Moja przygoda z jeździectwem wynika z tradycji rodzinnych. Mój tata od dawna posiada stadninę, więc od dziecka obcowałem z końmi. W wieku 5 lat jeździłem konno. Ciągle za nimi biegałem i uparcie prosiłem ojca, aby mi je osiodłał. Z czasem, widząc moje zainteresowanie tym sportem, ojciec kupił mi hucuła o imieniu Mefisto, który jest z nami zresztą do dziś. Ciągle mnie zrzucał i mogę śmiało powiedzieć, że dał mi szkołę, jakiej nie dał mi żaden koń dotychczas.
Początkowo jeździłem raz dziennie. Swój pierwszy start w konkursie zaliczyłem w wieku 7 lat, a gdy skończyłem 10 lat treningów zacząłem mieć znacznie więcej. Ćwiczyłem m.in. pod okiem Jerzego Gontowiuka, który nauczył mnie podstaw ujeżdżenia. Od 11 do 15 roku życia brałem udział w zawodach skokowych i WKKW. Kiedy jednak przyszedł moment, w którym do wyboru miałem albo wyjazd na zawody do Czech w WKKW, albo do Niemiec na skoki, wybrałem skoki i tak zostało do dziś.
Największe sukcesy? Jestem szczególnie dumny z podwójnego zwycięstwa w konkursie Grand Prix na warszawskim Torwarze, drugiego miejsca w Pucharze Narodów z Bratysławie z 2010 roku. Do dziś wspominam też wygraną pierwszego półfinału młodych jeźdźców we Francji. Aktualnie – Mistrz Polski w skokach przez przeszkody i mimo bardzo młodego wieku – 24 lata – członek kadry narodowej w skokach przez przeszkody.