedł do koni, a po 2 sek znowu był daleko za nimi chociaż popędzałam go łydą i batem,nawet instruktor się śmiał , i jeszcze raz spadłam z konia z kłusa
To była moja pierwsza jazda na letnim obozie. Instruktorka siodła konia itp. mówi do mnie, żebym poszła po toczek. Idę, idę i pytam się, jaki jest toczek na Missy(imię konia) ? Jak mnie upomniała, to myślałam, że się zapadne pod ziemię :)
mam pytanie bo jak ja próbuje zagalopować cofam łydke i nwm czy mam ją cały czas za popręgiem trzymać czy jak koń zagalopuje przywrócić "do normalności"
Nie wiem,czy można to nazwać porażką,ale miałam kiedyś taką sytuację,że najeżdżałam na zwykłą stacjonatę(jakieś 70 cm,jak do odznaki),jadę pełnym galopem,już mam skoczyć,a tu zrobiłam coś źle i miałam podobno "Iście crossowe zatrzymanie!" i półgodzinną bekę ze śladów,które zostały po kopytach.Nie,nie szarpałam za wodze.
Moja znajoma jechała stępem na lonży nagle ślizg, ślizg, ślizg i pod brzuchem bo nikt wcześniej popręgu nie poprawił. Kiedy czyściłam Parysa(srokaty kuc ze stajni w której jeżdżę) obwąchiwal mi toczek i nagle... mało co nie usiadłam z wrażenia tak mocno uderzył mnie pyskiem (od góry) w głowę.
Ja miałam dwa upadki.Pierwszy był, jak ruda klaczka Gracja zagalopował i jednocześnie zrobiła ostry zakręt. Nie umiałam jeszcze galopować, ale stopy jakoś same mi wyleciały ze strzemion i spadłam. Bryczesy miałam brudne, ale na szczęście to było tylko to. Nawet siniaka nie było.Drugi raz był niedawno, kiedy jechałam na bułanym Pedrosie. Mieliśmy pojedynczo galopować, ja byłam 2 w zastępie. Koń przede mną zaczął galop, a po jakiś 5 sekundach wystarczyła chwila nieuwagi, a Pedrosik zagalopował ze stępa. Na szczęście dogonił tamtego konia i zwolnił, a ja się utrzymałam. Potem instruktorka zaproponowała, żebym pojechała za pierwszym koniem, i we dwójkę robimy galop. Impet (koń za którym jechałam) przeszedł do kłusa, a Pedros zjechał do środka hali i zaczął cwałować. Utrzymałam się jakieś 2 okrążenia, ciągnąc za wodze i przechylając się to tyłu, ale wystarczył ostry zakręt i leżałam na ziemi. Miałam siniaka na tyłku i cały tydzień bolały mnie plecy. Na szczęście na hali pomocniczka instruktorki trenowała Grację, bo była nieposłuszna i od razu po upadku wzięła Pedrosa i zaczęła go uczyć manier. Nawet pod nią nie chciał się słuchać, ale jakoś się udało. Ja przez ten czas stępowałam na Gracji po środku hali z bólem w plecach.
Na ostatniej jeździe dostałam MEGA spokojnego konia (strasznego leniucha ) co chwilę skręcał mi do innych koni po przekątnej ( byłam bardzo daleko od innych) i nic na niego nie działało on szedł do koni, a po 2 sek znowu był daleko za nimi chociaż popędzałam go łydą i batem,nawet instruktor się śmiał , i jeszcze raz spadłam z konia z kłusa
To była moja pierwsza jazda na letnim obozie. Instruktorka siodła konia itp. mówi do mnie, żebym poszła po toczek. Idę, idę i pytam się, jaki jest toczek na Missy(imię konia) ? Jak mnie upomniała, to myślałam, że się zapadne pod ziemię :)
mam pytanie bo jak ja próbuje zagalopować cofam łydke i nwm czy mam ją cały czas za popręgiem trzymać czy jak koń zagalopuje przywrócić "do normalności"
Nie wiem,czy można to nazwać porażką,ale miałam kiedyś taką sytuację,że najeżdżałam na zwykłą stacjonatę(jakieś 70 cm,jak do odznaki),jadę pełnym galopem,już mam skoczyć,a tu zrobiłam coś źle i miałam podobno "Iście crossowe zatrzymanie!" i półgodzinną bekę ze śladów,które zostały po kopytach.Nie,nie szarpałam za wodze.
BARDZO PROSZE O WYPEŁNIENIE ANKIETY :Dhttp://www.ankietka.pl/ankieta/130908/jezdziectwo-jako-forma-turystyki-kwalifikowanej-w-wielkopolsce.html
Ostatnie miejsce w moich pierwszych zawodach <3