Witam!Jeżdżę konno od roku i ani razu nie spadłam z konia, więc zaczynam się martwić, bo przy moim szczęściu to upadek, który w końcu musi nadejść będzie straszny... Moje pytania brzmią: Czy to mocno boli? i Jak upadać żeby nic się nie stało?
Każdy upadek jest inny.Ja pierwszy raz spadłam z konika fiordzkiego <galop , galop, zatrzymał się , schylił , fikołek przez głowę i na głowę prawie miałam kręgosłup pęknięty > alee to nic xdd2 upadek z taakiego dużego to się śmiałam , zalezy od konia i w jaki sposób spadasz.Powodzeniaa ;*
Jak upadać żeby nic się nie stało -> dobre pytanie ;p Z reguły bezpieczniej się leci z dużego konia ( paradoks ! ), bo masz więcej czasu na obrócenie się nogami w kierunku ziemi. Ale kto spadając myśli o jakimś przekręcaniu się ? Kiedy już wiesz, że za moment zaliczysz bliższe spotkanie z matką ziemią postaraj się rozluźnić i w miarę możliwości zsunąć się z konia powoli, upadając na ziemię jak ... worek kartofli ;) Przy pierwszej glebie nie jest łatwo być rozluźnionym, ale po kilku następnych ( generalnie życzę, żeby ich nie było ) gwarantuję Ci, że technikę bezpiecznego, mało bolesnego spadania bedziesz mieć opanowaną :)
Najważniejsze to o tym nie myśleć :) To że w myślach przeżyjesz setki upadków, najróżniejszych scenariuszy nic nie da. Zwykle jest to kilka sekund, w dodatku z zaskoczenia i nawet nie ma możliwości zareagować. Poza tym nie ma co się stresować, koń może wyczuć twoje obawy i też będzie nerwowy. Upadki raczej nie bolą, chyba że na coś wpadniesz ( płot, przeszkoda, drzewo, mój ulubiony: na maleńki kamień biodrem i kulejesz dwa dni). Zwykle ma się niewielkie siniaki, zadrapania. Nie martw się i działaj instynktownie. Najlepiej, jak już upadniesz skulić się by koń cię nie kopnął.
A ja powiem coś co Ci się nie spodoba...Nie ważne z jakiego konia spadasz, nie dasz rady tego zaplanować. Zwykle jest to chwila, coś się dzieje (tracisz równowagę, koń się spłoszy, itp) i po prostu lecisz. Może da radę się nauczyć spadać i obracać podczas upadku, ale opanowanie tej sztuki nie jest łatwe (nie wiem czy tak naprawdę jest możliwe). Boli zależnie od tego jak spadasz i w jakim chodzie porusza się wtedy koń. Najbardziej boli upadek na coś (kamień, przeszkoda) no i z galopu. Najważniejsze to nie można spadać na głowę, takie upadki są najbardziej niebezpieczne. Trzeba też unikać spadania pod kopyta konia. No i ogólnie nie stresuj się upadkiem. Jak nie spadniesz to się nie nauczysz. :) Nie jestem pocieszająca ;) Wiem o tym ;)
A ja wam powiem, że da się zaplanować w ciągu tych kilku chwil swój upadek. Ja zdążę przeanalizować na co spadam, gdzie spadam i jak spać żeby nie bolało i tak jest za każdym razem, czy kon sie spłoszy znienacka czy Bóg wie co jeszcze. Jak się chce to się potrafi. Ale najlepiej to robić tak, żeby się jednak utrzymać w tym siodle, np. łapiesz za grzywę, siodło, ale nigdy nie próbuj złapać równowagi na wodzach, bo od razu lecisz, ale też zależy od sytuacji. Jeżeli kon sie tylko spłoszy i jest to koń, którego można zatrzymać, to najlepiej jakoś się utrzymać, ale jeżeli jakiś wariat to lepiej sie ewakuować ;)
Poczytaj sobie http://forum.galopuje.pl/f,jak-bezpiecznie-spadac-z-konia,30054,0.html
Myślę, że tu znajdziesz sporo interesujących wypowiedzi na ten temat ;) Cóż stosunek do tematu "bezpiecznych upadków" jest zdecydowanie zależny od doświadczeń także spodziewaj się najróżniejszych odpowiedzi na swój oraz poprzedni post ;p
ps. Czasem warto poszukać teamtu, który nas interesuje na poprzednich forach, ponieważ pytania dotyczące jeździectwa niejednokrotnie się powtarzają :)
Pozdrawiam.
ja się jakoś uzależniłam, że jak spadam to amortyzuję upadek łapiąc się za szyję konia. moze nie jest to w stu procentach bezpieczne, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo że spadniesz koniowi pod kopyta...ktoś wyżej napisał, że najgorszy jest upadek z galopu. nie zgadzam się z tym... najgorszy jest myślę podczas skoku, w fazie lotu, ponieważ wtedy masz dalej do ziemi i upadasz z większą prędkością, a co za tym idzie, z większą siłą. ostatnio tak spadłam nad prawie metrową przeszkodą i nie było to miłe, ponieważ przez tydzień plecy bolały jak diabli :)jak przestraszyłam to przepraszam :)pozdrawiam :)
Oj tam oj tam nie przejmuj sie upadkiem. Kiedy już spadniesz i potłuczesz sobie zadek będziesz wiedziała jak upaść następnym razem. Jeśli nigdy nie spadłaś to nawet o tym nie myśl. Bo będziesz sie stresować, że będzie straszne, ze będzie bolało a wbrew pozorom pierwszy upadek wtedy zaliczysz tak głupi że aż zwątpisz.A jeśli już spadasz i masz czas pomyśleć o tym [wierz mi że zwykle nie masz bo wszystko dzieje sie intuicyjnie] to spadaj na nogi ;)
każdy upadek jest inny.Ja pierwszy raz upadłam przy kłusie na oklep na początku nic nie bolało za około godzine bolała mnie prawie cała prawa strona,bo upadłam na prawy bok siodło mnie wyrzuciło,a co do tego drugiego nie wiem raczej nic ci się niestanie.
Ja raz spadłam na nogi, a w sumie bardziej na jedną, przez 3 dni kuśtykałam jak dr House, oczywiście zaraz po upadku nic mi nie było, wsiadłam z powrotem i dalej jeździłam. Za to po godzinie tak jak karina660, stopa - głównie duży paluch oberwał - spuchł, bolał jak diabli, do tej pory go czuję gdy np. źle zeskoczę albo stanę na palcach, albo w inny sposób nadwerężę palucha :) Nie ma co więc upadać na nogi, chyba że na prawdę dobrze się zamortyzujesz.No i tak jak było wcześniej mówione, każdy upadek jest inny, nie wiem, ja zleciałam może 3 razy odkąd jeżdżę i za każdym razem było inaczej i inaczej bolało :)
no ja zleciałam i miałam kamizelkę ochronną oraz kask nic mi się nie stało ale bez kamizelki i kasku gwarancja żebro złamane więc noś kamizelki to czasem życie ci uratuje !
To ja szczerze mogę powiedzieć że zaliczam się już do osób które zaliczyły swój pierwszy upadek :) W czwartek 27.03.2014r. dosłownie tydzień temu :) Spadłam z folbluta (wyścigowego) z 1.60m ma w kłębie z galopu na prawy bark i nieszczęście głowę. Powiem szczerze, że nie zdążyłam się zorientować kiedy jadłam już ziemię. Fakt faktem wiedziałam że już spadnę. Bolało byłam bez kamizelki i bez kasku (moja głupota). Ale żyję i już normalnie funkcjonuje do poniedziałku to ledwo przewracałam się na drugi bok. Nie ma co myśleć o upadku. Czuję się tylko w jakiś sposób zadowolona ? dumna ? że mam to już za sobą bo też bardzo tego się obawiałam.
Oj, niektórzy tu widzę straszą jakimiś extremalnymi upadkami. Świetny sposób na zestresowanie pytającego i jego spinę w siodle na samą myśl, co ktoś nabazgrał na forum. Ale mniejsza o to.Ja spadłam niejeden raz, właściwie to ok 10. Mam tak, jak pisała nostagiaa, że jakoś odruchowo łapię się szyi konia i po niej ześlizguję, przez co upadek traci na impecie. Ale tak ogólnie to spada się nagle, więc za dużo się nie zdziała. Najważniejsze to nie myśl o upadku, gdy jedziesz na koniu, trochę pewności siebie. Jesli spadasz szybko, nie zdążysz nawet zareagować i padasz na ziemię jak wór kartofli, czyli tak jak jest najbezpieczniej. Dla pocieszenia dodam, że spadłam na gonitwie w cwale/bardzo szybkim galopie i jakoś wyszłam bez najmniejszego szwanku, nawet siniaka, choć kask bez wątpienia uratował mi życie. Jeżeli zainwestujesz w tą niezbędną ochronę jaką jest kask i może do tego dokupisz kamizelkę wedle woli, to możesz czuć się w miarę bezpiecznie, bo o ile nie upadniesz jakoś ekstremalnie (co zdarza się rzadko) to przeżyjesz każdy zwykły upadek co najwyżej z lekkimi siniakami czy obtarciami, a nawet i bez żadnych przykrych konsekwencji oprócz urażonej dumy :P PozdrawiamAnia
Witam!Jeżdżę konno od roku i ani razu nie spadłam z konia, więc zaczynam się martwić, bo przy moim szczęściu to upadek, który w końcu musi nadejść będzie straszny... Moje pytania brzmią: Czy to mocno boli? i Jak upadać żeby nic się nie stało?
Każdy upadek jest inny.Ja pierwszy raz spadłam z konika fiordzkiego <galop , galop, zatrzymał się , schylił , fikołek przez głowę i na głowę prawie miałam kręgosłup pęknięty > alee to nic xdd2 upadek z taakiego dużego to się śmiałam , zalezy od konia i w jaki sposób spadasz.Powodzeniaa ;*
Jak upadać żeby nic się nie stało -> dobre pytanie ;p Z reguły bezpieczniej się leci z dużego konia ( paradoks ! ), bo masz więcej czasu na obrócenie się nogami w kierunku ziemi. Ale kto spadając myśli o jakimś przekręcaniu się ? Kiedy już wiesz, że za moment zaliczysz bliższe spotkanie z matką ziemią postaraj się rozluźnić i w miarę możliwości zsunąć się z konia powoli, upadając na ziemię jak ... worek kartofli ;) Przy pierwszej glebie nie jest łatwo być rozluźnionym, ale po kilku następnych ( generalnie życzę, żeby ich nie było ) gwarantuję Ci, że technikę bezpiecznego, mało bolesnego spadania bedziesz mieć opanowaną :)
Najważniejsze to o tym nie myśleć :) To że w myślach przeżyjesz setki upadków, najróżniejszych scenariuszy nic nie da. Zwykle jest to kilka sekund, w dodatku z zaskoczenia i nawet nie ma możliwości zareagować. Poza tym nie ma co się stresować, koń może wyczuć twoje obawy i też będzie nerwowy. Upadki raczej nie bolą, chyba że na coś wpadniesz ( płot, przeszkoda, drzewo, mój ulubiony: na maleńki kamień biodrem i kulejesz dwa dni). Zwykle ma się niewielkie siniaki, zadrapania. Nie martw się i działaj instynktownie. Najlepiej, jak już upadniesz skulić się by koń cię nie kopnął.
A ja powiem coś co Ci się nie spodoba...Nie ważne z jakiego konia spadasz, nie dasz rady tego zaplanować. Zwykle jest to chwila, coś się dzieje (tracisz równowagę, koń się spłoszy, itp) i po prostu lecisz. Może da radę się nauczyć spadać i obracać podczas upadku, ale opanowanie tej sztuki nie jest łatwe (nie wiem czy tak naprawdę jest możliwe). Boli zależnie od tego jak spadasz i w jakim chodzie porusza się wtedy koń. Najbardziej boli upadek na coś (kamień, przeszkoda) no i z galopu. Najważniejsze to nie można spadać na głowę, takie upadki są najbardziej niebezpieczne. Trzeba też unikać spadania pod kopyta konia. No i ogólnie nie stresuj się upadkiem. Jak nie spadniesz to się nie nauczysz. :) Nie jestem pocieszająca ;) Wiem o tym ;)
A ja wam powiem, że da się zaplanować w ciągu tych kilku chwil swój upadek. Ja zdążę przeanalizować na co spadam, gdzie spadam i jak spać żeby nie bolało i tak jest za każdym razem, czy kon sie spłoszy znienacka czy Bóg wie co jeszcze. Jak się chce to się potrafi. Ale najlepiej to robić tak, żeby się jednak utrzymać w tym siodle, np. łapiesz za grzywę, siodło, ale nigdy nie próbuj złapać równowagi na wodzach, bo od razu lecisz, ale też zależy od sytuacji. Jeżeli kon sie tylko spłoszy i jest to koń, którego można zatrzymać, to najlepiej jakoś się utrzymać, ale jeżeli jakiś wariat to lepiej sie ewakuować ;)
Poczytaj sobie http://forum.galopuje.pl/f,jak-bezpiecznie-spadac-z-konia,30054,0.html Myślę, że tu znajdziesz sporo interesujących wypowiedzi na ten temat ;) Cóż stosunek do tematu "bezpiecznych upadków" jest zdecydowanie zależny od doświadczeń także spodziewaj się najróżniejszych odpowiedzi na swój oraz poprzedni post ;p ps. Czasem warto poszukać teamtu, który nas interesuje na poprzednich forach, ponieważ pytania dotyczące jeździectwa niejednokrotnie się powtarzają :) Pozdrawiam.
ja się jakoś uzależniłam, że jak spadam to amortyzuję upadek łapiąc się za szyję konia. moze nie jest to w stu procentach bezpieczne, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo że spadniesz koniowi pod kopyta...ktoś wyżej napisał, że najgorszy jest upadek z galopu. nie zgadzam się z tym... najgorszy jest myślę podczas skoku, w fazie lotu, ponieważ wtedy masz dalej do ziemi i upadasz z większą prędkością, a co za tym idzie, z większą siłą. ostatnio tak spadłam nad prawie metrową przeszkodą i nie było to miłe, ponieważ przez tydzień plecy bolały jak diabli :)jak przestraszyłam to przepraszam :)pozdrawiam :)
Oj tam oj tam nie przejmuj sie upadkiem. Kiedy już spadniesz i potłuczesz sobie zadek będziesz wiedziała jak upaść następnym razem. Jeśli nigdy nie spadłaś to nawet o tym nie myśl. Bo będziesz sie stresować, że będzie straszne, ze będzie bolało a wbrew pozorom pierwszy upadek wtedy zaliczysz tak głupi że aż zwątpisz.A jeśli już spadasz i masz czas pomyśleć o tym [wierz mi że zwykle nie masz bo wszystko dzieje sie intuicyjnie] to spadaj na nogi ;)
każdy upadek jest inny.Ja pierwszy raz upadłam przy kłusie na oklep na początku nic nie bolało za około godzine bolała mnie prawie cała prawa strona,bo upadłam na prawy bok siodło mnie wyrzuciło,a co do tego drugiego nie wiem raczej nic ci się niestanie.
Ja raz spadłam na nogi, a w sumie bardziej na jedną, przez 3 dni kuśtykałam jak dr House, oczywiście zaraz po upadku nic mi nie było, wsiadłam z powrotem i dalej jeździłam. Za to po godzinie tak jak karina660, stopa - głównie duży paluch oberwał - spuchł, bolał jak diabli, do tej pory go czuję gdy np. źle zeskoczę albo stanę na palcach, albo w inny sposób nadwerężę palucha :) Nie ma co więc upadać na nogi, chyba że na prawdę dobrze się zamortyzujesz.No i tak jak było wcześniej mówione, każdy upadek jest inny, nie wiem, ja zleciałam może 3 razy odkąd jeżdżę i za każdym razem było inaczej i inaczej bolało :)
A ja w internecie znalazlam cos takiego: http://stajniajasminum.pl/kurs-bezpiecznego-spadania-26-27-04-14/Może warto:)
no ja zleciałam i miałam kamizelkę ochronną oraz kask nic mi się nie stało ale bez kamizelki i kasku gwarancja żebro złamane więc noś kamizelki to czasem życie ci uratuje !
To ja szczerze mogę powiedzieć że zaliczam się już do osób które zaliczyły swój pierwszy upadek :) W czwartek 27.03.2014r. dosłownie tydzień temu :) Spadłam z folbluta (wyścigowego) z 1.60m ma w kłębie z galopu na prawy bark i nieszczęście głowę. Powiem szczerze, że nie zdążyłam się zorientować kiedy jadłam już ziemię. Fakt faktem wiedziałam że już spadnę. Bolało byłam bez kamizelki i bez kasku (moja głupota). Ale żyję i już normalnie funkcjonuje do poniedziałku to ledwo przewracałam się na drugi bok. Nie ma co myśleć o upadku. Czuję się tylko w jakiś sposób zadowolona ? dumna ? że mam to już za sobą bo też bardzo tego się obawiałam.
Oj, niektórzy tu widzę straszą jakimiś extremalnymi upadkami. Świetny sposób na zestresowanie pytającego i jego spinę w siodle na samą myśl, co ktoś nabazgrał na forum. Ale mniejsza o to.Ja spadłam niejeden raz, właściwie to ok 10. Mam tak, jak pisała nostagiaa, że jakoś odruchowo łapię się szyi konia i po niej ześlizguję, przez co upadek traci na impecie. Ale tak ogólnie to spada się nagle, więc za dużo się nie zdziała. Najważniejsze to nie myśl o upadku, gdy jedziesz na koniu, trochę pewności siebie. Jesli spadasz szybko, nie zdążysz nawet zareagować i padasz na ziemię jak wór kartofli, czyli tak jak jest najbezpieczniej. Dla pocieszenia dodam, że spadłam na gonitwie w cwale/bardzo szybkim galopie i jakoś wyszłam bez najmniejszego szwanku, nawet siniaka, choć kask bez wątpienia uratował mi życie. Jeżeli zainwestujesz w tą niezbędną ochronę jaką jest kask i może do tego dokupisz kamizelkę wedle woli, to możesz czuć się w miarę bezpiecznie, bo o ile nie upadniesz jakoś ekstremalnie (co zdarza się rzadko) to przeżyjesz każdy zwykły upadek co najwyżej z lekkimi siniakami czy obtarciami, a nawet i bez żadnych przykrych konsekwencji oprócz urażonej dumy :P PozdrawiamAnia